Wsiadasz i o niczym nie myślisz. Łańcuch wyleciał, a przerzutka zniknęła, bo taki ma być miejski rower

Mam wrażenie, że przy miejskim rowerze elektrycznym prawdziwy rozwój nie polega już na dokładaniu kolejnych możliwości, lecz na usuwaniu rzeczy, o których użytkownik musi pamiętać. Im mniej smarowania, regulowania, klikania i pilnowania, tym po prostu lepiej. W pewnym sensie wracamy więc do starego marzenia o technologii, która znika w tle.
Wsiadasz i o niczym nie myślisz. Łańcuch wyleciał, a przerzutka zniknęła, bo taki ma być miejski rower

Aventon Naro jest właśnie takim eksperymentem. Na zdjęciach wygląda zwyczajnie, a wręcz konserwatywnie. Dopiero kiedy zaczniemy po kolei wykreślać z niego typowe elementy roweru, robi się ciekawie.

Łańcuch znika, przerzutka też. Biegi zostają

Najważniejsza zmiana siedzi w napędzie. Naro nie ma klasycznego łańcucha ani wystającej tylnej przerzutki. Zamiast nich Aventon zastosował karbonowy pasek Dayco i pięciobiegową piastę Shimano Nexus Inter-5E sterowaną elektronicznie. Shimano projektowało ten mechanizm właśnie pod e-bike i deklaruje zakres przełożeń 263%, o 50% większą trwałość względem starszej serii SG-C6000 oraz możliwość automatycznej zmiany biegów. System potrafi też reagować na ręczne korekty użytkownika.

Czytaj też: Ten elektryczny rower górski waży mniej niż większość typowych e-bike. Problem jest jeden

Co ciekawe, Aventon nie sięgnął po pasek Gatesa, który zwykle pojawia się przy podobnych konstrukcjach. Postawił zamiast tego na produkt firmy Dayco. Ta akurat od ponad wieku zajmuje się układami przeniesienia napędu, a w ostatnich latach coraz śmielej wchodzi w e-bike. Firma podkreśla przede wszystkim w takim rozwiązaniu brak konieczności smarowania, niski poziom hałasu i mniejsze zużycie napędu. Innymi słowy, pasek zamiast łańcucha ma w mieszczuchu sens.

W mieście większość ludzi nie chce analizować kadencji przed każdym skrzyżowaniem ani zastanawiać się, czy po zimie trzeba regulować przerzutkę. Opisywałem to już przy piaście 3X3 Six, która również ma kupować użytkownikowi święty spokój. Widać go też przy nowym Ternie Vektron P5i z paskiem i piastą Nexus 5. Rynek ewidentnie zaczyna zauważać, że miejski rower powinien wymagać możliwie mało uwagi.

Silnik waży niecałe 2 kg, ale rower lekki nie jest

Napęd elektryczny też wpisuje się w tę filozofię. Centralny Aventon Ultro L waży zaledwie 1,95 kg, generuje 70 Nm i szczytowo ma osiągać 600 W. Jak na miejski rower jest to zapas aż nadto wystarczający, zwłaszcza że nie mówimy o maszynie stworzonej do zdobywania górskich podjazdów. Problem w tym, że cały Naro w rozmiarze L waży około 25,9 kg. Lekki silnik nie zrobił więc z niego lekkiego roweru, a powód tego widać po reszcie wyposażenia. Mamy 600-Wh akumulator, amortyzowany widelec o skoku 60 mm, amortyzowaną sztycę z 40 mm ugięcia, pełne błotniki, automatyczne oświetlenie, stopkę oraz tylny bagażnik przewidziany na 27 kg ładunku. Aventon deklaruje zasięg do około 105 km, co przy rowerze reklamowanym głównie do krótkich miejskich tras brzmi wręcz jak nadmiar.

Czytaj też: Ponad 1 kWh energii w rowerze. Te e-bike mają zastępować samochody

Sam chętnie zobaczyłbym tutaj wariant z akumulatorem o pojemności energetycznej w okolicach 400 Wh. Pewnie nadal spokojnie wystarczyłby na typowe dojazdy, a jednocześnie pozwoliłby urwać trochę masy. Naro wpada bowiem w dobrze znaną pułapkę współczesnych e-bike, w której to producent odchudza jeden element, po czym odzyskane kilogramy przeznacza na większy akumulator i kolejne wyposażenie. W tej akurat kwestii robi się jednak ciekawiej, bo Aventon Control Unit łączy GPS, 4G i Bluetooth, dzięki czemu rower można lokalizować, zdalnie blokować, zabezpieczyć hasłem i ustawić strefę, poza którą nie powinien się przemieścić. System reaguje również na nietypowy ruch i może wysyłać powiadomienia do telefonu. Akumulator da się odblokować bez klasycznego kluczyka, aktualizacje trafiają do roweru bezprzewodowo, a centrum sterowania podczas jazdy stanowi 3-calowy kolorowy ekran.

Przyszłość miejskiego roweru może być po prostu nudna

Pisałem już przy systemie Gobao X1P, że e-bike coraz mocniej zmierza w stronę pojazdu, który sam ogarnia kolejne drobiazgi. Aventon Naro jest chyba jednym z najczystszych przykładów tej ewolucji. Wsiadasz, pedałujesz i praktycznie o niczym nie myślisz. Kosztuje to jednak swoje, bo Naro został wyceniony na 2599 euro, czyli przy obecnym kursie około 11,35 tys. zł. Nie jest tani, ale też trudno nazwać go absurdalnie drogim na tle bogato wyposażonych e-bike klasy miejskiej.

Czytaj też: Polacy wyrzucili spawy z ramy e-bike’a. NOVBYX zmienia sposób budowania rowerów

Rama typu low-step ułatwia wsiadanie, dwa rozmiary obejmują osoby o wzroście mniej więcej od 160 do 195 cm, pozycję można dodatkowo regulować mostkiem, a hydrauliczne hamulce Tektro HD-M3120 mają zatrzymać tę prawie 26-kilogramową maszynę. Do wyboru są również trzy kolory, bo Haze, Polar i Stealth. Na ten moment europejska ekspansja Aventona koncentruje się przede wszystkim na Niemczech.

Źródła: E-Bike24, Aventon, Shimano

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.