Adobe Premiere wreszcie na Androidzie. Powinno działać, ale ma swoje wymagania

Smartfony z Androidem będą mogły skorzystać z Adobe Premiere. To nowe narzędzie, które pozwoli na edytowanie materiałów i eksportowanie ich w jakości 4K, ale i zadowoli mniej zaawansowanych użytkowników, którzy skorzystają z szablonów. W przypadku tej aplikacji producent dostarcza ją za darmo, co jest inną strategią niż w przypadku wersji na komputery osobiste.
Adobe Premiere na Androidzie
Adobe Premiere na Androidzie

Twórcy aplikacji do montażu wideo na smartfony wcześniej czy później proponują użytkownikom abonamenty. Z kolei aplikacje mediów społecznościowych nakładają własne limity lub wprowadzają metadane i znaki wodne, które mogą utrudnić rozprzestrzenianie się wideo w różnych portalach. O tym, na ile jest to prawdą, giganci mediów społecznościowych nie powiedzą, za to chętnie przyjmą nasze pliki do montażu, jak w przypadku Instagram Edits.

Ponad rok od ukazania się wersji na iOS musieliśmy czekać na premierę Adobe Premiere na smartfonach z Androidem. Program trafił do Google Play Store i podobnie jak na iOS, dostępny jest za darmo. To ciekawa taktyka, gdyż dostęp do aplikacji w planie miesięcznym to koszt 26,86 euro. To ciekawe podejście, ale Adobe bez problemu może zarabiać w dłuższej perspektywie na przyzwyczajeniu użytkowników. W końcu bezpośrednia konkurencja, jak Capcut, najpierw zaczynała za darmo, by potem wprowadzić abonament, jak i aplikację na komputery.

Adobe Premiere na Androida już dostępne. Upewnij się, że nie zabraknie ci pamięci

Adobe chce zadomowić się na smartfonach, nie tylko tych z iOS. Premiera Adobe Premiere w sklepie Google Play wiąże się z wprowadzeniem nie tylko edytora do przycinania wideo i dźwięku, ale i dostarczenia funkcji, za które w innych narzędziach trzeba płacić. Najciekawsze może jednak okazać się to, że aplikacja nie wymaga logowania się, by móc z niej korzystać. Oczywiście w momencie wybrania funkcji generatywnego AI pokroju zamiany obrazu lub tekstu w wideo niezbędny będzie dostęp do konta i abonament z tokenami.

Premiera Adobe Premiere na Androidzie (fot. Adobe)

Są jednak pewne funkcje, które mamy bez opłat, a które mogą okazać się przydatne, jak chociażby podbijanie dźwięku. Skupia się ono na wypowiedziach i usuwa niepotrzebny szum. Adobe Premiere ma także w bezpłatnej bazie utwory, których można użyć jako podkład pod wideo. Firma podkreśla, że edytowane wideo nie mają znaków wodnych, a w aplikacji nie pojawią się reklamy. Użytkownicy zapłacą jedynie za dodatki oraz przestrzeń dyskową do zapisywania wideo.

Adobe Premiere ma jednak swoje wymagania, którym powinna sprostać większość smartfonów. Niezbędny jest system Android 13 lub nowszy, a także co najmniej 5 GB RAM-u. Na szczęście większość premierowych urządzeń ma przynajmniej 6 GB pamięci operacyjnej, ale w przypadku starszych, budżetowych smartfonów nie musi tak być.

Czytaj także: Nowa linia vivo X500 ma pokazać wszystkim, jak się robi najlepsze, fotograficzne flagowce

Adobe nie zamierza poprzestać na obecnym kształcie aplikacji i obiecało, że wkrótce w mobilnej wersji Premiere pojawią się wyczekiwane przez twórców rozwiązania, jak Adobe Fonts, dodawanie napisów, klatek kluczowych czy wykrywanie rytmu. Do tego przyszła integracja zakłada rozpoczęcie edycji na smartfonie i zakończenie jej na komputerze.

Adobe wysyła jasny sygnał – gramy w długą grę i chcemy mieć oddanych użytkowników

Darmowy dostęp do narzędzia, które przez lat zarabiało dla firmy miliardy dolarów nie jest niczym zaskakującym, biorąc pod uwagę podejście do innych produktów i narzędzi. Takie rozwiązania jak usuwanie tła ze zdjęć czy podbijanie głosu i redukcja szumów są dostępne od lat w formie online bez dodatkowych opłat. Podobnie rzecz ma się z aplikacjami mobilnymi Lightroom i Photoshop, które są dostępne za darmo, a jedynie część z ich rozwiązań wymaga uiszczenia opłaty.

Czytaj także: Kontrowersyjne zmiany wkrótce w Polsce. Disney+ zaktualizował regulamin i zdradza szczegóły

Adobe Premiere mimo tego, że jest darmowy, ma szansę na zarobek ogromnych pieniędzy dla firmy. Wszystko dzięki abonamentom na funkcje sztucznej inteligencji. W aplikacji skorzystamy zarówno z modeli od wiodących graczy na rynku, jak i od Adobe – wszystko w ramach jednej opłaty. To pozwoli na zarabianie niezależnie od tego, czy pracą nad danymi i generowaniem zajmie się Google, Seedance czy inna firma.

Napisane przez

Michał Mielnik

Redaktor