Nawet jeżeli ktoś na motocyklu nie jeździ, to na pewno sam na drogach miał okazję zobaczyć całą gamę przeróżnych pojazdów tego typu. Tak zwane motory potrafią być wielkie i szerokie, wyraźnie przygotowane na drogę dziesiątek lub setek kilometrów lub, w porównaniu, wręcz filigranowe do wykonywania zupełnie innych zadań. Są również te pomiędzy, do szybki jazd, których silnik potrzebuje miejsca oraz zasobów paliwa, żeby moc miała czym się karmić.
Ten elektryczny motocykl ma być do długich wypraw oraz miejskich przejażdżek
W Australii jest za to zespół projektantów, entuzjastów jednośladów z firmy Clandestine Design Group, którzy patrzą na ten problem z chęcią naruszenia status quo i to przy pomocy silnika elektrycznego, zamiast spalinowego. Wizja była dość prosta, stworzyć taki koncept, który pozwoli się nie przejmować tym, na co się ma ochotę, tylko po prostu wskakuje na motocykl.
Jak sami twórcy mówią, branża produkcji motocykli elektrycznych stawia potencjalnych użytkowników przed trudnym wyborem. Jeżeli chcą pędzić autostradami, to muszą się zdecydować na potężne maszyny, które poradzą sobie z wyzwaniami czekającymi na drodze oraz odległościami, które trzeba pokonać. Są to rzeczy nie do osiągnięcia dla mniejszego formatu.
Branża motocyklowa EV zmusza kierowców do sztywnego wyboru: znosić ogromny ciężar motocykli wyścigowych o dużej pojemności lub zaakceptować surowe ograniczenia zasięgu lekkich miejskich osób dojeżdżających do pracy. Wyzwaniem projektowym było wyeliminowanie tego kompromisu
Bowiem w mieście, chce się raczej czegoś mniejszego, co pozwoli zgrabnie omijać korki oraz z łatwością się zaparkuje w miejscu docelowym. Nie można tutaj jednak liczyć na lekkość w rozwijaniu prędkości oraz wygodę w podróży na przykład ze znajomymi w rajd i kemping gdzieś po drodze. To tworzy trudną barierę zmuszającą do poświęceń.

Rozwiązaniem tego problemu jest zaprojektowany przez nich motocykl Cellcius C-01, który zbudowano wokół funkcji “Hex-Core”, systemu modułowego układu baterii zasilających pojazd. Zamiast umieszczonych wewnątrz akumulatorów na stałe, zespół projektantów przygotował konstrukcję komórek mieszczących po 4 wymienialne baterie 3 kWh z każdej strony jednośladu. Kierowcy mogą samodzielnie zadecydować o ilości baterii w zależności od potrzeb danego dnia. Dwie dla lekkich dni po mieście, komplet na długi wyjazd.
Czytaj też: Zapnijcie pasy! Nowa Tesla Roadster, to samochód, który rzeczywiście lata. Kiedy premiera?
Wymiana miałaby być możliwa bez specjalnych narzędzi, po prostu się wyjmuje ją z jej komórki i zastępuje naładowaną. Tworzące się ciepło podczas jazdy jest odprowadzane dzięki pędowi motocyklu, a specjalne konstrukcja motocyklu pozwala powietrzu docierać do wrażliwych rejonów i wymieniać temperaturę. Zaś żeby zapewnić większy komfort dźwiękowy, zamiast tradycyjnego łańcucha metalowego, użyto nowocześniejszej technologii węglowych łańcuchów.

Baterie mają oczywiście wspierać bardziej realistyczny scenariusz użytkowników motocyklu. Nie potrzeba dedykowanej przestrzeni w garażu albo walczyć o miejsce na parkingu pod własnym blokiem. Można je po prostu podładować jak zwykłego smartfona w komforcie własnego mieszkania. Ponadto twórcy zaprezentowali także wizję montażu specjalnej stacji na ścianie, do której zmieści się cały zestaw, a także specjalny plecak, do którego można by było schować coś na zapas.
Naturalnie, to jest koncept, który na tę chwilę nie jest jeszcze planowany do masowej produkcji. Jest to bardziej idea do wykorzystania w przyszłości miejskiego transportu, która zdążyła już zgarnąć nagrodę w australijskim Good Design Awards 2026. Pokazuje ważną rzecz, że dzisiejsze standardy wynikają często z ograniczeń przeszłości i że jeżeli się trafi na właściwy zespół entuzjastów, to można wyznaczyć nowy kierunek.
Źródło: core77

