Linux w końcu się doczekał! Premiera Fortnite staje się faktem, jak tylko pokonają jeden problem

Wydawało się, że ten dzień nigdy nie nastanie, a jednak najnowsze wieści rozwiewają wątpliwości i gra fenomen rzeczywiście pojawi się na kolejnej platformie, która ze wszystkich jest prawdopodobnie najtrudniejszą. Każdy się zgodzi, że jednak Linux to nie to samo co Windows czy Mac. Niemniej, Fortnite nareszcie się doczekał konkretnej obietnicy, ale Epic najpierw musi sobie poradzić z jednym problemem.
Epic Games Fortnite
Epic Games Fortnite

Każdy, kto zasmakował kiedykolwiek internetowej rywalizacji i to niezależnie od tego, czy było to wczoraj albo trzydzieści lat temu, dobrze wie, jak smakuje wściekłość z porażki przeciwko oszustom psującym grę. Dzisiaj popularność takich gier jest za duża, żeby producenci nie mieli własnych systemów na problematyczne jednostki, niestety niektóre platformy bywają trudniejsze w zabezpieczeniu.

Użytkownicy Linuxa nareszcie będą mogli sobie włączyć Fortnite. Nadchodzi premiera, ale najpierw trzeba spełnić obowiązki

Fenomen Epica Fortnite, który w przyszłym roku będzie świętować swoje 10 urodziny, nareszcie trafi na kolejną platformę. W trybie preview można już teraz zobaczyć nową wersję launchera, który obejmuje pierwszy raz w historii gry i Linuxa. Co prawda, jeszcze nie można w tę wersję grać, ale jest to ważny sygnał, przekazujący od twórców dla fanów determinację zespołu nad sprowadzeniem gry na tę platformę.

Fortnite

Dlaczego w ogóle ten moment jest tak długo odwlekany? Tak jak zostało wspomniane na wstępie, tego typu gry cieszą się popularnością, nie tylko wśród standardowych graczy, jak my, lecz też po prostu oszustów, którzy brak umiejętności sztucznie sobie odbijają na używaniu narzędzi do oszustw, czyli tak zwanego cheatowania.

Czytaj też: AI na pierwszym miejscu? Epic Games opóźnia grę Disneya i zmienia strategię

I tak, na Linuxie działa serwis stworzony przez Epica o nazwie Easy Anti-Cheat (EAC), lecz problem tkwi w samym Fortnite. Gra nie wspiera tego systemu na Linuxie i jak sam CEO Epica Tim Sweeney odpowiedział użytkownikowi Twittera: nie wierzymy, że będziemy w stanie zwalczać oszustwa w obliczu skali wariacji jąder Linuxa (kernel), które są dostępne. Ale oto nadeszła niespodzianka, w potężnym artykule na technicznej stronie bloga, ekipa Fortnite’a opisuje, jak wygląda przyszłość gdy na Linuxie.

Epic buduje od zera EAC na Linuxa i szykuje drugą wersję EAC Linux V2. Proces pokazuje, jak bardzo są wszyscy zdeterminowani, żeby rzeczywiście na tej platformie gra była w ogóle dostępna. W tym celu nawiązano nawet współpracę z twórcami najpopularniejszych dystrybucji Linuxa, żeby mieć pewność skuteczności działania ich rozwiązań. Niestety na tę chwilę nie ma żadnej jasnej ścieżki rozwoju tej części przyszłości Fortnite’a. Możemy mieć jednak nadzieję, że skoro w ogóle o tym mówią, to muszą już w zasadzie być na dość solidnym etapie prac.

Czytaj też: Valve wsadziło całego Steama do gogli. Frame kosztuje dużo, ale bez PC szybko pęka

Tutaj warto zadać sobie pytanie: no dobrze, skoro Linux, to SteamOS również się w to wlicza? Odpowiedź niestety nie jest taka kolorowa, jakby fani mogli oczekiwać. Pamiętajmy, że Epic to wciąż konkurencja Valve i dobrobyt Steama nie jest raczej na liście priorytetów. Dlatego Fortnite na pewno nie pojawi się w sklepie Steam, o tym można zapomnieć. Ale, pomimo tego, jest promyk nadziei, bowiem zdradzono (ze wbiciem szpilki), że rozmowy trwają:

[Steam Deck] nie obsługuje wymaganych funkcji dla naszego rozwiązania EAC v2, ale aktywnie rozmawiamy z Valve i mamy nadzieję dojść do porozumienia w przyszłości

Cóż, na tę chwilę musi wystarczyć to niewielkie zapewnienie dobrej woli, a co przyniesie czas, tego się w końcu dowiemy.

Źródło: theverge

Bartosz GabiśB
Napisane przez

Bartosz Gabiś

Redaktor
Od lat logistyk i project manager, który postanowił w pewnym momencie, że pora zmienić coś w życiu i warto odnowić marzenia z lat szkolnych. Tak zaczęła się moja przygoda z dziennikarstwem, którą udało się połączyć z pasją do technologii, a szczególnie z tą starą jak discmany, walkmany i telefony z klapką. Niestety takie sformułowanie zdania, uświadamia mi własny wiek, ale cóż! Takie jest właśnie życie i to w nim jest najciekawsze.