Do końca 2026 roku w Europie ma pojawić się ponad 150 salonów DENZA. W Polsce już wkrótce zostaną otwarte 4: w Gdańsku, Warszawie, Poznaniu i Krakowie. Wyróżnikiem pojazdów producenta ma być technologia ładowania Blade o szczytowej mocy 1000 kWh. W tym roku powstanie pierwsza ładowarka obsługująca ten standard w Polsce, a w całej Europie do końca przyszłego roku będzie już ponad 3000 takich stacji.
Jest na co czekać, bo i prędkości ładowania są imponujące. Flash Charging w przypadku ogniw Blade pozwala w 5 minut przejść z 10 do 70%, a w 9 minut – od 10 do 97% naładowania. Dodatkowo rozwiązanie działa niemal równie szybko w chłodnych warunkach nawet -30°C, oferując w 12 minut przejście z 20 do 97%. To wszystko przy ośmioletniej gwarancji na ogniwa lub gwarancji wydajności na dystansie 250 000 kilometrów.
DENZA wprowadziła w swoich samochodach platformę e3. Ta pozwala na dodanie skrętnej tylnej osi, która umożliwia parkowanie równoległe w miejscu. Do tego pojazdy mogą wyjechać z miejsca parkingowego niczym kraby przy minimalnym dystansie z przodu i z tyłu, a przy przebitej oponie utrzymują poziom nawet przy prędkości 160 km na godzinę. A to wszystko z masą komfortowych rozwiązań we wnętrzu w każdym z modeli, które mają uzasadniać ceny.
DENZA Z9GT będzie gwiazdą szos – w hybrydzie albo tylko na prąd
Do Polski trafią dwa warianty podniesionej limuzyny – Z9GT DM z napędem hybrydowym plug-in oraz Z9GT EV całkowicie na prąd. W przypadku pierwszego wariantu ogniwa Blade mają łączną pojemność 63,82 kWh, co ma zapewnić nawet 203 km jazdy wyłącznie na prąd według pomiarów WLTP. Całkowity zasięg hybrydy to 803 km WLTP. Model Z9GT EV ma ogniwa o łącznej pojemności 122,49 kWh, co przekłada się na zasięg 600 km WLTP.















Tańsza będzie wersja hybrydowa – producent wycenił model DENZA Z9GT DM na 526 320 złotych brutto. za model DENZA Z9GT EV zapłacimy 562 870 złotych brutto. Maksymalna personalizacja powinna zbliżyć cenę samochodów do około 600 tysięcy złotych. Różnica w cenie wynika nie tylko z prędkości – elektryczny model rozpędza się od 0 do 100 km/h w 2,7s, a hybrydowy – w 3,6s. Z9GT EV otrzymał także aktywny spojler tylny i 50-calowy ekran AR-HUD. Wersja hybrydowa jest też ciut dłuższa ze względu na pomieszczenie tradycyjnego układu chłodzenia (5195 vs 5180 mm).
Czytaj także: Nawet zamek od Xiaomi ma AI. Kosztuje więcej niż niektóre smartfony
W standardzie obydwu modeli jest LiDAR, ale nie zaoferują one autonomicznej jazdy. Znajdziemy w nich za to wszelkie udogodnienia spodziewane w tego typu pojazdach: cyfrowe lusterka wsteczne i boczne, bezprzewodowe ładowarki 50W z przodu i z tyłu, system audio z 20 głośnikami od DEVIALET z Dolby Atmos, automatyczne otwieranie i zamykanie drzwi, fotele z regulacją elektryczną, masażem i wentylacją oraz ogrzewaniem oraz podparciem nóg czy lodówkę z regulacją temperatury.






Komfortowi wewnątrz ma towarzyszyć komfort na zewnątrz. Zastosowany system oświetlenia ADB ze 108 strefami i asymetrycznym designem ma idealnie oświetlać drogę. Z kolei zawieszenie stabilizuje samochód na drogach o niskiej przyczepności, jak i działa we współpracy z systemem hamowania ADAS, by zmniejszyć efekt gwałtownego spowolnienia. Do tego wszystkie zalety zawieszenia e3, które pozwalają zmieścić się 5,2-metrowym autem w miejscach parkingowych, do których wjazd równolegle byłby niemożliwy.
DENZA Z to wyścigowy pojazd w trzech wersjach, który nie zapomina o wygodzie
Dla tych, którym marzy się elektryczny pojazd wyścigowy, DENZA Z może stać się ciekawą alternatywą dla tradycyjnych graczy. Model pojawi się w trzech wersjach: Coupe, Spider z rozkładanym dachem oraz najbardziej doposażona i skrojona pod tor DENZA Z Racing. To właśnie ten model mieliśmy okazję zobaczyć w Polsce po raz pierwszy.




Wszystkie trzy modele łączy platforma e3 oraz obecność trzech silników – jednego dla przedniego napędu oraz dwóch dla tylnego napędu. To pozwala uzyskać nawet 1,96s przyspieszenia od 0 do 100 km/h dla wersji Racing, ale 2,25s dla Coupe i 2,3s dla wariantu Spider także są imponujące. Maksymalna moc wynosi 1604 PS, a moment obrotowy – 1204 Nm. Wszystkie modele łączy też ta sama pojemność ogniw Blade – 76 kWh, co przekłada się na zasięg rzędu 380 (Racing), 400 (Spider) lub 410 kilometrów (Coupe) WLTP. Nie zabrakło szybkiego ładowania. Prędkość maksymalna w modelu Racing wynosi 350 km/h, a w reszcie – 300 km/h.
Aby okiełznać tę moc, DENZA rozwinęła zawieszenie DiSuS-M z czasem reakcji na ruch mniejszym niż 10 ms, a czas reakcji na przyspieszenie boczne wynosi 0,16s. Model Racing oferuje docisk 1060 kg przy 350 km/h i by samochód wytrzymał takie obciążenie, zbudowano wokół niego układ chłodzenia. Hamulce mają zwiększoną wydajność odprowadzania ciepła i zachowują swoją wydajność nawet przy 1100°C, co pozwala wyhamować ze 100 km do 0 na 32 metrach. Pojazd nie stracił na wydajności przyspieszania w 80 cyklach 0-100 km/h.










Do przejazdu na torze przygotowano specjalny interfejs oraz tryb boost. Poza tym DENZA Z w każdej wersji ma być jednocześnie samochodem komfortowym – pojawią się udogodnienia w postaci foteli z chłodzeniem i masażem oraz aktywnym podparciem bocznym. Do auta mogą wejść cztery osoby (choć z tyłu usiądą dwie mniejsze). Zaimplementowano system dźwiękowy Devialet oraz pełne multimedia – zarówno z Apple CarPlay i Android Auto, jak i możliwością skorzystania ze sklepu Google Play dla tabletów.








W przypadku tych modeli producent stawia też na zaawansowaną personalizację. W środku znajdziemy zarówno opcje dotyczące tapicerki i jej koloru, jak i dwa warianty wykończenia włóknem węglowym.
Ceny będą znacząco wyższe niż w porównaniu z MG Cyberster i aspiracją producenta jest rywalizacja z największymi graczami rynku:
- DENZA Z Coupé – od 705 320 PLN brutto
- DENZA Z Spider – od 782 320 PLN brutto
- DENZA Z Racing – od 855 360 PLN brutto
Najtańszy model DENZA D9 stawia na największy komfort pasażera
Dla tych, którzy będą przewozili więcej niż 5 osób, DENZA D9 daje szansę na komfortowe warunki jazdy dla każdej z nich. Najlepiej będą mieli pasażerowie z tyłu, którzy w jednym z dwóch wariantów otrzymają własne ekrany multimedialne oraz centra sterowania fotelami, klimatyzacją, podświetleniem oraz regulacją do pozycji, w której można mówić już o spaniu w fotelu. Skóra NAPPA zwiększy komfort, podobnie jak pamięć ustawień czy 16-punktowy masaż i podgrzewanie.










Do wyboru producent przygotował dwie wersje: DENZA D9 Elegance za 394 700 złotych oraz DENZA D9 Ultimate za 413 700 złotych. Obydwie oferują napęd hybrydowy 1.5 Ti i baterie o pojemności 58,5 kWh dające zasięg 210 km na samym prądzie oraz 950 km przy napędzie łączonym. Różnice wynikają głównie z wyposażenia – droższa wersja wykorzystuje chociażby klucz Ultra Wideband pozwalający odblokować auto smartfonem, więcej ustawień na fotelach drugiego rzędu, ogrzewanie foteli w trzecim rzędzie czy przesuwne, boczne drzwi.





W środku obydwu wariantów znajdziemy te same udogodnienia, co chociażby w Z9GT, a więc inteligentną lodówkę, multimedia obsługujące Android Auto i Apple CarPlay, szybkie ładowanie, system audio od DEVIALET, ładowarki indukcyjne 50W czy automatyczne otwieranie drzwi i tryb Boost (choć od 0 do 100 km/h rozpędzimy się w 9,6 sekundy). Wszystko przy długości 5,25 metra, wysokości 1,92 metra i szerokości 1,96 m.
Nieobecny w salonie, ale dotrze do wielu – Bao 5
DENZA Bao 5 nie pojawił się w salonie, gdzie odbywała się oficjalna prezentacja, ale będzie w ofercie producenta w Polsce. To samochód, który ma rzucić rękawice Land Roverom i połączyć terenowy charakter z wygodą nowoczesnego SUV-a.

Czytaj także: Kia K4 Kombi – świt nowej ery w segmencie C
W Polsce pojawią się dwie wersje o dość rozbieżnych cenach. Bao 5 Elegance zacznie od 359 040 złotych, a Bao 5 Ultimate od 402 160 złotych. Różnice będą dotyczyły chociażby rozmiaru felg – w tańszym modelu będą to 18-calowe felgi z oponami Continental, a w droższym – 20-calowe felgi z oponami Pirelli. W droższym modelu Ultimate znajdziemy dwie ładowarki indukcyjne zamiast jednej, hydrauliczny system sterowania nadwoziem DiSus-P, wentylację tylnych foteli oraz zabudowę koła zapasowego czy przednie zaciski hamulcowe typu stałego.

W środku znajdziemy akumulatory Blade, które zabezpieczono pięcioma warstwami ochrony oraz utwardzono osłonę podwozia. Konstrukcja ze stali ma wytrzymać obciążenie do 12 ton. Do jazdy zastosowano technologię DMO (Dual Mode Off-Road), która korzysta z trzech blokad mechanizmu różnicowego. Pojazd przyspiesza od 0 do 100 km/h w 4,8 sekundy. Ma przy tym maksymalny moment obrotowy 760 Nm i maksymalną moc 400 kW.

