Triumph odsłania motocykle na 2027 rok. Wyścigowa technologia schodzi na zwykłe drogi

Patrząc na rozwój motocykli przez ostatnie lata, coraz częściej zastanawiam się, ile jeszcze właściwie można ugrać samym podnoszeniem mocy. Motocykl turystyczny mający 150 KM nie cierpi przecież na brak osiągów, sportowy naked z mocą przekraczającą sto koni również potrafi zrobić kierowcy krzywdę szybciej, niż ten zdąży wykorzystać cały potencjał silnika. Triumph najwyraźniej zamierza także pójść w inną stronę i mocno wykorzystać samą technologiczną rewolucję, bo do końca 2026 roku pokaże cztery istotne modele na sezon 2027.
Triumph odsłania motocykle na 2027 rok. Wyścigowa technologia schodzi na zwykłe drogi

Pierwszym z nowych motocykli został pokazany 6 października Bonneville T40 wraz z odmianą T40 Black. Następny w kolejce jest Tiger 1200, którego pełną specyfikację poznamy 27 października, podczas gdy 17 listopada przyjdzie czas na zdecydowanie najbardziej interesującego mnie Street Triple 798. Finalnie pod koniec roku, bo 15 grudnia, całą serię premier zamknie Tiger 900. Warto podkreślić, że nie mówimy przy tym o producencie, który desperacko próbuje odbudować zainteresowanie swoją marką.

W roku finansowym od lipca 2024 do czerwca 2025 Triumph sprzedał 141683 motocykle poprzez sieć 950 dealerów działających w 68 krajach. Brytyjczycy są więc w bardzo dobrej pozycji, żeby zamiast jednej rewolucji rozwijać kilka różnych segmentów jednocześnie. Najciekawsze jest więc w tych zapowiedziach to, że te cztery motocykle pokazują kilka zupełnie różnych sposobów na rozwijanie klasycznego jednośladu.

Street Triple 798 dostał technologię rozwijaną dla Moto2

Street Triple 798 jest tutaj dla mnie zdecydowanie najważniejszy, a to przez pochodzenie jego trzycylindrowego silnika. Triumph od 2019 roku dostarcza jednostki napędowe wszystkim zespołom Moto2, a dotychczas były to silniki 765 cm³ wywodzące się właśnie z rodziny Street Triple. Przy generacji przygotowywanej na sezon 2027 kierunek rozwoju został częściowo odwrócony. Najpierw powstał nowy silnik wyścigowy, a teraz jego rozwiązania mają trafić do seryjnego Street Triple 798.

Czytaj też: BMW zbudowało motocykl dla początkujących, ale najwyraźniej zapomniało ograniczyć wyposażenie

Nowa jednostka Moto2 dostała m.in. zmienioną głowicę, lżejszy układ zaworowy, przeprojektowane kanały dolotowe i komorę spalania, wyższy stopień sprężania oraz nowe elementy wewnętrzne. Triumph mówi o około 6-procentowym wzroście maksymalnej mocy i zmniejszeniu masy silnika o 2 kg i tutaj zaczyna się ciekawsza część historii, bo 798 cm³ nie jest dla Triumpha nową wartością. Silniki o takiej pojemności znajdziemy już w Tridencie 800 i Tigerze Sport 800. Wcześniej przedstawiciele producenta podkreślali jednak, że nowa jednostka Moto2 jest zupełnie inną konstrukcją.

Ciekawa jest też przyszłość Street Triple 765 RX, bo według wcześniejszych informacji właśnie ta wersja ze starszą jednostką 765 cm³ otrzymała homologację na rok modelowy 2027. Pozostałe warianty nie miały jej wtedy mieć. Możliwe więc, że przez pewien czas stary 765 i nowy 798 będą funkcjonować obok siebie.

Tiger 1200 ma już 150 KM. Czy naprawdę potrzebuje jeszcze więcej?

Jeszcze ciekawsze pytanie zadaje Tiger 1200. Aktualny Rally Explorer korzysta z trzycylindrowego silnika o pojemności 1160 cm³, generuje 150 KM oraz 130 Nm i gotowy do jazdy z pełnym 30-litrowym zbiornikiem waży 262 kg. Triumph zapowiada teraz więcej mocy… tylko właściwie po co?

Czytaj też: Radar przestał być zabawką dla najdroższych motocykli

Nie twierdzę oczywiście, że dodatkowa moc jest wadą, ale przy turystycznym adventure o takich parametrach znacznie bardziej interesuje mnie zapowiadana przez producenta poprawa kultury pracy, elektroniki i podwozia. Triumph określa nowy zestaw jako najbardziej zaawansowane podwozie, jakie do tej pory zastosował w swoim motocyklu i właśnie tutaj może znajdować się znacznie większa różnica od poprzednika niż w kolejnych kilku czy kilkunastu koniach mechanicznych.

Pierwsze zdjęcia pokazują również dodatkowy sensor w przedniej części motocykla, który może okazać się radarem potrzebnym do działania adaptacyjnego tempomatu. Obecny Tiger 1200 wykorzystuje radar z tyłu do monitorowania martwego pola, więc dodanie drugiego czujnika byłoby naturalnym krokiem. Podobny kierunek widać zresztą w całej branży. Pisałem już o radarach, które zaczynają trafiać do coraz większej liczby motocykli, a trudno wyobrazić sobie dla takiej technologii lepszy segment niż ciężkie maszyny turystyczne.

Nawet 32-konny Bonneville pokazuje postęp lepiej niż kolejny superbike

Na drugim końcu oferty znajduje się Bonneville T40. Jeden cylinder, 398 cm³, 32 KM przy 7000 obr./min i 36 Nm przy 5000 obr./min to zestaw, który nie powala, ale wyposażenie robi już robotę. T40 ma bowiem 4-calowy kolorowy wyświetlacz TFT z nawigacją, pięć trybów jazdy, tempomat, kontrolę trakcji reagującą na złożenie motocykla oraz działający w zakrętach ABS. Całość pozostaje przy tym maszyną zgodną z kategorią A2.

Czytaj też: Ducati pokazało motocykl na 2027 rok. Technologicznie jest bliżej samochodu niż kiedykolwiek

Pewne jest, że jeszcze kilkanaście lat temu część tego wyposażenia kojarzylibyśmy z najdroższymi motocyklami turystycznymi. Teraz trafia ono jednak do jednośladu rozwijającego 32 KM. Dla mnie właśnie takie przykłady pokazują rozwój motocykli znacznie lepiej niż informacja, że jakiś superbike dostał kolejne 10 KM.

Tiger 900 ma pójść podobną drogą. Triumph zapowiedział mocniejszy silnik, zmienione podwozie, rozwiniętą elektronikę oraz nową generację systemu łączności montowanego w standardzie.

Szczegóły poznamy jednak dopiero 15 grudnia, więc na razie niewiele więcej da się powiedzieć bez przepisywania marketingowych zapewnień producenta.

Źródła: Triumph

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.