Kolej bez lokomotyw? Teraz każdy wagon dostanie własny napęd i sam ułoży się w pociąg

Czy transport przyszłości to koniecznie coś, co będzie wymagało wyrzucenia teraźniejszości do kosza? Hyperloop, nowe tunele, osobne pasy, zupełnie nowe pojazdy i infrastruktura budowana od zera może i wyglądają imponująco, ale im dłużej śledzę tę branżę, tym mocniej mam wrażenie, że największą szansę mają projekty, które nie każą nam przebudowywać całego świata. Zamiast tego biorą coś starego i próbują zmienić zasady korzystania z tego. Kolej pasuje do tej obserwacji wręcz idealnie.
Kolej bez lokomotyw? Teraz każdy wagon dostanie własny napęd i sam ułoży się w pociąg

Tory ciągną się przez całe kontynenty, samo stalowe koło na stalowej szynie nadal pozostaje świetnym sposobem przewożenia dużych mas, a mimo to na krótkich trasach pociąg towarowy często przegrywa z ciężarówką. Problemem jest cała otoczka, a więc lokomotywa, składanie długiego składu, manewry, terminale i ekonomia, która zaczyna działać najlepiej dopiero przy odpowiednio dużej skali. Parallel Systems chce podejść do tego problemu zupełnie inaczej i ma już na koncie ogromne sukcesy.

Kontener pojedzie po torach bez lokomotywy

Parallel Systems zebrało właśnie 100 mln dolarów w rundzie Series C, czyli około 391 mln zł. Pieniądze mają posłużyć przede wszystkim do zwiększenia produkcji trzeciej generacji pojazdu Panther, rozwijania działalności komercyjnej oraz wejścia na rynki poza Stanami Zjednoczonymi. Co w tym wszystkim najciekawsze? Sprzęt firmy już jeździ po prawdziwej sieci kolejowej, a sam Panther nie jest przy tym zwykłym wagonem, do którego ktoś dołożył silniki. Jest to autonomiczny, akumulatorowo-elektryczny pojazd szynowy przeznaczony do przewożenia standardowych kontenerów. Każda taka platforma ma własny napęd, sensory oraz system sterowania, dzięki czemu może poruszać się samodzielnie albo współpracować z innymi Pantherami.

Czytaj też: 550 km/h bez budowania kolei od zera. Polski hyperloop uderza w największy problem transportu przyszłości

W praktyce kilka pojazdów może stworzyć zsynchronizowaną grupę przypominającą klasyczny skład, a później ponownie się rozdzielić i ruszyć w różne strony. Nie trzeba więc za każdym razem budować długiego pociągu wokół jednej lokomotywy. Producent deklaruje przy tym zasięg sięgający około 805 km na jednym ładowaniu, choć do tej liczby podchodziłbym jeszcze z dystansem, bo jest to deklaracja samej firmy. Najważniejsze jest zresztą to, że Panther ma wykorzystywać standardowe kontenery i istniejące tory, więc nie trzeba budować dla niego nowej infrastruktury transportowej od zera.

Pociąg przyszłości nie musi być jednym wielkim pociągiem

Właśnie tutaj Parallel Systems uderza w problem, który kolej zna od dawna. Klasyczny ciężki skład jest fenomenalny, gdy trzeba przetransportować ogromną ilość ładunku przez setki kilometrów. Im mniejszy ładunek i krótsza trasa, tym trudniej jednak wykorzystać wszystkie jego zalety. Dochodzi do tego konieczność zebrania odpowiedniej liczby wagonów, utworzenia składu, przeprowadzenia manewrów, podstawienia lokomotywy i zorganizowania całego zaplecza logistycznego. Ciężarówka jest pod tym względem znacznie prostsza. Ładujemy kontener lub naczepę i jedziemy.

Czytaj też: Droga, kolej i kolejka linowa w jednym. Pods4Rail to transport przyszłości

Parallel chce zmniejszyć tę różnicę, rozbijając klasyczny pociąg na samodzielne elementy, które można łączyć tylko wtedy, gdy rzeczywiście jest to potrzebne. Nie jest to zresztą jedyny projekt próbujący podważyć dotychczasową rolę lokomotywy. Pisałem już o polskim MagRail Boosterze firmy Nevomo, który również zakłada wykorzystanie istniejącej infrastruktury kolejowej do przemieszczania wagonów bez klasycznej lokomotywy. W ostatnich miesiącach coraz częściej przewija się też temat pociągów akumulatorowych, które mogą obsługiwać lokalne trasy bez kosztownej elektryfikacji całej linii.

Widać więc szerszy trend. Zamiast wymyślać kolej od początku, inżynierowie próbują usunąć te jej elementy, które ograniczają elastyczność. Parallel robi to jednak wyjątkowo radykalnie, bo usamodzielnia praktycznie najmniejszy sensowny element takiego transportu.

Panther już wyjechał poza tor testowy

Aktualnie firma Parallel Systems prowadzi testy w Georgii wspólnie z operatorem Genesee & Wyoming w ramach programu zatwierdzonego przez amerykańską Federalną Administrację Kolei. Program został podzielony na kolejne etapy i obejmuje coraz bardziej realistyczne warunki eksploatacji. We wrześniu 2026 roku Panther testowany był już na odcinku o długości około 48 km, między Vidalią a rejonem na wschód od Heleny w Georgii. Trasa obejmuje również publiczne przejazdy kolejowo-drogowe, więc pojazdy muszą radzić sobie w środowisku znacznie bliższym normalnej kolei.

Testy mają stopniowo sprawdzać coraz dłuższe przejazdy, działanie systemów autonomicznych, integrację z istniejącym sterowaniem ruchem oraz możliwość zdalnego nadzorowania pojazdów. Nadal daleko jednak jest do sytuacji, w której Panther po prostu wyjeżdża na dowolną linię kolejową i zaczyna samodzielnie wozić kontenery. Kolejne etapy programu wymagają zgody regulatora, a autonomia na kolei musi działać nie tylko skutecznie, ale przede wszystkim przewidywalnie w praktycznie każdej sytuacji.

Czytaj też: Ten stalowy kolos przewiercił się pod rzeką. Chiny pokazały rekordem jak budować kolej przyszłości

Parallel twierdzi również, że podpisało już umowy z dużymi przewoźnikami kolejowymi na komercyjne wykorzystanie swojej technologii. Musimy ciągle pamiętać, że same lokomotywy jeszcze wiele lat posłużą, bo to rozwiązanie atakuje zupełnie inne miejsce. Chodzi tutaj bowiem o krótsze trasy, mniejsze partie ładunku i połączenia, które obecnie często wygrywają samochody ciężarowe właśnie ze względu na swoją elastyczność. Parallel przekonuje, że jego rozwiązanie może mieć szczególny sens na trasach krótszych niż 805 km.

Koniec z przymusem opłacalnych składów

Jeśli ten model się sprawdzi, największą zmianą nie będzie więc sam “pociąg bez lokomotywy”. Znacznie ważniejsze stanie się to, że kontener nie będzie musiał czekać, aż ktoś zbierze wystarczająco dużo ładunku, aby opłacało się zbudować cały skład. Kilka Pantherów może ruszyć razem, później się rozdzielić, połączyć z innymi pojazdami i pojechać w różnych kierunkach. Kolej zaczyna wtedy przypominać bardziej elastyczną sieć transportową niż jeden wielki pociąg przemieszczający się od terminala do terminala.

Właśnie dlatego uważam ten projekt za ciekawszy od kolejnej wizji superszybkiej kolei wymagającej gigantycznych inwestycji. Parallel nie próbuje pokonać klasycznych pociągów prędkością ani stworzyć technologicznego cudu na nowych torach. Próbuje sprawić, żeby infrastruktura, którą mamy od dziesięcioleci, stała się znacznie bardziej elastyczna.

Źródła: Parallel Systems, FreightWaves, TechCrunch

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.