Rok 2027 na horyzoncie, a Samsung Galaxy S27 nie spełni największej prośby fanów

Chińscy producenci od dawna ścigają się na prędkości, proponując smartfony, które do pełna ładują się w czasie potrzebnym na wypicie szybkiego espresso. Chociaż szał sprzed kilku lat został opanowany i zrezygnowano z szalonych prędkości, to standard został ustalony dość wysoko, oscylując w okolicach 100 W. Tymczasem w Korei Południowej czas chyba mocno zwolnił.
Rok 2027 na horyzoncie, a Samsung Galaxy S27 nie spełni największej prośby fanów

Do sieci trafiły właśnie oficjalne dokumenty certyfikacyjne nadchodzącego Galaxy S27, które bezlitośnie obnażają podejście Samsunga do kwestii uzupełniania energii we flagowcach.

Z dokumentacji wydanej przez duńską instytucję certyfikującą UL Solutions (Demko) jednoznacznie wynika, że podstawowy model nowej serii zaoferuje ładowanie przewodowe o mocy dokładnie 25 watów. To dokładnie ten sam parametr, którym koreański gigant uraczył nas w wydanym na początku roku Galaxy S26… i w kilku poprzednich generacjach.

Samsung naprawdę nienawidzi swojego podstawowego flagowca

Sama certyfikacja dotyczy urządzenia kryjącego się pod symbolem SM-S952. Analiza historycznych oznaczeń (gdzie seria Galaxy S26 nosiła numery SM-S942) nie pozostawia wątpliwości, że mowa o bazowym, kompaktowym wariancie Galaxy S27. Rejestracją objęto wszystkie kluczowe wersje regionalne: międzynarodową (SM-S952B), koreańską (SM-S952N), amerykańską (SM-S952U), a także odmiany przeznaczone na rynek kanadyjski, chiński i japoński.

Co dokładnie znajdziemy na tabliczce znamionowej w dokumentach z 23 października 2026 roku? Rejestracja podaje parametry prądu stałego na poziomie 9,0 V oraz 2,77 A. Szybkie przemnożenie tych dwóch wartości daje wynik dokładnie 24,93 W. Innymi słowy, oznacza to po prostu oficjalną obsługę ładowarek USB Power Delivery o mocy 25 W.

Czytaj też: Koniec z domysłami, czas na twarde liczby. Galaxy Ring i Galaxy Watch jeszcze przypilnują Twój sen

Chociaż dokumentacja nie zawiera szczegółów dotyczących ładowania bezprzewodowego ani pojemności akumulatora, brak jakichkolwiek zmian na korzyść szybszego ładowania kablowego wskazuje, że indukcja najpewniej utrzyma dotychczasowe 15 W. Nie wiemy jeszcze, czy ogniwo zachowa pojemność 4300 mAh znaną z obecnej generacji, ale pod kątem architektury zasilania rewolucji zdecydowanie brak.

Kwestia bezpieczeństwa raczej nie ma tu nic do rzeczy

Trudno ukryć lekkie rozczarowanie. Gdy budżetowe smartfony z Chin z łatwością ładują się mocą 67 W, 90 W czy nawet 120 W, proponowanie 25 W we flagowym, wycenianym na spore pieniądze telefonie na kolejny rok wygląda jak bardzo nieśmieszny żart, który jest kontynuowany od wielu lat.

Czytaj też: Exynos wreszcie rozbije bank? Nowy procesor Galaxy S27 ma zmiażdżyć Snapdragona

Z drugiej strony – obiektywnie rzecz biorąc – zachowawczość Samsunga ma swoje źródła w historii. Po pamiętnych problemach z akumulatorami sprzed lat, inżynierowie z Seulu panicznie boją się nadmiernego obciążania ogniw ciepłem. Wolniejsze ładowanie to mniejsze zużycie baterii, niższa temperatura podczas pracy i zauważalnie wolniejszy spadek pojemności po dwóch czy trzech latach intensywnego użytkowania. To można zrozumieć, jednak Galaxy S+ czy Ultra oferują już dawno szybsze ładowanie. Może nie jest to prędkość Xiaomi czy innych chińskich marek, ale i tak jest większa od 25 W. Czyli się da.

Czytaj też: Klikanie w zawiasie i gorsza kontrola jakości? Apple ma spory problem z iPhone’em Duo tuż przed świętami

Dlatego właśnie mocno dziwi i bulwersuje takie podejście ze strony giganta. Obecnie nawet budżetowe modele oferują już w większości ładowanie 33W, podczas gdy flagowiec trwa przy tak wolnych prędkościach. Oczywiście, jest jeszcze szansa, że przecieki się mylą i ostatecznie dostaniemu tu coś więcej, ale szczerze mówiąc, w ogóle w to nie wierzę.

Źródło: Android Treasure

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.