Droga, kolej i kolejka linowa w jednym. Pods4Rail to transport przyszłości

Transport przyszłości od dekad sprzedaje nam się przede wszystkim prędkością. Szybszy pociąg, szybszy samochód, maglev rozpędzający się do setek kilometrów na godzinę albo kapsuła w próżniowym tunelu. Zgodzicie się jednak pewnie ze mną, że największym problemem podróży wcale nie jest dziś niska prędkość. Znacznie bardziej irytuje mnie wszystko dookoła niego i w to uderza właśnie Pods4Rail.
Droga, kolej i kolejka linowa w jednym. Pods4Rail to transport przyszłości

W typowym układzie trzeba dojechać na dworzec, przesiąść się, przenieść bagaż, pojechać dalej, a na końcu znaleźć autobus, taksówkę albo samochód. W logistyce dochodzi do tego jeszcze przeładunek towarów. Dlatego coraz ciekawsze wydają mi się projekty, które nie próbują pobić rekordu prędkości, ale usunąć z podróży kolejne problematyczne punkty. Pods4Rail jest dokładnie takim pomysłem i w swojej najbardziej ambitnej wersji chce sprawić, że ta sama kabina pojedzie drogą, po torach, a nawet zawiśnie pod kolejką linową.

Jedna kapsuła i trzy środki transportu

Pods4Rail rozdziela pojazd na dwa elementy. Pierwszym jest standaryzowana kapsuła, czyli “pod”, w której siedzą pasażerowie albo znajduje się ładunek. Drugim są wyspecjalizowane nośniki, które mają zapewniać podwozie, napęd, zasilanie i technikę potrzebną do jazdy po drodze, torach lub do współpracy z koleją linową.

Czytaj też: Orlen wypatrzył paliwo w niepozornej roślinie. Polska wieś w grze o przyszłość transportu?

W praktyce więc cała podróż mogłaby zacząć się pod domem na platformie drogowej. Po dotarciu do węzła cała kapsuła zostałaby automatycznie przeniesiona na nośnik kolejowy. Kilka takich podów mogłoby następnie ruszyć wspólnie w dłuższą trasę, by bliżej celu ponownie się rozdzielić i wrócić na drogę. Człowiek ani przesyłka nie zmieniają przy tym “kabiny”. Zmienia się wyłącznie maszyna, która ją niesie.

DLR nazywa tę ideę “supermodality”. Kolej ma pozostać kręgosłupem systemu ze względu na przepustowość i efektywność, podczas gdy transport drogowy rozwiązywałby problem pierwszych i ostatnich kilometrów.

Największą rewolucją nie jest tutaj pojazd

Podobny kierunek myślenia pojawił się przy polskim MagRailu firmy Nevomo, gdzie najciekawszą częścią pomysłu nie była sama obietnica wysokiej prędkości, lecz wykorzystanie istniejącej infrastruktury kolejowej zamiast budowania wszystkiego od zera. Pods4Rail idzie jeszcze dalej, bo próbuje potraktować infrastrukturę jak zestaw kompatybilnych warstw. Właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa trudność.

Wykonanie ładnej kapsuły jest relatywnie proste. Znacznie trudniej stworzyć mechanizm, który tysiące razy będzie szybko i bezpiecznie przekładał ją pomiędzy różnymi nośnikami, a potem przekonać świat, że jedna kabina może spełniać wymagania świata drogowego i kolejowego. Do tego dochodzą awarie węzłów, opóźnienia, standaryzacja, masa całej konstrukcji i ekonomia utrzymywania kilku rodzajów platform.

Czytaj też: 550 km/h bez budowania kolei od zera. Polski hyperloop uderza w największy problem transportu przyszłości

Dlatego raczej nie patrzymy jeszcze raczej na następcę samochodu, pociągu i kolejki linowej. Pods4Rail jest dziś przede wszystkim rozbudowanym projektem badawczo-koncepcyjnym. kolejnym etapem mają być rozwój poszczególnych komponentów, testy w większej skali oraz dalsza praca nad homologacją, opłacalnością oraz integracją z istniejącymi sieciami.

Za około 13 mln zł Europa kupiła sobie bardzo ciekawy eksperyment

Projekt koordynował Siemens Mobility, uczestniczyło w nim 15 partnerów z siedmiu europejskich państw, a finansowanie z Europe’s Rail Joint Undertaking i Horizon Europe wyniosło około 3 mln euro, czyli w przybliżeniu 13 mln zł. Za te pieniądze nie powstała gotowa sieć, ale analizie poddano ponad 20 potencjalnych zastosowań i opracowano osiem scenariuszy biznesowych.

Nie chodzi wyłącznie o przewóz ludzi. Pods mogłyby bowiem obsługiwać przesyłki kurierskie i ekspresową logistykę, a nawet działać jako mobilne placówki medyczne. Szczególnie sensownie brzmi też pomysł wykorzystania ich na słabiej obciążonych liniach regionalnych, gdzie klasyczny duży skład bywa zwyczajnie nieekonomiczny.

Taka kapsuła nie musi więc wygrać z samochodem osobowym w centrum Warszawy. Wystarczy, że w konkretnych zastosowaniach pozwoli używać torów tam, gdzie dziś przegrywają one z elastycznością drogi.

Transport przyszłości może wygrać właśnie tym, że nie każe nam się przesiadać

Gdy patrzę na maglevy rozwijane w Japonii i Chinach, widzę przyszłość budowaną wokół prędkości i ogromnej infrastruktury. Pods4Rail proponuje coś niemal odwrotnego. Nie obiecuje istnej teleportacji między miastami. Próbuje sprawić, żeby granice między istniejącymi środkami transportu przestały interesować pasażera i to uważam za najciekawszy element całej koncepcji. Jeśli kiedyś taki system rzeczywiście zacznie działać, to możemy wsiąść do pojazdu przed domem, przejechać część trasy drogą, następnie koleją i być może kolejką linową, nie ruszając bagażu i nie zmieniając miejsca. Brzmi jak detal, ale właśnie takie detale decydują, czy alternatywa dla samochodu jest tylko ekologicznie słuszna, czy również zwyczajnie wygodna.

Czytaj też: Jeden kierowca, a tirów pięć. Chiny maksymalizują transport

Na razie pozostaje jednak duże “jeśli”. Następnym krokiem ma być prowadzony przez DLR projekt PREFER, którego start został zapowiedziany jeszcze na 2026 rok. Dopiero kolejne etapy pokażą, czy “supermodalność” nie skończy się na marzeniach i projektach. Mam jednak wrażenie, że przyszłość transportu może wyglądać właśnie tak – nie jako jeden cudowny pojazd, lecz jako system, w którym pojazd przestaje być przywiązany do jednego rodzaju drogi.

Źródła: Pods4Rail, DLR

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.