Honda cofnęła się o pół wieku i właśnie dlatego wyprzedza konkurencję

Najciekawsze maszyny nie zawsze próbują wymyślić jednoślad od początku. Czasami wystarczy przypomnieć sobie, dlaczego ludzie pokochali motocykle, a potem usunąć typowe bolączki takie jak słabe hamulce, awaryjność i inne uroki dawnych czasów. Honda najwyraźniej doszła do podobnego wniosku. Problem w tym, że na razie realizuje go tysiące kilometrów od Polski.
Honda cofnęła się o pół wieku i właśnie dlatego wyprzedza konkurencję

Honda Motorcycle & Scooter India pokazała dziesięć modeli przygotowanych do lokalnej produkcji. Wśród nich znalazły się Rebel 300 i 500, XR300L oraz XR300 Rally, ADV160, elektryczny QC3, trzy warianty CB350 i właśnie nowy CB500. Honda wzmacnia tym samym Indie jako nie tylko rynek, ale też centrum produkcji i potencjalne zaplecze eksportowe.

Nowa Honda CB500 nie udaje motocykla dla elit

CB500 ma być klasycznym roadsterem, który nie wymaga od właściciela życia w garażu. Okrągła lampa, szeroka kierownica, łezkowaty zbiornik i chromowane elementy odwołują się do dawnych przedstawicieli rodziny CB, a to zwłaszcza legendarnej CB750. Honda celuje przy tym w segment rozwijany od lat przez Royal Enfield, który udowodnił, że wielu motocyklistów nie potrzebuje kolejnego agresywnego nakeda. Chcą maszyny, na którą dobrze się patrzy, którą łatwo się prowadzi i która nie udowadnia swojej wartości absurdalną mocą, co było zresztą widać przy Royal Enfieldzie Goan Classic 350.

Sama nazwa CB500 może jednak wprowadzać w błąd, bo nie mówimy o kolejnym wariancie europejskiej rodziny z dwucylindrowym silnikiem 471 cm³. Indyjska CB500 otrzymała nową jednostkę jednocylindrową o pojemności 501 cm³, chłodzoną powietrzem i olejem. Silnik ma rozwijać 28 KM oraz 43,3 Nm momentu obrotowego i współpracować z pięciobiegową skrzynią. Sama moc nie robi wrażenia, ale Honda ewidentnie tym ruchem nie zamierza tworzyć jakiegoś zaawansowanego motocykla do ścigania się w rankingach. Moment obrotowy sugeruje elastyczność i charakter nastawiony na miasto, kręte drogi oraz okazjonalne dalsze wypady.

Czytaj też: Suzuki wkroczyło w przyszłość jedną lampą. Nowy motocykl V-Strom 250 robi wszystko po staremu

Takie podejście do mnie przemawia. Jednocylindrowa jednostka o pojemności pół litra nie będzie zapewne wzorem aksamitnej pracy ani królem autostrady. Powinna za to zaoferować prostą reakcję na gaz i mechaniczny charakter, którego nie da się zastąpić kolejnym trybem elektroniki.

Klasyczne kształty, współczesne bezpieczeństwo

Wiemy, że CB500 otrzyma pełne oświetlenie LED, hamulce tarczowe na obu kołach z dwukanałowym ABS-em oraz okrągły zestaw wskaźników łączący analogową tarczę z małym ekranem. Materiały z prezentacji wskazują też na kontrolę trakcji Honda Selectable Torque Control, sprzęgło antyhoppingowe i łączność Honda RoadSync. Pełna specyfikacja nie została jednak opublikowana… choć producent potwierdził trzy warianty kół. Podstawa otrzyma felgi aluminiowe, bardziej zaawansowana odmiana koła szprychowe przystosowane do opon bezdętkowych, a najdroższa dodatkowe grafiki. Aluminium będzie praktyczniejsze, a szprychy lepiej podkreślą klasyczną sylwetkę.

Pozycja kierowcy wygląda na wyprostowaną i neutralną, ale tutaj zaczynają się niewiadome. Honda nie podała wysokości siedzenia, masy, pojemności zbiornika ani pełnych parametrów zawieszenia. Porównania z modelem SCL500, którego siedzenie znajduje się na wysokości około 790 mm, a masa wynosi około 193 kg, są więc tylko luźnym punktem odniesienia. Jednak najwięcej emocji wywołuje przewidywana cena. Indyjskie media zakładają, że CB500 może kosztować mniej niż 300 tys. rupii, czyli około 12 tys. zł. Brzmi absurdalnie dobrze z perspektywy polskiego rynku, na którym prosty motocykl klasy 400 cm³ potrafi kosztować ponad 30 tys. zł.

Czytaj też: Ponad pół tony i 600 koni, a to wszystko w jednośladzie. Motocykl z 8,1-litrowym silnikiem

Trzeba jednak oddzielić oczekiwania od faktów. Zwłaszcza że Honda nie podała ceny, dokładnej daty premiery ani listy rynków. Kwota poniżej 300 tys. rupii pozostaje przewidywaniem, a nie oficjalnym cennikiem. Mowa też o cenie możliwej dzięki produkcji w Indiach i dostosowaniu konstrukcji do tamtejszych realiów.

Motocykl przyszłości może wyglądać jak z przeszłości

Europejski rynek coraz mocniej rozjeżdża się na dwa końce. Z jednej strony mamy małe maszyny miejskie, a z drugiej kosztowne motocykle turystyczne, sportowe i retro. Środek nadal istnieje, ale przestaje być naprawdę tani. Dlatego nowa Honda CB500 wygląda tak atrakcyjnie. Nie chce być najlżejsza, najmocniejsza ani najbardziej zaawansowana. Ma być wystarczająco duża, żeby nie znudzić właściciela po jednym sezonie, a jednocześnie spokojna i przewidywalna na tyle, by nie odstraszyć mniej doświadczonych kierowców.

Honda równolegle rozwija elektryczne jednoślady, system E-Clutch i silnik V3 ze sprężarką elektryczną, więc trudno zarzucić jej ciągłe życie przeszłością. CB500 pokazuje jednak równie ważny kierunek. Postęp może polegać na tym, aby klasyczny motocykl stał się tańszy, bezpieczniejszy i dostępny dla większej liczby ludzi. Na papierze nie mamy więc rewolucji. Jest jeden cylinder, pięć biegów, klasyczna sylwetka i okrągła lampa. Cały zestaw powstał jednak w 2026 roku, dostał współczesne hamulce, elektronikę i zaplecze produkcyjne wielkiego koncernu.

Czytaj też: Ten motocykl świeci, ryczy i ma 205 KM. DA#22 wygląda jak pojazd złoczyńcy

Nowa Honda CB500 nadal pozostaje niewiadomą. Nie znamy jej rzeczywistej ceny, masy, wysokości siedzenia ani planów eksportowych. Jeśli wersja produkcyjna zachowa obecny charakter i rzeczywiście będzie tania, to Honda może stworzyć jeden z najrozsądniejszych motocykli ostatnich lat. Szkoda tylko, że na razie wygląda na rozsądny motocykl na zupełnie inny rynek.

Źródła: Honda Motorcycle, Autocar India, Gear Patrol

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.