Test Huawei Pura 90s Pro Max. Czy tak się wraca do gry?

Huawei chce ze swoim flagowcem wrócić do czołówki. By być wymienianym w jednym gronie z największymi obecnie graczami, firma postanowiła dopieścić aspekt fotograficzny i zadbać o to, by reszta nie odstawała. Czy Huawei Pura 90s Pro Max to czołówka? A jeśli tak, to według jakiej definicji?
Test Huawei Pura 90s Pro Max. Czy tak się wraca do gry?

Kiedy wyjąłem już któryś raz najnowszą Purę w Budapeszcie i zrobiłem nią kolejne miłe dla oka zdjęcie, pomyślałem: Chyba w końcu im się udało. Mamy 5G, smartfon działa jak należy, a fotograficznie nie mogę się na pierwszy rzut oka przyczepić do czegokolwiek. Myśl o tym, że to może być ten moment, w którym nie będzie trzeba żyć wspomnieniami i westchnieniami do Huawei’a P30 Pro została ze mną przez chwilę i dała mi pewną nadzieję na ciekawszą przyszłość na rynku smartfonów.

Huawei Pura 90s Pro Max

Potem jednak, niczym z miesiąca miodowego, wróciłem do testowania Huawei Pura 90s Pro Max w Polsce. I jak to z powrotami do Polski bywa, z jednej strony tęskniłem za tym, co znam, a z drugiej widziałem rzeczy ciekawsze, ładniejsze i bardziej intrygujące, a teraz czeka na mnie codzienność. Huawei Pura 90s Pro Max poniekąd sobie w tej “szarej” codzienności radzi, ale nie byłbym zupełnie szczery, gdybym powiedział, że to moment, gdy możecie bez obaw przenieść się do ekosystemu Huawei.

Specyfikacja Huawei Pura 90s Pro Max

Spójrzmy, co Huawei wsadził do środka flagowego smartfonu:

Cecha / ParametrSpecyfikacja Huawei Pura 90s Pro Max
PremieraSierpień 2026 r. (Polska: sierpień 2026 r.)
Procesor (CPU)HiSilicon Kirin 9030S (5 nm), 8-rdzeniowy (1x 2.7 GHz Taishan Big + 3x 2.15 GHz Taishan Mid + 4x 1.62 GHz Taishan Little)
Grafika (GPU)Maleoon 935F
Pamięć RAM12 GB
Pamięć wewnętrzna512 GB (UFS), brak gniazda na kartę microSD
Ekran6.9 cala, LTPO OLED, 1.07 mld kolorów, odświeżanie adaptacyjne 1-120 Hz, powłoka antyrefleksyjna, Kunlun Glass Crystal Armor
Rozdzielczość i zagęszczenie2880 x 1308 pikseli (~460 ppi), przyciemnianie PWM
Aparat główny (tył) • 50 Mpix – szerokokątny (zmienna przysłona f/1.6–f/4.0, 24 mm, PDAF, OIS)
• 200 Mpix – peryskopowy teleobiektyw (f/2.6, 89 mm, matryca 1/1.28″, PDAF, OIS, zoom optyczny 4x, stabilizacja CIPA 7.0)
• 40 Mpix – ultraszerokokątny (f/2.2, 13 mm, PDAF, funkcja makro)
• Sensor spektroskopowy True-To-Colour 2.0
Aparat przedni (selfie)13 Mpix (f/2.0, 21 mm ultraszerokokątny, PDAF)
Nagrywanie wideoTył: 4K przy 30 kl./s, 1080p przy 30 kl./s, gyro-EIS, OIS; Przód: 4K przy 30 kl./s
Akumulator5270 mAh
ŁadowaniePrzewodowe HUAWEI SuperCharge 100 W, bezprzewodowe 80 W, zwrotne przewodowe 18 W, bezprzewodowe ładowanie zwrotne
System operacyjnyEMUI 16 (oparty na systemie Android, usługi Huawei Mobile Services / HMS, obsługa microG)
Łączność i komunikacja5G, Wi-Fi 7 (802.11be), Bluetooth 6.0 (L2HC, LDAC), NFC, port podczerwieni (IrDA), USB Type-C 3.1 Gen 1 (DisplayPort 1.2)
Karta SIMDual SIM (Nano-SIM + eSIM lub Dual Nano-SIM)
ZabezpieczeniaCzytnik linii papilarnych z boku obudowy, rozpoznawanie twarzy
Certyfikat odpornościIP68 / IP69
Wymiary i waga164.0 x 77.1 x 8.1 mm, waga 230.5 g
Wersje kolorystyczneCzarny (Graphite Black), Pomarańczowo-niebieski (Orange Ocean), Złoty (Blush Gold)
Inne funkcjeGłośniki stereo, technologia obrazu HUAWEI XMAGE, kompozycja AI, dwukierunkowa redukcja szumów ze wsparciem AI

Powrót do przeszłości w designie. Gradient urzeka, ale ma pewne wady

Huawei Pura 90s Pro Max to w pewnym sensie powrót do przeszłości. Już dawno żaden producent nie uznał, że jego flagowiec musi mieć błyszczący tył, na którym widać każdy odcisk dłoni. Podobnie minęło wiele lat od kiedy flagowce miały tak wyrazisty gradient jak najnowsza Pura. Producent przedłużył tę linię stylistyczną także na boki obudowy, które odbijają światło niczym lustro (o ile tylko są wyczyszczone, bo same też się brudzą).

Tył Huawei Pura 90s Pro Max przyciąga spojrzenia

Obudowa Huawei Pura 90s Pro Max nie porysowała się z tyłu, ale uszczerbiła się w niewielkim stopniu na bocznej ramce z aluminium. Jak na to, że telefon konsekwentnie nie był wkładany w etui, a używałem go jak swojego, to dobry rezultat. Podobnie muszę pochwalić front, bo zastosowanie Kunlun Glass  Crystal Armor naprawdę się opłaciło. Telefon upadł na płasko na kostkę co najmniej dwa razy i nie wiązało się to z żadnymi rys na nim.

Pod względem ergonomii nie da się zaprzeczyć temu, że to ciężki smartfon. 230 gramów stawia go tuż obok innych fotograficznych bestii, przez co częściej brałem go w dwie dłonie. Gdy jednak trzymałem go jedną, kształt wyspy aparatu (jak i jej wielkość) okazywał się atutem, gdyż palec wskazujący wygodnie spoczywa pod nią. Nie jest to może rozwiązanie na miarę wyspy z Oppo Find X5 Pro, ale i tak zasługuje na pochwałę.

Huawei Pura 90s Pro Max aparat
Telefon potrafi znacznie się ubrudzić

Pochwalę też pracę przycisków, które znajdują się dość wysoko na prawej krawędzi. Producent znacznie osadził je w obudowie, przez co nie ruszają się praktycznie poza swój obrys. To oznacza, że wymagają też mocniejszego kliknięcia. Reszta to standard – wąskie ramki dookoła ekranu, port USB-C i slot na kartę Nano SIM u dołu razem z maskownicą jednego z dwóch głośników, a całość zabezpieczono zgodnie z certyfikatem IP68.

Huawei Pura 90s Pro Max

O gustach nie zamierzam dyskutować. Muszę jednak przyznać, że plastikowy tył i własne szkło nie przeszkodziły w stworzeniu trwałego flagowca. Szkoda, że blask Huawei Pura 90s Pro Max umyka pod naporem odcisków palców.

Ekran flagowy jak każdy inny, ale kto dostrzeże różnice?

Bez specjalistycznych narzędzi trudno wykazać większą różnicę między współczesnymi panelami OLED. Niezależnie od ich nazwy we flagowych telefonach dostajemy jasne ekrany z najczęściej adekwatnym odwzorowaniem barw oraz szybką korektą jasności i odświeżaniem co najmniej 120 Hz. Wyróżnia go w zasadzie zastosowanie powłoki matującej.

To panel, który na co dzień spisuje się bardzo dobrze. Jasność maksymalna jest wysoka, a powłoka matująca jeszcze nieco zwiększa czytelność. Nie jest to efekt tak mocny jak w tabletach Huawei, ale światło nieco mniej irytuje. Telefon nie traci też z tego powodu na kątach widzenia. Smartfon prezentuje nam kolory mocno albo bardzo mocno nasycone i nieco brakuje jakiegoś bardziej stonowanego ustawienia. 

Szkoda, że w ustawieniach nie ma coraz popularniejszych opcji, czyli kolorów adaptujących się do otoczenia, by zwiększyć czytelność kosztem dokładności odwzorowania barw czy opcji zjechania z jasnością poniżej najniższej wartości dzięki nałożeniu szarej warstwy. Nie ustawimy też skali monochromatycznej. To jednak detale. Największy problem ekranu jest taki, że żaden tryb koloru nie pokazuje 100-procentowo adekwatnej bieli. Jest albo za niebiesko, albo za żółto, choć jest to niewielkie odchylenie.

Dźwięk i wibracje, czyli także bez zaskoczeń

Huawei Pura 90s Pro Max wykorzystuje, podobnie jak konkurencja, system głośników stereo z górnym rozwiązaniem ukrytym w ramce dookoła ekranu. Wiąże się to z asymetrycznością dźwięku, która jednak nie jest nieznośna i oceniłbym moc głośników w proporcjach 55 do 45 dla dolnego głośnika. Z korekty dźwięku skorzystamy wyłącznie po podpięciu słuchawek, nie ma tu też trybów dopasowujących dźwięk do tego, co aktualnie odtwarzamy.

W efekcie głośniki grają dobrze, ale nie wybitnie. Ich głośność stoi na dobrym, acz nie najwyższym poziomie, a przy tym producent zachowuje wysoką klarowność wyższych tonów bez przesterów. Jednocześnie czasem brakuje mocniejszego basu, który mocniej by otulał. To system skrojony pod rozmowy telefoniczne i słuchanie podcastów podczas gotowania.

Jedyne ustawienia wibracji w systemie

Wibracje stoją za to na poziomie godnym flagowca. Szkoda, że nie możemy regulować ich mocy, jednak domyślne ustawienie jest bardzo przyjazne i przyjemne. Producent nie wybija się ponad to, co zaoferują inni, ale nie jest też z tyłu.

Wydajność Huawei Pura 90s Pro Max

To aspekt, w którym Huawei stara się jak może, ale ze względu na obostrzenia w handlu nie może znacząco skrócić dystansu do konkurencji. Układ Kirin 9030S korzysta z 5-nanometrowego procesu litograficznego, a producent sparował go z 12 GB RAM-u. Do tego testowany egzemplarz otrzymał pamięć z 512 GB przestrzeni na pliki. 

Wyniki pamięci stawiają rozwiązanie Huawei bliżej UFS 3.1 aniżeli 4 czy 4.1. Do tego wydajność jest bliższa średniej półce aniżeli flagowcom. To niestety czuć także na co dzień. Smartfon potrafi przytrzymać 3-4 aplikacje jako aktywne, ale potrafi również wyrzucać z aktywnych procesów aplikacje, gdy tylko zostawimy ją na kilka minut. Zdarzyło się też niestety, że telefon koszmarnie się przyciął, a raz nie reagował na dotyk. To nie jest coś, co powinno mieć miejsce we flagowcu.

Narzędzie gier od Huawei nie jest tak bogate, jak rozwiązania konkurencji

Producent umieścił swoje narzędzie do gier, które wysuwa się z okolicy wyspy aparatu. Zakres jego możliwości jest dość standardowy: ot, możemy podbić wydajność, wyciszyć wyskakujące powiadomienia, nagrać ekran lub zrobić zrzut ekranu. Nie mogłem za to dodać aplikacji w wyskakującym okienku innej niż Whatsapp, co jest pewnym rozczarowaniem.

Na co dzień wydajność, jaką oferuje Huawei Pura 90s Pro Max, w zupełności wystarczy do większości zastosowań. Trzeba dłużej poczekać na uruchomienie niektórych aplikacji, a przykładowo filmy i edytowane zdjęcia renderują się dłużej niż u konkurencji. To wszystko wynika z utrudnionego dostępu do najnowszych architektur, pod które projektowane są aplikacje. 

Huawei EMUI 16 i biometria. Rozwiązanie tymczasowe? 

Huawei poinformował niedawno, że zamierza dostarczać na rynki globalne smartfony i tablety z systemem HarmonyOS, jednak nie określił, kiedy to nastąpi. Rozwój i budowa  kompatybilności nowej platformy mają być stopniowe i zapewne jak najmniej odczuwalne dla końcowego klienta. Na razie zostajemy więc z HUAWEI EMUI 16, które bazuje na AOSP w wersji 16, czyli otwartej wersji Androida. Widać to chociażby po nazwie procesów systemowych zachodzących w tle. 

Kompatybilność z wiodącym systemem mobilnym to nic złego, a wręcz spodziewana z perspektywy uruchamiania aplikacji rzecz. O przeżyciach związanych z instalacją spoza sklepu Huawei App Gallery opowiem jednak później. 

Tu chcę skupić się na personalizacji oraz aplikacjach od producenta. I tutaj widać, że Xiaomi, Honor czy OPPO odjechali, gdy chodzi o możliwość dostosowania ekranu blokady. Żadnych widżetów, możliwości personalizowania skrótów i zegarów wchodzących w kontakt ze zdjęciem. Możemy oczywiście pobrać zewnętrzne motywy, jednak te najpewniej będą płatne. Ekran zawsze włączony także opiera się na znanych od lat motywach i nie dostarcza za dużo kontekstu przed uruchomieniem ekranu. 

Na ekranie głównym dzieje się nieco więcej, bowiem tutaj oprócz widżetów znajdziemy duże foldery, widżety wielowarstwowe oraz wybór między wieloma pakietami ikon. W dalszym ciągu wygląd możemy zupełnie zmienić po instalacji motywów ze sklepu. Nie zmienimy za to wiodących kolorów w systemie, a więc podobnie jak w Xiaomi, ale inaczej niż chociażby w Pixelach. 

Czytaj także: Test iPhone 18 Pro. Sztuka doskonalenia rzeczy niemal doskonałej

Nie jest to system, w którym producent goni za nowościami. Nie spersonalizujemy sobie panelu przełączników i nie zmienimy ich rozmiaru. Nie skorzystamy z AI rozpoznającego treści na ekranie czy nie stworzymy sobie naklejki z kluczowego obiektu ze zdjęcia. Brakuje interaktywności, jaką kuszą nas producenci smartfonów innych producentów. Jest tu przez to na pewien sposób prosto, co wielu ludziom może się spodobać.

Z aplikacjami producenta moje przeżycia były różne. W Klipach Petal chciałem dokonać prostego montażu – połączyć dwa klipy i dodać jeden efekt dźwiękowy. Po renderze dźwięk był zdeformowany. Takie aplikacje jak notatnik czy dyktafon także mają podstawowy zakres funkcji. Wyszukiwarka Petal sprzężona z Bingiem nadal mocniej irytuje niż pomaga. Są za to integracje w ikonach, które pozwalają szybko przenieść nas do danej funkcji. Część z brakujących funkcji istnieje w chińskiej wersji HarmonyOS, więc widać, że EMUI mogłoby być bliżej konkurencji.

Do tego dochodzą pewne irytujące przypadłości. Czasem powiadomienia z aplikacji przychodzą jako ikonka, czasem są też opóźnione. Klawiatura co jakiś czas lubi się otwierać bez wypełniania całej przestrzeni. Telefon miał też dwukrotnie problem z reagowaniem na dotyk, na szczęście w obydwu przypadkach pomogło zablokowanie ekranu. Mimo wszystko to trochę dużo przypadłości jak na flagowca.

Miły dodatek – menu pokazujące, jak wiele razy zapytano o lokalizację i inne rzeczy

Co ciekawe, to wszystko pochłania sporo pamięci. Z 512 GB dla użytkownika zostało zaledwie 446 GB, więc 66 GB pochłania system i zawarte w nim usługi. Smartfon odblokujemy z wykorzystaniem czytnika linii papilarnych, który znajduje się na bocznej krawędzi i mam szczerą nadzieję, że to rozwiązanie tymczasowe. Jest on wolniejszy od czytników pod ekranem, a jego położenie sprawia, że wymaga intencjonalnego sięgnięcia ku górze. Liczę więc na zmianę, podobnie jak w przypadku EMUI.

Usługi Google na Huawei w 2026 roku. Nie zawsze jest idealnie

Po wszystkie aplikacje możecie sięgać do sklepu Huawei AppGallery, ale nie wszystkie znajdują się tam bezpośrednio. Po ich wyszukaniu zostaniemy przeniesieni albo do zewnętrznej strony, gdzie znajduje się plik .apk, albo do aplikacji G Box, po tym jak smartfon zaproponuje instalację MicroG Companion jako towarzyszący moduł Google. Dzięki temu zyskujemy dostęp do standardowego sklepu Google Play.

Małe niepowodzenie miało miejsce pierwszy raz podczas korzystania z Żabki. O ile mogłem otwierać i przeglądać aplikację bez problemu, tak kłopotem okazało się… granie z kapslem Triki. Do obsługi rozgrywki niezbędna była zgodność z Google Play, której nie udało się wyemulować.

Problemy z montażem w Adobe Premiere

Pierwszy większy zgrzyt pojawił się przy okazji aplikacji Dott. Choć w wielu przypadkach podmiana Map Google na Mapy Petal udaje się bez problemu, tak tu po pobraniu aplikacji po prostu nie mogłem się zalogować, a support potwierdził, że na HMS ich aplikacja nie działa. Zdarza się, mogłem sprawdzić przed pierwszym uruchomieniem po pobraniu. Podobnie mogłem sprawdzić, czy montaż w Adobe Premiere w ogóle się uda przed odpaleniem tam całego projektu. Nie udał się, bo smartfon nie odtwarzał dźwięku, a podgląd wideo w H265 był zielony.

Później jednorazowe problemy z Youtube, na które nie chciałem narzekać, stały się wkurzające. Nawet wyrzucanie aplikacji z aktywnych procesów nie pomagało i po zresetowaniu dalej nie chciała ona uruchomić filmu. Czasem wystarczyło chwilę odczekać. Czasem podobnie długo ładują się mapy Google. Czy to kwestia obciążenia na przekierowaniu w ramach Micro G? Być może.

Uczciwie muszę jednak powiedzieć, że inne aplikacje działały. Korzystałem ze służbowego komunikatora, odbierałem pocztę na Gmailu, łączyłem się z Mapami Google i wrzucałem treści na Instagrama. Co prawda czasem pewne rzeczy trwały chwilę dłużej, np. Koleo procesowało kupno biletu wolniej niż w tym samym scenariuszu na Androidzie, ale i tak nie było źle. Dało się też zagrać w Pokémon GO, co biorąc pod uwagę powiązanie gry z infrastrukturą Google jest osiągnięciem.

Telefonem da się też płacić, ale nie przez Google Pay. Płatności Curve Pay są w porządku, gdy działają, ale już dwa razy musiałem resetować telefon i to nie z powodu nieprawidłowej detekcji NFC. Aplikacja nie chciała się uruchomić po jej kliknięciu. Miałem to nieszczęście, że zdarzyło się to przy braku portfela i w obliczu wzdychających za mną osób. W przypadku Google Pay nie miałem takiej sytuacji nigdy, nawet na najtańszych smartfonach.

Moduły łączności HUAWEI Pura 90s Pro Max. Jest 5G

Po latach Huawei w końcu mógł nadrobić brak, który jednym przeszkadzał, a innym nie robił różnicy. Łączność 5G działa tu na pełnych obrotach i potrafi zagrzać smartfon, ale też i działa prawidłowo. Wyniki modemu są podobne do tych osiąganych przez inne flagowce w tym samym miejscu. Podobnie rzecz ma się z Wi-Fi, z którym nie miałem większych problemów. Huawei pozwala też na przesyłanie bezstratnego dźwięku w ramach Bluetooth 6.0, co daje pewną różnicę na co dzień.

Smartfon wypada dość standardowo pod względem rozwiązań łączności. Życzyłbym sobie ciut głośniejszych rozmów, ale sama ich jakość jest w porządku, także dzięki Wi-Fi Calling i VoLTE. Moduły lokalizacji mogłyby być ciut bardziej precyzyjne, bo zdarza się, że podczas jazdy hulajnogą przejeżdżając obok strefy wyłączonej z ruchu zatrzymywało mi pojazd tak, jakbym był w parku. Jeśli jednak chodzi o nawigację w samochodzie czy podczas spaceru, nie było problemów.

Huawei Pura 90s Pro Max rzuca rękawicę fotograficznym mistrzom

W tym roku Huawei nieco pozmieniał założenia i postawił na trzy aparaty, w tym jeden tele zamiast dwóch. Zmniejszono też matrycę głównego aparatu do 1/1,28″, a tern sam rozmiar osiąga 200-megapikselowa jednostka w aparacie przybliżającym. Pozostawiono ten sam aparat ultraszerokokątny.

Aplikacja aparatu nie ewoluowała znacznie przez lata i tam, gdzie inni producenci mają możliwość rejestrowania Super RAW-ów, Huawei ma zwykłe RAW-y. Tam, gdzie możemy ustawić nagrania w formacie LOG i synchronizować pracę kamer, Huawei pozwala nakładać filtry na nagrania podobne do predefiniowanych ustawień dla zdjęć. Tam, gdzie zdjęcia nocne i te o wysokiej rozdzielczości zajmują chwilę, Huawei Pura 90s Pro Max potrzebuje kilku sekund. Ma za to wsparcie AI w kadrowaniu, które czasami faktycznie potrafi pomóc i dobrze przybliżyć. Czasem zupełnie omija temat zdjęcia (np. koty).

Czy zatem warto postawić na Purę fotograficznie? W największym skrócie: tak. Huawei ze swoim głównym aparatem jest o półkę wyżej od tego, co serwuje chociażby zbyt mocno przetwarzający zdjęcia Samsung. Tu fotografie są pełne kolorów i detali bez dramatycznego wyostrzania. Świetnie prezentuje się rozpiętość tonalna i otrzymujemy ogromne ilości detali w cieniach. Rozmycie nie sprawia, że tło obrazu ulega przepaleniu, a do tego można pewnie fotografować pod słońce i otrzymać świetny kontrast cieni i światła.

Są pewne warunki, w których przetwarzanie Huawei sobie nie radzi. W pomieszaniu białego i żółtego światła smartfon nie do końca potrafi odwzorować poprawnie kolory i nieraz zbyt mocno zaczerwienia albo zaróżawia chociażby skórę twarzy. Ogólnie czerwienie bywają tu za bardzo niebieskie lub fioletowe. Zostaliście ostrzeżeni. Niektóre smartfony też nie radzą sobie z czerwieniami, ale flagowiec z zacięciem fotograficznym musi pod tym względem być lepszy.

Poza tym zdjęcia to najwyższa fotograficzna półka. Widać to szczególnie, gdy skorzystamy z aparatu przybliżającego. Po pierwsze – ogniskowa 89 mm (4-krotny zoom) daje więcej niż 3-krotne przybliżenia i nie ogranicza tak, jak 5-krotny zoom i po prostu ją polubiłem.

Wynika to także z faktu, że zdjęcia mają świetne odcięcie pierwszego i drugiego planu z bardzo udanym bokeh, zachowują w dalszym ciągu ogromną ilość detali nawet przy 10-krotnym przybliżeniu, a i 20-krotne przybliżenie nie razi szumami. Do tego otrzymujemy świetne makro i mocną stabilizację i zdjęcia robi się łatwo.

W tym wszystkim najmniej okazale wypada aparat ultraszerokokątny, ale i jego nie ma co za bardzo krytykować. Producent postarał się o to, by zdjęcia wyglądały dobrze – bez nadmiernego efektu rybiego oka, z dobrą ilością detali w tle i rozsądnie działającym HDR-em. Ten aparat nie ma akurat nic, czym mógłby zdystansować konkurencję, ale nie psuje zdjęć, a to przecież nie zawsze jest regułą. Nie wygrywa z fotograficznymi potentatami, ale jest dobry.

Co ważne, Huawei Pura 90s Pro Max dobrze radzi sobie nocą i to bez pomocy dodatkowego trybu. Smartfon kocha fotografować sceny z dużą ilością pomarańczowego światła, przez co budynki czy miejskie scenerie wypadają w nim korzystnie. To wszystko przy zachowaniu szczegółowych tekstur na budynkach i opanowaniu małych detali oraz dobrej pracy ze światłem wpadającym bezpośrednio w soczewki.

W przypadku przedniego aparatu mogę powiedzieć, że jestem zadowolony ze zdjęć. Być może nie ma tu największej liczby detali i w cieniach pojawiają się szumy, ale kolorystyka pozostaje zgodna z rzeczywistością, także, gdy chodzi o cerę. W tle mamy przyjemną rozpiętość tonalną z okazjonalnym, zbyt mocnym HDR-em, ale co do zasady zdjęcia są po prostu poprawne.

W przypadku wideo warto docenić, że przejście między aparatami jest stosunkowo płynne, a sama jakość wydaje się dobra. Smartfon oferuje dobrą stabilizację zarówno przy przybliżeniu, jak i aparacie głównym, choć nie powiedziałbym, że to najwyższy poziom na rynku. Utrzymuje jednak wysoką szczegółowość, nie rozdziera obrazu podczas ruchu i dobrze koryguje ekspozycję. Jestem zadowolony

Bateria i ładowanie

Huawei Pura 90s Pro Max z pewnością nie jest najlepszym zawodnikiem na rynku, gdy chodzi o pojemność baterii. Jego 5270 mAh nie robią wrażenia na flagowcach z ponad 7000 mAh czy gigantów jak POCO F9 Ultra. Z drugiej strony Huawei nie ma na sobie bagażu usług Google Play i w moim codziennym korzystaniu potrafiło to przełożyć się na dłuższe czasy pracy.

Bateria Huawei Pura 90s Pro Max dobrze się trzyma

Smartfon bez problemu jest w stanie dźwignąć dzień pełen ciężkich zadań – jednoczesnego korzystania z aparatu i wrzucania treści na media społecznościowe oraz korzystania z lokalizacji i internetu. Ba, może mu nawet zostać przy tym pewien zapas energii. Czas włączonego ekranu to około 6,5 godziny przy odświeżaniu 120 Hz oraz wykorzystaniu sieci komórkowej i w mniejszym stopniu Wi-Fi. Myślę, że 1,5 dnia pracy jest zdecydowanie do osiągnięcia, a dwa przy pewnych wyrzeczeniach.

Czytaj także: Recenzja Xiaomi 17 Ultra. Fotograficzna wizytówka całej marki i topowy flagowiec w jednym

W teorii smartfon naładujemy przewodowo z mocą do 100W, ale na telefonie wyświetlała mi się informacja jedynie o ładowaniu 66W. Dziwne, ale ważne, że w najszybszej konfiguracji ten proces zajmuje niewiele czasu. W 15 minut odzyskałem 46% energii, a w 30 minut 81%. Całość ładowania przewodowo zajęła około 45 minut. Oprócz tego smartfon naładujemy indukcyjnie, jak i wykorzystamy podczas bezprzewodowego ładowania zwrotnego.

Huawei Pura 90s Pro Max robi dobre wrażenie, choć to nadal za mało

Trudno mi powiedzieć komukolwiek, że miałby wydać kilka tysięcy złotych, żeby walczyć z humorzastym dostępem do aplikacji. Jednocześnie, jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz uczestniczyć w ekosystemie Google i Apple, to Huawei Pura 90s Pro Max jest szczytowym osiągnięciem, któremu warto się przyjrzeć. Niesamowite, ile producent jest w stanie wycisnąć w kwestii aparatów z układu obliczeniowego, który przecież jest kilka lat za konkurencją.

Logo Huawei w świecie smartfonów może znaczyć chociażby dbałość o jakość fotografii

Na co dzień Huawei Pura 90s Pro Max sprawia wrażenie flagowego smartfonu, ale takiego sprzed kilku lat. Poza fotografią wydajność jest tu na niższym poziomie i problemy w oprogramowaniu potrafiły mocno zirytować. Nie znajdziemy tu nic, czym telefon mógłby zdystansować się od konkurencji, chyba że jest to konserwatywne podejście do AI.

Będę ciepło wspominał Purę 90s Pro Max mimo wszystkich braków

Z drugiej strony to solidnie wykonany smartfon, który pracuje na baterii długo, pomaga robić świetne zdjęcia i w zasadzie nie ma większych wad poza ograniczoną dostępnością do części popularnych usług. Dawno nie miałem poczucia, że Huawei jest tak blisko, by ponownie liczyć się w czołówce smartfonów. Miejcie na niego oko, zwłaszcza gdy cena będzie spadać, a wy będziecie chcieli spróbować czegoś innego.

Napisane przez

Michał Mielnik

Redaktor