Tajemnica chińskiego superpocisku topnieje. PL-17 niczym miniaturowa rakieta balistyczna

Przez dekady największe samoloty nad polem walki mogły pozwolić sobie na luksus względnego spokoju. AWACS-y, maszyny walki elektronicznej i latające cysterny trzymały się daleko za linią frontu, poza zasięgiem typowych pocisków powietrze-powietrze, a ich bezpieczeństwo zapewniał dystans. Chiński PL-17 chce zniszczyć dokładnie ten przywilej.
...

Przez lata o pocisku PL-17 (CH-AA-12 Auger) krążyły jedynie mgliste plotki i niedoskonałe zdjęcia. Oto jednak teraz chiński pocisk powietrze-powietrze ekstremalnego zasięgu wyszedł z cienia, a jego pierwsze szczegółowe zdjęcie wywołało niemałe poruszenie. Fotografia ujrzała światło dzienne pod koniec stycznia 2026 roku i ukazuje pełnowymiarową makietę pocisku oznaczonego jako PL-17. Zdjęcie o nadal nieznanym pochodzeniu zostało wykonane na tle stoiska promującego chiński myśliwiec piątej generacji J-20. Sam fakt publikacji tak wyraźnego wizerunku sugeruje, że broń weszła już do etapu zaawansowanych testów lub nawet do służby operacyjnej.

Od rozmytych zdjęć do oficjalnego potwierdzenia pocisku PL-17

Droga PL-17 do publicznej świadomości była długa i stopniowa. Pierwsze, bardzo nieostre zdjęcie tajemniczego, bardzo długiego pocisku pod skrzydłem myśliwca pojawiło się około 2016 roku, wzbudzając lawinę spekulacji na zachodnich forach analityków wojskowych. Przez lata broń funkcjonowała pod prowizorycznymi oznaczeniami, takimi jak PL-XX czy PL-20, zanim Chiny oficjalnie potwierdziły nazwę PL-17. Prawdziwy przełom nastąpił w 2023 roku, gdy chińskie siły powietrzne opublikowały oficjalne fotografie. Chociaż wciąż nie pokazywały one szczegółów tej broni, to jednocześnie stanowiły wyraźny sygnał, że program jest zaawansowany. Kolejnym potwierdzeniem były niebieskie makiety treningowe widziane pod skrzydłami myśliwców J-16 w grudniu tego samego roku.

Czytaj też: Myślałeś, że F-35 jest futurystyczny? SM-39 Razor robi wejście smoka w świat myśliwców 6. generacji

PL-17 to bezwzględny olbrzym w swojej klasie. Jego długość szacuje się na około 6 metrów, co czyni go znacznie większym od standardowych pocisków dalekiego zasięgu. Napęd zapewnia mu dwupulsowy silnik rakietowy na paliwo stałe, który w połączeniu z optymalną trajektorią lotu ma pozwalać na osiągnięcie zasięgu rzędu 400 kilometrów. Prędkość maksymalna ma z kolei sięgać co najmniej Mach 4, choć w praktyce zależy to od wielu zmiennych, takich jak prędkość i wysokość samolotu-nosiciela. Sterowanie opiera się na czterech niewielkich statecznikach ogonowych oraz dyszy ze zmiennym wektorem ciągu.

Prawdziwą siłą tego pocisku jest jednak jego system naprowadzania, bo łączy on dwukierunkowe łącze danych z aktywną głowicą radiolokacyjną z elektronicznym skanowaniem fazowym, która jest odporna na zakłócenia. Co istotne, doniesienia wskazują, że PL-17 może być też wyposażony w pasywną głowicę antyradiacyjną, zdolną do wykrywania emisji radarowych przeciwnika z dystansu większego niż zasięg własnego aktywnego radaru.

PL-17 to sprzęt do polowania na najcenniejsze cele

Przeznaczeniem PL-17 nie są zwykłe myśliwce czy samoloty szturmowe. Ten pocisk został stworzony do eliminowania jeszcze bardziej wysokowartościowych celów powietrznych, takich jak samoloty wczesnego ostrzegania i kontroli (AWACS), maszyny walki elektronicznej czy latające cysterny. Zniszczenie nawet jednej takiej platformy może sparaliżować zdolności dowodzenia i zaopatrzenia przeciwnika w kluczowej fazie bitwy. Wspomniana pasywna głowica antyradiacyjna czyni go szczególnie groźnym dla samolotów z potężnymi radarami, jak amerykański E-3 Sentry. Dotychczas pocisk obserwowano wyłącznie na myśliwcach J-16, jednak logicznym jest, że zostanie zintegrowany także z maszynami stealth J-20, a w przyszłości może trafić na pokład rozwijanego myśliwca szóstej generacji.

Czytaj też: Ten mały kawałek metalu pokazuje, jak szybko wojna wymusza modyfikacje nawet kultowych konstrukcji

Samolot AWACS

Oto więc zmienia się oblicze działań wojennych. Dotąd maszyny takie jak AWACS-y mogły orbitować stosunkowo blisko linii sporu, dostarczając pilotom obraz sytuacji powietrznej w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Jednak w momencie, gdy pojawia się pocisk zdolny dosięgnąć je z odległości rzędu kilkuset kilometrów, te samoloty muszą cofnąć się głębiej, a ich zdolność do obserwacji rejonu walki spada. PL-17 uderza więc nie tyle w pojedynczą maszynę, co w cały koncept działań, w którym niewielka liczba samolotów specjalistycznych stanowi węzeł informacyjny dla całej formacji.

Chiński PL-17 ma jedną wadę i już doczekał się kontry

Paradoks PL-17 polega na tym, że pocisk, który ma odciąć przeciwnika od jego najważniejszych sensorów, sam jest bardzo silnie uzależniony od rozbudowanej sieci rozpoznania. Pełne wykorzystanie zasięgu rzędu 300-400 kilometrów wymaga danych o celu, których nie dostarczy wyłącznie własny radar pocisku ani radar pokładowy myśliwca. W praktyce oznacza to oparcie się na chińskich samolotach wczesnego ostrzegania, systemach naziemnych i satelitach, które muszą zapewnić aktualne pozycje celów wysokowartościowych, zanim te zdążą zmienić kurs lub wyłączyć radar. Dlatego też trudno się dziwić, że samo pojawienie się PL-17 nie pozostało bez odpowiedzi ze strony Stanów Zjednoczonych.

Czytaj też: Potwierdzona 100-procentowa skuteczność tego latającego robota-zabójcy wręcz przeraża

Pentagon od pewnego czasu pracował nad własnym pociskiem dalekiego zasięgu AIM-260, jednak bardziej namacalną i natychmiastową reakcją jest pocisk AIM-174B. To zmodyfikowana, powietrzna wersja pocisku przeciwrakietowego Standard Missile-6, publicznie zaprezentowana podczas ćwiczeń RIMPAC w 2024 roku. Chociaż jest nieco krótszy od chińskiego rywala (ma niecałe 5 metrów), to jego zasięg również szacuje się na 300-400 kilometrów, a to samo w sobie stanowi znaczący skok w porównaniu do obecnego standardu, czyli pocisku AIM-120 AMRAAM (Advanced Medium-Range Air-to-Air Missile).

Co dalej z pociskami PL-17?

Szczegółowe zdjęcie makiety pocisku PL-17 to mocny sygnał, że broń jest gotowa lub bardzo blisko gotowości operacyjnej, a choć jego parametry brzmią imponująco, to rzeczywista skuteczność w złożonym środowisku walki elektronicznej pozostaje pytaniem bez odpowiedzi. Jedno jest na tę chwilę pewne – era pocisków powietrze-powietrze o zasięgu liczącym setki kilometrów właśnie nadeszła, a rywalizacja mocarstw wkracza w nową fazę. W praktyce jednak realne znaczenie PL-17 i AIM-174B poznamy dopiero wtedy, gdy któryś z tych systemów zostanie użyty w warunkach pełnoskalowej rywalizacji z równorzędnym przeciwnikiem.