Minimalistyczne kamery to trend, który zyskuje na popularności. Jedni wracają swoimi inspiracjami do lat 70., jak Camp Snap 110D, inni instalują na smartfonach aplikacje, które ograniczają dostęp do aparatu niczym w przypadku starych urządzeń na taśmę filmową. Elektronika, niczym moda, zatacza kręgi i choć nie każdy chce wskrzesić iPoda jak Shanling Q2, tak tysiące ludzi z nostalgią patrzy na zdjęcia z czasów, gdy królowały aparaty natychmiastowe.
Takie marki jak Polaroid, Fujifilm Instax czy Kodak przeżywają teraz swój renesans dzięki zapotrzebowaniu na zdjęcia, które nie będą miały największej liczby megapikseli, za to oddadzą odpowiednio nastrój wydarzenia. Na fali popularności takich urządzeń swojego sukcesu szuka firma twogather, która zaprezentowała minimalistyczny aparat DA1.
Bez ekranu, AI i prosto. DA1 Camera ogranicza skomplikowanie do minimum
DA1 jest bliżej do Pixless Camera niż do aparatów natychmiastowych z matrycami o dostatecznej jakości. Producent na stronie nie umieszcza nawet specyfikacji swojego produktu. Dzięki przezroczystemu wariantowi obudowy w modelu DA1 Clear wiemy, że sprzęt wykorzystuje ogniwo o pojemności 2600 mAh do nagrzewania rolki papieru termicznego w ten sam sposób, jaki drukuje się paragony. Drugi wariant to DA1 Neon w mocno czerwonej obudowie.


Sprzęt nie ma ekranu, a zamiast tego na jednej ze ścian wytłoczono napis “Stay in the moment” (w wolnym tłumaczeniu “Skup się na obecnej chwili”). Po przeciwległej stronie znajdziemy niewielki sensor z równie małą diodą doświetlającą scenerię. Na bocznej ścianie umieszczono włącznik i port (najpewniej USB-C) do ładowania oraz diody sygnalizujące poziom energii. U góry przycisk do uwieczniania zdjęć oraz suwak, najpewniej do włączania i wyłączania lampy błyskowej.

To w zasadzie tyle. Urządzenie ma dwa uchwyty na smycz z lewej i prawej strony, jest kanciastą bryłą, która mieści się w dłoni i nie ma żadnych dodatkowych założeń. Po prostu klikamy górny przycisk, a po chwili odrywamy fragment paragonu ze zdjęciem.
Mam problem z DA1 Camera. Ktoś próbuje stworzyć historię dla produktu, który nie broni się jakością
Kiedy w 2023 roku byłem na wyjeździe służbowym w Chinach, kupiłem dla siostrzenicy aparat fotograficzny, który zdjęcia drukował na papierze paragonowym. Oprócz wymyślnej obudowy przypominającej zabawkę lub przerośnięte etui do telefonu, sprzęt ten pozwalał podejrzeć zdjęcie przed jego zrobieniem, zagrać w proste gry czy popatrzeć na wirtualnego zwierzaka. W zestawie były też pisaki, uchwyt i kilka rolek papieru paragonowego. Taka zabawka kosztowała około 130 złotych.

Z DA1 mam ten problem, że w pewnym sensie próbuje on sprzedać to samo założenie, tylko bez wielu funkcji, jako sprzęt dla dorosłych i podbija przy tym cenę do 98 dolarów (382 zł) za wersję Neon i do 110 dolarów (429 zł) za wersję Clear. Promocja tego sprzętu opiera się na materiałach prezentujących dorosłych ludzi, cieszących się z czarno-białego zdjęcia na papierze paragonowym jakby nie wierzyli, że takie rozwiązanie w ogóle jest możliwe (z drugiej strony może to być wpływ zabawy na imprezach, na których byli oni nagrywani).

Nawet na średniej jakości GIFach na stronie producenta widać, że narzędzie nie uwieczni kadrów w wysokiej jakości, a nawet nie zaoferuje charakterystycznego dla zdjęć z aparatów błyskawicznych wyglądu i kolorystyki, nie mówiąc już o trwałości.
Slogany w stylu “No AI / No Screen / No Memory / No Ink / Aim-Shoot-Print” (“Bez AI/ Bez ekranu/ Bez Pamięci / Bez tuszu/ Celuj-Strzelaj-Drukuj”) mogą działać na wyobraźnię ludzi przebodźcowanych i szukających odskoczni od codzienności. W tym przypadku mówimy jednak o sprzęcie, który kosztuje tyle samo, co inne aparaty błyskawiczne, a nie ma ich jakości, a jedynie może pozwolić na więcej wydruków w niższej jakości. Do tego trzy rolki papieru (bez BPA, co w Unii jest standardem od 2020 roku), to koszt 18 dolarów (70 zł), a tyle samo kosztuje pasek do przytrzymania kamery.
DA1 Camera na razie trafiła do przedsprzedaży w Stanach Zjednoczonych, ale na stronie producenta pojawiła się informacja, że już wkrótce pojawi się także w Polsce. W cenie 98 lub 110 dolarów, poza urządzeniem, otrzymacie trzy rolki papieru termicznego, mazaki, smycz, uchwyt do paska i imitację oczka do podglądu.

