Apple na fali. Mogą podnieść nam ceny, a i tak to kupujemy

Podwyżki cen elektroniki mogły zwiastować spadek zapotrzebowania na nowy sprzęt. Firmy takie jak Apple nie muszą się jednak tym przejmować. Wyniki firmy z czwartego kwartału pokazują, że decyzja o podniesieniu cen nie przekreśliła wyników sprzedaży, a konsumenci nadal chcą kupować produkty z logiem jabłka.
Apple na fali. Mogą podnieść nam ceny, a i tak to kupujemy

U Apple czwarty kwartał to trzeci kwartał roku, a w dodatku kończy się 26 września. Jest to więc okres, w którym najczęściej można już kupić nowe iPhone’y i Apple Watche, ale firma nie odświeża jeszcze laptopów czy komputerów. Dlatego jest jeszcze za wcześnie by powiedzieć, czy dotykowy MacBook Pro oraz iPhone Duo spotkały się z ciepłym przyjęciem. Niezależnie od tego widać, że o sile Apple stanowi ekosystem oraz utrzymywanie wysokiej marży brutto.

Wyniki Apple napawają optymizmem, bo ludzie nadal chcą korzystać z ich usług oraz sprzętu

Jeśli przeszła wam przez głowę myśl, że budowanie smartfonów i laptopów, które są wspierane latami i nie wymagają szybkiej wymiany to średni pomysł na biznes, to Apple pokazuje, że przy dobrych usługach taka strategia może się obronić. Kwartalny przychód wyniósł 114,5 miliarda i to o 12 procent więcej niż przed rokiem.

iPhone 18 Pro od Apple
iPhone 18 Pro najwyraźniej sprzedaje się jak świeże bułeczki

Po raz kolejny iPhone osiągnął rekordowy wynik we wrześniowym kwartale, co warto odnotować szczególnie ze względu na brak wersji bez oznaczenia Pro. Analitycy giełdowi przewidywali wzrost przychodów o 15,5%, a faktycznie wyniósł on 17,5% (57,58 miliarda dolarów). Ponadto przez cały kwartał firma utrzymała nowe, wyższe ceny za laptopy i komputery Mac. Rezultat? Pomimo cen wyższych o średnio 22% (do 10,8 miliarda dolarów) w porównaniu z ubiegłym rokiem na sprzedaży komputerów zwiększono przychody o 24%, gdy analitycy spodziewali się 15-procentowego wzrostu.

Laptopy Apple z nowymi układami mogą być hitami sprzedaży

Przy tym wszystkim firma odnotowała największy w historii przychód z usług (iCloud, Apple Music, Apple TV etc.), na których w kwartale uzyskała przychód 31,57 miliarda dolarów. To 10% wzrost rok do roku. Apple znany jest z tego, że utrzymuje marżę brutto na wysokim poziomie. W przypadku ostatniego kwartału ich roku fiskalnego jest to aż 47,9%, przy czym około 1 p.p. wiąże się ze zwrotami z powodu nieprawidłowego naliczenia cła.

Nie wszystko jest jednak na różowo. Spadek przychodów o 8% zaliczyły urządzenia ubieralne oraz smart home, które przyniosły 8,3 miliarda przychodów. Tu analitycy spodziewali się zaledwie 4-procentowego zjazdu. Jeszcze mocniej spadły przychody z iPadów, które wynoszą 6,2 miliarda dolarów, a to o 10% mniej. Firma może jednak odbić się w przyszłych kwartałach dzięki premierze iPada Mini z ekranem OLED oraz mocniejszej inwestycji w smart home.

Wyższe ceny i skupienie na AI nie odstraszyły ludzi

Okazuje się, że Tim Cook zostawił Johnowi Ternusowi wyjątkowo sprawnie naoliwioną maszynę. Firma może sugerować dopłatę w wysokości 2500 złotych za 1 TB dysku na swoich komputerach, a kupcy i tak się znajdują. Wydaje się, że to nie tylko siła przyciągania Apple, ale i wynik działań wizerunkowych obliczonych na korzystniejszy wizerunek w erze AI.

Wysoka cena najwyraźniej nie odstrasza fanów Apple

Podczas, gdy Microsoft obrywa za implementację Copilota w każdym momencie systemu i tworzy klasyfikację próbującą wyjaśnić klientom, czym są TOPS, Apple po prostu umieszcza dwukrotnie więcej rdzeni w Neural Engine i opowiada o swoich komputerach jako świetnych sprzętach do lokalnego AI. Niemoc wizerunkowa w promowaniu sprzętów ARM na Windowsie, które przecież potrafią pracować porównywalnie długo, co wychwalane z tego powodu MacBooki sprawia, że Apple nie musi nawet tworzyć nowych konstrukcji – wystarczy włożyć do nich nowy chip i powiedzieć, że nowy silnik AI zapewni dwa razy więcej mocy dla agentów.

Do tego nawet niewielkie zmiany w specyfikacji iPhone’ów nie mają znaczenia wobec tego, że możemy na nich doświadczyć (może niekoniecznie my w Europie, głównie Amerykanie) odświeżonej Siri AI. Rok temu, gdy Apple nie było tak mocno obecne w przestrzeni AI, na amerykańskim rynku zyskały smartfony Google Pixel, najmocniej zintegrowane z asystentem Gemini. Teraz pora na Apple.

Do Polski (na razie?) nie dotrze Homeview ani nowa Siri AI

To wszystko przy wizerunkowym utrzymywaniu przekonania, że firma dba o prywatność. Co prawda zapytania skierowane do Siri domyślnie nie trafiają do treningu modeli, ale jako, że rdzeniem tego narzędzia jest Gemini, to przetwarzana jest masa danych. Jednocześnie Siri ma czerpać dane z wielu aplikacji i przekazywać cięższe zadania do partnerów jak Google, a i tak większość świata nie ma do niej dostępu. I mimo tego ludzie nadal wybierają iPhone’y.

Te innowacje nie wpływają specjalnie na tablety, które nie są urządzeniami tak personalnymi i tu kontekstowa AI nie zawsze może zapunktować. Zbyt mocny nacisk na AI może też działać z niekorzyścią dla urządzeń ubieralnych, których nie trzeba tak często wymieniać. Ponadto Audio Intelligence na zegarkach mogło zostać odebrane mniej pozytywnie, gdyż jest rozwiązaniem, które stale nas nasłuchuje. Następny kwartał pokaże, czy obrane przez Apple kierunki jak mały iPad z OLED-em i większy nacisk na smart home pomogą zmniejszyć straty.

Napisane przez

Michał Mielnik

Redaktor