Jeszcze niedawno wyglądało na to, że część wspomnianych marek może zwyczajnie zniknąć z rynku. Teraz dowiedzieliśmy się, że jednak dostały drugie życie i co najważniejsze, nie sprowadza się ono wyłącznie do odkupienia praw do znanych nazw. Zmiany nadchodzą w zupełnie innym stylu.
Rondo i NS Bikes wracają po upadłości 7ANNA
Problemy 7ANNA nabrały formalnego wymiaru w sierpniu 2025 roku, kiedy zarząd złożył wniosek o upadłość. 22 czerwca 2026 roku sąd ogłosił upadłość spółki, a miesiąc później postanowienie stało się prawomocne. Najważniejsze aktywa grupy kupiła Storm Riders, czyli firma powiązana z polskim producentem rowerów STORM. Przejęcie objęło m.in. prawa do marek Rondo, NS Bikes, Crème Cycles i Octane One, a także gotowe rowery, części, komponenty, produkty testowe oraz domeny internetowe. Nie mamy więc do czynienia z cudownym odrodzeniem starej spółki. 7ANNA pozostaje w upadłości, a jej najbardziej wartościowe marki rozpoczynają kolejny etap pod nowym właścicielem.
Tego typu przejęcia znanych marek często kończą się tym, że pozostaje nazwa, a za produktem stoją już zupełnie inni ludzie, ale tutaj sytuacja ma wyglądać inaczej. W nowej strukturze pozostaje bowiem kluczowa część zespołu projektowego i inżynieryjnego, a przy markach nadal pracuje Szymon Kobyliński, czyli jeden z ich twórców. Storm Riders deklaruje przy tym, że Rondo i NS Bikes mają zachować własną tożsamość. Jest to akurat bardzo istotne, bo obie marki rzeczywiście mają czego bronić.
Czytaj też: Ten elektryczny rower prawie nie wygląda jak e-bike. Mówi to więcej niż może się wydawać.

Rondo zyskało popularność dzięki nietypowym gravelom i rowerom szosowym, a model HVRT CF01 zdobył w 2019 roku tytuł Road Bike of the Year serwisu BikeRadar specjalizującego się w rowerach. NS Bikes od lat jest z kolei rozpoznawalne w świecie dirtu, freeride’u i bardziej agresywnej jazdy MTB. Crème zajmuje zaś zupełnie inną niszę, stawiając na stylowe rowery miejskie inspirowane klasycznymi konstrukcjami.

Pokazuje to, że każda z tych marek ma własny charakter i klientów. Zachowanie ludzi, którzy przez lata ten charakter budowali, daje znacznie większą szansę na prawdziwy powrót niż samo wykupienie praw do nazw.
Dlaczego marki rowerowe w ogóle upadły?
Historia 7ANNA dobrze pokazuje, jak wyglądał rowerowy kryzys po pandemii. Jednym z problemów było załamanie się Wiggle/Chain Reaction Cycles, a więc dużego europejskiego sprzedawcy i ważnego odbiorcy produktów. Do tego doszło bankructwo kluczowego dostawcy, które spowodowało opóźnienia w produkcji droższych modeli. Wszystko wydarzyło się w bardzo złym momencie. Branża dopiero wychodziła z pandemicznego chaosu, w którym najpierw brakowało rowerów i części, a potem producenci zostali z nadmiarem towaru oraz spadającym popytem.
Czytaj też: Rower staje się czymś więcej. Avinox schował napęd i przerzutkę w jednej obudowie
7ANNA nie była zresztą wyjątkiem. Problemy dotknęły również znacznie większe firmy. GT Bicycles ograniczyło działalność, a w 2026 roku poważne problemy finansowe dotknęły grupę Accell, czyli właściciela m.in. Raleigh, Lapierre, Haibike, Ghost i Batavusa. Na tym tle powrót Rondo, NS Bikes i Crème wygląda wręcz nietypowo. Zamiast sprzedaży marek zagranicznemu funduszowi albo stopniowego wygaszenia biznesu, trafiły do kolejnej polskiej firmy, która nie ma zamiaru przenosić produkcji za granicę.
Produkcja tych rowerów ma trafić do Polski
Storm Riders wnosi do nowych realiów polskich marek swoje własne zaplecze produkcyjne. Firma związana z marką STORM produkuje około 100000 rowerów rocznie, a po przejęciu ma przenieść produkcję Rondo, NS Bikes i Crème właśnie do swojej fabryki. Nie oznacza to oczywiście pełnej niezależności od zagranicznych dostawców komponentów, ale daje znacznie większą kontrolę nad montażem, zapasami i harmonogramem produkcji.
Jednocześnie sam powrót Rondo i NS Bikes nie jest jeszcze sukcesem. Ten zacznie się dopiero wtedy, gdy zobaczymy pierwsze nowe modele. Według dotychczasowych informacji kolejne konstrukcje mogą pojawić się już na początku 2027 roku, a jednym z pierwszych produktów ma być nowa generacja gravela Rondo Ruut. Właśnie wtedy okaże się, czy nowe Rondo nadal będzie miało własny pomysł na rowery, a NS Bikes pozostanie marką, którą kojarzymy z bardziej agresywną stroną MTB.
Czytaj też: Przyszłość rowerów nie musi być z karbonu. Cane Creek właśnie to udowodnił
Na razie podstawy wyglądają jednak rozsądnie. Marki zostały w polskich rękach, zachowano ludzi odpowiedzialnych za dotychczasowe projekty, a produkcja ma zostać oparta o zaplecze nowego właściciela i pozostać na terenie polski. Teraz pozostaje pytanie – czy pod nowym właścicielem znane marki ponownie zaczną tworzyć rowery, za które ludzie rzeczywiście będą chcieli płacić?
Źródła: BikeRadar, BikeBiz, gravel.LOVE

