Przez kilka dni media żyły wypadkiem spowodowanym przez Kamila Durczoka na krajowej “jedynce” koło Piotrkowa Trybunalskiego. Najważniejsze w tym wszystkim jest, że nikomu nic się nie stało. Najciekawsza – odpowiedź na pytanie: jakim cudem bardzo pijany (2,6 promila w wydychanym powietrzu) gość przejechał niemal 400 km, nie zabijając siebie i innych uczestników ruchu? To zasługa nowoczesnej techniki. Dlaczego nie pojechał dalej? Bo technika nie jest jeszcze doskonała.