Tę wielką zmianę szczególnie dobrze widać w lotnictwie, gdzie współczesny samolot wojskowy już dawno przestał być tylko maszyną przenoszącą bomby i rakiety. Stał się latającym węzłem sensorów, komputerów, łączy i systemów walki elektronicznej. Problem? Wszystkie te cuda potrzebują coraz więcej prądu, a zapotrzebowanie na energię zaczyna ograniczać to, co właściwie da się zawiesić pod skrzydłem. Amerykanie postanowili więc wykorzystać coś, czego podczas lotu mają pod dostatkiem.
Powietrze zasili broń elektroniczną lotniczego skrzydła marynarki USA
Firma Marotta Controls ujawniła właśnie udział w programie Next Generation Jammer – Low Band, czyli NGJ-LB, który to jest dedykowany samolotom EA-18G Growler należącym do Marynarki Wojennej USA. Chodzi dokładnie o nową generację zasobnika walki elektronicznej, którego zadaniem będzie zakłócanie systemów obrony powietrznej oraz komunikacji przeciwnika. Marotta otrzymała dwa kontrakty związane z dwoma podsystemami NGJ-LB, a w przypadku współpracy z CFD Research odpowiada za element sterujący turbiną systemu generowania energii.
Czytaj też: 40 tysięcy ton i katapulta dla dronów. Chiny szykują nowy rodzaj lotniskowca

Tutaj robi się ciekawie, bo pod zasobnikiem nie znajdzie się ogromny akumulator ani dodatkowy przewód ciągnący prąd z Growlera. Zamiast tego NGJ-LB wykorzystuje turbinę napędzaną strumieniem powietrza. Podczas lotu powietrze obraca wirnik, a ten napędza generator wytwarzający energię elektryczną potrzebną systemowi walki elektronicznej. Nie jest to jednak zupełnie darmowa energia wyciągana z atmosfery. Turbina zwiększa opór aerodynamiczny, a energię potrzebną do jego pokonania ostatecznie zapewniają silniki samolotu spalające paliwo.
Cały trik w tym pomyśle polega na czymś innym, a mianowicie tym, że zasobnik otrzymuje własne źródło prądu i nie musi walczyć o ograniczony budżet energetyczny pokładowych generatorów.
Pomysł z lat 70. napędzi broń przyszłości
Najlepsze jest to, że sama idea wcale nie jest nowa. Starszy AN/ALQ-99, którego Next Generation Jammer ma stopniowo zastępować, również ma w każdym zasobniku generator napędzany turbiną RAT. System osiągnął gotowość operacyjną jeszcze w 1971 roku i dla mnie jest to wręcz książkowy przykład tego, jak rozwija się technologia wojskowa. Nie zawsze poprzez wyrzucanie starych pomysłów do kosza, lecz przez znalezienie dla nich zastosowania w zupełnie innej epoce. Turbina pozostaje turbiną, ale to, co zasila, zmieniło się diametralnie.
Czytaj też: Wojsko weszło w nową epokę. Amunicja i paliwo przestają rządzić polem walki

NGJ korzysta bowiem z cyfrowej architektury oraz aktywnie skanowanych elektronicznie anten AESA. Marynarka Wojenna USA chce dzięki temu zwiększyć moc zakłóceń, ich zasięg oraz elastyczność, a także umożliwić szybsze aktualizowanie sprzętu i oprogramowania w odpowiedzi na nowe zagrożenia. Cały system został podzielony na warianty odpowiadające różnym fragmentom widma elektromagnetycznego. NGJ-MB obsługuje pasma średnie, NGJ-LB ma zająć się niższymi częstotliwościami, a docelowo rodzinę uzupełni kolejny segment.

Nie mówimy przy tym o odległym projekcie koncepcyjnym. NGJ-MB osiągnął początkową gotowość operacyjną pod koniec 2024 roku, podczas gdy NGJ-LB znajduje się obecnie na etapie prac inżynieryjnych i przygotowania produkcji.
Growler ma nie niszczyć radaru. Ma sprawić, żeby przestał mieć znaczenie
W tym wszystkim ważniejszy od samej turbiny jest dla mnie cel programu. Growler nie musi fizycznie wysadzić radaru, żeby otworzyć drogę pozostałym maszynom. Jeżeli potrafi odpowiednio zakłócić jego pracę, komunikację albo przepływ danych w systemie obrony powietrznej, efekt operacyjny może być podobny. Stanowi to rozwinięcie trendu, który widać przy systemach mających paraliżować radary i łączność bez klasycznego uderzenia. Coraz istotniejsza staje się również walka z całą siecią przeciwnika, bo nawet najlepszy pocisk przeciwlotniczy jest bezużyteczny, jeśli jego system nie wie, gdzie znajduje się cel. Podobną zmianę sposobu myślenia widać przy nowoczesnych, rozproszonych systemach radarowych.

Czytaj też: Niemcy pokazali przyszłość obrony powietrznej. Wrogowie będą żyć w niewiedzy
L3Harris otrzymał w sierpniu 2024 roku kontrakt o wartości 587,4 mln dolarów na rozwój NGJ-LB. ramach pięcioletniego programu ma powstać osiem operacyjnych prototypów zasobników oraz dodatkowe egzemplarze przeznaczone do prób i weryfikacji konstrukcji.
Przyszłość wojny może być znacznie mniej widowiskowa
Nie wiemy jeszcze, jaką moc elektryczną będzie zapewniał system NGJ-LB ani jakie dokładnie możliwości zakłócania osiągną seryjne zasobniki. Duża część najbardziej interesujących parametrów systemów walki elektronicznej pozostaje z oczywistych względów niejawna. Sam kierunek jest jednak dużo ciekawszy, bo kilkadziesiąt lat temu turbina wystawiona w strumień powietrza zasilała relatywnie prosty system zakłócający. Teraz ta sama podstawowa zasada fizyczna ma dostarczać energię cyfrowemu zasobnikowi AESA, którego zadaniem będzie walka o kontrolę nad widmem elektromagnetycznym.
Źródła: Marotta Controls, NAVAIR

