Firma Indimate stworzyła BSR, czyli Blind Spot Radar, który ma przenieść monitorowanie martwego pola do praktycznie dowolnego motocykla. Warunki? Niestety są, choć wydają się nieprzesadne. Jednoślad musi mieć instalację 12 V, kierunkowskazy oraz miejsce, w którym da się rozsądnie zamontować radar. Producent deklaruje, że resztę załatwia sam zestaw.
Radar można po prostu dołożyć do starego motocykla
W dużym uproszczeniu? W ramach BSR dostajemy dodatkową parę elektronicznych oczu skierowanych do tyłu. Czujnik obserwuje przestrzeń za motocyklem, a gdy wykryje zbliżający się pojazd, kierowca dostaje ostrzeżenie za pomocą niewielkich lampek montowanych przy lusterkach. System jest również podłączany do obwodów kierunkowskazów, więc wie, kiedy motocyklista sygnalizuje zamiar zmiany kierunku.
Czytaj też: Przepisy zabiły ten legendarny motocykl. Suzuki wskrzesiło go już rok później

Sam montaż ma zajmować około 30-45 minut i najbardziej wymagające etapy obejmują doprowadzenie zasilania z akumulatora i podpięcie przewodów odpowiedzialnych za sygnały kierunkowskazów. Zamontowanie radaru oraz lampek ostrzegawczych wydaje się przy tym banalne. Zwłaszcza że producent przewidział kilka wsporników wykorzystujących istniejące śruby, taśmę 3M VHB dla osób, które nie chcą niczego wiercić, a do tego stare dobre wkręty dla bardziej permanentnej instalacji. Po dłuższym postoju zestaw sam się wyłącza i ma pobierać na tyle mało energii, żeby można było pozostawić go stale podłączonego do akumulatora.

Nie jest więc tutaj konieczne dokładanie kolejnego wielkiego ekranu do kierownicy. Smartfon również nie jest wymagany do podstawowego działania. Aplikacja umożliwia dopiero uruchomienie dodatkowych funkcji, takich jak ostrzeżenia dźwiękowe czy regulowanie progów prędkości.
Technologia z motocykli premium zaczyna schodzić niżej
Sam radar jako gadżet nie jest oczywiście żadną rewolucją. Pisałem już o tym przy znacznie bardziej zaawansowanym Guruma 1000 RR, który ma korzystać z radaru fal milimetrowych, kamer oraz 6-osiowego IMU. Ducati, BMW czy KTM również od dawna eksperymentują z podobnymi rozwiązaniami w swoich droższych motocyklach. Bosch oferuje całe radarowe systemy ARAS, które oprócz wykrywania pojazdu w martwym polu mogą obsługiwać adaptacyjny tempomat oraz ostrzeganie przed kolizją.

Cały haczyk polega więc nie na wynalezieniu technologii, a jej demokratyzacji. Ten kierunek widać zresztą przy Ducati Multistrada V4, gdzie radar współpracuje już z rozbudowanym pakietem elektroniki. Jeszcze dalej od klasycznego motocykla poszedł opisywany przeze mnie wcześniej inteligentny kask iC-R, próbujący rozwiązać podobny problem poprzez kamery i HUD. BSR jest na tym tle wręcz nudny, ale bardzo rynkowi potrzebny.
Czytaj też: Chiński motocykl dostał zawieszenie jak luksusowy samochód
W ramach BSR nie trzeba zmieniać kasku, kupować nowego motocykla ani przyzwyczajać się do wielkiego wyświetlacza. Montujemy czujnik, dokładamy dwa ostrzeżenia wizualne i nadal jeździmy dokładnie tak samo jak wcześniej. Radar nie zastępuje lusterek ani oglądania się przez ramię. Dorzuca jedynie kolejną informację w momencie, w którym człowiek może czegoś nie zauważyć.
Za około 1560 zł stary motocykl nie stanie się nowym Ducati
Cena wynosi 399 dolarów, czyli przy obecnym kursie około 1569 zł. Nie nazwałbym tego drobnym wydatkiem, bo jeśli ktoś jeździ starszym motocyklem wartym kilkanaście tysięcy złotych, to dołożenie ponad półtora tysiąca za samo ostrzeganie o martwym polu może wyglądać wręcz absurdalnie. Z drugiej strony zestaw pokazuje coś znacznie ciekawszego niż tylko kolejny sposób na wydanie pieniędzy na motocykl. Funkcje bezpieczeństwa przestają być na stałe związane z pojazdem, z którym wyjechały z fabryki.

Czytaj też: Sprzedaj skuter i małe auto. Ten elektryczny motocykl chce zastąpić oba
Nie oznacza to oczywiście, że za 1560 zł zrobimy z przeciętnego motocykla odpowiednik BMW R 1300 GS. Fabryczny radar jest częścią znacznie większego systemu, może współpracować ze sterowaniem silnikiem, hamulcami i tempomatem, a całość projektuje się oraz kalibruje dla konkretnej maszyny. BSR pozostaje więc przede wszystkim systemem ostrzegawczym. Sam niczego za kierowcę nie zahamuje i nie utrzyma odległości od samochodu, ale może uratować go przed najgorszym.
Źródła: Indimate

