W moich oczach przypadek chińskiego lotnictwa jest o tyle ciekawy, że problemem zaczyna być już nie ustalenie tego, czy dany egzotyczny projekt rzeczywiście istnieje, ale zrozumienie, po co właściwie został zbudowany. Niedawno podobnie wyglądała historia z J-36 i innymi tajemniczymi maszynami, a teraz wracamy do bezzałogowca WZ-X. Nowe zdjęcia potwierdziły bowiem coś, co na wcześniejszych fotografiach satelitarnych równie dobrze mogło wyglądać jak jakiś artefakt obrazu.
WZ-X ma rozpiętość B-2, ale nie jest bezzałogowym B-2
Zacznijmy od skali. Szacowana rozpiętość WZ-X wynosi około 52 metrów. Dla porównania amerykański B-2 Spirit ma oficjalnie 52,12 metra. Musimy tutaj jednak uważać z prostym określeniem “dron wielkości B-2”, bo chodzi tutaj przede wszystkim o rozpiętość. Szacowana długość chińskiej maszyny to około 14 metrów, podczas gdy B-2 mierzy 20,9 metra. Masa WZ-X pozostaje kompletną niewiadomą.
Czytaj też: Wojsko weszło w nową epokę. Amunicja i paliwo przestają rządzić polem walki

W ogóle o samym istnieniu tej konstrukcji dowiedzieliśmy się dzięki zdjęciu satelitarnemu wykonanym 14 maja 2025 roku w tajnym ośrodku testowym w pobliżu Malan w Xinjiangu. Już przy pierwszych zdjęciach WZ-X było jasne, że patrzymy na coś wyjątkowo dużego, ale dopiero fotografie wykonane z ziemi oraz kolejne zdjęcia satelitarne pozwalają lepiej ocenić jego geometrię i właśnie tutaj robi się naprawdę ciekawie.
Skrzydło WZ-X wygląda tak, jakby ktoś połączył dwa różne projekty
W klasycznym latającym skrzydle spodziewalibyśmy się w miarę płynnego zwężania konstrukcji w stronę końcówek. WZ-X robi zaś coś innego. Szeroka wewnętrzna część skrzydła nagle przechodzi w znacznie węższą sekcję zewnętrzną, przez co maszyna wygląda trochę tak, jakby do centralnej części zostały doczepione dwa wyjątkowo długie i smukłe skrzydła.

Do tego dochodzi płytko ząbkowana krawędź spływu oraz rozdzielane powierzchnie sterowe przypominające rozwiązanie znane z B-2. Nowe fotografie praktycznie potwierdzają, że dziwna zmiana szerokości skrzydła jest prawdziwa, choć nadal nie można całkowicie wykluczyć bardziej egzotycznego wyjaśnienia pokroju demontowanych lub składanych końcówek. Na dziś wygląda to jednak przede wszystkim na świadomą cechę aerodynamiczną.

Czytaj też: Niemcy pokazali przyszłość obrony powietrznej. Wrogowie będą żyć w niewiedzy
Ma to sporo sensu, jeśli WZ-X rzeczywiście powstał z myślą o lataniu bardzo wysoko i przez bardzo długi czas, to długie i smukłe skrzydła o wysokim wydłużeniu ograniczają opór indukowany. Innymi słowy, zwiększają tym samym efektywność lotu. Jest to podstawowa zależność aerodynamiczna i dokładnie dlatego maszyny projektowane pod ogromną długotrwałość lotu tak często przypominają szybowce na sterydach.
Chińczycy mogli poświęcić trochę stealth dla zasięgu
Jest jednak pewien problem. Projekt samolotu stealth to nie konkurs na najbardziej futurystyczną bryłę. Odbicia fal radarowych zależą m.in. od orientacji krawędzi i wzajemnego ułożenia powierzchni, dlatego dodatkowe załamanie geometrii skrzydła może utrudniać walkę o możliwie małą skuteczną powierzchnię odbicia radarowego. Innymi słowy, Chińczycy mogli stanąć przed wyborem: idealnie “czyste” latające skrzydło albo konstrukcja, która będzie bardziej efektywna aerodynamicznie podczas wielogodzinnego patrolowania.

Z kolei analityk Andreas Rupprecht ocenia, że WZ-X może być maszyną dwusilnikową z anteną łączności satelitarnej. Jeszcze bardziej imponują jednak szacunki przekraczające 19000 km zasięgu oraz typowa wysokość lotu rzędu około 18-20 km. Tyle że nie są to oficjalnie potwierdzone parametry. Nie znamy nawet prawdziwego oznaczenia WZ-X, producenta, zastosowanych silników ani docelowego przeznaczenia maszyny.
WZ-X może być przede wszystkim gigantycznym latającym okiem
Proporcje konstrukcji WZ-X aż proszą się o misje rozpoznawcze. Duża centralna część daje miejsce na paliwo, sensory i systemy łączności, a ogromna rozpiętość sprzyja pozostawaniu w powietrzu przez bardzo długi czas. Taka maszyna mogłaby krążyć wysoko nad obszarem działań, zbierać informacje, obserwować ogromny teren i przekazywać dane innym platformom, pozostając tym samym trudniejszym celem niż klasyczny duży dron rozpoznawczy.
Czytaj też: 40 tysięcy ton i katapulta dla dronów. Chiny szykują nowy rodzaj lotniskowca
Możliwości uderzeniowej wykluczyć się oczywiście nie da, ale sprowadzanie WZ-X do “chińskiego B-2 bez pilotów” byłoby dziś zdecydowanie przedwczesne. Tym bardziej że w Malan testowany jest również około 42-metrowy GJ-X, a obok tych programów Chiny rozwijają mniejsze latające skrzydła, J-36, J-XDS oraz długo wyczekiwanego bombowca H-20. Innymi słowy, Chińczycy budują nie jeden cudowny projekt, ale całą rodzinę trudnowykrywalnych maszyn przeznaczonych do różnych zadań.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że jeszcze niedawno latające skrzydło tej wielkości automatycznie kojarzyło się ze strategicznym bombowcem wartym fortunę i załogą przygotowywaną latami. Teraz nad Chinami lata konstrukcja o rozpiętości B-2, w której prawdopodobnie nie ma nawet fotela pilota. To sprawia, że przyszłość lotnictwa wojskowego nie czeka już na swoją premierę. Ona właśnie przechodzi kluczowe testy.
Źródła: Andreas Rupprecht, The War Zone, NASA, dane B-2 Spirit

