Skandal i żenada. Od 14 lat zapowiadano jego wydanie i stworzono w ten sposób genialną legendę. Wszyscy ją znali, nikt nie wierzył, że kiedykolwiek zagra, a Duke Nukem stał się trupem godnym miana elektronicznego Jamesa Hoffy. Ot, świetny wic imprezowy, okazja do powspominania początków branży i nic ponadto.