W domu na moim biurku na stałe zagościła ładowarka 3-w-1 Satechi, o której więcej rozpisywałem się w tym tekście. Ona jest absolutnie fantastyczna i łatwo się składa, dzięki czemu też można zabierać ją ze sobą w podróż — co zdarza mi się robić. Ale domyślacie się, że odpinanie i późniejsze ponowne instalowanie stacji dokującej dla telefonu, zegarka i słuchawek na biurku nerda nie należy do najprzyjemniejszych czynności na świecie. I dlatego zamarzyłem sobie mniejsze rozwiązanie, nastawione wyłącznie na podróże.


I tu, cały na biało, pojawił się Zens, który podchodzi do tego problemu w ciekawy sposób. Zamiast proponować kolejną wielką stację dokującą, holenderska marka próbuje poukrywać dodatkowe ładowarki w elementach, które i tak zabieramy ze sobą z domu. Przez moje ręce przeszły trzy takie konstrukcje: Zens Charging Cable Pro 2, Charging Cable USB C-C Pro 2 oraz najbardziej rozbudowany Charging Cable USB C-C Pro 3. Każdy realizuje ten sam pomysł trochę inaczej, ale po spędzeniu z nimi trochę czasu mam zdecydowanego faworyta. Mam też jedno zastrzeżenie, którego przy sprzęcie opartym w tak dużej mierze na ładowaniu bezprzewodowym trudno nie zauważyć.
Zens Pro 2 jest najprostszy, ale właśnie w tym tkwi jego sens
Zacznijmy od modelu ZEDC30B/00, który Zens obecnie nazywa po prostu Pro 2. To niewielka konstrukcja z magnetyczną ładowarką Qi2 dla telefonu oraz modułem przeznaczonym do Apple Watcha. iPhone 12 lub nowszy może być ładowany z mocą do 15 W, natomiast zegarek dostaje osobne miejsce i do 5 W. Całość podłączamy przez USB-C, więc nie trzeba wozić oddzielnego przewodu dla Watcha — i to jest spory plus.



Właśnie tutaj zresztą najlepiej widać filozofię Zens. Pro 2 nie próbuje być ogromną stacją stojącą na hotelowym stoliku, tylko akcesorium, które można wrzucić do kieszeni plecaka razem z innymi przewodami. Aluminiowe elementy wyglądają bardzo dobrze, całość sprawia wrażenie solidnej i zwyczajnie nie przypomina przypadkowej, plastikowej ładowarki kupionej na ostatnią chwilę na lotnisku. Producent zresztą sam pozycjonuje ten model jako rozwiązanie mobilne, działające po podłączeniu do zasilacza, laptopa albo powerbanku.
Jeżeli na wyjazd zabieramy przede wszystkim iPhone’a i Apple Watcha, taki zestaw rzeczywiście pozwala ograniczyć liczbę rzeczy w torbie. Nie zastąpi jednak przewodu potrzebnego do MacBooka czy iPada i właśnie tutaj do gry wchodzą dwa znacznie ciekawsze modele.


Czytaj też: Koniec z wkładaniem telefonu do ryżu. UAG wypuszcza ratunkowe pokrowce na zalany sprzęt
Zens Charging Cable Pro 2 pokazuje, że nawet kabel może zrobić coś więcej
ZECC05 wygląda na pierwszy rzut oka jak porządny przewód USB-C do USB-C z nieco przerośniętym elementem umieszczonym po drodze. Dopiero po chwili okazuje się, że ten „element” jest magnetyczną ładowarką Qi2. Można więc podłączyć przewód między mocnym zasilaczem a MacBookiem i jednocześnie położyć na nim iPhone’a lub etui ze słuchawkami.
Sam kabel obsługuje przewodowe ładowanie z mocą do 140 W, a magnetyczny moduł Qi2 może dostarczyć do 15 W. Zens wymaga przy tym zasilacza USB-C o mocy co najmniej 65 W i rekomenduje 140 W, jeśli chcemy wykorzystać możliwości konstrukcji w pełni. Przewód ma 1,5 metra długości, a obudowę ładowarki wykonano z aluminium. Ja w swoim plecaku zawsze noszę ładowarkę UAG SRGE Charger 100 W, która ma dwa wejścia USB-C, jedno USB-A, wymienne wtyczki w zestawie na każdy kontynent i — jak sama nazwa zdradza — 100 W mocy, więc ten zestaw się nieźle uzupełnia.





To jeden z tych pomysłów, które wydają się oczywiste dopiero wtedy, kiedy ktoś rzeczywiście je zrobi. Kabel do laptopa i tak trzeba ze sobą zabrać, więc dlaczego nie wykorzystać go również do ładowania telefonu? Nie trzeba zajmować drugiego gniazdka, wyciągać kolejnej ładowarki ani zastanawiać się, gdzie zostawiliśmy MagSafe’a. Pod względem porządku w torbie i na hotelowym biurku ma to naprawdę dużo sensu.





Co ważne, nie odbywa się to kosztem samej jakości przewodu. Konstrukcja jest solidna, obudowa modułu dobrze spasowana, a aluminiowe wykończenie pasuje do sprzętu, obok którego prawdopodobnie będzie najczęściej leżało. Zens ogólnie jednak zwraca uwagę na jakość swoich produktów, a co za tym idzie, aluminium, pleciony przewód i kompaktowa konstrukcja jest tu normą. I to się ceni — zresztą przez minimalizm, dobrą jakość produktów i wysoką cenę czuć, że to sprzęty stworzone do ekosystemu Apple. Czego zresztą holenderska firma w ogóle nie ukrywa, bo ich hasłami jest „Going global with Apple” czy „Designed for Apple, powered by Zens”.



Czytaj też: Test Satechi Stand & Hub dla Mac Mini/Studio z obudową NVMe SSD. Rozwiązuje wszystkie problemy
Zens Pro 3 łączy w sobie wszystko. To najlepszy model z całej trójki
Najciekawszy z całej trójki jest jednak ZECC07, czyli Charging Cable USB C-C Pro 3. Zasada pozostaje taka sama jak w Pro 2 — mamy przewód USB-C do USB-C obsługujący do 140 W oraz magnetyczną ładowarkę Qi2 o mocy do 15 W. Tym razem Zens dołożył jednak jeszcze osobny moduł dla Apple Watcha o mocy do 5 W.
W praktyce oznacza to, że jeden przewód może jednocześnie zasilać MacBooka albo iPada, ładować iPhone’a i uzupełniać energię w Apple Watchu. Jeżeli zamiast telefonu położymy na magnetycznym module kompatybilne AirPodsy, również możemy ładować je bezprzewodowo. Zens wymaga tutaj co najmniej 65-watowego zasilacza USB-C, natomiast przy jednoczesnym zasilaniu kilku urządzeń rekomenduje model 140 W. Ponownie, 100 W w moim przypadku sprawdzało się nieźle — ale wiadomo, że więcej mocy nigdy nie zaszkodzi.



Pro 3 jest przy tym składany, dzięki czemu po zwinięciu nie wygląda jak prowizoryczna plątanina przewodu z dwoma doczepionymi ładowarkami. To naprawdę dobrze przemyślany gadżet podróżny i zdecydowanie najlepszy z trzech sprawdzonych przeze mnie modeli. Nie dlatego, że robi coś spektakularnego technologicznie, ale dlatego, że rozwiązuje bardzo konkretny problem.
Jeżeli korzystamy z MacBooka, iPhone’a i Apple Watcha, nagle z trzech różnych przewodów robi się jeden. Nadal potrzebujemy oczywiście odpowiednio mocnego zasilacza, więc fizyki oszukać się nie da, ale sama liczba rzeczy walających się po torbie wyraźnie maleje. To właśnie Pro 3 najlepiej pokazuje, że Zens nie próbuje wymyślać ładowania na nowo. Firma po prostu bardzo sprytnie pakuje kilka znanych rozwiązań w jedno akcesorium.

Czytaj też: Test Satechi SM1 – minimalizm może być wygodny
Największy kompromis? Szybkość ładowania iPhone’a
I tutaj dochodzimy do rzeczy, która nie pozwala mi tych akcesoriów bezwarunkowo wychwalać. Magnetyczne ładowanie telefonu działa i jest bardzo wygodne, ale w moim przypadku zdecydowanie nie było to rozwiązanie, po które sięgałbym wtedy, gdy zależy mi na szybkim uzupełnieniu energii. iPhone ładował się poprawnie, ale tempo było wyraźnie wolniejsze niż przy klasycznym ładowaniu przewodowym przez USB-C. Przy akcesorium, którego największą zaletą ma być wygoda, jest to dość istotny kompromis.
Teoretycznie nie powinno tak być. Wszystkie trzy konstrukcje obsługują magnetyczne ładowanie Qi2 do 15 W, a ZECC05 figuruje także w bazie certyfikowanych produktów Wireless Power Consortium jako urządzenie z profilem MPP o mocy do 15 W. Same iPhone’y obsługujące Qi2 również mogą przyjmować w tym standardzie do 15 W. Dla przykładu Apple deklaruje taką moc zarówno dla iPhone’a 15 Pro, jak i iPhone’a 16 Pro. Warto też pamiętać, że najnowsze iPhone’y (seria 16 i 17) mogą korzystać z szybszego ładowania przez oficjalny MagSafe Apple, który w odpowiednich warunkach oferuje do 25 W.


W praktyce trzeba jednak pamiętać o kilku rzeczach. W przypadku kabli Pro 2 i Pro 3 bardzo duże znaczenie ma zasilacz, bo Zens wskazuje 65 W jako minimum i 140 W jako wartość rekomendowaną. Jak pisałem wyżej, korzystałem z ładowarki o mocy 100 W, więc nie był to przypadkowy, słaby zasilacz, a mimo to magnetyczne ładowanie telefonu nadal pozostawało raczej opcją na spokojne doładowanie niż szybkie uzupełnienie baterii. Dobry zasilacz jest więc przy tych akcesoriach absolutną podstawą, a słabsze źródło zasilania może dodatkowo ograniczyć ich możliwości. Kolejną istotną kwestią jest to, że holenderski producent zaleca również cienkie etui przeznaczone do ładowania bezprzewodowego i ostrzega, że grube pokrowce, dodatkowe magnesy czy metalowe elementy mogą pogarszać działanie systemu.
Nie zamierzam więc na podstawie własnych doświadczeń stwierdzać, że wszystkie egzemplarze tych ładowarek mają problem, albo że deklarowane 15 W jest tylko liczbą na pudełku. Warto jednak mieć świadomość, że Qi2 nadal nie zastępuje szybkością dobrego ładowania przewodowego. W przypadku Zens najważniejszą zaletą pozostaje wygoda i możliwość ograniczenia liczby akcesoriów w torbie, a nie błyskawiczne uzupełnianie energii w iPhonie.


Co ciekawe, ten kompromis nie przekreśla dla mnie Pro 3. Wręcz przeciwnie — nadal jest to akcesorium, które z całej trójki najchętniej wrzuciłbym do torby przed kolejnym wyjazdem. Po prostu traktowałbym magnetyczne ładowanie jako wygodny dodatek i rozwiązanie na całą noc, a nie podstawowy sposób ładowania telefonu.
Czytaj też: Zamieniłem MacBooka w komputer stacjonarny. Wystarczyła transformacja biurka
Zens rozwiązuje problem kabli, ale zostawia jeden kompromis
Po tych trzech akcesoriach najlepiej widać, że na rynku ładowarek wciąż jest miejsce na coś więcej niż podnoszenie liczby watów. Zens stawia przede wszystkim na integrację. Pro 2 łączy ładowanie iPhone’a i Apple Watcha, Charging Cable Pro 2 dorzuca Qi2 bezpośrednio do przewodu zasilającego laptopa, a Pro 3 składa te pomysły w jedno urządzenie. Do tego dochodzi wykonanie, które jest jednym z najmocniejszych punktów całej trójki. Aluminium, dobre spasowanie, kompaktowe wymiary i brak wrażenia taniego gadżetu sprawiają, że są to akcesoria pasujące estetycznie do urządzeń Apple, zamiast tylko próbować korzystać z popularności MagSafe’a i Qi2.
Najbardziej przekonuje mnie Pro 3. Jeśli ktoś regularnie podróżuje z MacBookiem lub iPadem, iPhonem i Apple Watchem, trudno nie docenić możliwości obsłużenia ich jednym przewodem i jednym zasilaczem. To jeden z tych gadżetów, które nie są absolutnie niezbędne, ale po kilku wyjazdach mogą sprawić, że powrót do osobnego przewodu dla każdego urządzenia zaczyna irytować.



Szkoda tylko, że właśnie bezprzewodowa część całego równania nie była w moim przypadku równie przekonująca, jak reszta konstrukcji. Zens ma bardzo dobry pomysł, świetnie go opakował i szczególnie w Pro 3 stworzył jedno z ciekawszych akcesoriów dla osób mocno siedzących w ekosystemie Apple. Chciałbym jedynie, żeby magnetyczne ładowanie iPhone’a było równie dopracowane, jak sama idea połączenia kilku ładowarek w jednym kablu.

