Chociaż nie powinno tak być, to można często odnieść wrażenie, że toaleta w punktach gastronomicznych, galeriach czy przy drogach to taka trochę łaska, żeby się nikt nie czepiał. Niestety bywają zaniedbane i wręcz się czuje brudnym nawet po wyjściu.
Spot to robot, który ma sprawić, że w publicznych toaletach będzie w końcu czysto
Z perspektywy użytkownika to wygląda tak, że widać harmonogram z podpisami osób, które regularnie sprawdzają czy niczego nie brakuje, sprzątają i ogólnie dbają o komfort użytkowników. Problem w tym, że przy takim różnorodnym natłoku odwiedzających, nie jest to wystarczająco, aby każdemu było miło. Nie ważne jak się ekipa sprzątająca będzie starała, brak manier przybywających sprawia często, że sprzątanie raz na dwie godziny, a nawet godzinę to za mało.

Z takimi problemami mierzą się także osoby, które mają możliwość, żeby na ten stan zareagować i to właśnie zrobili (bynajmniej nie właściciele). Dwoje projektantów z Korei Południowej Yangwoo Choi oraz Ye Jin Lee, zaprojektowali koncept robota sprzątającego o nazwie Spot. Jest autonomiczną jednostką stworzoną do reagowania na zabrudzenia w publicznych toaletach i to na bieżąco, nie w wyznaczonych przedziałach czasu.
Reakcja zamiast sztywnych reguł i oczekiwania kiedy będzie za późno
Człowiek na tę chwilę nie ma możliwości reagowania w każdej sytuacji, a do tego jego obecność w przestrzeni, gdzie się oczekuje odrobiny prywatności, nie byłaby doskonałym rozwiązaniem. Za to robot, nie budzi wiele obaw, niczego nie mówi oraz grzecznie sobie czeka na swoim stanowisku.

Spot miałby spokojnie oczekiwać opuszczenia przez użytkownika toalety i jeżeli byłaby taka potrzeba to natychmiast zareagować, aby doprowadzić przestrzeń w publicznych toaletach do standardów godności dla następnej osoby nim ta przybędzie.

Wszystko to oczywiście miałoby się odbywać w czasie rzeczywistym, bez wyznaczonych sztywno ram czasowych, więc idealnie by te szybkie sesje zapełniały czas pomiędzy kolejnymi punktami w harmonogramie ludzkiej ekipy utrzymującej porządek.
Czytaj też: Threehalves to dwa metry robotycznego centaura. Robot straszy, ale może nadrabiać skutecznością
Budowa robota również została przemyślana wielofunkcyjnie. Po pierwsze jego półprzezroczysta, biało-błękitna konstrukcja od razu robi wrażenie czego higienicznego. Stojąc wygląda w zasadzie jak po prostu automat do suszenia dłoni – co też robi – lecz to wszystko jest częścią przemyślanej, nieinwazyjne wizji kompaktowego robota w publicznych toaletach.

Ma minimalistyczne ręce, idealne do podnoszenia niedużych śmieci oraz wyposażonych w spryskiwacze umożliwiające wykonywanie szybkiego czyszczenia. Posiada również u swoich “stóp” mechanizmy identyczne jak mniejszy kuzyn sprzątający, więc także jeżdżąc może odkurzać oraz mopować podłogę, jeżeli oceni, że sytuacja tego wymaga. W skrócie, można powiedzieć, że ma całe, niezbędne zaplecze do reagowania w nagłej potrzebie.
Nowa wizja porządku w publicznych toaletach? Bez człowieka wciąż się nie obejdzie
Naturalnie nie jest to rozwiązanie, o które się ludzie muszą obawiać, że odbierze im pracę. W końcu problemy są właśnie z powodu chaotyczności w publicznych toaletach (oraz właścicieli lokalów), gdzie robot nawet z najlepszym systemem kamer nie odnajdzie się tak zręcznie jak człowiek lub właśnie człowiekowi będzie powodował dyskomfort.

Twórcy mówią o lotniskach, ale samo wyobrażenie sobie tego wydaje się być co najmniej pobożnym życzeniem, a w najgorszym razie nawijaniem makaronu na uszy lub naiwnością. Poza tym natura miejsca powoduje, że i o czystość samego robota ktoś będzie musiał skrupulatnie dbać, a także design zakłada wszechstronność, więc stacja ładująca jest pozbawiona stałego dostępu do wody. Spot musi mieć regularnie uzupełniany zbiornik detergentami i wodą.
Czytaj też: Kruche zaufanie do humanoidalnych robotów. Ludzkie gesty mogą być pułapką?
Niemniej, wizja czegoś pomiędzy wyznaczonymi godzinami jest bardzo obiecująca. Szczególnie sprawdziłaby się w lokalach prywatnych, toaletach dla osób z niepełnosprawnościami i dużych kabinach. Co prawda kreśli to także smutny obraz rzeczywistości użytkowników pozbawionych kultury, ale co zrobić? Wszystkich się ich nie nauczy, a robot posprząta bez problemu.
Źródło: yankodesign

