“Cześć Abrams, rozwal wrogi czołg”, czyli w pancernym kolosie jak w nowym aucie

General Dynamics Land Systems i Primordial Labs podpisały 7 października 2026 roku umowę o współpracy dotyczącą integracji oprogramowania Anura z amerykańskimi pojazdami bojowymi. Na liście potencjalnych platform znajdują się M1 Abrams, transporter Stryker oraz przyszły bojowy wóz piechoty XM30 i choć brzmi to dziwnie tajemniczo, to od razu złapało moją uwagę.
Abrams M1E3

Abrams M1E3

Tak się składa, że już dziś nikogo specjalnie nie dziwi już proszenie auta o ustawienie temperatury, smartfona o wyznaczenie trasy czy komputera o wykonanie zadania opisanego zwykłym zdaniem. Interfejs coraz częściej przestaje oznaczać zestaw przycisków, pokręteł i zakładek, a zaczyna sprowadzać się do powiedzenia maszynie, czego właściwie od niej chcemy. Przez długi czas zakładałem jednak, że sprzęt wojskowy będzie jednym z ostatnich miejsc, w których takie podejście rzeczywiście się przyjmie, bo np. w takim czołgu błąd asystenta nie kończy się ustawieniem złej temperatury nawiewu. Dlatego też tym ciekawiej wygląda to, co właśnie planują General Dynamics Land Systems oraz Primordial Labs.

Abrams ma zacząć rozumieć zwykłe polecenia

Nie chodzi tutaj o byle kolejnego “asystenta AI”, którego główną funkcją będzie prowadzenie rozmowy z użytkownikiem. Anura została zaprojektowana do tłumaczenia naturalnego języka na konkretne komendy wykonywane przez podłączone urządzenia. W praktyce żołnierz mógłby głosem przełączyć sieć radiową, wybrać obraz z określonej kamery, obsłużyć sensor, przygotować raport albo wysłać bezzałogowiec w określone miejsce i właśnie ten ostatni element pokazuje najlepiej, na czym polega cały pomysł.

Czytaj też: Włosi budują cztery okręty naraz. Każdy ma być cichszy dzięki nowemu napędowi

Czołg Abrams z systemem ATLAS

Efekt? Zamiast ręcznie ustawiać parametry misji robota, żołnierz może wydać polecenie w rodzaju “podążaj za pojazdem numer siedem od południowego wschodu i utrzymuj odległość 50 metrów”. W demonstracjach Primordial pojawiały się również instrukcje nakazujące dronowi wznieść się na około 38 metrów i przemieścić 50 metrów na północ od wskazanego punktu. Chociaż może się to wydawać czymś prostym, to musimy pamiętać, jak zazwyczaj wygląda obsługa wojskowych systemów. Osobne kontrolery, ekrany, menu, procedury, współrzędne i komunikacja radiowa. Anura ma część tego całego cyfrowego bałaganu schować za językiem, którym żołnierz posługuje się na co dzień.

W nowych czołgach zaczyna brakować rąk do obsługi elektroniki

Nowe pojazdy wojskowe dostają coraz więcej sensorów, kamer, systemów łączności, bezzałogowców i cyfrowych narzędzi, a jednocześnie ich załogi mają być mniejsze. Dlatego też dla mnie najważniejszy w całym projekcie nie jest sam głos. Znacznie ciekawszy jest problem, który ten głos ma rozwiązać. XM30, czyli przyszły następca Bradleya, został zaprojektowany z myślą o dwóch członkach załogi zamiast trzech. M1E3 Abrams ma z kolei zejść z czterech żołnierzy do trzech, a to m.in. dzięki automatowi ładowania i bezzałogowej wieży.

Abrams M1E3

Pisałem już o tym przy nowym Abramsie M1E3, którego wnętrze coraz mniej przypomina klasyczny czołg, a coraz bardziej cyfrowe stanowisko pracy. Problem w tym, że usunięcie jednego człowieka z pojazdu nie usuwa automatycznie jego obowiązków. Wręcz przeciwnie. Dochodzą bowiem do niego nowe systemy, drony, sensory i kolejne źródła informacji.

Tutaj właśnie Anura zaczyna mieć sens. Jeśli kierowca, dowódca i działonowy mają jednocześnie obserwować otoczenie, prowadzić pojazd, komunikować się z oddziałem i nadzorować bezzałogowce, to ktoś musi przejąć najprostsze operacje. Głos jest dobrym kandydatem, bo nie zajmuje rąk i nie wymaga odrywania wzroku od sytuacji przed pojazdem.

Ten system nie powstał wczoraj

Warto też zaznaczyć, że Primordial Labs nie zaczyna całego projektu od zera. Firma testowała już Anurę z bezzałogowcami Teal, Skydio oraz Black Hornet. Przykładowo podczas demonstracji Black Horneta system miał działać nawet bez odbioru GPS, wykorzystując wtyczkę do Android Team Awareness Kit oraz sprzęt obliczeniowy noszony przez żołnierza. Z kolei podczas testu przeprowadzonego w 2025 roku drony otrzymywały polecenia przez zestaw słuchawkowy i radio push-to-talk.

Abrams M1E3

Czytaj też: Przyszła wojna dostała własny kierunek studiów. Co knują Chiny?

Do eksperymentów z Anurą w 2025 roku przeznaczono co najmniej 8000 licencji, a firma współpracowała m.in. z 10. Dywizją Górską oraz 3. Dywizją Piechoty. Nie oznacza to oczywiście, że osiem tysięcy takich systemów znajduje się już na froncie. Mówimy o licencjach przeznaczonych do testów oraz eksperymentów, a swoją drogą, za całym tym projektem stoją również konkretne pieniądze. W ramach programu SBIR Primordial dostał około 1,9 mln dolarów na rozwój Universal Voice Control for Launched Effects, czyli około 7,4 mln zł . Wcześniejszy kontrakt dotyczący naturalnego sterowania bezzałogowymi pojazdami lądowymi był wart około 250000 dolarów, a więc mniej więcej 979000 zł.

“Cześć Abrams, rozwal wrogi czołg”? Jeszcze nie

Tutaj trzeba jednak wyhamować. Pierwsze zastosowania Anury mają wykluczać odpalanie uzbrojenia oraz bezpośrednią obsługę systemów kierowania ogniem. Żołnierz nie powie więc “zniszcz ten czołg”, po czym Abrams sam obróci wieżę i otworzy ogień.

Przynajmniej na razie.

Armia amerykańska prowadzi bowiem również prace nad autonomicznym manewrowaniem pojazdów na podstawie poleceń głosowych. W wymaganiach pojawia się m.in. jazda terenowa z prędkością około 32 km/h, przemieszczanie się między punktami, wycofywanie do miejsc zbiórki czy zmiana pozycji po oddaniu strzału. Mowa nawet o sterowaniu położeniem wieży.

Czytaj też: Satelita zobaczy cel i ruszy za nim. Wojsko USA szykuje pościgi na orbicie

Najciekawszy jest jednak poziom dojrzałości tych technologii. Samo przetwarzanie języka naturalnego oraz autonomiczne poruszanie się oceniono osobno na TRL 6, czyli poziomie technologii demonstracyjnej w odpowiednich warunkach. Ich połączenie znajduje się jednak dopiero na TRL 3. Innymi słowy, jesteśmy już całkiem daleko w budowaniu poszczególnych klocków, ale dopiero zaczynamy układać z nich kompletny system.

Są jednak w tym wszystkim szanse na to, że czołg przyszłości może nie potrzebować większej liczby przycisków. Może potrzebować przede wszystkim dobrego mikrofonu.

Źródła: General Dynamics Land Systems, Primordial Labs

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.