Czy to ostatni moment na iPhone’a w dobrej cenie?

Kiedy Apple podnosiło ceny, droższe stały się tablety, laptopy, a nawet przystawka dla telewizorów. Podwyżek nie doczekała się za to najbardziej rozpoznawalna kategoria produktów tego producenta – smartfony. iPhone 18 Pro zostanie nam pokazany najpewniej we wrześniu, ale do tego czasu możemy mieć do czynienia z podwyżkami cen, które dotkną innych modeli i także mogą być dotkliwe.
Czy to ostatni moment na iPhone’a w dobrej cenie?

Kiedy Apple zmienił cennik w Polsce, zmiany okazały się mocno dotkliwe. W przypadku najtańszego iPada było to nawet 30 procent więcej, a przeskok z 1699 na 2199 złotych uczynił z urządzenia propozycję dla węższego grona osób. Trudno się jednak producentowi dziwić – kryzys na rynku pamięci operacyjnych sprawił, że ceny już wcześniej podniosła większość konkurencji, a smartfony za 10 tysięcy złotych nie są już zaskoczeniem.

Jednocześnie Apple zdawało się wiedzieć, że smartfony są szczególnie istotną kategorią. W końcu dla wielu osób to pierwszy punkt styku z ekosystemem Apple, który może później zachęcić odbiorców do dokupienia zegarka czy zmiany swojego komputera. W dalszym ciągu iPhone będzie przedmiotem pożądania, symbolem statusu czy po prostu smartfonem dla tych, którym nie widzi się zmiana ekosystemu. To pozwala Apple na zarządzanie tymi oczekiwaniami i korzystanie z nich, czego efekt być może zobaczymy już dzisiaj.

Apple nie oszczędza także starszym modelom iPhone’a. Podwyżki nieuniknione?

Tegoroczna premiera smartfonów Apple będzie wyjątkowa nie tylko ze względu na (najpewniej) prezentację składanego modelu. To pierwszy raz od rozmnożenia serii, gdy mamy nie doczekać się kontynuacji bazowego smartfonu bez oznaczenia Mini, Pro czy Plus. Jeszcze w maju użytkownik “Fixed-focus digital” na portalu Weibo deklarował, że Apple w tym roku chce wydłużyć okno sprzedaży dla modelu z oznaczeniem 17.

iphone 17
iPhone 17 to w dalszym ciągu jeden z najlepszych smartfonów w tym roku

Pod względem technicznym ubiegłoroczny iPhone 17 to w dalszym ciągu propozycja niemalże flagowa, w końcu korzysta z szybkich pamięci i nowoczesnego układu obliczeniowego, a do tego dostała ekran z odświeżaniem 120 Hz, niewielkie ramki i aparat Center Stage z przodu. Zdaje się zatem, że koszt produkcji urządzenia przez ostatnie kilkanaście miesięcy raczej na pewno wzrósł, czy to przez kryzys wywołany zapotrzebowaniem na szybkie pamięci na rynku AI, czy przez konflikt w rejonie cieśniny Ormuz.

Przewidywana nowa cena iPhone’a 17 może być wyższa o 15%

Teraz “Fixed-focus digital” po raz kolejny zapowiada zmiany, jakie czekają klientów przymierzających się do zakupu sprzętu Apple. Według przecieków 10 sierpnia firma miałaby podnieść cenę iPhone’a 17. Nie jest to potwierdzona informacja, ale pojawia się sugestia, że producent długo wzbraniał się przed tym procesem.

Dla Apple to ostatni dobry moment na podwyżki

Producent nie jest w za ciekawej sytuacji. Przewiduje się, że pokazane najpewniej we wrześniu modele Pro będą droższe o 300 dolarów względem swoich poprzedników. Taki skok w cenie oznaczałby ogromną dysproporcję między kosztującym około 4000 złotych iPhonem 17, a mogącymi kosztować nawet 7000 złotych bazowymi modelami Pro, a to może podciąć skrzydła najnowszym premierom.

iPhone to w dalszym ciągu symbol i przedmiot pożądania

Apple może mieć jednak więcej powodów do podbijania cen niż psychologiczna zagrywka. Według Tima Culpana TSMC przetrzymuje w fabrykach chipy Apple warte ponad miliard dolarów, których nie może ostatecznie złożyć ze względu na braki w dostawach pamięci DRAM. Firma postawiła na dostawy od CXMT, mniejszego gracza, który mógłby przełamać oligopol Samsunga, Microna i SK Hynix windujący ceny pamięci operacyjnych.

Ten plan jednak się nie udał, gdyż CXMT także zyskało możliwość sprzedawania pamięci po cenach bliskich rynkowych, a Apple najwyraźniej nie był tak zdeterminowany, by wygrywać przetargi za wszelką cenę. Firma straciła przez to pozycję negocjacyjną wobec innych graczy, a CMXT nie straciło nic, gdyż jego produkcję wykupią chętnie chińscy gracze jak Xiaomi czy Huawei.

W tym momencie pozostaje więc podniesienie cen oraz nadzieja na to, że rynek nie zareaguje na nią znaczącą niechęcią. Z jednej strony to iPhone, więc na pewno się sprzeda, ale z drugiej smartfony od lat starzeją się tak wolno, że trudno uzasadnić zakup nowości w inny sposób niż chęć posiadania najnowszego modelu.

Napisane przez

Michał Mielnik

Redaktor