Na rynku zadebiutował właśnie model Xiaomi OpenWear Stereo Pro i trzeba przyznać, że wygląda naprawdę świetnie. Co jednak najważniejsze, choć producent położył tu duży nacisk na design, nie zapomniał też o specyfikacji.
Xiaomi znów stawia na biżuteryjny sznyt
Projektanci Xiaomi podeszli do tematu z rozmachem. Podstawą słuchawek są lustrzanie polerowane, metaliczne pody zamocowane na cienkich, kremowych haczykach z silikonu. Wewnątrz każdego haczyka ukryto elastyczny drut z tytanu zapamiętującego kształt (o grubości zaledwie 0,6 mm), który idealnie dopasowuje się do ucha i nie wchodzi w konflikt z oprawkami okularów. Całość opiera się na trzech punktach nacisku i została odchylona tak, by nie uciskać skrawka ucha. W ten sposób, gdy założy je kobieta z upiętymi włosami, całość wygląda w zasadzie jak elegancka, designerska zausznica, która przy okazji odtwarza piosenki.

Etui ładujące nie odstaje od reszty. Zamiast taniego, podatnego na zarysowania plastiku, dostajemy kwadratowe pudełeczko powleczone ziarnistą, wegańską skórą z wyściółką ze sztucznego zamszu – przypominające luksusową kasetkę na zegarek. Wewnątrz znajdziemy nawet mały akcent z napisem „DESIGNED BY XIAOMI”, będący puszczeniem oka w stronę klasycznego podpisu Apple’a.
Czytaj też: Koniec z domysłami, czas na twarde liczby. Galaxy Ring i Galaxy Watch jeszcze przypilnują Twój sen
Wygląd to jednak nie wszystko, bo pod tą elegancką obudową Xiaomi ukryło prawdziwy majstersztyk inżynierii akustycznej. W każdej, zaledwie 9,7-gramowej słuchawce upchano aż cztery przetworniki skierowane do ucha:
- Duży przetwornik dynamiczny (18 × 13 mm) odpowiedzialny za głęboki bas,
- Dwa przetworniki armaturowe (znane z drogich monitorów dousznych) dbające o detaliczne średnie tonacje,
- Piezoelektryczny przetwornik ceramiczny dla czystych, wysokich częstotliwości.

Warto tu jeszcze wspomnieć, że w słuchawce znalazł się również piąty, 10-milimetrowy przetwornik, który wystrzeliwuje dźwięk w odwrotnej fazie na zewnątrz. Jego zadaniem jest wyciszanie wycieków dźwięku, dzięki czemu pasażer siedzący obok nas w pociągu nie musi słuchać szczegółów naszego ulubionego podcastu. Producent chwali się, że technologia ta redukuje wyciek dźwięku o 60% skuteczniej niż w pierwszej generacji OpenWear. Za strojenie całości odpowiadała renomowana marka Harman.
Czytaj też: Exynos wreszcie rozbije bank? Nowy procesor Galaxy S27 ma zmiażdżyć Snapdragona
Pod kątem zasilania też jest dobrze, bo bateria pozwala na 8,5 godziny ciągłego słuchania, a etui wydłuża ten czas do imponujących 45 godzin. Dodatkowo szybkie, 10-minutowe ładowanie przez USB-C daje aż dwie godziny pracy – idealny ratunek przed wejściem do samolotu.

Czytaj też: Rok 2027 na horyzoncie, a Samsung wciąż stoi w miejscu. Ładowanie w Galaxy S27 nie zachwyci
Słuchawki wyceniono w Europie na 149,99 euro. Gdy zestawimy tę kwotę z rywalami – takimi jak Bose Ultra Open Earbuds, Shokz OpenFit Pro czy Shokz OpenFit 2+) – propozycja Xiaomi wygląda niezwykle kusząco. A jeśli ta konstrukcja do was nie przemawia, to pamiętajcie, że w maju marka dodała do oferty jeszcze model Ear Clip, wyglądający trochę jak klips. Równie biżuteryjny sznyt, jednak bardziej dyskretny.
Źródło: Xiaomi
