Francja odpaliła swoją najgroźniejszą broń spod wody. Leci w kosmos i wraca z Mach 20

Broń strategiczna ma w sobie pewien paradoks. Te jedne z najbardziej niszczycielskich systemów stworzonych przez człowieka zwykle nie są prezentowane publicznie tak, jak nowe czołgi czy myśliwce. W idealnym świecie mają pozostawać niewidoczne przez całe miesiące i najlepiej nigdy nie zostać wykorzystane zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Jeszcze ciekawsze jest to, że rozwój takich systemów nie zakończył się wraz z zimną wojną, co tyczy się też europejskich krajów pokroju Francji.
Francja odpaliła swoją najgroźniejszą broń spod wody. Leci w kosmos i wraca z Mach 20

Kolejne generacje rakiet są dokładniejsze, trudniejsze do przechwycenia i przystosowywane do nowych głowic, a państwa posiadające broń jądrową ciągle inwestują miliardy w utrzymanie wiarygodnego odstraszania. Tym razem to Francja właśnie zamknęła bardzo ważny etap rozwoju swojej najnowszej rakiety M51.3 i nie chodzi nawet o sam fakt, że pocisk potrafi wznieść się ponad 2000 kilometrów i wrócić do atmosfery z prędkością około Mach 20.

W 2023 roku wystartował z lądu. Teraz przyszła pora na prawdziwy test

Kiedy pisałem o M51.3 pod koniec 2023 roku, Francuzi dopiero przeprowadzili pierwszy pełny test tej wersji pocisku. Rakieta została wtedy wystrzelona z lądowego stanowiska w Biscarrosse, więc można było sprawdzić sam lot, napęd i działanie nowych rozwiązań, ale pominięto najtrudniejszy element całej układanki – start z zanurzonego okrętu podwodnego. Jednak oto trzy lata później ten etap wreszcie mamy za sobą.

Czytaj też: “Cześć Abrams, rozwal wrogi czołg”, czyli w pancernym kolosie jak w nowym aucie

6 października 2026 roku M51.3 został po raz pierwszy wystrzelony z atomowego okrętu podwodnego Le Vigilant u zachodnich wybrzeży Francji. Pocisk nie przenosił głowicy jądrowej i poleciał w kierunku wyznaczonego obszaru północnego Atlantyku, bo całe setki kilometrów od lądu. Test obserwowała francuska Generalna Dyrekcja Uzbrojenia, a przebieg lotu śledziły specjalistyczne systemy pomiarowe. W tym teście weryfikacja objęła nie tylko samą rakietę.

Le Vigilant przeszedł wcześniej poważny remont i modernizację, dlatego strzał miał potwierdzić poprawne działanie całego systemu. Od wyrzutni znajdującej się w kadłubie zanurzonego okrętu, przez bezpieczne wyrzucenie rakiety spod powierzchni oceanu, aż po uruchomienie silników i dalszy lot. Na tym właśnie polega różnica między demonstracją pocisku na poligonie a testem realnej broni strategicznej – obejmuje całość, a nie elementy.

M51.3 to ponad 50 ton technologii wysyłanej na skraj kosmosu

Sam M51 to trzystopniowy pocisk na paliwo stałe, które mierzy około 12 metrów długości i waży ponad 50 ton. Francuskie atomowe okręty podwodne typu Le Triomphant mogą przenosić po 16 takich rakiet. Po wystrzeleniu M51 musi najpierw bezpiecznie opuścić zanurzony okręt, wydostać się ponad powierzchnię wody i dopiero potem rozpocząć właściwy lot z wykorzystaniem kolejnych stopni napędu.

Czytaj też: Satelita zobaczy cel i ruszy za nim. Wojsko USA szykuje pościgi na orbicie

ArianeGroup podaje, że rodzina M51 może wznosić się na wysokość przekraczającą 2000 kilometrów. Dla porównania umowna granica kosmosu, czyli linia Kármána, znajduje się na wysokości około 100 kilometrów. Później zaczyna się równie ekstremalna część lotu. Moduły powrotne kierujące się w stronę celów ponownie wchodzą w atmosferę z prędkością sięgającą około Mach 20. Robi to wrażenie, ale nie jest niczym nowym, bo międzykontynentalne pociski balistyczne osiągają od dawna tak ogromne prędkości właśnie ze względu na charakter swojego lotu. Jednak w przypadku M51.3 ważniejsze jest to, co Francuzi próbują zrobić z takim potencjałem.

Okręt podwodny Le Vigilant | Źródło: Sous-Marin Nucléaire Lanceur d’Engins / SNLE-NG

Nowa wersja ma oferować większy zasięg, lepszą precyzję i większe możliwości przełamywania obrony przeciwrakietowej. Pocisk wykorzystuje również niezależnie naprowadzane głowice, dzięki czemu jedna rakieta może skierować poszczególne moduły powrotne na różne cele. Jednocześnie oficjalnego zasięgu M51.3 Francja nie ujawnia, ale pojawiające się szacunki mówią o ponad 9500 kilometrach, podczas gdy poprzednie wersje rodziny M51 miały oferować zasięg przekraczający około 9000 kilometrów.

M51.3 dopiero wszedł do służby, a następca już powstaje

Francja utrzymuje cztery strategiczne atomowe okręty podwodne typu Le Triomphant, dzięki czemu może zapewniać ciągłą obecność przynajmniej jednej takiej jednostki na patrolu. M51.3 ma sprawić, że ich potencjał pozostanie wiarygodny również w świecie coraz bardziej zaawansowanych systemów przeciwrakietowych. Co ważne, M51.3 wszedł do służby operacyjnej dopiero 24 października 2025 roku, a Francja już rozwija M51.4.

Czytaj też: Włosi budują cztery okręty naraz. Każdy ma być cichszy dzięki nowemu napędowi

ArianeGroup otrzymał kontrakt na kolejną wersję, która ma ponownie zwiększyć możliwości francuskiego systemu odstraszania. Szczegóły naturalnie pozostają tajne, ale kierunek zapewne obejmie większy zasięg, jeszcze skuteczniejsze przełamywanie obrony oraz przystosowanie całego systemu do zagrożeń następnych dekad.

Źródła: Francuskie Ministerstwo Sił Zbrojnych, ArianeGroup

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.