W ramach motocykla SV-7S Japończycy nie zamierzają walczyć o rekordy mocy czy lekkości. Widać na pierwszy rzut oka, że zamiast tego próbują przedłużyć życie konstrukcji, której korzenie sięgają 1999 roku. Pytanie tylko, czy dodanie kilku brakujących funkcji wystarczy, żeby dziś ponownie uczynić z niej atrakcyjną propozycję?
Suzuki SV-7S zachowało legendarne V2, ale musiało je zmodernizować
Los SV650 w Europie przypieczętowała norma Euro 5+, której starsza konstrukcja nie spełniała. Suzuki nie zamierzało jednak rezygnować z silnika, którego rodzina doczekała się ponad pół miliona wyprodukowanych egzemplarzy. Najpierw producent dostosował jednostkę do nowych wymagań przy okazji crossovera SV-7GX, a teraz wykorzystał ją w klasycznym nakedzie.

Efekt? Nowy Suzuki SV-7S nadal korzysta z chłodzonego cieczą, dwucylindrowego silnika V2 o pojemności 645 cm³ i kącie rozwarcia cylindrów wynoszącym 90 stopni. Jednostka rozwija 73,4 KM przy 8500 obr./min oraz 64 Nm przy 6800 obr./min, a więc ma nieco mniej mocy niż poprzednik. Suzuki deklaruje średnie zużycie paliwa wynoszące 4,1 litra/100 km według cyklu WMTC.
Czytaj też: Zontes przestał celować tylko w tani segment. Nowy motocykl ma wejść między znacznie większych graczy
Inżynierowie zmodyfikowali do tego układ dolotowy, wtryskiwacze, wydech oraz układ zapłonowy z dwiema irydowymi świecami na cylinder. Doszła do tego elektroniczna przepustnica, która otworzyła drogę do znacznie bardziej zaawansowanego sterowania silnikiem.
Elektronika Suzuki SV-7S nadrabia wieloletnie zaległości
Najważniejszą zmianą względem SV650 jest pakiet Suzuki Intelligent Ride System, który obejmuje trzy tryby jazdy, trzystopniową kontrolę trakcji z możliwością wyłączenia oraz dwukierunkowy quickshifter. Ten ostatni pozwala zmieniać biegi bez używania sprzęgła podczas jazdy, a to przydaje się nie tylko podczas sportowej jazdy, ale również przy dynamicznym wyprzedzaniu i pokonywaniu krętych dróg. Tryb A zapewnia najostrzejszą reakcję na gaz, B stawia na bardziej uniwersalną charakterystykę, a natomiast C łagodzi oddawanie momentu i ogranicza moc do około 61 KM. Co ciekawe, Suzuki przygotowało również wersję o mocy 35 kW dla posiadaczy prawa jazdy A2.
Czytaj też: BMW stworzyło małego superbike’a. Cena za ten motocykl zaskakuje nawet w Polsce

Uzupełnieniem wyposażenia są systemy Low RPM Assist oraz Easy Start, które ułatwiają odpowiednio ruszanie i uruchamianie silnika. Sporo tego, ale nie sposób jednak traktować tych dodatków jak technologicznej rewolucji. Suzuki w tym przypadku zwyczajnie nadrabia zaległości, które rosły od lat, a na dodatek nie oferuje tutaj najbardziej zaawansowanych systemów wspomagających. W oficjalnej specyfikacji zabrakło choćby kontroli trakcji uwzględniającej kąt złożenia motocykla, znanej z droższych konstrukcji wyposażonych w jednostkę IMU. Z drugiej strony, przy mocy około 73 KM i założeniu przystępności dla początkujących, takie uproszczenie można jeszcze zrozumieć.
Nowością jest również kolorowy ekran TFT o przekątnej 4,2 cala, współpracujący z aplikacją Suzuki Ride Connect+. Zapewnia dostęp do nawigacji z instrukcjami kolejnych manewrów, powiadomień ze smartfona, historii przejazdów czy informacji o pogodzie. Całość uzupełnia oświetlenie LED z charakterystycznym okrągłym reflektorem.
Suzuki SV-7S nie jest szczególnie lekkie, a cena to klucz
Pod względem konstrukcji podwozia Japończycy pozostali wierni sprawdzonym rozwiązaniom. SV-7S korzysta ze stalowej ramy kratownicowej, klasycznego widelca teleskopowego o średnicy 41 mm, tylnego amortyzatora z siedmiostopniową regulacją napięcia wstępnego sprężyny oraz dwóch przednich tarcz hamulcowych o średnicy 290 mm. W stanie gotowym do jazdy motocykl waży 200 kg, jego kanapa znajduje się na wysokości 785 mm, a zbiornik paliwa mieści 14 litrów.

Właśnie przy masie pojawia się pierwszy poważniejszy problem, bo konkurencyjne Kawasaki Z650 S na rok modelowy 2027 waży 190 kg, a więc aż o 10 kg mniej. Ma wprawdzie nieco słabszy silnik o mocy 68 KM, ale przy identycznym maksymalnym momencie obrotowym 64 Nm pokazuje, że Suzuki nie będzie miało łatwego zadania w podbijaniu serc klientów. Zwłaszcza że sama obecność quickshiftera czy kolorowego wyświetlacza nie wystarczy już dziś do usprawiedliwienia wysokiej ceny.
Czytaj też: Kawasaki przeszczepiło serce Z900 do turystyka, ale to nie koniec niespodzianek w tym motocyklu
Suzuki zapowiedziało już polską premierę SV-7S na pierwszą połowę 2027 roku, ale nadal nie znamy ceny motocykla. Osobiście cieszę się, że producent nie porzucił charakterystycznego V2 i zamiast tego postanowił dostosować je do współczesnych wymagań. Zwłaszcza że przy okazji nowego Moto Guzzi The Trip pisałem już o zupełnie odwrotnej decyzji, czyli rezygnacji z tradycyjnego układu silnika na rzecz rzędowego dwucylindrowca. Jednak Suzuki nie powinno oczekiwać szczególnego uznania tylko dlatego, że wreszcie wyposażyło motocykl w elektronikę, której brakowało mu od dawna.
Źródła: Suzuki Polska, Suzuki

