Bonneville od końcówki lat 50. kojarzył się przecież przede wszystkim z klasycznym, dwucylindrowym brytyjskim motocyklem. Dzisiejsze T100 i T120 nadal trzymają się tego przepisu z silnikami o pojemności odpowiednio 900 i 1200 cm³. Tymczasem nowy Bonneville T40 ma jeden cylinder i niespełna 400 cm³ pojemności. Jeszcze kilkanaście lat temu coś takiego mogłoby zostać uznane przez fanów marki niemal za herezję. Dziś na pierwszy rzut oka wygląda raczej jak bardzo rozsądna odpowiedź na to, w którą stronę zmienia się rynek.
Triumph Bonneville T40 jest legendą skrojoną pod zupełnie nowego klienta
Nie jest tak, że Triumph nagle opracował od podstaw małego Bonneville’a. T40 wyrasta z tej samej rodziny niewielkich motocykli, która dała nam Speeda 400, Scramblera 400 X, Trackera 400 czy Thruxtona 400. Jest to platforma rozwijana wspólnie z Bajajem i jak na razie trudno uznać ją za nieudany eksperyment. W samych Indiach Triumph przekroczył zresztą granicę 100 tysięcy sprzedanych motocykli tej rodziny w około dwa i pół roku.
Czytaj też: Radar przestał być zabawką dla najdroższych motocykli

Bonneville jest więc kolejnym opakowaniem sprawdzonej mechaniki, ale właśnie tutaj robi się ciekawie. Triumph nie próbuje ukrywać, czym ma być T40. Z zewnątrz dostajemy klasyczny zbiornik, okrągły reflektor, długie błotniki, szprychowe koła, dwa tylne amortyzatory oraz charakterystyczny wydech. Sylwetka wygląda więc dokładnie tak, jak powinien wyglądać Bonneville, ale mechanicznie to jednak zupełnie inny świat niż T100 czy T120.
Triumph odkrył więc poniekąd coś bardzo oczywistego, a mianowicie to, że nie każdy, komu podoba się Bonneville, potrzebuje około litrowego silnika i motocykla kosztującego ponad 50 tysięcy złotych.
W Indiach nawet podatki projektują silniki
Najlepiej widać to na przykładzie indyjskiej wersji Bonneville T40, bo tam Triumph wykorzystuje jednocylindrowy, chłodzony cieczą silnik o pojemności dokładnie 350 cm³. Jednostka rozwija 29 KM przy 7000 obr./min oraz 31,2 Nm przy 5500 obr./min i współpracuje z sześciobiegową skrzynią oraz sprzęgłem typu slip & assist. Dlaczego nie około 400 cm³, skoro właśnie wokół takiej pojemności została zbudowana cała platforma?
Czytaj też: BMW zbudowało motocykl dla początkujących, ale najwyraźniej zapomniało ograniczyć wyposażenie

Tutaj projektowanie motocykla zaczyna być znacznie ciekawsze niż zwykłe dobieranie średnicy cylindra i skoku tłoka. Indie stosują 18-procentową stawkę GST dla motocykli o pojemności do 350 cm³, podczas gdy powyżej tej granicy stawka rośnie do 40 procent. Triumph zatrzymał więc pojemność silnika dokładnie tam, gdzie zaczynałaby boleć klienta znacznie wyższa cena, co pokazuje, jak bardzo współczesny sprzęt projektują nie tylko inżynierowie. Projektują go również przepisy, podatki oraz lokalna specyfika rynku. Europa dostanie zresztą inną wersję. Na polskiej stronie Triumpha Bonneville T40 występuje z jednostką 398 cm³ rozwijającą 32 KM i 36 Nm, co potwierdza, że jednego podstawowego pomysłu producent stworzył więc dwa motocykle dopasowane do różnych realiów.
Klasyczny z wyglądu, współczesny pod spodem
Jednocylindrowy silnik nie oznacza też, że Triumph zrobił taniego klasyka pozbawionego elektroniki. T40 może mieć pięć trybów jazdy, kontrolę trakcji, ABS uwzględniający pochylenie motocykla, tempomat oraz 4-calowy, okrągły ekran TFT. Wyświetlacz wspiera połączenie ze smartfonem, nawigację oraz sterowanie muzyką i połączeniami. Oświetlenie jest LED-owe, z przodu znalazły się światła do jazdy dziennej, a na pokładzie mamy również USB-C.

Pod tym względem T40 jest dla mnie dobrym przykładem tego, jak zmieniło się znaczenie określenia “motocykl retro”. Retro została forma. Reszta może być już całkowicie współczesna. Podwozie również dostosowano do charakteru Bonneville’a. Z przodu pracuje klasyczny 43-milimetrowy widelec teleskopowy, a z tyłu para amortyzatorów. Skok zawieszenia wynosi około 130 mm. Za hamowanie odpowiada tarcza 310 mm z przodu oraz 255 mm z tyłu.
Czytaj też: Ducati pokazało motocykl na 2027 rok. Technologicznie jest bliżej samochodu niż kiedykolwiek
Siedzisko znajduje się na wysokości 790 mm, a opcjonalne niższe obniża je do 770 mm. Masa z płynami wynosi około 198 kg, więc samo określenie w stylu “mały Bonneville” odnosi się bardziej do silnika i pozycji w gamie niż do wagi. Lekkim miejskim motocyklem T40 zdecydowanie nie jest.
Bonneville za około 2700 dolarów? Tutaj trzeba uważać
Podstawowy Bonneville T4 kosztuje 254999 rupii, czyli około 10,4 tys. zł i mniej więcej 2670 dolarów według obecnego kursu. Bonneville T40 został natomiast wyceniony na 279999 rupii, czyli około 11,4 tys. zł i niecałe 3 tys. dolarów. Brzmi absurdalnie tanio, jeśli zestawimy to z europejskimi cenami motocykli Triumpha, ale na tak niskie ceny nie liczcie. Nasza wersja ma większy silnik, a Triumph nie podał jeszcze jej polskiej ceny. Dla porównania Speed 400 kosztuje u nas od około 27000 zł, podczas gdy Bonneville T100 zaczyna się w okolicach 55000 zł. T40 ma więc ogromną przestrzeń pomiędzy tymi modelami i właśnie tutaj producent może umieścić nowy próg wejścia do całej rodziny Bonneville.

Czy jednocylindrowy Bonneville nadal jest Bonneville’em?
Tutaj dochodzimy do rzeczy, która interesuje mnie najbardziej. Triumph sprzedaje nam motocykl mający niewiele wspólnego mechanicznie z tym, czym Bonneville był przez większość swojej historii. Jeden cylinder, znacznie mniejsza pojemność i zupełnie inna platforma sprawiają, że po odjęciu stylistyki oraz nazwy trudno byłoby nazwać T40 bezpośrednim krewnym T100 czy T120. W praktyce jednak ten nowy model nie ma zastąpić dużego Bonneville’a. Ma sprawić, żeby człowiek, którego wcześniej nie było stać na wejście do tej części oferty Triumpha albo zwyczajnie nie potrzebował 900 czy 1200 cm³, nadal mógł kupić motocykl o takim charakterze.
Źródła: Triumph Polska, Triumph India, Bajaj Auto

