Diesel miał umierać, a Amerykanie właśnie zbudowali nowy silnik V8 o pojemności 8,3 litra

Silniki spalinowe miały być stopniowo wypychane przez elektryki, diesel miał odejść pierwszy, a ogromne jednostki o pojemności kilku litrów miały dziś przypominać raczej technologiczną skamielinę niż coś, nad czym właśnie pracują inżynierowie wielkiego koncernu. Jednak cały rynek rządzi się swoimi prawami, a potężne silniki ciągle są dziś potrzebne nawet w konsumenckich samochodach do zadań specjalnych i stąd zapewne narodziny Duramax V8
Diesel miał umierać, a Amerykanie właśnie zbudowali nowy silnik V8 o pojemności 8,3 litra

W Europie ten scenariusz odchodzenia od silników diesla rzeczywiście częściowo się realizuje, bo w pierwszej połowie 2026 roku te jednostki odpowiadały za zaledwie 7,5 procent nowych samochodów osobowych sprzedanych w Unii Europejskiej, czyli o 1,9% mniej niż rok wcześniej. Jednak w USA rynek jest inny. Podejście zresztą też.

GM stworzyło nowego diesla V8. Ma aż 8,3 litra pojemności

Firma General Motors oficjalnie potwierdziła istnienie zupełnie nowego silnika Duramax V8 Turbo-Diesel o pojemności 8,3 litra. Silnik otrzymał wewnętrzną nazwę “Mongoose” (Mangusta) i trafi pod maski odświeżonych Chevroletów Silverado HD oraz GMC Sierra HD na rok modelowy 2027. Jak na razie producent pokazał właściwie tylko zwiastun i nazwę jednostki. Nie znamy jej mocy, maksymalnego momentu obrotowego ani możliwości holowania.

Czytaj też: Silnik spalinowy miał iść do trumny, a tu Honda zamówiła mu hybrydowy respirator

Sama pojemność jest jednak wymowna i co nieco nam mówi. Obecny Duramax V8 ma bowiem 6,6 litra, więc GM zwiększa ją o około 26 procent. Obecna jednostka rozwija około 477 koni mechanicznych oraz 1322 Nm momentu obrotowego. W odpowiedniej konfiguracji Silverado HD może dzięki niej ciągnąć przyczepę o masie dochodzącej do około 16,3 tony. Nie traktowałbym więc Mongoose jako ostatniego desperackiego podrygu diesla. Wręcz przeciwnie. Zaprojektowanie zupełnie nowej jednostki tej klasy wymaga ogromnych nakładów i trudno uwierzyć, żeby GM podjęło taki wysiłek z myślą o silniku, który miałby zniknąć po kilku latach.

O tym, że silniki diesla w samochodach mają jeszcze przyszłość i potencjał, pisałem już przy dieslu, który dzięki nowym rozwiązaniom jest w stanie sprostać coraz ostrzejszym normom emisji. Silnik wysokoprężny rzeczywiście traci znaczenie w samochodach osobowych, ale technologicznie wcale nie stoi w miejscu.

Mongoose ma upolować Scorpiona, a diesle ciągle są potrzebne

Najzabawniejsze w całej zapowiedzi jest to, że GM nawet specjalnie nie ukrywa, w kogo celuje. Ford określa swojego 6,7-litrowego diesla Power Stroke V8 mianem “Scorpion”, więc konkurent nazwał własną konstrukcję mianem mangusty, bo właśnie mangusty polują na skorpiony. Za tym żartem kryje się jednak bardzo poważny wyścig na parametry. Najmocniejszy 6,7-litrowy silnik Forda rozwija obecnie około 507 KM oraz potężne około 1627 Nm. Ford Super Duty w odpowiedniej konfiguracji może holować około 18,1 tony. Mongoose będzie musiał mierzyć się również z Ramem i jego 6,7-litrowym Cumminsem R6. Ten generuje około 436 KM i 1458 Nm, a maksymalna deklarowana masa holowanej przyczepy wynosi około 16,6 tony.

Czytaj też: Każdy elektryk może dostać silnik spalinowy. Ten pomysł brzmi jak herezja, ale ma sens

Oczywiście nowy 8,3-litrowy Duramax wcale nie oznacza nagłego załamania elektryfikacji przemysłu motoryzacyjnego. Europejski rynek samochodów osobowych nadal przesuwa się w stronę napędów elektrycznych i hybrydowych. W pierwszym półroczu 2026 roku auta w pełni elektryczne odpowiadały już za 20,7 procent nowych rejestracji w UE, podczas gdy diesle spadły do wspomnianych 7,5 procent. Tyle tylko, że ciężkie pickupy to zupełnie inny świat. Gdy trzeba regularnie ciągnąć kilkanaście ton, przejeżdżać duże odległości, szybko uzupełniać paliwo i utrzymywać wysoką moc pod długotrwałym obciążeniem, diesel ciągle ma zestaw bardzo praktycznych zalet. Akumulator zdolny zastąpić taki układ napędowy oznacza dodatkową masę, koszt oraz komplikacje związane z ładowaniem podczas pracy.

Czytaj też: Ekologiczny silnik spalinowy? Mazda rzuca wyzwanie elektrykom

Podobne rozdarcie widać przy nowych europejskich dieslach, które nadal są rozwijane pomimo szybko malejącego udziału tej technologii w rynku. Nie oznacza to, że nagle zatrzymamy elektryfikację. Pokazuje to jedynie, że niektórych zastosowań nie da się wygodnie wcisnąć w jeden technologiczny schemat. Dlatego patrzę na 8,3-litrowy silnik od giganta przede wszystkim jako na znak czasów. W 2026 roku jednocześnie obserwujemy szybki rozwój akumulatorów, rosnący udział elektryków i powstawanie jednego z największych nowych diesli montowanych w seryjnym pickupie. Jeszcze niedawno takie dwa kierunki rozwoju wydawały się wzajemnie wykluczać.

Źródła: General Motors, Chevrolet, ACEA

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.