Jak żyć, kiedy wszystko szpieguje? Chiny wiedziały o wojskowym sprzęcie kraju NATO zbyt wiele

Chiny znalazły się wewnątrz brytyjskiej broni i choć brzmi to absurdalnie, to problem jest realny. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że technologii nie można bezgranicznie ufać. Nawet jeśli z pozoru wydaje się całkowicie bezpieczna, bo przecież taki powinien być wojskowy sprzęt. Co nie?
Jak żyć, kiedy wszystko szpieguje? Chiny wiedziały o wojskowym sprzęcie kraju NATO zbyt wiele

Równie ważnym elementem przyszłości wojskowego sprzętu okazuje się pochodzenie elektroniki ukrytej wewnątrz sprzętu. Można zbudować brytyjską platformę, napisać dla niej własne oprogramowanie i przeznaczyć ją do działań specjalnych, a następnie odkryć, że jedna z jej części robi coś, czego nie powinna. Właśnie dlatego współczesne uzbrojenie coraz trudniej oceniać wyłącznie przez pryzmat producenta widniejącego na obudowie. “Zbudowane w Wielkiej Brytanii” nie musi oznaczać “złożone wyłącznie z brytyjskich elementów”, bo po drodze pojawiają się dostawcy sensorów, kontrolerów i modułów komunikacyjnych z kolejnych państw, a to najwyraźniej może rodzić ogromne problemy.

Kamery K3 Scout odzywały się do Chin

Według śledztwa kamery elektrooptyczne i termowizyjne Night Navigator 3000 firmy Current Scientific Corporation zainstalowane na bezzałogowych łodziach K3 Scout firmy Kraken wysyłały sygnały do adresu IP znajdującego się w Chinach. Chodzi o coś pozornie błahego, bo o krótką komunikację potwierdzającą, że urządzenie działa i jest połączone z siecią. Brytyjskie Ministerstwo Obrony podkreśla, że późniejsze dochodzenie nie wykazało przejęcia, kompromitacji ani zewnętrznego przesłania danych resortu. Połączenie internetowe kamer zostało jednak odcięte.

Czytaj też: Niewidzialny strażnik sieci. Chiny stawiają na kwantową ochronę infrastruktury energetycznej

Na tę chwilę nie mamy żadnego dowodu, że Chiny oglądały obraz z brytyjskich dronów albo dostały dostęp do tajnych systemów. Mamy za to potwierdzony przypadek niepożądanej komunikacji urządzenia na wojskowej platformie z infrastrukturą w Chinach. Dla mnie samo to jest wystarczająco niepokojące, bo pytanie nie brzmi wyłącznie “czy ktoś już ukradł dane?”, ale również “dlaczego w ogóle istniała droga, którą potencjalnie można było wykorzystać?”.

K3 Scout to nie byle motorówka z kamerą

K3 Scout ma 8,4 metra długości, rozpędza się do około 102 km/h, a jego deklarowany zasięg wynosi około 1200 km przy 25 węzłach. Producent podaje też do 30 dni autonomii zależnie od misji i ładowność 600 kg. Platforma ta może służyć do rozpoznania, logistyki, infiltracji, ewakuacji i uderzeń, a modułowa konstrukcja pozwala integrować sensory oraz uzbrojenie. Brytyjska marynarka wojenna zamówiła 20 tych jednostek w ramach Project Beehive, a oficjalny kontrakt z marca 2026 roku opiewał na 12,3 mln funtów, czyli około 62 mln zł według obecnego kursu.

Cały Project Beehive jest jednak większy niż te 20 łodzi. Brytyjczycy chcą bowiem budować “Hybrid Navy”, w której klasyczne fregaty działają razem z tańszymi jednostkami bezzałogowymi. Podobny kierunek widać też w USA. Pisałem już o tym przy Marauderze, który podważa sens wysyłania marynarzy na każdą misję.

Otwarta architektura jest zaletą i potencjalnym problemem

Najciekawszy paradoks kryje się w tym, czym producent chwali się przy K3 Scout. Platforma ma bowiem otwarte interfejsy i możliwość szybkiej integracji rozwiązań firm trzecich. W czasie wojny jest to ogromna przewaga, bo zamiast projektować nowy okręt pod każdy sensor, można zmienić moduł i wysłać jednostkę z powrotem na misję. Tyle że każda integracja zwiększa również powierzchnię ataku i liczbę elementów, którym trzeba zaufać.

Czytaj też: Chiny wsadziły strategiczny ładunek na bombowiec. H-6N dostał ogromną rakietę jako część triady jądrowej

Kamera była produktem kanadyjskiej firmy, ale według relacji zawierała komponenty pochodzące spoza Wielkiej Brytanii. Kraken twierdzi, że przed integracją otrzymał zapewnienia dotyczące bezpieczeństwa, a po audycie podatności zostały zamknięte. Trudno o lepszy przykład tego, że certyfikacja gotowego produktu nie rozwiązuje automatycznie problemu pochodzenia każdego podzespołu.

Podobny problem widać przy amerykańskich próbach budowania akumulatorów dla dronów bez zależności od chińskich surowców. Rywalizacja Zachodu z Chinami nie rozgrywa się przecież wyłącznie w liczbie okrętów, samolotów i pocisków. Równie ważne jest pytanie, kto kontroluje fabryki, materiały i elektronikę, co widać przy porównaniu potencjału przemysłowego USA i Chin.

Wojna przyszłości zaczyna się w łańcuchu dostaw

Brytyjska strategia obronna stawia dziś na odporniejszy przemysł, firmy technologiczne i rozwiązania podwójnego zastosowania. K3 Scout pasuje do tej filozofii – szybciej projektujemy, szybciej integrujemy i szybciej wystawiamy sprzęt. Uważam, że kierunek jest właściwy, ale incydent pokazuje cenę takiego przyspieszenia. Im bardziej armia zaczyna kupować technologię tak, jak sektor cywilny, tym dokładniej musi kontrolować nie tylko finalny produkt, lecz cały jego rodowód. Sprawa jest tym bardziej wymowna, że K3 Scout miały być szykowane do działań w rejonie Cieśniny Ormuz, przez którą przechodzi około jednej piątej światowej konsumpcji ropy i produktów naftowych.

Czytaj też: Chiny przyspieszyły najtrudniejszą część wojny

Dziś marynarki wojenne rzeczywiście dostają autonomiczne łodzie, otwarte architektury i sieci sensorów, o których dwie dekady temu czytaliśmy jak o fantastyce. Jednocześnie wojna przyszłości może zostać utrudniona przez komponent wielkości pudełka, o którego zachowaniu nikt nie pomyślał podczas integracji. Chiny nie muszą mieć nic wspólnego z samym projektem K3 Scout, żeby ich przemysłowa obecność pojawiła się wewnątrz niego i wygląda na to, że właśnie takie zależności trzeba nauczyć się traktować równie poważnie jak rakiety czy okręty przeciwnika.

Ten przykład pokazuje też coś innego, bo ileż to chińskiego sprzętu otacza nas w domach i mieszkaniach? Czy aby nie rodziło o ogromnego problemu?

Źródła: Defence Blog, The Telegraph

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.