Test monitora iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon. Pierwszy monitor OLED od iiyama

Nowy monitor G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon jest sprzętem szczególnym dla firmy iiyama, bo czegoś takiego w jej ofercie jeszcze nie było. Jest to pierwszy monitor OLED w historii tego producenta, który mierzył wysoko, bo nie rozpoczął swojej przygody z tą technologią od byle taniego panelu, czy nawet czegoś poprzedniej generacji. Od razu sięgnął po 27-calowy WOLED META 3.0, rozdzielczość 2560 x 1440 oraz odświeżanie 280 Hz, a w tym wszystkim jeszcze ciekawsza jest cena.
Test monitora iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon. Pierwszy monitor OLED od iiyama

W momencie pisania tego testu G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon kosztuje około 1999 złotych i w tej cenie jest dostępny nawet w dużych polskich sklepach, a nie jakiejś ograniczonej ofercie promocyjnej. Nie mówimy więc o OLED-zie za 3000-4000 zł, który ma przede wszystkim udowodnić, jak daleko można przesunąć możliwości monitora. Titan Falcon trafia dokładnie w ten segment cenowy, w którym jeszcze niedawno kupowaliśmy przede wszystkim szybkie IPS-y oraz VA.

Po testowanym wcześniej AOC AGON PRO AG326UZD2 jest to dla mnie szczególnie ciekawa zmiana. Tam połączenie 31,5 cala, 4K i 240 Hz pokazywały, jak wiele może zaoferować obecny QD-OLED, ale jednocześnie wymagały bardzo mocnego komputera i wydania prawie 5000 złotych na sam monitor. iiyama idzie zaś w zupełnie innym kierunku. Oferuje bowiem moje ulubione “racjonalne” połączenie wielkości rzędu 27 cali oraz rozdzielczości QHD, dodaje do tego technologię OLED-a nowej generacji i oferuje na dodatek częstotliwość odświeżania rzędu do 280 Hz.

Na papierze jest to więc monitor znacznie bardziej rozsądny dla gracza, który rzeczywiście chce korzystać z wysokiego poziomu odświeżania nawet w bardziej wymagających grach. Rozdzielczość 2560 x 1440 oznacza renderowanie około 3,69 miliona pikseli na klatkę, podczas gdy 4K to już 8,29 miliona, więc karta graficzna ma do przygotowania o ponad połowę mniej pikseli. Czy jednak w ogóle najnowszy WOLED rzeczywiście sprawia, że właśnie taki monitor może być dziś jednym z najlepszych połączeń jakości obrazu i płynności?

Pudełko i wyposażenie iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon

Firma iiyama zapewnia praktycznie wszystko, czego możemy potrzebować do rozpoczęcia korzystania z monitora i to niezależnie od sprzętu. W zestawie znalazły się przewody HDMI i DisplayPort o długości 1,8 metra, przewód USB-B o długości 1,5 metra, metrowy USB-C oraz przewód zasilający. Nie trzeba więc dokupować kabla tylko po to, aby wykorzystać maksymalne odświeżanie, skorzystać z KVM albo podłączyć laptop do USB-C.

Osobiście doceniam też dołączenie narzędzia do przykręcenia dwóch śrubek oraz przede wszystkim nałożenie przez producenta na cały ekran folii ochronnej, która odpowiada za ochronę panelu przed zabrudzeniami w procesie montażu, co przydaje się zwłaszcza przy mocowaniu monitora na uchwycie VESA. Każdy, kto wycierał monitor OLED z zabrudzeń, doskonale wie, dlaczego taki niepozorny dodatek jest tak ważny.

Sam zasilacz jest z kolei zewnętrzny, co w przypadku tak smukłego panelu nie stanowi większego zaskoczenia. Dzięki temu rozwiązaniu monitor waży 5,7 kg, a bez podstawy 3,8 kg, więc jest wyraźnie lżejszy od typowych modeli z zasilaczem wewnątrz i tym bardziej wielkich 32-calowych OLED-ów, dzięki czemu nie wymaga jakiegoś potężnego ramienia VESA. Właśnie tak – producent przewidział standardowy montaż VESA 100 x 100 mm oraz tradycyjną podstawkę (połączenie metalu z plastikiem), która składa się z trzech elementów.

Wygląd i wykonanie. iiyama zrobiła OLED-a po swojemu

Titan Falcon nie wygląda jak monitor, który za wszelką cenę chce pokazywać światu swoje gamingowe przeznaczenie. Przód pozostaje prosty, fizyczne ramki są dosłownie milimetrowe, ale musimy jednak pamiętać, że panel OLED ma wokół aktywnego obszaru czarne ramki o szerokości około 0,7-1 cm, które ograniczają ten domniemany 27-calowy ekran do 26,5 calowego ekranu aktywnego, co przekłada się na podświetlaną powierzchnię rzędu 586×330 mm. 

Większość charakteru została przeniesiona na tył obudowy. Znajdziemy tam przyzwoite podświetlenie RGB otaczające centralną część z mocowaniem podstawy, które można konfigurować albo całkowicie wyłączyć. Na specjalnie efektowne oświetlenie z tyłu nie liczcie, ale pięć sporych linii tworzących wybrakowany sześciokąt są w stanie rozświetlić sporą część ściany za monitorem.

Czytaj też: Test monitora AOC AGON PRO AG326UZD2. Czy złoty środek zaczyna tracić grunt pod nogami?

Jeśli idzie o grubość, to sam panel jest bardzo smukły tam, gdzie pozwala na to sama matryca OLED, ale naturalnie środkowa część musi pomieścić elektronikę oraz system odprowadzania ciepła. Tylna osłona jest metalowa, podczas gdy pozostałe elementy zostały wykonane głównie z matowego tworzywa sztucznego, które jest podatne na zbieranie zabrudzeń. Samo spasowanie elementów nie budzi z kolei żadnych zastrzeżeń.

Znacznie ważniejsza jest dla mnie podstawa, bo iiyama nie ograniczyła jej tylko do regulacji pochylenia. Dostajemy bowiem 150 mm regulacji wysokości, wychylenia od -5 do +23 stopni, obrót na lewo i prawo po 45 stopni na obie strony oraz pivot działający w obu kierunkach. Na wysięgniku nie zabrakło też prostego plastikowego “uchwytu” na kilka grubszych przewodów, ale jeśli korzystacie na co dzień z uchwytu VESA, to nie liczcie na idealne dopasowanie monitora do ergonomicznego stanowiska. Zwłaszcza przy pracy na stojąco, bo w takiej konfiguracji wysięgnikowi do wspomnianych 150 mm wysokości brakuje kolejnych 100, a najlepiej 150 mm.

iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon jest na wskroś uniwersalny

Dwa HDMI 2.1, jeden DisplayPort 1.4 z DSC oraz USB-C sprawiają, że trudno uznać monitor iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon za coś, co można co najwyżej podłączyć jednym przewodem do komputera. W tym układzie DisplayPort pozwala bowiem wykorzystać natywne 2560 x 1440 przy 280 Hz dzięki DSC, a do tego dwa HDMI 2.1 również obsługują natywną rozdzielczość przy pełnych 280 Hz. 

Do tego dochodzi USB-C z przesyłaniem obrazu, koncentratorem USB i Power Delivery o mocy 65 W, dwa USB-A 3.2 Gen 1, USB-B oraz wyjście słuchawkowe. iiyama dołożyła do tego obsługę KVM, co oznacza, że do G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon możemy podłączyć peceta oraz laptopa i korzystać z jednej klawiatury i myszy bez ciągłego przepinania przewodów. Jest to o tyle cenne, że USB-C dostarcza maksymalnie 65 W i choć wystarczy to dla zwykłego laptopa czy ultrabooka, to nie należy oczekiwać, że jednym przewodem będziemy zasilać jakiś wydajny notebook gamingowy pracujący z pełną mocą.

Producent zamontował również w tym modelu dwa głośniki o mocy 5 W każdy, więc są one nieco mocniejsze od standardowych 2-watowych jednostek w większości modeli. Sam fakt ich obecności jest przydatny, ale brzmią w sposób jakkolwiek zaskakujący. Brzmią po prostu przeciętnie.

OSD działa, jest po polsku, ale dopracowaniem nie zachwyca

Sterowanie funkcjami iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon odbywa się pięciokierunkowym joystickiem na tyle monitora. Samo OSD jest rozbudowane, ale ewidentnie przestarzałe, bo nawet nie wspiera ruchu joysticka w bok, choć jednocześnie nie sprawia wrażenia kompletnie chaotycznego. No, do ideału na pewno mu jednak brakuje i na co dzień najbardziej boli fakt, że monitor wymaga ręcznej aktywacji trybu HDR, zamiast reagować automatycznie na sygnał z urządzenia. Jeszcze nigdy w ciągu ostatnich lat nie trafiłem na taki brak w monitorze.

iiyama podzieliła je na czytelne sekcje odpowiadające za obraz, wybór źródła, audio, profile użytkownika, temperaturę kolorów, PiP/PbP oraz dodatkowe ustawienia obrazu. Z poziomu monitora możemy więc zmieniać jasność i kontrast, włączyć HDR oraz Adaptive Sync, wybrać gammę 1,8, 2,2 lub 2,6, uruchomić tryb nocny i redukcję niebieskiego światła, a także regulować temperaturę barwową w profilach zimnym, normalnym, ciepłym i sRGB lub ręcznie ustawić kanały RGB. 

Dochodzi do tego sześciosiowa regulacja odcienia i nasycenia, ustawienia ostrości, X-Res, zakres HDMI oraz tryb Direct Drive. Jest też osobny wybór wejścia spośród HDMI 1, HDMI 2, DisplayPort i USB-C oraz możliwość korzystania z PiP i PbP. Najważniejsze funkcje da się dodatkowo wywołać z prostszego menu szybkiego dostępu przy przesunięciu joysticka w lewo (menu wyboru m.in. profilu i jasności), górę (wybór źródła) i prawo (poziom głośności), więc do zmiany jasności, głośności, źródła czy profilu gry nie trzeba za każdym razem przeklikiwać się przez całe drzewko ustawień.

Osobną sekcję iiyama poświęciła ochronie OLED-a, co w przypadku pierwszego monitora tej marki z taką matrycą jest szczególnie ważne. Znajdziemy tam m.in. przesuwanie obrazu, automatyczną pielęgnację panelu, głębokie utrzymanie oraz wygaszacz ekranu, więc podstawowe mechanizmy ograniczające ryzyko nierównomiernego zużywania pikseli mamy dostępne bez instalowania dodatkowego programu.

Sam interfejs OSD jest dostępny po polsku, pozwala również sterować podświetleniem monitora, pozycją i czasem wyświetlania menu, DDC/CI, diodą zasilania czy logo startowym. Wizualnie jest mocno “gamingowy”, z granatowym tłem i pomarańczowymi akcentami G-Master, ale ważniejsze jest dla mnie to, że producent nie ukrył najważniejszych ustawień w kilku warstwach podmenu, przez które trzeba długo się przekopywać. Przy tak rozbudowanym monitorze to duży plus, zwłaszcza że część funkcji można potem jeszcze wygodniej obsługiwać z poziomu iiGMasterControl.

Czytaj też: Test monitora Gigabyte M27Q2 QD, czyli jak odkryć matrycę IPS na nowo

Panel OLED w tym modelu nadal korzysta z mechanizmów ograniczających luminancję przy dużej jasnej powierzchni. Wspomniany TPC ma przede wszystkim wygładzać te zmiany, żeby przejścia nie były aż tak gwałtowne. Brakuje też znanego z części konkurencyjnych OLED-ów trybu jednolitej jasności, który ogranicza wprawdzie maksymalną jasność, ale utrzymuje ją na bardziej stabilnym poziomie, aby uniknąć zauważalnych różnic. Regularnie otrzymujemy też “wezwanie” do utrzymania matrycy monitora w dobrym stanie.

Aplikacja iiGMasterControl1 jest fajna, ale daleko jej do perfekcji

Ciekawą nowością jest iiGMasterControl1, czyli nazwana jak złośliwe oprogramowanie windowsowa aplikacja pozwalająca sterować monitorem bez przeklikiwania OSD, która przy próbie instalacji wywołuje ostrzeżenie Microsoft Defender SmartScreen. Sama obecność takiego programu jest krokiem naprzód, bo przez lata iiyama pozostawiała konfigurację swoich monitorów praktycznie wyłącznie menu ekranowemu, ale producent postarałby się przynajmniej o taką dystrybucję, która nie odstraszy pierwszego lepszego klienta, a przynajmniej poinformuje go o tym problemie.

Z poziomu programu iiGMasterControl możemy zmieniać jasność, kontrast, ostrość, temperaturę barwową, gammę, redukcję niebieskiego światła, Adaptive Sync, podświetlenie RGB czy nawet celownik Target Assist, a do tego dostajemy kontrolę nad HDR, DSC, KVM oraz trybami PiP/PbP. Znacznie ciekawsza jest jednak funkcja Game Follow, która pozwala przypisać konkretny profil obrazu do wybranej aplikacji lub gry, dzięki czemu np. Civilization może automatycznie uruchamiać profil strategiczny, a strzelanka profil FPS. Możemy też skonfigurować własne skróty klawiszowe do zmiany jasności i profili, co eliminuje konieczność sięgania do joysticka monitora. 

Sam interfejs nie wygląda szczególnie nowocześnie i część opcji pozostaje opisana po angielsku, ale jest czytelny, reaguje szybko i przede wszystkim nie sprawia wrażenia aplikacji stworzonej wyłącznie po to, żeby producent mógł dopisać kolejną funkcję do specyfikacji. W codziennym użytkowaniu jest to po prostu wygodniejszy sposób sterowania monitorem, zwłaszcza jeśli regularnie przełączamy się między pracą i różnymi gatunkami gier.

WOLED czwartej generacji, czyli dlaczego panel META 3.0 jest tu najważniejszy

Najważniejsza część G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon kryje się oczywiście przed nami. Jest nią panel WOLED czwartej generacji produkowany przez LG Display, który jest nazywany mianem META 3.0 oraz  Primary RGB Tandem OLED. Ta druga nazwa może być nieco myląca, bo nie oznacza, że dostajemy klasyczny układ czerwonego, zielonego i niebieskiego subpiksela pozbawiony charakterystycznego dla WOLED-a dodatkowego białego elementu. Panel nadal korzysta ze struktury RGWB. Zmianie w tej generacji uległ natomiast sam stos warstw emitujących światło. Nowa konstrukcja wykorzystuje cztery warstwy emisyjne i oddzielne emitery czerwonego oraz zielonego światła.

Czytaj też: Test monitora AOC AGON Pro AG346UCD

Starsze konstrukcje WOLED musiały między innymi korzystać z technologii MLA, czyli warstwy mikrosoczewek zwiększającej ilość światła kierowanego w stronę użytkownika. META 3.0 osiąga wyższą jasność poprzez zmianę samej konstrukcji emitującej i producent z MLA mógł już zrezygnować. Korzyści nie sprowadzają się wyłącznie do imponującej liczby nitów. Nowa architektura ma zwiększać efektywność energetyczną, poprawiać czystość kolorów przy wysokiej jasności i ograniczać część problemów poprzednich generacji. Zmieniona struktura RGWB ma też poprawić wyświetlanie drobnych elementów oraz tekstu i szczerze mówiąc, trudno na czcionkę narzekać:

Sama zmiana technologii nie usuwa jednocześnie ryzyka trwałego zużycia pikseli. Statyczny pasek zadań, HUD jednej gry, elementy aplikacji czy logo wyświetlane każdego dnia w tym samym miejscu nadal mogą doprowadzić po odpowiednio długim czasie do nierównomiernego starzenia się panelu. Dlatego iiyama dołożyła przesuwanie obrazu, wygaszacz, standardową pielęgnację i głęboką pielęgnację panelu. Producent daje też trzyletnią gwarancję obejmującą wypalenie ekranu.

QD-OLED czwartej generacji vs WOLED META 3.0

W poprzednim testowanym modelu miałem do czynienia z QD-OLED-em czwartej generacji. iiyama korzysta z najnowszego WOLED-a i bezpośrednie porównanie obu technologii jest ciekawe, bo każda rozwiązuje problem ekranu OLED w trochę inny sposób. QD-OLED wykorzystuje niebieską warstwę emisyjną oraz kropki kwantowe do uzyskania pozostałych barw. WOLED korzysta z innej konstrukcji i dodatkowego białego subpiksela. 

W praktyce QD-OLED potrafi zapewnić bardzo mocne, nasycone kolory przy wysokiej jasności, ale jego znaną wadą pozostaje zachowanie czerni w mocno oświetlonym pomieszczeniu. Światło padające bezpośrednio na panel może nadawać ciemnym powierzchniom lekko fioletowy lub purpurowy charakter. WOLED nie cierpi na ten problem w takim samym stopniu i rzeczywiście można dostrzec zachowanie przez niego  głębokiej czerni przy świetle padającym na panel.

Nie oznacza to oczywiście odporności na fizykę. Powierzchnia Titan Falcona jest błyszcząca i może i “ulepszona” specjalną warstwą antyrefleksyjną, ale i tak jest ciągle odblaskowa, a jasne pomieszczenie, słońce padające prosto do pokoju czy nawet prosta lampka nadal odbijają się od matrycy. Tym wyższy poziom jasności i jaśniejsza wyświetlana treść, tym to zjawisko jest mniejsze.

27 cali, QHD i 280 Hz, czyli złoty standard dla graczy

Rozdzielczość 2560 x 1440 ma w 2026 roku jedną ogromną zaletę – nie wymaga absurdalnie wydajnej karty graficznej, żeby wysokie odświeżanie miało realne zastosowanie, a w dobie abstrakcyjnych cen podzespołów komputerowych, jest to szczególnie ważne. 

Wchodząc zaś w szczegóły, rozdzielczość QHD oznacza około 3,69 miliona pikseli na klatkę, podczas gdy 4K to około 8,29 miliona. Karta graficzna musi więc przy QHD przygotować o około 56% mniej pikseli niż przy 4K, zanim uwzględnimy wszystkie pozostałe elementy renderowania. Przy 280 FPS oznacza to trochę ponad miliard pikseli generowanych na sekundę, a monitor 4K przy 240 FPS zbliża się do dwóch miliardów. Nie jest to oczywiście prawidłowa metoda szacowania wydajności całego GPU, bo gry wykonują znacznie więcej pracy niż samo wypełnianie pikseli, ale bardzo dobrze pokazuje różnicę w skali obciążenia.

Dlatego też w Counter-Strike’u 2, Valorancie, Overwatchu, Rainbow Six Siege oraz mniej wymagających grach uzyskanie 200-280 FPS na mocnym współczesnym komputerze nie jest niczym z najwyższej półki. Również nowe gry AAA także zdecydowanie łatwiej utrzymać w płynności 100-180 FPS przy QHD niż 4K, a to ma swoje zalety, bo z takim monitorem wykorzystujemy nie tylko wysoką rozdzielczość, ale też płynność. 

Oczywiście same 280 Hz nie są szczególnie wyjątkowe, bo przecież monitory LCD osiągają dziś 360, 500 czy nawet ponad 500 Hz. OLED ma jednak ogromną przewagę w szybkości przejść pikseli, co bezpośrednio poprawia czystość obrazu w ruchu i odczuwaną responsywność. Sam producent deklaruje zresztą czas reakcji GtG na poziomie 0,03 ms. Dzięki temu nie potrzebujemy agresywnego overdrive’u i walki z overshootem, które są typowe dla szybkich IPS-ów. Piksel OLED zmienia stan tak szybko, że obraz w ruchu pozostaje bardzo czysty przy znacznie mniejszej liczbie artefaktów. Przynajmniej ja mogę tak ten panel ocenić po kilkudziesięciu godzinach spędzonych w dynamicznych grach akcji.

Warto jednak zaznaczyć, że Titan Falcon nie oferuje BFI, czyli Black Frame Insertion. Panel nie może więc próbować dodatkowo poprawiać postrzeganej ostrości ruchu poprzez wstawianie czarnych klatek między te rzeczywiste. Przy 280 Hz oraz błyskawicznej reakcji OLED-a trudno uznać to za poważny problem, ale już znacznie najbardziej nastawieni na e-sport użytkownicy mogą znaleźć na rynku konstrukcje oferujące dodatkowe rozwiązania tego typu.

VRR jest świetne, ale pamiętajmy o jednym problemie OLED-ów

Monitor iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon jest zgodny z NVIDIA G-SYNC Compatible, a zakres Adaptive Sync przez DisplayPort wynosi według iiyamy 48-280 Hz. Przy stabilnych 200 czy 250 FPS VRR nie jest może pierwszą funkcją, o której myślimy. Znacznie większe znaczenie zyskuje przy wymagających grach, w których liczba klatek regularnie zmienia się np. między 70 a 120 FPS. Monitor dopasowuje wtedy częstotliwość odświeżania do GPU, eliminując rozrywanie obrazu bez typowych problemów klasycznego V-Sync.

OLED ma jednak dobrze znaną przypadłość w postaci VRR flicker. Przy dużych i nagłych zmianach liczby FPS, a to zwłaszcza w bardzo ciemnych scenach, zmieniająca się częstotliwość może przekładać się na widoczne wahania luminancji. Problem nie dotyczy wyłącznie iiyamy i jest charakterystyczny dla obecnych OLED-ów, ale część konkurentów oferuje już mechanizmy próbujące go ograniczać. Titan Falcon takiego specjalnego trybu nie ma i choć podczas typowego grania nigdy nie rzuciło mi się to w oczy, to mam wrażenie, że rzeczywiście uważny obserwator może już te drobne zmiany zauważyć.

ABL nadal przypomina, że to OLED

W OLED każdy piksel sam jest źródłem światła, więc jeśli obok jasnego refleksu znajduje się czarne tło, piksele tworzące czerń po prostu się wyłączają. Największym historycznym problemem tego typu panelu pozostawała jednak i nadal pozostaje jasność, a G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon pokazuje, jak bardzo nowa generacja WOLED-a zaczyna ten problem ograniczać. iiyama deklaruje nawet 1500 cd/m² jasności szczytowej HDR, co dotyczy około 1,5-procentowego APL, co oznacza tyle, że jasny element musi zajmować niewielką część obrazu. Typową jasność SDR producent określa zaś na 335 cd/m².

Nowa generacja nie zmienia więc jednej podstawowej zasady – Im większa część panelu ma świecić bardzo jasno, tym większy jest pobór energii oraz ilość generowanego ciepła. Elektronika musi więc ograniczać luminancję. W grach zwykle nie stanowi to dużego problemu, bo bardzo jasne elementy zajmują niewielką część kadru. Znacznie łatwiej zauważyć działanie ABL podczas używania Windowsa, bo np. takie maksymalizowanie białego okna przeglądarki, dokumentu lub Eksploratora może powodować zmianę jasności całego panelu, a choć automatyczna regulacja TPC ma wygładzać te przejścia, to całkowicie ich nie eliminuje. 

Na moje oko nie było to jednak jakkolwiek widoczne w typowym użytkowaniu monitora, choć nagranie powyżej potwierdza istnienie tego zjawiska. Ba, jeśli monitor ma służyć przede wszystkim do grania, to nawet nie traktowałbym tego jako czegokolwiek, czym trzeba się przejmować. Naturalnie jednak przy całodziennej pracy z jasnymi aplikacjami dobry IPS nadal zachowuje się bardziej przewidywalnie, ale umówmy się – kto nie korzysta dziś z trybu ciemnego?

Co kolorymetr mówi o iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon?

Producent deklaruje 10-bitową głębię kolorów i bardzo szeroki gamut, a w tym objętość sRGB sięgającą 150 procent. Najprościej zweryfikować same kąty widzenia, które są z kolei wzorowe, jak przystało na OLED-a. Nawet przy mocnym odchyleniu na boki obraz zachowuje kontrast i nasycenie, bez typowego dla części paneli LCD wyraźnego blednięcia kolorów czy spadku czytelności.

Jeśli zaś idzie o pomiary, to poniższe pomiary wykonałem w trybie sRGB, który z założenia ma właśnie ograniczyć możliwości szerokogamutowego panelu do tej przestrzeni barwnej. Spyder X Elite zmierzył w nim 97 procent pokrycia sRGB, 72 procent Adobe RGB oraz 73 procent P3.

Znacznie ciekawiej zrobiło się przy charakterystyce tonalnej, bo tym razem sprawdziłem osobno ustawienia gammy 1,8 oraz 2,2 w OSD. W obu przypadkach Spyder zmierzył jednak praktycznie tę samą wartość 1,8 – odpowiednio 1,8 (0,12) przy ustawieniu 1,8 oraz 1,8 (0,13) po przełączeniu monitora na 2,2. Same krzywe nie są wprawdzie idealnie identyczne, ale różnice pozostają niewielkie i zdecydowanie nie odpowiadają zmianie, której oczekiwałbym po przejściu z gammy 1,8 na 2,2. Innymi słowy, ustawienie 1,8 działa zgodnie z opisem, ale wybór 2,2 nie powoduje rzeczywistego przejścia do referencyjnej charakterystyki 2,2.

Oznacza to jaśniejsze średnie tony i potencjalnie mniejszą głębię półcieni w typowych materiałach SDR. Co ciekawe, zmianie uległ też punkt bieli. Przy gammie 1,8 przez większość skali utrzymywał się w okolicach 6100-6140 K, natomiast przy ustawieniu 2,2 spadł przeważnie do około 5920-5980 K. W obu przypadkach obraz jest więc cieplejszy od referencyjnego D65 wynoszącego około 6500 K, a ustawienie gammy wpływa nie tylko na charakterystykę tonalną, ale również na balans bieli.

Za to jasności nie można iiyamie odmówić. Przy ustawieniu 100 procent zmierzyłem 351 cd/m², czyli nawet nieco więcej niż deklarowane przez producenta 335 cd/m² typowej jasności SDR. Zakres regulacji jest przy tym szeroki: od 46,3 cd/m² przy minimum, przez 125 cd/m² przy 25 procentach i 204 cd/m² przy połowie skali, aż po 276,7 cd/m² przy 75 procentach. Spyder raportował też czerń na poziomie 0,06 cd/m² i przy maksymalnej jasności wyliczył kontrast 5920:1, ale podobnie jak przy wcześniej testowanym QD-OLED-zie nie traktowałbym tych wartości jako rzeczywistego ograniczenia panelu. Kolorymetr dochodzi tutaj do granicy swoich możliwości pomiarowych, podczas gdy wygaszony piksel OLED-a pozostaje w praktyce czarny.

Fabryczna dokładność barw wypada już mniej jednoznacznie. Średnie Delta E wyniosło 2,38, przy minimum 0,35 i maksimum 6,11. Większość odcieni zachowywała się przyzwoicie, ale kilka kolorów, zwłaszcza cyjan oraz część szarości i żółci, wyraźnie odstawało od wartości referencyjnych. Do grania jest to znacznie mniej istotne niż przy profesjonalnej obróbce zdjęć czy materiałów wideo, szczególnie że zdecydowana większość próbek nie osiągała tak dużych odchyleń.

Całkiem dobrze wypada jednorodność luminancji, bo najciemniejsza część panelu odbiegała od maksimum o 7 procent w górnej części ekranu. Przy 27-calowym panelu jest to wynik przyzwoity i podczas grania trudno takie różnice wychwycić bez jednolitej planszy testowej. Gorzej prezentuje się jednorodność samego koloru, bo lokalne odchylenia Delta E dochodziły do około 4,4. Widać też wyraźny trend, że największe różnice dotyczą górnej części ekranu, podczas gdy dolna wypada znacznie bliżej punktu odniesienia. Nie jest to problem, który przeszkadzałby mi w grach, ale grafik pracujący z jednolitymi tłami może już zwrócić na niego uwagę.

Wspomniany zestaw wad jest dla mnie znacznie łatwiejszy do zaakceptowania stricte do gier, ale przy tej klasie zastosowanego panelu chciałoby się jednak nieco lepszego strojenia fabrycznego, bo przecież nie każdy chce i w ogóle powinien kalibrować nowo zakupiony monitor za niemałe pieniądze.

G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon z konsolą

Dwa HDMI 2.1 sprawiają, że Titan Falcon może również współpracować z PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S i przyjmować sygnał 4K/120 Hz, który monitor następnie skaluje do natywnego QHD. Działa w takim połączeniu także VRR oraz HDR, a konsola nie wykorzysta oczywiście 280 Hz, więc największa przewaga Titan Falcona pozostaje związana z pecetem. Nadal w takim połączeniu dostajemy jednak OLED-a, 120 Hz, bardzo niski czas reakcji oraz prawdziwą pikselową czerń.

Pobór energii G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon

Wedle producenta iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon pożera 0,5 watów w spoczynku i typowo 32 W energii, co jestem w stanie potwierdzić, bo w toku typowej mieszanej pracy ten monitor pożerał średnio 22-26 W. Maksymalnie zaś dobił do około 50 watów, więc nie musicie martwić się o jego energożerność.

Test iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon – podsumowanie

iiyama mogła wejść na rynek OLED-ów zachowawczo. Wziąć starszy panel, stworzyć drogi model premium albo po prostu wykorzystać sam fakt obecności OLED-a jako główny argument sprzedażowy. Zrobiła jednak coś znacznie ciekawszego, bo model G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon łączy najnowszą generację WOLED-a META 3.0 z 27-calową przekątną, QHD i 280 Hz, a gdyby tego było mało, zapewnia HDMI 2.1, USB-C z 65-watowym Power Delivery, KVM, pełną regulację podstawy i trzyletnią gwarancję obejmującą wypalenie. Wszystko przy cenie wynoszącej obecnie około 1999 złotych, więc na pierwszy rzut oka trudno się do czegoś doczepić.

Titan Falcon może odnaleźć się jednocześnie w dwóch zupełnie różnych rodzajach gier. W tytułach sieciowych łatwo wykorzystać jego 280 Hz, ekstremalnie krótki czas reakcji i świetną responsywność. Z kolei w grach AAA samo odświeżanie może zejść na dalszy plan, bo znaczenia nabierają wtedy rozdzielczość, perfekcyjna czerń, szeroki gamut oraz tryb HDR. Jednocześnie nie jest to idealny monitor do wszystkiego, bo jest to po prostu sprzęt dla graczy. Wielogodzinna praca ze statycznym interfejsem nadal pozostaje naturalnym środowiskiem dla dobrego IPS-a, osoba nastawiona przede wszystkim na najwyższą ostrość powinna patrzeć w stronę 4K, a zawodowy gracz może z kolei znaleźć ekrany o zdecydowanie wyższym odświeżaniu. Do tego fabryczne strojenie obrazu mogłoby być lepsze, bo zmierzona gamma wyraźnie rozmija się z wartością ustawioną w OSD.

Jednak dla gracza, który szuka jednego wszechstronnego 27-calowego monitora do nowych produkcji singleplayerowych i szybkich gier sieciowych, iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon trafia w wyjątkowo interesujący punkt. Zwłaszcza że matryca OLED w tym modelu nie oznacza konieczności wydania trzech, czterech czy pięciu tysięcy złotych. Ba, wreszcie doczekaliśmy się czasów, w których bardzo dobry monitor OLED dla gracza zaczyna kosztować tyle, ile jeszcze niedawno płaciliśmy za porządnego gamingowego IPS-a. Nawet mimo tego, że testowany model wykorzystuje najnowszą zdobycz technologiczną w tym segmencie.

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.