Nie wiem, czy obserwujecie, co stało się z ceną Samsunga Galaxy Z Fold8. Początkowo najtańszy wariant pamięciowy kosztował 8749 złotych. Teraz w różnych zakamarkach internetu, także tych z oficjalną dystrybucją, telefon kosztuje niewiele ponad 6 tysięcy złotych. Wiem, że to nadal całkiem sporo jak i wiem, że Samsung na początku sprzedaży kusił rabatami, a do tego sytuacja może ulec zmianie bliżej świąt.
Mimo tego tak wielka obniżka cen najtańszego wariantu nie może przejść bez echa. W końcu mówimy o telefonie od producenta, który wiedzie prym w tej kategorii, w dodatku w kształcie, który rozpala wyobraźnię i wyprzedza bezpośrednią konkurencję od Apple, a do tego jest jedynym przedstawicielem tej formy dostępnym w Europie. Czy zatem Z Fold8 tanieje, bo nie jest faktycznie pożądanym smartfonem?
Specyfikacja Samsung Galaxy Z Fold8 i kilka słów o formie
Zobaczmy, co Samsung zmieścił do niewielkiej obudowy Galaxy Z Fold8:
| Cecha / Parametr | Specyfikacja Samsung Galaxy Z Fold8 |
|---|---|
| Premiera | Lipiec 2026 r. |
| Procesor (CPU) | Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5 (3 nm), 8-rdzeniowy (do 4.74 GHz) |
| Grafika (GPU) | Adreno 840 |
| Pamięć RAM | 12 GB / 16 GB LPDDR5X |
| Pamięć wewnętrzna | 256 GB / 512 GB / 1 TB (UFS 4.x), brak slotu na kartę microSD |
| Ekran główny (wewnętrzny) | 7.6 cala, składany Dynamic LTPO AMOLED 2X, rozdzielczość 2448 x 1848 px (proporcje 4:3, ~404 ppi), odświeżanie 120 Hz, jasność szczytowa do 3000 nitów, HDR10+, powłoka antyrefleksyjna, technologia Flex Titanium |
| Ekran zewnętrzny (okładkowy) | 5.5 cala, Dynamic LTPO AMOLED 2X, rozdzielczość 1248 x 1972 px (~428 ppi), odświeżanie 120 Hz, ochrona Corning Gorilla Glass Ceramic 3 |
| Aparat główny (tył) |
• 50 Mpix – szerokokątny (f/1.8, Dual Pixel PDAF, OIS) • 50 Mpix – ultraszerokokątny (f/1.9, 120°, multi-directional PDAF) |
| Aparaty przednie (selfie) |
• Aparat na ekranie zewnętrznym: 10 Mpix (f/2.2) • Aparat na ekranie wewnętrznym: 10 Mpix (f/2.2) |
| Nagrywanie wideo | Tył: 8K przy 30 kl./s, 4K przy 30/60/120 kl./s, 1080p do 240 kl./s; Przód: 4K do 60 kl./s |
| Akumulator | 4800 mAh (bateria krzemowo-węglowa Si/C) |
| Ładowanie | Szybkie ładowanie przewodowe 45 W, bezprzewodowe 20 W, bezprzewodowe ładowanie zwrotne 4.5 W |
| System operacyjny | Android 17 z interfejsem One UI 9 (7 lat wsparcia aktualizacji) |
| Łączność i komunikacja | 5G, Wi-Fi 7 (802.11be), Bluetooth 6.0, NFC, Ultra-Wideband (UWB), USB Type-C 3.2 |
| Karta SIM | Dual SIM (Nano-SIM + eSIM / Multi-eSIM) |
| Zabezpieczenia | Czytnik linii papilarnych z boku obudowy, rozpoznawanie twarzy |
| Certyfikat odporności | IP48 |
| Wymiary i materiały |
• Złożony: 123.9 x 81.9 x 9.7 mm • Rozłożony: 161.4 x 123.9 x 4.5 mm • Szkło Corning Gorilla Glass Ceramic 3 (przód po złożeniu), Gorilla Glass Victus 2 (tył), ramka Armor Aluminum |
| Waga | 201 g |
| Inne funkcje | Głośniki stereo, Samsung DeX, Ultra-Wideband (UWB) |

Entuzjazm wokół 5,5-calowego ekranu zewnętrznego Samsunga Galaxy Z Fold8 jest porównywalny do wszystkich innych trendów social mediów w ten sposób, że szybko się pojawia i szybko zniknął. Może i producenci podchwycili temat i teraz większość z nich będzie miała w ofercie także i małego składaka typu Fold. Może i jest to teraz najgorętszy temat, ale jest to temat bańki i nie uda się z nim wejść do masowej świadomości z prostego powodu – ceny.
Gdzieś w tym wszystkim z tyłu głowy kołacze mi myśl o tym, jak wyborami konsumenckimi niejako sami uśmierciliśmy rynek małych smartfonów. Pamiętam zachwyty nad iPhonami 12 i 13 Mini mimo ich nędznego czasu pracy na jednym ładowaniu. Ostatecznie Apple uśmierciło tę serię po dwóch latach i słuch o niej zaginął. Oby nie okazało się, że wszyscy mówią o mniejszym kształcie, a ostatecznie i tak biorą większy składany smartfon albo nie kupują tego typu urządzeń.

Mimo rozkładanego ekranu myślę o Z Fold8 jak o małym smartfonie i w teorii ma on przepis, by dotrzeć do klientów takich urządzeń. To entuzjaści technologii, którym mocniej niż komukolwiek zależało na tym, by zachować takie urządzenia na rynku, więc i ludzie, którzy są w stanie wydać więcej na smartfon. W teorii powinni więc przełknąć, że za tę cenę można mieć flagowy smartfon z jednym ekranem i weekendową wycieczkę albo wybrać fotograficzną bestię.
Samsung Z Fold8 ma dwa małe braki w konstrukcji, ale nauczyłem się je wybaczać
Tak, wiem, że narzekanie na standard odporności IP48 a nie IP68 jak w iPhonie Duo to coś, co mogę napisać bez korzystania z telefonu. Poczulibyście jednak mój strach, gdy podczas spaceru Z Fold8 spadłby wam w piasek, a chwilę później, po otworzeniu na ławce coś by chrupnęło. Potem już nie chrupało i mieliście poczucie spokoju, ale następnego dnia znowu coś chrupnęło przy otwieraniu. To właśnie przeżywałem w trakcie korzystania z Z Fold8.




I to w sumie jedyny większy problem. Może do pełnego szczęścia brakuje mi jeszcze, by zawias zatrzymywał połówki w wielu pozycjach, co pozwoliłoby łatwiej siebie nagrywać, ale część tego problemu może rozwiązać postawienie telefonu z półotwartym rozłożonym ekranem. Ponadto nie mam odczucia, że magnesy w tym smartfonie są szczególnie mocne, co przy słabszym zawiasie miałoby sporo sensu. Mimo tego telefon przypadkowo się nie otwierał, więc chociaż pod tym względem mogę odnotować plus.

Pod względem materiałów Samsung nie dokonał ogromnych zmian. Tył z aparatami zabezpiecza szkło, a z zewnątrz konstrukcję osłania aluminium. To solidna kombinacja, na której, mimo wcześniej wspomnianego upadku, nie znalazłem rys. Mniejszy ekran osłania Gorilla Glass Ceramic 3, także bez rys, a tył – Gorilla Glass Victus 2. Solidnie wypadają też odstające w niewielkim stopniu przyciski. Ich klik jest wyważony i nie wymaga dużego nakładu sił, ale nie wystarczy byle muśnięcie.

Wyspa aparatów ustawiona w pionie, inaczej niż u konkurencji, sprawia, że telefon nieco chybocze się na boki, gdy jest złożony i mocniej, gdy jest rozłożony. Nie jest to jednak duży ruch, bo i aparaty nie odstają znacznie. Osiągnięcie tego w konstrukcji, która ma 9,7 mm po złożeniu i 4,5 mm po rozłożeniu to naprawdę niezwykły wynik.

Osobny akapit poświęcę kwestiom związanym z dużym ekranem. Ten jest magnesem na odciski. I tak, po ponad dwóch miesiącach wytworzyło się wyraźne zagięcie, jednak kontakt palca z nim jest stosunkowo rzadki. Większym problemem dla mnie jest to, że folia ponownie nie dojeżdża do krawędzi ekranu i powstają tam szczeliny grubości paznokcia. Warto mieć na to oko przy codziennym używaniu – może tam zmieścić się ziarenko piasku.
Dwa ekrany, dwa razy więcej zabawy?
Nikt nie spodziewał się, że Samsung dostarczy do swojego prawie flagowca słabe ekrany, prawda? Samsung Galaxy Z Fold8 ze swoimi nasyconymi kolorami na panelu okładkowy jest niczym cukierek i zdecydowanie chce się patrzeć na ten ekran. Rozdzielczość 1972×1248 pikseli daje spore zagęszczenie i nie czuć, że doszło tu do jakiegokolwiek kompromisu w jakości wyświetlanego obrazu. Jasność minimalna jest naprawdę niska, a maksymalna jasność sięgała 3100 luksów. Kąty widzenia także wypadają świetnie.


Nieco gorzej pod względem jasności wypada ekran rozkładany. Ten osiąga maksymalnie 2300 luksów, ale błyskawicznie spada do 2100 luksów. To w dalszym ciągu jasny ekran, zwłaszcza, że wyposażono go w powłokę antyrefleksyjną. Nie przypomina on ekranów matowych jak te z tabletów Huawei. Kolory w dalszym ciągu są niczym u Samsunga – jasne, pełne nasycenia i raczej po stronie przesadnie podkoloryzowanych. Przy tym kąty widzenia pozostają szerokie.




Największą zaletą rozkładanego ekranu Samsunga Galaxy Z Fold8 są jednak jego proporcje. To panel o rozdzielczości 2448×1848 pikseli w proporcjach 4:3. Traci się na nim mniej miejsca przy oglądaniu wideo 16:9, ale i w pionie pozwala on na przeczytanie większej ilości treści niż ekran typowego smartfonu. Przy masie zaledwie 201 gramów czyni to z konstrukcji jeden z wygodniejszych minitabletów i przyjemnie rozszerza możliwości telefonu np. podczas czytania.
Dźwięk i wibracje. Niby stereo, a jednak asymetria
Głośniki w Samsungu Galaxy Z Fold8 są dwa. Jeden u góry, drugi na dolnej ramie konstrukcji. Nie ma w nich nic niezwykłego. Nadają się do sprawnego odtwarzania wideo i podcastów, bo w miarę dobrze reprodukują wysokie tony. Nie mają za to za wiele basu, a ich głośność w najlepszym razie oceniam na wystarczającą. Gdy ta jest wysoka, dochodzi zresztą do zniekształceń. Nie znajdziemy tu także zbyt wiele basu, co raczej na pewno wynika ze smukłości.



Nie pomagają tryby Dolby Atmos, choć one dają większą głośność, gdy wybierzemy je dobrze (lub gdy zrobi to automatyczne dobieranie korekty). W razie potrzeby skorzystamy też z korektora graficznego. Nie rozwiąże on jednak największego problemu – irytującej asymetryczności. Po rozłożeniu ekranu dźwięk płynie tylko z lewej strony. To problem nie tylko ze względu na dysproporcję, ale i kłopot dla tych, którzy trzymają telefon po lewej stronie.

Nieco mniej okazale niż w zwykłych smartfonach Samsunga pracuje też silnik wibracji. Przede wszystkim czuć, że ten ma mniejszą moc. Zachowuje jednak kilkustopniową precyzję, a z pomocą suwaków i sekcji w ustawieniach wyregulujemy osobne działanie dla połączeń, wibracji czy systemu. Chyba nikt nie spodziewał się, że wibracje będą tak samo mocne jak w znacznie grubszych smartfonach, prawda?
Wydajność Samsung Galaxy Z Fold 8
Mniejszy składany smartfon w teorii mógłby oberwać jeszcze mocniej w wynikach wydajności niż dłuższy składak. Zastosowanie Snapdragona 8 Elite Gen 5 i 12 GB RAM-u to kombinacja godna flagowca, a w dodatku mamy tu wersję układu for Galaxy. Samsung dobrze wypada w benchmarkach i kręci wyniki, które są znacznie lepsze od tych serwowanych przez inne składane urządzenia. Nie nagrzewa się przy tym odczuwalnie mocniej. Faworyzacja Qualcomma czy lepsze poskładanie urządzenia?








Z pewnością Samsung Galaxy Z Fold8 nie jest ideałem wydajności i w dłuższych sesjach rozgrywki nagrzewa się znacznie. Wpływa to na płynność rozgrywki, która potrafi spaść, na szczęście rozwiązania chłodzące w smartfonie szybko przywracają go do dobrego poziomu. W narzędziu gier możemy skontrolować to, jak dużo mocy smartfon poświęca na rozgrywkę, jak i szybko otworzyć inną aplikację, np. by odpisać na wiadomość.
Czytaj także: Testuję Google Pixel 11 Pro XL. Mogę narzekać, ale nie mogłem się z nim rozstać

To, co jednak nieco mnie rozczarowało, to codzienna praca nakładki One UI w wersji 9. To nie kwestia podzespołów, a optymalizacji, która potrafi zawodzić. Telefon gubił klatki animacji kilkukrotnie podczas wracania z aplikacji do ekranu głównego, czasem też w panelu powiadomień i podczas korzystania z Messengera. Ten ostatni potrafi rozłożyć na łopatki najmocniejszy telefon, ale nie z jego winy Galaxy Z Fold8 wyrzucił raz wszystkie aplikacje i zresetował się do pulpitu. Był także przypadek, w którym jedynie siłowe wyłączenie smartfonu przywróciło go do normalności. Na szczęście smartfon otrzymuje aktualizacje, więc sytuacja może ulec poprawie.
One UI 9 nie zmienia wiele na potrzeby nowej formy
Po 8 latach tworzenia składanych smartfonów, nakładka Samsunga powinna być w miarę gotowa na nowy format. Samsung Galaxy Z Fold8 otrzymał na start Androida 17 i One UI 9, a jego wsparcie powinno potrwać jeszcze do 2033 roku. To standard, do jakiego producent nas przyzwyczaił. Niestety, przyzwyczaił nas też do pewnej stagnacji.

To, co pokazał iPhone Duo, to że pewne zmiany w nawigacji mogą mieć sens, gdy ekran okładkowy ma proporcje bliskie, ale nie dokładnie 9:16. W końcu przez lata wytworzył się wzór projektowania aplikacji na dłuższe ekrany i gdy te przenoszą się na krótszy panel Galaxy Z Fold8, to część przycisków staje się mniejsza, a inne elementy interfejsu są z kolei proporcjonalnie większe. Do tego część miejsca przepada, gdy korzystamy z przycisków na ekranie zamiast gestów.

Tymczasem w Samsungu Galaxy Z Fold8 nie dostajemy żadnego dostrojenia związanego z obcowaniem z mniejszym, 5,5-calowym ekranem. Nie czuję, by wielkie zmiany były potrzebne, ale chociażby przeniesienie części opcji na lewą/prawą, by dostać bardziej wydłużone proporcje obrazu mogłoby zadziałać na korzyść. Ostatecznie nic takiego nie dostajemy, przynajmniej na teraz.
Nie tak dawno Samsung rozszerzył obsługę Bixby o język polski, dzięki czemu możemy kierować do niej głosowe polecenia odnoszące się do wiadomości, galerii czy kalendarza i nawigacji. Pozwala też na sterowanie urządzeniami w aplikacji SmartThings. Rozwiązanie rozumie dobrze naszą mowę i faktycznie pozwala na przełączanie funkcji dość sprawnie.

To rozszerza pakiet funkcji AI, które na telefonach Samsunga już od lat działają w języku polskim. Wśród nich tłumaczenia rozmów telefonicznych na żywo czy transkrypcje nagrań. Rozwiązania te mogą działać w oparciu o pakiet danych pobrany na urządzenie, bez łączenia się z serwerami. Wtedy jednak ich dokładność nie jest przesadnie wysoka i raczej nie radzą sobie z nazwami własnymi i wstawkami z innych języków. Liczę, że dojdzie do poważnej aktualizacji pakietów językowych, bo to nie pierwszy taki problem.


Poza tym nakładka One UI w wersji 9 nie zmienia się tu względem innych składanych propozycji. Znakomitą większość jej funkcji opisałem w recenzji Samsunga Galaxy Z Fold8 Ultra. Pojawiło się nieco więcej opcji personalizacji, system dostał większą liczbę elementów półprzezroczystych z rozmyciem, a największą nowością nadal jest ukryte Connectivity Labs, które pozwala zarządzać siecią i nadawać ograniczenia w jej dostępie dla aplikacji.






I niby wiem, że wiele więcej zmian w nakładce już nie będzie, że nie upchniemy większej ilości ikon na ekranie, że raczej nie doczekamy się rewolucji w widżetach i że prędzej AI będzie za nas obsługiwać większość zadań po ogłoszeniu komendy głosowej niż interfejs stanie się przystępniejszy. To smartfon dla mas, nie pole eksperymentów. Mamy czuć się tu bezpiecznie i to się udało, ale Samsung Galaxy Z Fold8 z pewnością byłby szansą na spróbowanie czegoś nowego.


Smartfon odblokujemy za pomocą czytnika linii papilarnych na bocznej krawędzi. Ten działa bardzo szybko, zwłaszcza jak na takie rozwiązanie. Oczywiście smartfon możemy odblokować też za pomocą twarzy, choć to opcja mniej bezpieczna. Z 256 GB w testowym wariancie dla użytkowników zostało 221 GB.
Moduły łączności w Samsungu Galaxy Z Fold8 – jest flagowo
Mam dobrą wiadomość dla fanów najlepszych standardów łączności. Mniejsza forma Samsunga Galaxy Z Fold8 nie wymusiła ograniczeń w zastosowanych rozwiązaniach. Nie zapomniano nawet o Ultra Wideband, do którego coraz częściej przekonują się producenci samochodów i zamków inteligentnego domu. Problemów nie sprawiało NFC, co przy tak małym urządzeniu i nie poskąpieniu na innych modułach jest godne odnotowania.

Smartfon miewał miejscami o jedną kreskę mniej od niektórych innych smartfonów w tych samych miejscach. Nie zdarzyło się jednak, bym odczuwał z tego powodu niedogodności. Podobnie rzecz miała się z Bluetooth 6.0. Szybkie parowanie i bezproblemowy kontakt z akcesoriami sprawiały, że Galaxy Z Fold8 po prostu był bezproblemowy.
Dwa aparaty z tyłu i dwa w ekranach – a jak z jakością?
Samsung postawił na dwa aparaty po 50 Mpix z tyłu i po dwie jednostki po 10 Mpix w ekranach. To dość standardowy zestaw we flagowcach Samsunga, tak samo jak aplikacja do rejestrowania zdjęć i filmów. Możemy skorzystać z podglądu aparatów tylnych po rozłożeniu ekranu, co jest rozwiązaniem podnoszącym jakość selfie w znacznym stopniu. Większość przełączników znajduje się przy przycisku migawki, ale część jest także u góry ekranu.

Czy ktoś spodziewał się zupełnie nowej jakości zdjęć w Samsungu Galaxy Z Fold8? To nie ten adres, a Samsung konsekwentnie trzyma się swojej stylistyki. Domyślnie więc zdjęcia są nieco chłodniejsze niż u reszty stawki, niebo błękitne aż do przesady i daleko poza naturalny wygląd, podobnie jak zielenie. Z pewnością nieco żwawszy mógłby być autofokus, który przegrywa w spotkaniu ze zwierzętami, co jednak nie jest nowością w Samsungach.












Samsung opanował dobrze HDR, więc w kadrach nie dochodzi do znacznych przepaleń. Jednocześnie w cieniach i jasnych punktach mogłoby być trochę więcej detali. Gdy światła jest mniej, szumy szybko dają się we znaki. Samsung Galaxy Z Fold8 wymaga w miarę stabilnej ręki i jeśli się pospieszymy, zdjęcia mogą być nieco rozmyte. Na co dzień główny aparat wypada przyzwoicie, gdzieś na poziomie bazowych smartfonów Samsung Galaxy S26.









Podobnie rzecz ma się z aparatem ultraszerokokątnym. Samsung Galaxy Z Fold8 ma przyzwoitą matrycę, która jednak potrzebuje dużo światła. Bez tego w oczy rzuca się zaszumienie kadru, które wyraźnie szkodzi ujęciom i unaocznia utratę jakości poza centrum. Kolorystyka na szczęście pozostaje w znacznej mierze niezmieniona. Dobrze działa HDR. Wyższa rozdzielczość matrycy pomaga w zachowaniu sensownej ilości detali.















Nocą widać jednak, że magia oprogramowania nie jest w stanie przybliżyć go do konkurencji. Nawet jeśli kluczowe obiekty są odpowiednio rozjaśnione, to szczegółowość nie jest wysoka, a na niebie majaczą już szumy. Telefon nie opanowuje też w dobry sposób jasnych punktów i te potrafią zakłócić kadr. Poza tym rejestruje poprawne zdjęcia, najczęściej ostre, ale bez większego polotu. Czuć, że pod tym względem aspiracje Samsunga nie są duże.








Podobnie rzecz ma się z selfie. Przednie aparaty po prostu wystarczą. Zdarza się, że fotografie nimi zapisane nie mają flagowej szczegółowości i potrafią być rozmyte. Poza tym są po prostu poprawne. Smartfon dobrze odwzorowuje kolor cery oraz jej szczegółowość, a do tego zachowuje odpowiednią rozpiętość tonalną tła, więc nie dochodzi zbyt często do przepaleń.
Filmy mają rozdzielczość do 8K przy 30 klatkach na sekundę. Z kolei w 4K stabilizacja działa poprawnie, choć nie tak dobrze, jak w telefonach z większymi aparatami. Kolorystyka także wypada odpowiednio. Telefon nie dokonuje agresywnych korekt w ekspozycji, jak i nie ostrzy agresywnie – całość wypada płynnie. Możemy nagrywać w profilu płaskim, z HDR10, a także zyskać kontrolę w Wideo Pro i ustawiać intensywność zbierania mikrofonów z różnych kierunków. Pod tym względem Samsung nie zawodzi.
Bateria dobra jak na standardy Samsunga
4800 mAh w tych czasach brzmi jak niedużo. Miejmy jednak na uwadze dwie rzeczy: Samsung ma jedną z lepszych optymalizacji czasu pracy na smartfonach, a takie pojemności do niedawna były zarezerwowane tylko dla nieskładanych urządzeń producenta.

Rezultaty, jakie osiągał Samsung Galaxy Z Fold8, mocno się różniły i nie jestem pewien, że mógłbym temu urządzeniu zaufać z pełnym dniem pracy. Przy intensywnym użytkowaniu akumulatory dawały około 5 godzin pracy – to dużo, ale sporo energii telefon tracił przy łączności 5G. Ten wynik może być jeszcze krótszy, gdy więcej korzystacie z rozłożonego ekranu. Wielozadnaniowość z 5G i przeglądanie treści w mediach społecznościowych drenują baterię dość znacząco i udało mi się osiągnąć rezultat około 4 godzin pracy na jednym ładowaniu.
Oczywiscie sytuację można też poprawić w drugą stronę i wtedy Samsung Galaxy Z Fold8 jest w stanie pracować cały dzień. Musicie jednak włączyć oszczędzanie energii i najlepiej, jeśli będziecie korzystać wyłącznie z Wi-Fi. Producentowi udało się stworzyć telefon zdolny przepracować cały dzień bez ładowarki.

Czytaj także: Test vivo X300 Ultra. Odważysz się ponieść cenę innowacji?
Jesli już jednak będziecie chcieli go naładować, to istnieją dwie opcje. Przewodowo zrobimy to z mocą do 45W. Z racji braku kompatybilnej ładowarki mogę tylko powiedzieć o najszybszym czasu z poziomu powerbanka, a wyniósł on godzinę i 15 minut. Skorzystamy także z indukcji o mocy do 20W, ale tu zbliżamy się do 3-godzinnego procesu, więc traktuję to raczej jako dodatek.
Samsung Galaxy Z Fold8 to udana pierwsza próba, ale nie dla mnie
Skoro w trakcie recenzji tak mocno chwalę istotne elementy i doceniam zarówno mały, jak i duży ekran, to czemu w zasadzie nie polecam Samsung Galaxy Z Fold8 każdemu? Pomijając temat ceny, wydaje się, że urządzenie faktycznie nie wnosi tak wielu korzyści do naszego życia, jak mogłoby się wydawać. Większy, tabletowy ekran to rozwiązanie przydatne, gdy chcemy zobaczyć dwie aplikacje (o skróconych proporcjach) lub przyjrzeć się czemuś większemu. Jednocześnie po rozwinięciu klawiatury tych aplikacji jakby już nie było, co w przypadku Z Fold8 Ultra nie jest aż tak dotkliwym problemem.

Co z kolei z mniejszym ekranem? Miło jest sięgnąć wszystko jedną ręką i nie traci się aż tak dużo treści, więc zapewne przyda się ludziom z mniejszymi dłońmi. Z drugiej strony to też nieco szerszy smartfon od zwykłych urządzeń, a z tego nie ma korzyści w interfejsie. Trzeba być naprawdę przekonanym do tej formy albo wierzyć, że większy ekran poprawi coś w naszym życiu.

Samsung Galaxy Z Fold8 to dobry smartfon pod wieloma względami. Ma naprawdę przyjemne w odbiorze ekrany, pracuje wystarczająco długo i nie rozczarowuje pod żadnym większym względem, a do tego jest lekki. Jednocześnie trudno spojrzeć na jego zawartość i uznać, że to smartfon, dla którego warto porzucić swojego flagowca czy nawet składanego Flipa. W końcu to z nimi cenowo rywalizuje Galaxy Z Fold8 i to nawet, jeśli zdążył już znacznie stanieć.

Jeśli jednak jesteście pasjonatami technologii, jeśli chcecie poczuć odrobinę ekscytacji, to dajcie temu urządzeniu szansę. Choć to w znacznej mierze stary, dobry Samsung, tak poczułem pewien dreszczyk przy korzystaniu z Galaxy Z Fold8, a jednocześnie przyzwyczaiłem się do systemu na dwóch ekranach. Myślę, że ta forma znajdzie swoich fanów i kontynuacja może być tylko lepsza, a biorąc pod uwagę o wiele niższą cenę trudno mieć poczucie, że cięższy o ponad 50 gramów składak Apple da nam dużo więcej.

