Polscy subskrybenci Disney+ zaczęli właśnie otrzymywać wiadomości e-mail informujące o nadchodzących zmianach w umowie subskrypcji. Gigant oficjalnie zaktualizował swój regulamin, a nowe zapisy wchodzą w życie w ciągu 30 dni od otrzymania wiadomości. Choć zmiany obejmują kilka obszarów, to zapisy dotyczące treści promocyjnych i podwyżek cen budzą największe emocje.
Furtka dla reklam otwarta – i to we wszystkich planach
Najważniejszy punkt nowego regulaminu to precyzyjne przygotowanie gruntu pod emisję materiałów sponsorowanych. Z treści aktualizacji wynika, że wszystkie plany – w tym droższe pakiety Standard i Premium, dotychczas promowane jako wolne od przerw – mogą od teraz obejmować treści promocyjne, sponsoring oraz reklamy emitowane przed i po odtwarzaniu materiałów. Przekazy komercyjne będą mogły pojawiać się również na kanałach podczas transmisji na żywo, retransmisji, wydarzeń specjalnych oraz w treściach dostarczanych przez partnerów zewnętrznych. To zresztą już się dzieje na innych rynkach, o czym wspomina portal WirtualneMedia.
Nie jest to jednak żaden przypadek, tylko przygotowywanie nas na większą zmianę. Disney+ bowiem oficjalnie ogłosił, że od listopada tego roku wprowadzi u nas całkiem nowy, tańszy pakiet Standard z reklamami, który dołączy do istniejących wariantów.
Czytaj też: Grasz sobie w grę, a reklamy będą przypominać o rzeczywistości. Microsoft zacznie nas dręczyć?
Na razie nie wiadomo jeszcze, w jakiej cenie dostaniemy taki plan. Standard kosztuje u nas 34,99 zł miesięcznie, więc żeby klienci naprawdę chcieli skorzystać z opcji z reklamami, to najlepsza byłaby kwota nieprzekraczająca 25 złotych, ale zobaczymy, jak to będzie. Mimo wszystko ja zaskoczona nie jestem. Ten model subskrypcyjny cieszy się sporym zainteresowaniem za granicą i było tylko kwestią czasu, aż dotrze też do nas, choć spodziewałam się, że pierwszy będzie właśnie Netflix, który to zapoczątkował.
Skrócony czas na powiadomienie o podwyżce
O ile do planu z reklamami podchodzę raczej obojętnie, o tyle druga zmiana jest dla mnie dość dyskusyjna. Platforma postanowiła bowiem zmodyfikować zapisy dotyczące informowania klientów o planowanych zmianach cennika. Do tej pory Disney+ gwarantował użytkownikom pełne 30 dni na zapoznanie się z nowymi stawkami przed wprowadzeniem podwyżki. W nowym regulaminie czas ten został oficjalnie skrócony do 28 dni. Niby to tylko dwa dni, jednak to może robić różnicę.
Czytaj też: Xbox, jaki znaliśmy, właśnie się kończy. Microsoft przebudowuje wszystko
Dodatkowo w nowej umowie doprecyzowano kwestie dotyczące płatności, 14-dniowego prawa do odstąpienia od umowy po rozpoczęciu subskrypcji oraz zasad składania ewentualnych skarg dotyczących zewnętrznych stacji telewizyjnych oferowanych na wybranych rynkach (statuując, że należy kierować je bezpośrednio do danego nadawcy).
Nowość w aplikacji, czyli interaktywne Playlisty
Na osłodę Disney+ wdraża też na całym świecie nową, całkiem praktyczną funkcję o nazwie Playlisty. Rozwiązanie to ma pomóc wszystkim tym, którzy spędzają więcej czasu na bezmyślnym przewijaniu katalogu i zastanawianiu się, co obejrzeć, niż na samym seansie.

Funkcja działa bardzo podobnie do klasycznych kanałów tematycznych, znanych chociażby z Playera czy SkyShowtime. System automatycznie generuje i odtwarza zestawy filmów lub kolejnych odcinków dopasowane do konkretnego gatunku, bohatera, nastroju czy całej franczyzy. W serwisie są już dostępne m.in. playlisty z filmami Pixara, skupione na Myszce Miki, a także zestawienia tematyczne, takie jak Horrory, Komedie czy produkcje o miłości. Odtwarzanie kolejnych pozycji odbywa się automatycznie, ale w każdej chwili możemy zatrzymać materiał lub przełączyć go na coś innego.
Czytaj też: Prawdziwy powód dramatu Cyberpunk 2077 i co zyska na tym Wiedźmin 4
Jak zwykle, jeśli zmiany w regulaminie wam nie odpowiadają, możecie bez problemu i ponoszenia dodatkowych kosztów zrezygnować z subskrypcji przed wejściem w życie nowych ustaleń.
Źródło: Disney, WirtualneMedia
