Tytanowy kask full-face na rower. Rowerzyści niczym hokeiści

Najciekawsze pomysły techniczne nie zawsze rodzą się podczas mozolnego ulepszania tego samego produktu. Czasami ktoś odważny musi wyjść poza swoją branżę, spojrzeć na zupełnie obcy sprzęt i zadać pytanie, które po latach wydaje się wręcz oczywiste. Dlaczego rozwiązanie sprawdzające się w jednym sporcie nie miałoby chronić zawodników również w innym? Dziś mam dla was właśnie taką historię.
Tytanowy kask full-face na rower. Rowerzyści niczym hokeiści

Sprzęt ochronny dla mas od dawna rozwija się poprzez podkradanie materiałów, geometrii i mechanizmów z motoryzacji, lotnictwa czy sportów ekstremalnych. Tym razem spotkały się ze sobą dwa światy, których na pierwszy rzut oka nie łączy wiele – górskie rowery oraz hokej na lodzie.

Hokejowa krata trafiła na rowerowe szlaki

Kali Kru jest pełnym kaskiem rowerowym, czyli tak zwanym full-face, ale nie przypomina większości modeli z tej kategorii. Zamiast typowej, zabudowanej szczęki z tworzywa lub kompozytu otrzymał otwartą klatkę wykonaną z tytanu. Wygląda przez to jak skrzyżowanie kasku downhillowego z ochroną twarzy hokeisty, ale swoją rolę oraz ogólny sens ma zachować w pełni.

Czytaj też: 255 gramów karbonu za cenę dobrego roweru. Co tym razem wymyślili?

Założyciel i główny inżynier Kali Protectives, Brad Waldron, miał wpaść na niego ponad dekadę temu, obserwując hokejowe kaski swoich dzieci. Tytanowa maska była lekka, wytrzymała i na tyle otwarta, że nie ograniczała przesadnie widoczności ani przepływu powietrza. Waldron zaczął więc zastanawiać się, dlaczego podobna konstrukcja nie może chronić twarzy rowerzysty.

Finalnie producent nie przykręcił do gotowego kasku kilku metalowych prętów. Osłona Kru jest ciągłą, otaczającą konstrukcję strukturą, która została zintegrowana z kaskiem już podczas formowania. Nie znajdziemy tutaj śrub, zatrzasków ani mechanicznych połączeń, które mogłyby stać się najsłabszym punktem całości. Tytanowy szkielet ma współpracować ze skorupą oraz pianką EPS jako jeden system. Wymagało to utrzymania bardzo precyzyjnych tolerancji elementu, bo nawet niewielkie odchylenia mogłyby utrudnić prawidłowe osadzenie go w formie.

Kali Kru to pełna ochrona bez gotowania głowy

Problem klasycznych kasków full-face jest dobrze znany każdemu, kto próbował w takim modelu długo pedałować pod górę. Chronią twarz, szczękę i większą część głowy, ale zwykle są cięższe, gorzej wentylowane i bardziej ograniczają kontakt z otoczeniem. W downhillu, gdzie podjazd często obsługuje wyciąg, nie jest to wielkim problemem, ale w enduro i jeździe po szlakach sytuacja wygląda inaczej, bo trzeba w tym samym kasku zarówno wspinać się przez kilkadziesiąt minut, jak i później zjechać z dużą prędkością.

Kru powstał właśnie jako próba zamknięcia tej różnicy. Nie ma być najlżejszym kaskiem otwartym ani najbardziej pancerną konstrukcją świata. Ma jednak zapewnić ochronę klasy downhillowej przy wentylacji, która nie zmusza rowerzysty do zdejmowania kasku podczas każdego dłuższego podjazdu. Otwarta konstrukcja zapewnia przepływ powietrza, którego nie da się osiągnąć w typowej zabudowanej szczęce. Rowerzysta ma też przed sobą znacznie mniej materiału, więc metalowe pręty mogą rzeczywiście po chwili przestać zwracać uwagę.

Czytaj też: Zbawienie dla rowerzysty i koszmar dla złodzieja. Cordalock zaprasza na zabawę ze szlifierką

Każdy taki zysk ma jednak drugą stronę. Przestrzenie pomiędzy prętami nie zatrzymają błota, kamyków ani końcówki gałęzi tak skutecznie, jak pełna osłona. Trudno też bez niezależnych testów stwierdzić, jak klatka zachowa się przy nietypowym kontakcie z korzeniem lub wystającym elementem, który trafi pomiędzy pręty. Nie oznacza to automatycznie, że Kru jest mniej bezpieczny. Pokazuje raczej, że producent zamienił jeden kompromis na inny.

Certyfikaty i waga kasku rowerowego Kru

Nietypowa forma automatycznie rodzi pytanie o bezpieczeństwo. Jednak Kali Kru spełnia europejską normę EN 1078, amerykańskie wymagania CPSC oraz ASTM F1952 dla kasków przeznaczonych do zjazdowej jazdy górskiej. Ostatni certyfikat jest w tym przypadku najważniejszy, ponieważ obejmuje mocniejsze uderzenia, większy obszar ochrony oraz testy szczęki, jeśli ta jest częścią kasku. ASTM nie wymaga wprawdzie, aby każdy certyfikowany kask miał osłonę twarzy, ale jeśli ją ma, element również musi przejść badania wytrzymałościowe.

Producent deklaruje masę 650 gramów dla rozmiaru XS-M oraz 680 gramów dla L-XXL. Dla porównania wcześniejszy Kali DH Invader, również mający certyfikację downhillową, ważył około 750 gramów. Typowy cięższy model zjazdowy pokroju Bell Full-10 może przekraczać kilogram. Kru nie jest więc lekki w porównaniu ze zwykłym kaskiem MTB, ale jak na pełną ochronę twarzy osiąga bardzo konkurencyjny wynik.

Pisałem już o podobnej walce z masą przy pełnym kasku Lazer A-Line KinetiCore, który wykorzystuje włókno węglowe i waży 790 gramów. Kali walcząc w tym sektorze, idzie w zupełnie innym kierunku. Zamiast bowiem odchudzać zabudowaną szczękę, praktycznie usuwa jej powierzchnię i pozostawia sam nośny szkielet. Tytan ma tutaj sens dlatego, że łączy wysoką wytrzymałość z niewielką masą, dobrze znosi korozję i pozwala stworzyć cienkie elementy zdolne przenosić znaczne obciążenia. Podobny potencjał widać przy tytanowych konstrukcjach rowerowych wykonywanych z pomocą druku 3D, choć w Kru materiał nie służy do poprawiania charakterystyki jazdy, lecz ma przyjąć na siebie uderzenie, od którego mogą zależeć zęby i kości twarzy.

Dwa rozmiary, trzy zestawy wkładek i cena prawie 1750 zł

Kru będzie oferowany w dwóch rozmiarach. XS-M obejmuje obwód głowy od 55 do 61 cm, a L-XXL od 60 do 63 cm. Zakresy są szerokie i częściowo się pokrywają, dlatego Kali dodaje trzy zestawy wkładek służących do dopasowania wnętrza, co jest nieco dziwne, bo w kasku dobre dopasowanie jest równie ważne jak materiały, a kilka dodatkowych poduszek nie zawsze zastąpi większą liczbę precyzyjnie zaprojektowanych skorup. Wyposażenie obejmuje regulowany daszek w motocyklowym stylu, magnetyczne zapięcie Fidlock, chłodzące wkładki Kali Kool Draft oraz worek i torbę transportową.

Czytaj też: Elektryczne rowery mogą ją katować bez litości. Ten sprzęt ma znieść elektryczne katowanie

Cena w Stanach Zjednoczonych wynosi 460 dolarów, czyli około 1750 zł, ale do ewentualnego zakupu z USA trzeba byłoby doliczyć podatki, dostawę i opłaty importowe. Producent zapowiada rozpoczęcie amerykańskiej wysyłki 3 sierpnia, choć oficjalna karta produktu na kilka dni przed tym terminem nadal oznaczała model jako niedostępny. Nie znamy jeszcze polskiej ceny ani terminu pojawienia się Kru w lokalnej sprzedaży.

Źródła: Kali Protectives

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.