Hamburger, cheeseburger, a może jednak pudełko frykasów? Która z tych rzeczy najbardziej wam się kojarzy z McDonaldem? Osobiście muszę przyznać, że chyba się zgodzę z wyborem sieci, że nic nie jest tak ikonicznego, jak czerwone pudełko, z zazłoconymi, długimi frytkami. To właśnie tę formę wykorzystano do stworzenia myszki komputerowej.
McDonald i Lenovo stworzyli myszkę komputerową o bardzo smakowitym kształcie. Niestety nie dla każdego
Najnowsza myszka Lenovo powstała w wyniku współpracy z siecią McDonald’s, więc musiały przybrać naprawdę apetyczny wygląd. Czerwień i żółty kolor jeszcze nigdy nie osiągnęły takiej harmonii na urządzeniu elektrycznym, jak teraz. Co prawda, patrząc po kształcie raczej nie ma się co spodziewać mistrzostwa świata ergonomii, lecz spokojnie wydaje się to być pretendentka do ulubionej myszki na podróże służbowe.

Czerwoną barwę pudełka otrzymała cała obudowa oraz kółeczko pomiędzy przyciskami. To właśnie na tym elemencie umieszczono także logo McDonald, które doskonale jak zawsze kontrastuje z kolorami sieci. Ciekawie się jednak robi w górnej części myszki, czyli tam gdzie są przyciski. To właśnie one zdradzają na czym bazowano podczas projektowania tego niecodziennego gadżetu.
Czytaj też: Nowy tani smartwatch Lenovo ma wielki ekran AMOLED i baterię na 9 dni. Szkoda tylko jednej rzeczy
A mowa oczywiście o frytkach! Nie jest to jednak tylko kolor, twórcy postarali się, aby nadać temu trochę struktury 3D. I tak dolna warstwa jest po prostu w kolorze frytek z rowkami tworzącymi podłużne figury, co z kontekstu rozumiemy jakie jedzenie reprezentują. Nad nimi, w dwóch warstwach, prezentują się płaskie, “wyrzeźbione” frytki wychodzące z “pudełka”

Ciekawostką są materiały użyte do stworzenia tych myszek. Podobno plastik użyty doi ich stworzenia składa się w 60% z recyklingu pochodzącego właśnie z przekształcenia starych zabawek McDonald’s na odświeżony materiał. Dzięki temu udało się ponownie użyć coś, co niestety nie trafiło do dzieci i nigdy nie zasmakowało ich wyobraźni w zabawie.
Chociaż nie wygląda, to jest to jak najbardziej pełnoprawna myszka. Ma w sobie akumulator 380 mAh, a nawet DPI, które można ustawić pod własny komfort prędkości myszki. Łączność jest bezprzewodowa przy pomocy standardu Bluetooth 2,4 GHz, więc bez szaleństw, ale wystarczająco. Miłym dodatkiem jest specjalne etui do przewożenia myszki. Dzięki czemu nie ma obaw, że obudowa uszkodzi się w transporcie, a warto dbać, gdyż nie będzie łatwo otrzymać zamiennik.
Cena i dostępność

Wszystko dlatego, że stworzono jedynie 4000 sztuk tych myszek i są, a raczej były one dostępne wyłącznie w restauracjach McDonald’s i to tylko w Chinach. McDonald’s China wydało Fry Mark (jak głosi nazwa myszki) za pośrednictwem swojej aplikacji mobilnej i programu dostępnego w komunikatorze WeChat. Cena szokująco nie była mała, bo około 90 złotych za sztukę, a kupujący musieli również wymienić 18 punktów McDonald’s.
Czytaj też: Granie w chmurze bez dostępu do sieci? Lenovo znalazło sposób na największy problem handheldów
Jak się można spodziewać, taka ilość spowodowała, że chętnych były tysiące i myszki się rozeszły prawie natychmiast. Miejmy nadzieję, że taki sukces gwarantuje kolejną falę, ale tym razem bez ograniczania się do jednego rynku.
Źródło yankodlesign

