Dark Rider powstał jako element kampanii Fearless: Year of Shadow, którą Sega prowadziła w 2024 roku. Zamiast ograniczyć się do byle grafik i gadżetów, firma postanowiła wyciągnąć jedną z najbardziej charakterystycznych maszyn związanych z Shadowem do naszego świata. Efektem został jedyny w swoim rodzaju motocykl przygotowany przy udziale Bourget’s Bike Works, Oil Sweat & Gears oraz Atmospherics SFX, który właśnie doczekał się kolejnego rozdziału swojej historii.
Sega naprawdę zbudowała motocykl Shadowa
Motocykle wyjątkowo dobrze nadają się do takich eksperymentów. Nie trzeba w ich przypadku nawet przeskakiwać na napęd elektryczny ani wymyślać cudów technicznych. Niedawno podobne wrażenie zrobił na mnie Bandit9 Ducati 821, który wygląda niczym maszyna wyciągnięta z 2077 roku, mimo że pod futurystycznym nadwoziem nadal siedzi doskonale znana technika Ducati. Dark Rider wykorzystuje ten sam mechanizm na jeszcze wyższym poziomie, bo bierze projekt kojarzony z fikcyjną postacią i zamienia go w wielki, ciężki, prawdziwy kawał metalu.
Czytaj też: Myślałem, że takie motocykle będą znikać. Kawasaki nadal robi swoje


Bazą maszyny jest Bourget z 2000 roku z silnikiem S&S Super Stock o pojemności 1750 cm sześciennych, który został wyposażony w głowice Edelbrock i został połączony z sześciobiegową skrzynią. Całość waży około 280 kg, a szerokość kierownicy sięga 900 mm. Trudno więc mówić o byle prostym modelu czy delikatnym rekwizycie. Jest to pełnowymiarowy motocykl po pewnych zmianach, którypo prostu wygląda tak, jakby ktoś przed chwilą wyciągnął go z ekranu.
Dark Rider zrobił już swoje. Teraz zmienia się jego rola
Motocykl Dark Rider przez ostatnie lata pełnił przede wszystkim funkcję pokazową. Pojawiał się m.in. podczas brytyjskiej rundy MotoGP na Silverstone, na Gamescomie w Niemczech, EGX/MCM Comic Con w Londynie, wydarzeniu charytatywnym w Goodwood oraz w brytyjskich kinach przy promocji filmu “Sonic the Hedgehog 3”. Innymi słowy, zamiast kurzyć się w magazynie Segi, objechał sporą część imprez, dla których pierwotnie go stworzono.

Teraz Dark Rider trafi jednak w prywatne ręce, bo 11 października 2026 roku zostanie wystawiony przez Bonhams podczas Autumn Stafford Sale. Dom aukcyjny szacuje jego wartość na 10-15 tysięcy funtów, czyli przy aktualnym kursie około 50-75,5 tysięcy zł. Jak na jedyny oficjalny motocykl Shadowa na świecie, nie brzmi to dla mnie nawet szczególnie absurdalnie. Zwłaszcza że na rynku kolekcjonerskim znacznie większe pieniądze płaci się za przedmioty, które pod względem technicznym są po prostu kawałkiem plastiku albo papieru.

Czytaj też: Hiszpanie wzięli ciekawy motocykl i usunęli jedną z największych barier dla początkujących
Jest tylko jeden haczyk. Aktualnie motocykla nie należy traktować jako gotowego pojazdu drogowego. Bonhams opisuje go jako model ekspozycyjny wymagający ponownego przygotowania do jazdy, a jednym z najbardziej oczywistych problemów jest atrapa zbiornika paliwa wykonana z pianki. Z maszyną przekazane zostaną jednak dokumenty, a w tym brytyjski V5C, kopia amerykańskiego Title, deklaracja HMRC NOVA oraz dokument potwierdzający przekazanie motocykla przez Segę fundacji.
To jedna z tych aukcji, w których cena schodzi na drugi plan
Najważniejsza część tej historii wcale nie dotyczy jednak ani Sonica, ani silnika o pojemności 1,75 litra. Cały dochód z aukcji ma trafić do fundacji Luca Guintoli, która została założona przez byłego mistrza WorldSBK Sylvaina Guintoliego po śmierci jego sześcioletniego syna Luki, który w 2025 roku zmarł po niemal rocznej walce z chorobą nowotworową. Shadow był jedną z jego ulubionych postaci.

Zresztą to nie jest byle pierwsza podobna akcja Guintoliego. Wiosną przebiegł wraz z córkami Alicią i Laylą maraton londyński w specjalnym jednoczęściowym kombinezonie motocyklowym inspirowanym Sonikiem, zbierając dla organizacji PASIC ponad 150000 funtów. Fundacja kontynuuje również zbiórki związane ze światem MotoGP, a do jednej z nich Fabio Quartararo przekazał wyjątkowy kask używany podczas testów.
Właśnie przez ten kontekst Dark Rider przestaje być dla mnie kolejnym dziwnym motocyklem zbudowanym na potrzeby kampanii reklamowej. Fikcyjna maszyna najpierw została przeniesiona z popkultury do prawdziwego świata, później przez dwa lata promowała jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek gamingowych, a teraz jej ostatnim zadaniem będzie zebranie pieniędzy na pomoc dzieciom chorym na raka.

Czytaj też: Wygląda jak motocykl z 2077 roku. Pod spodem kryje stare Ducati za 190 tysięcy
Trudno wymyślić dla takiego projektu lepsze zakończenie. Pozostaje tylko pytanie, jak bardzo kolekcjonerzy Sonica podbiją 11 października cenę, bo mam wrażenie, że szacunek na poziomie maksymalnie 15000 funtów może się jeszcze okazać bardzo zachowawczy. W grę wchodzi przecież kolekcjonerski motocykl o wadze 280 kg i z 1,75-litrowym silnikiem.

