Fargo od lat stoi na pograniczu gravela, MTB i roweru wyprawowego. Baranek łączy się tu z terenową geometrią, dużą liczbą mocowań i konstrukcją przygotowaną na długie trasy poza asfaltem. W szóstej generacji Salsa uznała jednak, że zwykłe koła 29-calowe już nie wystarczą.
Salsa Fargo 32 nie jest pokazowym prototypem
W dążeniu do wdrażania nowości na rynek, Salsa wprowadziła nowy rower Fargo, który powstał wokół obręczy ISO 686 mm, czyli tych określanych jako 32-calowe. Producent przygotował do tego dwie ramy – jedną ze stali chromowo-molibdenowej, a drugą z tytanu 3/2,5. Obie wersje korzystają z karbonowego widelca i mieszczą opony o szerokości do około 61 mm, ale najważniejsze jest to, że Salsa nie wsadziła wielkich kół do starej ramy.
Czytaj też: W tygodniu zakupy, a w weekend rowerowy biwak. Bosch napędził uniwersalnego hardtaila
Geometrię (m.in. kąt główki ramy rzędu 67 stopni) została zaprojektowała od nowa i bardzo dobrze, bo przy tej średnicy kół nawet kilka milimetrów może zdecydować, czy rower będzie stabilny, czy zwyczajnie niezdarny. Podobne rozmywanie granicy między gravelem i MTB widać przy innych konstrukcjach Salsy, choć Fargo robi to bez silnika.

Nie bez powodu pierwsza myśl po zobaczeniu Fargo 32 jest prosta i brzmi w stylu “wreszcie rower dla kogoś, kto ma ponad dwa metry wzrostu”. Tymczasem najmniejszy rozmiar S ramy tego roweru ma pasować już do osób mierzących około 157 cm, co uważam za jeden z najważniejszych elementów projektu. Dotychczasowe rowery 32-calowe kojarzyły się bowiem głównie z wysokimi użytkownikami, bo wielkie koło utrudnia zaprojektowanie niskiej ramy i zachowanie sensownej pozycji. Salsa próbuje z kolei udowodnić, że da się zbudować taką konstrukcję również dla znacznie niższych osób.
Czytaj też: Goodyear przeniósł obsesję Formuły 1 na rowery

Skąd w ogóle pomysł na to, aby zwiększać jeszcze bardziej średnicę koła rowerowego? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Większe koło łagodniej najeżdża na kamienie, korzenie i dziury, łatwiej utrzymuje prędkość i może zapewnić większy kontakt opony z podłożem. Na dodatek po rozpędzeniu powinno płynniej przetaczać się przez nierówny teren i tutaj akurat kluczowe są słowa “po rozpędzeniu”. Większa obręcz, opona i dłuższe szprychy oznaczają bowiem więcej masy oddalonej od osi. Rozpędzenie takiego zestawu wymaga większego wysiłku, a każde hamowanie, ciasny zakręt i ponowne przyspieszanie przypominają o tym, że fizyki nie da się oszukać, a “większe” nie zawsze znaczy “lepsze”.
Najnowszy Fargo to nadal rower wyprawowy
Salsa nie poświęciła użyteczności na rzecz jakiegoś kołowego efekciarstwa. Widelec ma mocowania Three-Pack i punkty dla przedniego bagażnika, a rama pozwala dołożyć bidony, torby oraz akcesoria. Do tego dochodzi zgodność z amortyzowanym widelcem o skoku 80 mm, standard UDH, gwintowany suport BSA 73 mm i w dużej mierze zewnętrzne prowadzenie przewodów. Nie wygląda to wprawdzie zbyt futurystycznie, ale w rowerze wyprawowym łatwy serwis i brak autorskich części są ważniejsze niż idealnie czysta rama.

Nie oznacza to jednak, że nowy Fargo 32 jest tani, bo sam stalowy zestaw ramowy kosztuje w USA 1799 dolarów, czyli około 6740 zł, a wersja tytanowa została wyceniona na 3499 dolarów, a więc około 13100 zł. Do tego trzeba doliczyć napęd, koła, hamulce i całe pozostałe wyposażenie, więc finalnie kompletny tytanowy rower może więc kosztować tyle, co przyzwoity samochód używany. Jednocześnie jednak tytan jest odporny na korozję, trwały i pasuje do sprzętu, który ma służyć przez lata. Eksperymentalne konstrukcje z tytanu pokazują zresztą, dlaczego materiał wraca w sprzęcie z najwyższej półki. Płacimy jednak także za trudniejszą produkcję i niszowość.

Jednocześnie musimy pamiętać, że taki rower nie jest dla wszystkich, bo w unikatach tego typu pozostaje pytanie, co stanie się po rozcięciu opony kilkaset kilometrów od domu. Właśnie na dostępności podzespołów polegnie albo wygra cała idea kół 32-calowych. Do tej pory m.in. Teravail przygotował obręcze oraz dwie opony ISO 686 mm i choć jest to dobry początek, ale nadal tylko początek. Oponę lub dętkę 29-calową kupimy w niemal każdym większym sklepie. Z odpowiednikiem 32-calowym będzie znacznie trudniej, a przecież Fargo powstała do dalekich wyjazdów.

Czytaj też: Tytanowy kask full-face na rower. Rowerzyści niczym hokeiści
Tak jednak zaczynają się nowe standardy. Najpierw wyglądają dziwnie, są drogie i trudno znaleźć do nich części, a później nagle okazuje się, że wszyscy robią dokładnie to samo.
Źródła: Salsa Cycles

