Taką bronią Chiny uderzą tam, gdzie nikt się nie spodziewa

Drony atakują setki kilometrów od miejsca startu, pociski przeciwokrętowe polują na jednostki daleko od wybrzeża, a samoloty bojowe dostają coraz potężniejsze rakiety powietrze-powietrze. Chiny najwyraźniej uznały jednak, że można pójść o poziom wyżej.
Grafika wygenerowana z użyciem SI

Grafika wygenerowana z użyciem SI

Przez większość historii lotnictwa wojskowego bezpieczne miejsce znajdowało się po prostu odpowiednio daleko od przeciwnika. Myśliwce mogły walczyć z przodu, pociski przeciwlotnicze pilnowały określonego obszaru, a najcenniejsze maszyny krążyły setki kilometrów dalej. Tankowce, samoloty wczesnego ostrzegania czy latające centra dowodzenia nie musiały być niewidzialne ani szczególnie zwrotne, bo ich najlepszą obroną pozostawał po prostu dystans. Ten stan rzeczy się skończył i nie jestem jedynym, który to zauważył, obserwując rozwój współczesnego uzbrojenia.

Chiny i walka powietrzna tysiące kilometrów od myśliwców

Według najnowszych informacji chińska armia opracowała hipersoniczne pojazdy szybujące HGV zdolne do przenoszenia i odpalania uzbrojenia powietrze-powietrze. W dużym uproszczeniu mówimy o bardzo szybkim “nosicielu”, który pokonuje ogromny dystans, aby dopiero bliżej celu wypuścić broń przeznaczoną do jego przechwycenia. Celem nie muszą być przy tym myśliwce. Znacznie bardziej kuszące są samoloty, których utrata może sparaliżować działania całego lotnictwa.

Czytaj też: Chiny rozwiązały największy problem elektrowni wiatrowych. Sęk w tym, że muszą latać

Tankowiec powietrzny
Tankowiec powietrzny

Mam na myśli przede wszystkim latające cysterny, maszyny AEW&C oraz centra dowodzenia. Sam myśliwiec nowej generacji jako cel może być świetny, ale na ogromnych przestrzeniach jego możliwości zależą od całego zaplecza. Powietrzny tankowiec pozwala mu polecieć dalej i dłużej patrolować wybrany obszar, samolot wczesnego ostrzegania daje obraz sytuacji setki kilometrów wokół, a maszyna dowodzenia spina wszystko w jedną całość. Zniszczenie jednego takiego celu może więc odbić się na wojskowych działaniach znacznie bardziej niż utrata pojedynczego myśliwca.

Chińczycy zresztą już wcześniej szli w tę stronę. Pisałem o tym przy PL-17, którego zadaniem ma być właśnie polowanie na wyjątkowo cenne samoloty z dużej odległości. Pentagon ocenia całkowity zasięg operacyjny zestawu J-16 i PL-17 na około 1400 km, a nowa koncepcja chińskiej broni może przesunąć tę granicę znacznie dalej.

Ponad 2000 kilometrów zasięgu brzmi godnie, ale jest tu haczyk

W doniesieniach pojawia się DF-17, którego pojazd szybujący miałby pokonywać około 2414 km. Pentagon podaje dla rodziny DF-17/DF-21 około 1500-2000 km, a w przypadku DF-27 nawet 5000-8000 km. Problem w tym, że zasięg lotu pocisku nie jest tym samym co zasięg skutecznego zestrzelenia samolotu.

DF-27

Tak jak stała baza wojskowa nie zmieni pozycji przez kilkanaście minut, tak np. nawet powolny samolot może czasie lotu pocisku pokonać ponad 200 km, zmienić wysokość i kurs. Początkowe współrzędne celu będą więc po prostu bezużyteczne, zanim broń znajdzie się w jego pobliżu. Dlatego właśnie podchodziłbym ostrożnie do wizji chińskiego pocisku “zestrzeliwującego samoloty z 8000 km”. Publicznie nie znamy rzeczywistego zasięgu przechwycenia, skuteczności testów, liczby istniejących egzemplarzy ani nawet skali ewentualnego wdrożenia.

Najważniejszą częścią tej broni może nie być wcale pocisk

Właśnie tutaj historia robi się dla mnie najciekawsza. Przyszłość wojny powietrznej może bowiem zależeć znacznie mniej od samej rakiety, a bardziej od wszystkiego, co mówi jej, gdzie ma lecieć. Pentagon ocenia, że chińskie radary Skywave działające poza horyzontem mogą wykrywać okręty i samoloty pomiędzy pierwszym a drugim łańcuchem wysp. Do tego dochodzi rozrastająca się infrastruktura orbitalna.

Czytaj też: To może być koniec samolotów, jakie znamy. Chiny wsadzą pasażerów do skrzydeł

kolizje-z-satelitami-chiny-starlink-onz

W 2024 roku Chiny wystrzeliły 67 nowych satelitów zdolnych do zadań ISR, zwiększając liczbę takich systemów do ponad 500. Według Departamentu Obrony USA rozwój ten bezpośrednio zwiększa możliwości obserwowania amerykańskich wojsk i ich sojuszników oraz wspierania uderzeń na ogromnym dystansie. Nie bez powodu zresztą niedawno zwracałem uwagę na chińskie eksperymenty z alternatywną nawigacją dla broni hipersonicznej. Hipersoniczna broń lecąca tysiące kilometrów jest imponująca, ale dopiero odporna sieć radarów, satelitów, samolotów rozpoznawczych i łączności może zamienić ją w rzeczywistą broń przeciwko ruchomemu celowi.

Czytaj też: Już nie jeden cel, a całe pole bitwy. Chiny mają artylerię przyszłości rodem z koszmarów

Jednocześnie jest to jej największa słabość. Zakłócenie komunikacji, zgubienie śledzonego samolotu, opóźnienie danych albo zniszczenie któregoś z sensorów może sprawić, że niezwykle droga broń doleci w miejsce, w którym celu już dawno nie ma.

Amerykanie też chcą strzelać coraz dalej

Oczywiście nie tylko Chiny przygotowują się na świat walki powietrznej prowadzonej z absurdalnych odległości. Siły Powietrzne USA pracują nad rodziną AFLRW, czyli Air Force Long Range Weapon. Minimalne wymaganie dotyczące zasięgu wariantów powietrze-powietrze i powietrze-ziemia wynosi około 1850 km, a priorytet otrzymała właśnie wersja przeznaczona do zwalczania celów powietrznych. Jeszcze bardziej namacalnym przykładem jest AIM-424 MALICE rozwijany dla amerykańskiej marynarki przez Raytheona.

Aim-424 Malice

Myśliwiec wcale nie będzie musiał pokonać swojego odpowiednika. Wystarczy, że przeciwnik odbierze mu paliwo, oczy i dowodzenie.

Źródła: Army Recognition, The Japan Times

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.