Audi A7 Sportback – kierunek: technologiczna supremacja

Druga generacja Audi A7, samochodu łączącego cechy luksusowej limuzyny i auta ze sportowym zacięciem, pojawiła się na rynku pod koniec ubiegłego roku – początkowo tylko w jednej wersji silnikowej 55 TFSI. W tym roku Audi wzbogaciło tę serię udostępniając modele A7 50 TDI z nowoczesnym silnikiem diesla. Producent wraz z wprowadzeniem każdego kolejnego modelu na rynek potwierdza, że pozostaje wierny mottu marki brzmiącemu “przewaga dzięki technice”. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego A7. To auto naszpikowane technologią. Szczególnie testowany, ponadstandardowo wyposażony samochód.
Audi A7 Sportback
Audi A7 Sportback

Audi A7 Sportback – testowany egzemplarz

Audi A7 Sportback
Audi A7 Sportback 50 TDI quattro w całej okazałości (fot. Wintermute / CHIP).

Pełna nazwa handlowa egzemplarza testowego, który dotarł do naszej redakcji to Audi A7 Sportback 50 TDI quattro 210 kW tiptronic. Silnik napędzający testowanego przez nas mrocznego lorda szos to wprowadzona w tym roku 3-litrowa jednostka wysokoprężna (w tym kontekście oznaczenie modelu jako Audi A7 50 TDI może być dla niektórych mylące, jednak liczba 50 nie odnosi się do pojemności silnika). Silnik jest oczywiście turbodoładowany, co pozwala z sześciu cylindrów uzyskać 286 KM (210 kW) mocy oraz imponujące 620 Nm momentu obrotowego – parametry pozwalające bardzo sprawnie “rozbujać” to niemal dwutonowe (1955 kg) auto.

[banner slot=”text”]

Testowana przez nas odmiana, to jedna z dwóch obecnie dostępnych wersji silnikowych. Drugi wariant to – podobnie jak we wcześniej przez nas testowanych limuzynach Audi A6 C8 – silnik 3.0 TFSI o mocy 340 koni mechanicznych i momencie obrotowym 500 Nm. Tutaj również mamy małe zamieszanie z nazewnictwem, bo wersja benzynowa z trzylitrowym silnikiem nazwana została Audi A7 55 TFSI.

W testowanym przez nas pojeździe moc silnika przenoszona była na wszystkie cztery koła (napęd Quattro) za pośrednictwem 8-biegowej skrzyni automatycznej Tiptronic ze sprzęgłem hydrokinetycznym. Ponieważ mamy tu do czynienia z marką premium, raczej nie ma co liczyć na to, że Audi będzie tanie. Bazowa cena za model Audi A7 Sportback 50 TDI Quattro to 323 900 zł. Cena egzemplarza testowego jest jednak znacznie, znacznie wyższa i wynosi 578 680 zł, co wcale nie stanowi górnej granicy. Oczywiście w naszym teście będziemy zwracać uwagę, czy opisywana w danym momencie technologia, funkcja czy element wyposażenia jest składnikiem standardowym, czy też wymaga od potencjalnego nabywcy dopłaty. Zacznijmy od wyglądu zewnętrznego.

Audi A7 Sportback – wygląd zewnętrzny i pierwsze wrażenie

Testowany egzemplarz pasował nam do auta Lorda Vadera nie tylko ze względu na agresywną, sportową stylistykę, ale również ze względu na kolor. Oczywiście czarny. Co prawda Audi standardowo (w cenie wersji bazowej) oferuje model A7 z lakierem o nazwie czarny Briliant, ale w naszym egzemplarzu testowym był inny czarny, ten zwał się czarny Mythos, był lakierem metalicznym i kosztuje 5530 zł. Uwagę przykuwają olbrzymie obręcze kół ze stopu metali lekkich. 5-ramienne, V-design, kontrastowo szare i częściowo polerowane felgi testowanego pojazdu mają średnicę aż 21 cali (8,5 J x 21) i stanowią oczywiście wyposażenie opcjonalne, które razem z założonymi na nie oponami o ultraniskim profilu (255/35 R 21) w testowym egzemplarzu jest wyceniane przez producenta na kwotę 4460 zł. To cena niższa niż w oficjalnym konfiguratorze Audi (gdzie mamy stawkę 14 800 zł za te felgi), ale wynikała ona z tego, że testowe auto było doposażone w – również opcjonalny – pakiet stylistyczny S Line Exterieur (9 050 zł) i pakiet sportowy S Line (22 900 zł). Standardowo Audi oferuje model A7 50 TDI z 18-calowymi felgami i oponami 225/55 R 18. Jak widać design kosztuje i to niemało.

Najnowsze A7 to potężne auto, długość nadwozia tego sportbacka to niemal 5 metrów (dokładnie 4969 mm), szerokość – prawie 2 metry (1908 mm) i to bez bocznych lusterek.

Auto jak na usportowione nadwozie przystało jest niskie (wysokość 1422 mm). Dodatkowym sportowym akcentem jest umieszczony u zwieńczenia długiej pokrywy bagażnika, na łukowatej krawędzi auta elektrycznie wysuwany spojler. Wysuwa się on automatycznie powyżej 120 km/h. Rozstaw osi to niemal 3 metry (2926 mm). Na tej podstawie może się wydawać, że manewrowanie tym kolosem to koszmar kierowcy. Nic bardziej błędnego – mimo znacznych gabarytów testowana A7-ka była wyposażona w kilka rozwiązań znacznie poprawiających manewrowość.

Wymienić tu można przede wszystkim adaptacyjny, dynamiczny układ kierowniczy oraz system obu skrętnych osi (wyposażenie opcjonalne za 10 610 zł). Do tego dochodzą jeszcze inteligentni asystenci pomagający w manewrowaniu i parkowaniu oraz system dookólnej obserwacji otoczenia (system kamer 360 st. to opcja za 6430 zł). Inteligencja testowanego auta, o której jeszcze będziemy pisać to zasługa dwóch opcjonalnych pakietów. Pierwszy z nich to pakiet systemów wspomagający kierowcę w ruchu miejskim (7260 zł), natomiast drugi to systemy wspomagające kierowcę w ruchu pozamiejskim (3550 zł). Poszczególne systemy wchodzące w skład obu pakietów można oczywiście dobierać oddzielnie, ale w pakiecie jest taniej. Co nie znaczy, że tanio.

Skoro podziwiamy nadwozie tego auta, nie sposób pominąć oświetlenia. Znakomite reflektory przednie to najlepsze co niemiecka marka aktualnie w tym modelu oferuje. Reflektory HD Matrix LED z dodatkowymi światłami laserowymi to opcja w cenie 14 800 zł.

Oświetlenie to dynamicznie się adaptuje do aktualnej sytuacji na drodze, dzięki matrycowej strukturze LED-ów światła drogowe automatycznie dopasowują wiązkę w taki sposób, by nie oślepiać innych uczestników. Auto “wie” także kiedy zbliżamy się do zakrętu i z odpowiednim wyprzedzeniem doświetli właściwą dla konkretnego manewru stronę drogi.

Audi A7 Sportback – wnętrze

Audi A7 Sportback
Cyfrowy kokpit MMI nowego Audi A7 (fot. Wintermute / CHIP).

Wejście do auta nie wymaga od posiadacza pojazdu (i kluczyka w kieszeni) jakichkolwiek działań. System bezkluczykowego dostępu (opcja “kluczyk komfortowy” 4580 zł) usłużnie otworzy drzwi lub bagażnik po dotknięciu klamki. Nowe Audi A7 Sportback nie jest samochodem dla konserwatystów, kierowców lubujących się w analogowych i fizycznych pokrętłach czy przełącznikach. W nocy cyfrowy kokpit A7 wygląda niczym kabina samolotu

Otwarcie drzwi ujawnia ponadstandardowy system nagłośnieniowy Bang&Olufsen Advanced Sound System wyposażony w 19 głośników o łącznej mocy blisko 2000 W. Całość za jedyne 36 030 zł. Po zajęciu miejsca w fotelu kierowcy przed sobą mamy mnóstwo ekranów. Ten umieszczony za kierownicą, to ekran wirtualnego kokpitu. Ma on przekątną 12,3 cala. Obok, w konsoli centralnej zauważalnie skierowanej w stronę kierowcy widoczne są jeszcze dwa duże ekrany ciekłokrystaliczne. Pierwszy z nich to element systemu MMI Navigation plus – panel dotykowy MMI touch response (18 540 zł). Ekran ten daje dostęp do praktycznie wszystkich funkcji pokładowego systemu inforozrywki, częściowo umożliwia on również diagnostykę auta. Na przykład sprawdzenie poziomu oleju nie oznacza już ryzyka ubrudzenia się bagnetem, wystarczy wybrać jedną z licznych opcji w systemie pokładowym, a komputer dokładnie wyświetli aktualny poziom oleju w silniku. Drugi z ekranów dotykowych umieszczonych w konsoli środkowej auta to głównie panel sterowania klimatyzacją. Może się wydawać, że zastąpienie klasycznych pokręteł panelem dotykowym to przesada, ale Audi zadbało o wbudowanie we wszystkie ekrany dotykowe haptycznej informacji zwrotnej. Po prostu dotknięcie jakiegoś aktywnego elementu ekranu wywołuje wyczuwalną przez użytkownika wibrację, dzięki czemu nie trzeba odrywać wzroku od jezdni w trakcie prowadzenia by zmienić np. nastawy klimatyzacji czy nawigacji.

Zresztą panel klimatyzacji pełni również rolę panelu interakcji – w zależności od wybranej funkcji może on być również klawiaturą ekranową, lub panelem rozpoznawania znaków, po którym możemy pisać np. palcem. Za pomocą przycisku umieszczonego w wielofunkcyjnej kierownicy mamy możliwość również aktywacji sterowania głosowego – oczywiście po polsku. Pod tym względem Audi A7 okazało się zauważalnie lepsze od testowanego wcześniej przez nas BMW 6 Gran Turismo, auta o podobnym poziomie cenowym, w którym jednak sterowanie głosowe w języku polskim nie było dostępne. Audi poprawnie rozpoznaje komendy nawigacyjne, np. “prowadź do [i tu podajemy adres]”, albo “znajdź najbliższy parking” (lub stację bezynową, szpital itp). Głosowo możemy również korzystać z pokładowego systemu łączności – umożliwia on realizowanie połączeń zarówno za pośrednictwem wbudowanej w pojazd karty SIM, bądź też za pośrednictwem sparowanego z komputerem pokładowym smartfonu kierowcy. Testowany pojazd wyposażony był również w wyświetlacz przezierny (head-up display), który w tym modelu nie miał postaci wysuwającej się z przodu, przed kierowcą, niewielkiej szybki, lecz obraz był rzutowany przez niewielki projektor wprost na przednią szybę. Zakres przekazywanych za pośrednictwem HUD-a informacji zależy od aktualnej konfiguracji, aktywności systemów asystujących, tego czy aktywna jest nawigacja lub system noktowizyjny.

Ekranem dotykowym dysponują również pasażerowie tylnych foteli. Mają oni do swojej dyspozycji dotykowy panel sterowania dwiema kolejnymi strefami klimatyzacji. Oprócz tego w tym miejscu auto testowe było wyposażone w dwa dodatkowe złącza USB oraz gniazdko elektryczne 12V (tzw. gniazdo “zapalniczki”). Klimatyzacja czterostrefowa (dwie strefy z przodu i tyle samo z tyłu) nie jest wyposażeniem standardowym. W testowym egzemplarzu była to opcja wyceniana na 4 470 zł. Również z przodu kierowca bądź pasażer przedniego fotela mają do swojej dyspozycji dwa gniazdka USB, które wraz ze slotem na kartę SIM, kartę SD i ładowarką indukcyjną dla smartfona umieszczono w schowku w podłokietniku.

Jak na rasowe, usportowione gran turismo przystało, nowe Audi A7 jest nie tylko duże i wygodne w kabinie pasażerskiej, ale dysponuje też bagażnikiem mieszczącym bagaże do naprawdę dalekich podróży. Bagażnik przy normalnie złożonych siedzeniach ma pojemność 535 litrów. To co prawda nieco mniej niż w testowanym przez nas wcześniej VW Arteonie, czy BMW 6 Gran Turismo, ale różnica jest pomijalna, bo bagażnik jest po prostu wielki. Gdyby dla kogoś to było zbyt mało miejsca, po złożeniu oparć tylnych foteli pojemność wzrasta do niemal 1400 litrów. W bagażniku nie znaleźliśmy zbyt wiele elektroniki, oświetlenie jego wnętrza to eleganckie paski ledowe. Z praktycznych dodatków są haczyki na zakupy, siatka ochronna czy umieszczone w komorze bagażnika gniazdko 12V (np. do samochodowej lodówki). OK, czas na jazdę.

Audi A7 Sportback – szybki i oszczędny

Testowany egzemplarz Audi A7 to samochód określany przez producenta jako Gran Turismo o spotęgowanej dynamice prowadzenia i podwyższonym komforcie odczuwalnym na długich trasach. Auto jest bardzo dynamiczne i jednocześnie zadziwiająco oszczędne. Te pozornie sprzeczne cechy udało się pogodzić tylko właśnie dzięki zaawansowanej technologii zastosowanej w tym pojeździe. A7 zdecydowanie zasługuje na hasło sportback w nazwie. Przyśpieszenie tego auta jest imponujące. A7 50 TDI osiąga pierwsze 100 km/h już po 5,7 sekundy. W jakim czasie osiąga drugą setkę? Tego nie wiemy, bo nie można tego w Polsce legalnie sprawdzić na drogach publicznych, a tylko na takich poruszaliśmy się autem testowym. Prędkość maksymalna to katalogowo 250 km/h, jest oczywiście ograniczona elektronicznie.

Audi A7 Sportback
Schemat 48-woltowej instalacji systemu mild-hybrid w Audi A7 (graf. Audi).

Pozornie mamy tu do czynienia z autem spalinowym. Jednak tak naprawdę Audi A7 (podobnie jak wcześniej opisywane przez nas nowe Audi A6) wyposażone zostało w tzw. miękki układ hybrydowy, czyli system mild-hybrid. Rozwiązanie to wg Audi ma spełniać dwie podstawowe role. Po pierwsze jazda A7 z mild-hybrid jest bardziej ekonomiczna, a po drugie zyskujemy większą elastyczność napędu i komfort jego użytkowania. A7 jest oczywiście wyposażony w system Start-Stop automatycznie wyłączający silnik podczas postoju samochodu (np. na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną). Pozwala to zaoszczędzić paliwo, ale dzięki mild-hybrid Audi poszło o znaczący krok naprzód. W A7 system Start-Stop może być aktywowany nie tylko podczas całkowitego zatrzymania się pojazdu, ale również przy powolnym toczeniu (już przy prędkości 22 km/h), czyli np. podczas powolnego dojeżdżania do czerwonego światła na skrzyżowaniu. Kierowca nie musi się również obawiać tego, że wyłączenie silnika odetnie mu np. wspomaganie kierownicy już w fazie toczenia – nic takiego nie następuje. Pojazd cały czas dostarcza energii pokładowym systemom.

Audi A7 wyposażone jest bowiem w 48-woltową instalację elektryczną, co w połączeniu ze specjalną konstrukcją alternatora będącego jednocześnie rozrusznikiem dla systemu Start-Stop oraz zamocowaną w pojeździe baterią (akumulatorem) litowo-jonową pozwala nie tylko odcinać zapłon i oszczędzać paliwo podczas powolnego toczenia czy dojeżdżania (bez odcinania wspomagania i pozostałych systemów), ale również żeglować.

Znaczenie tego rozwiązania jest o tyle istotne, że pozwala ono zauważalnie obniżyć zużycie paliwa podczas normalnej, w żadnym razie nie sportowej, jazdy. Jeżeli pojazd porusza się z prędkością pomiędzy 55 km/h, a 160 km/h i zdejmiemy – na przykład na autostradzie – nogę z gazu, auto przechodzi w tzw. tryb żeglowania. Silnik spalinowy gaśnie, a… auto jedzie dalej utrzymując zadaną prędkość. Oczywiście nie można tu mówić o pełnej hybrydzie, kiedy możliwe jest przejechanie pewnego dystansu (mierzonego w kilometrach) wyłącznie na zasilaniu elektrycznym. W Audi rozwiązano to w ten sposób, że pojazd może żeglować przez maksymalnie 40 sekund, oczywiście jeżeli wciśniemy pedał gazu, żeglowanie od razu się wyłącza. Nawet tak krótki czas, zwłaszcza w dłuższej trasie, gdy takich momentów jest wiele, przekłada się na realną oszczędność paliwa. To zaawansowane technologicznie rozwiązanie jest całkowicie przezroczyste dla kierowcy i pasażerów podróżujących autem – fakt przełączenia się w tryb żeglowania nie jest w żaden sposób odczuwalny. To znaczy jest – stanowi miłe zaskoczenie, gdy po dłuższej trasie trzeba podjechać na stację benzynową.

To jednak nie wszystko. Audi w modelu A7 Sportback (ale również w najnowszym A6 oraz topowym A8) poszło jeszcze o krok dalej. Testowane auto miało zainstalowanego asystenta wydajności. Tak myślę, nazwalibyśmy to rozwiązanie po polsku. Chodzi o to, że proaktywne systemy sterujące zawieszeniem, napędem, hamulcami itp. współpracują z danymi pobieranymi z pokładowego systemu nawigacyjnego, dzięki czemu Audi uprzedzi kierowcę, że np. przyśpieszanie przed terenem zabudowanym to zwyczajne marnowanie paliwa i energii. Poniższa animacja pokazuje przedsmak elektronicznego sztafażu z jakim przez krótki – zbyt krótki – czas mieliśmy do czynienia na polskich drogach wewnątrz Audi A7 Sportback.

Audi A7 Sportback
Przejechane ok. 1000 km, pozostały zasięg 70 km, średnie zużycie paliwa – zaledwie 6,9 l/100 km (fot. Wintermute / CHIP).

Ile zatem zużywa testowany pojazd? Dokładna odpowiedź na to pytanie jest oczywiście zależna od temperamentu konkretnego kierowcy. W naszym przypadku, przy normalnej jeździe, ale bez żadnych szaleństw, A7 Sportback przez niemal 1000 km zużył średnio 6,9 litra oleju napędowego na 100 km w jeździe mieszanej. Podczas testów poruszaliśmy się zarówno w mieście (wliczając w to zakorkowane ulice w stolicy), jak i na drogach krajowych, szybkiego ruchu i autostradach. Uzyskany przez nas średni wynik spalania paliwa to oczywiście nieco więcej niż podaje producent (5,9 l/100 km w cyklu mieszanym), ale nie oszukujmy się – doskonale wiemy jak wyglądają dane producenta jeżeli chodzi o kwestie zużycia paliwa (ma to zmienić wchodząca właśnie w życie norma WLTP). Wynik uzyskany przez testowany egzemplarz A7 jest naprawdę imponujący – pamiętajmy, że mówimy o niemal 300-konnym, turbodoładowanym, niemal pięciometrowym i dużym, blisko dwutonowym pojeździe. Na oszczędność wpływa też fakt, że system mild-hybrid ma zdolność rekuperacji, czyli odzyskiwania części zużytej energii. Odzysk energii odbywa się podczas hamowania A7-ką. Działanie tego systemu pokazuje poniższy film.

Obecność 48-woltowej instalacji mild-hybrid w A7 nie oznacza jednak, że auto zostało pozbawione klasycznych 12-woltowych rozwiązań. Akumulator 12V wciąż jest obecny w tym aucie, ale rola tej instalacji jest marginalna – akumulator ten służy wyłącznie do pierwszego rozruchu zimnego pojazdu. Później wszystkie funkcje związane z systemem Start-Stop, funkcjami żeglowania itp. przejmuje 48-woltowy mild-hybrid. Warto zaznaczyć, że ten zaawansowany system elektryczno-napędowy stanowi w A7 wyposażenie standardowe dla sześciocylindrowych wersji silnikowych (innych na razie nie ma), niezależnie od tego, czy potencjalny nabywca zdecyduje się na wybór wersji z silnikiem diesla (A7 50 TDI quattro – taki pojazd testowaliśmy), czy też wersji A7 55 TFSI quattro z turbodoładowanym, 3-litrowym silnikiem benzynowym.

Audi A7 Sportback – komfort i asysta w drodze

O tym, że A7 to auto komfortowe przekonujemy się natychmiast po otwarciu drzwi i próbie zajęcia fotela kierowcy. Samochód automatycznie odsuwa fotel i ustawia go tak, by wsiadanie było wygodniejsze. Funkcja ta określona w ustawieniach pojazdu jako udogodnienie wsiadania na fotel kierowcy jest domyślnie włączona i stanowi jedną z kilkuset personalizowanych funkcji w testowanym pojeździe. Sam fotel kierowcy, jak i pasażera jest elektrycznie regulowany w niemal każdej płaszczyźnie. A7 z parku prasowego Audi miało tapicerkę skórzaną Valcona z tłoczeniem rombu Audi Sport (opcja w cenie 13 130 zł). Szczerze pisząc spodziewałem się, że w aucie za ponad pół miliona złotych usiądę w fotelu wentylowanym i masażem. Masaży jednak nie było, wentylacji w fotelu również – zainteresowani takimi dodatkami będą musieli dopłacić jeszcze więcej, bo oczywiście stosowne wyposażenie opcjonalne jest w Audi dostępne. Wynikało to jednak z tego, że otrzymaliśmy pojazd doposażony w technologie, komputery i cyfrową inteligencję (w końcu to nas najbardziej interesuje), masaże nie mają z inteligencją nic wspólnego.

Audi A7 Sportback
Profile ustawień adaptacyjnego zawieszenia automatycznego (fot. Wintermute / CHIP).

W kwestii komfortu nie sposób pominąć znaczenia świetnego aktywnego zawieszenia pneumatycznego. To zastosowane w użytkowanym przez nas egzemplarzu Audi A7 Sportback stanowi topowe rozwiązanie w zakresie zawieszenia oferowanego do tego modelu przez Audi. Cena zawieszenia adaptive air suspension to 11 120 zł. Do pracy tego zawieszenia nie mamy absolutnie żadnych zastrzeżeń, zarówno w kontekście jego sprawności w rzeczywistych sytuacjach drogowych, a także jeżeli chodzi o szeroki zakres ustawień dostępnych kierowcy. Na poniższym wideo prezentowana jest animacja dotycząca właśnie adaptacyjnego, pneumatycznego zawieszenia zastosowanego w testowanym aucie.

Trzeba jednak zaznaczyć, że naszym zdaniem połączenie adaptacyjnego zawieszenia pneumatycznego oraz potężnych 21-calowych obręczy kół to nieszczególnie udany tandem. Głównie dlatego, że nie wszystkie drogi w Polsce to równe jak stół autostrady i drogi szybkiego ruchu. Przy tak dużych obręczach pojazd porusza się de facto na “naleśnikach” a nie oponach, co z kolei zmusza zawieszenie do bardziej aktywnej pracy. Naszym zdaniem 20 cali to optymalny rozmiar, który pogodziłby wrażenia wizualne z pożądanym komfortem.

Kolejnym technologicznym rozwiązaniem podnoszącym zarówno komfort, jak i pewność prowadzenia poruszającego się Audi A7 jest wspomniany już wcześniej system czterech kół skrętnych. Dzięki temu rozwiązaniu poprawiono zarówno manewrowość (blisko pięciometrowe usportowione auto skręca niczym samochód kompaktowy) jak i stabilność. System czterech kół skrętnych pracuje w różnym trybie w zależności od prędkości z jaką auto się porusza. System łączy dynamiczny układ kierowniczy przedniej osi z osobnym układem osi tylnej. Połączenie odbywa się za pomocą napędu wrzecionowego i drążków kierowniczych. Umożliwia to niezależne od siebie ustawienie kąta skrętu kół przedniej i tylnej osi. Przy prędkościach do 60 km/h, koła tylne skręcają w kierunku przeciwnym do kierunku skrętu kół przednich pod kątem maksymalnie pięciu stopni. Przy prędkościach wyższych, koła tylne skręcają w kierunku takim samym jak koła przednie, pod kątem maksymalnie dwóch stopni. Taki sam kierunek pozwala znacznie zwiększyć stabilność pojazdu poruszającego się ze znaczną prędkością np. podczas szybkiej zmiany pasa na autostradzie czy podczas manewrów takich jak wyprzedzanie czy omijanie.

Audi A7 Sportback to pojazd o bardzo szerokim zakresie funkcjonowania systemów odpowiedzialnych za asystę kierowcy w trasie, zarówno w ruchu miejskim, jak i pozamiejskim. Testowany pojazd wyposażono w wyspecjalizowany komputer (zFAS – zentrales Fahrerassistenzsteuergerät – cóż, to w końcu niemieckie auto…) oraz w następujące systemy asystujące:

  • Adaptacyjny tempomat współpracujący z pozostałymi systemami w tym również z nawigacją MMI Navigation Plus
  • System ostrzegania o odległości (front assist)
  • Audi pre sense 360 st.
  • Ostrzeżenie o zmianie pasa ruchu (lane assist)
  • Asystent skrzyżowań i skrętów
  • Asystent sytuacji awaryjnej (emergency assist)
  • Ostrzeżenie przy wysiadaniu
  • System kontroli zmęczenia kierowcy
  • Asystent widoczności w nocy (night assist)
Audi A7 Sportback
Przełącznik adaptacyjnego tempomatu w Audi A7 (fot. Wintermute / CHIP).

Czas krótko wyjaśnić jakie są możliwości poszczególnych, wymienionych na powyższej liście rozwiązań. Adaptacyjny tempomat w testowanym pojeździe pracuje w zasadzie w pełnym zakresie legalnych na polskich drogach prędkości, ustawienie zadanej prędkości jest banalnie proste, wystarczy wcisnąć przycisk Set na drążku tempomatu po lewej stronie kierownicy. Audi nie zdecydowało się na wyprowadzenie przycisków sterujących adaptacyjnym tempomatem na samą kierownicę wielofunkcyjną, jak to miało miejsce np. w testowanym przez nas wcześniej VW Arteonie, czy VW Passacie. Standardowo tempomat ustawia prędkość domyślną taką, z jaką się poruszamy w momencie wciśnięcia przycisku Set, zmiana prędkości to ruch gałką w górę, w dół lub do siebie. Przy uaktywnionych pozostałych systemach asystujących, po ustawieniu np. maksymalnej dozwolonej w danym rejonie prędkości możemy zdjąć nogę z gazu i hamulca. Auto samodzielnie będzie dostosowywać prędkość, albo do zadanej wartości, albo do prędkości pojazdu poprzedzającego.

Oczywiście system ostrzegania o odległości (front assist) działa również w przypadku, gdy nie korzystamy z adaptacyjnego tempomatu. Wtedy, gdy poruszamy się z prędkością powyżej ok. 65 km/h, system dokonuje pomiaru odległości z analizą prędkości pojazdu przed nami i aktywuje ostrzeżenie gdy pojazd poprzedzający znajdzie się poniżej ustawionego przez kierowcę progu ostrzegania. Przy czym należy zaznaczyć, że choć odległość jest konfigurowalna, to nie da się ustawić progu typu “jazda na zderzaku”. I dobrze. Bezpieczeństwo przede wszystkim.

Audi A7 Sportback
System noktowizyjny ostrzeże o pieszych i zwierzętach (fot. Wintermute / CHIP).

Za wykrywanie pojazdów poprzedzających, jak i innych obiektów znajdujących się na drodze (rowerzystów, motocyklistów, pieszych, czy większe zwierzęta) odpowiada rozbudowany system front assist. Skoro mowa o wykrywaniu przeszkód to testowane Audi A7 Sportback miało coś ekstra – noktowizyjny system Audi Night Vision. System ten działa tylko w nocy (ściślej: można go aktywować tylko, gdy włączymy normalne światła mijania – standardowo aktywne są światła automatyczne, czyli w dzień – te do jazdy dziennej).

Jego działanie jest bardzo intuicyjne i – musimy przyznać – bardzo skuteczne. Podczas testów auto już w odległości powyżej 100 metrów rozpoznaje pieszego czy zwierzę (większe – tj. takie, które w momencie kolizji może stanowić zagrożenie dla osób znajdujących się w pojeździe) znajdujące się nie tylko na samej jezdni, czy jej poboczu, ale również w najbliższym otoczeniu (np. na chodniku przy ulicy). Standardowo wykryta postać oznaczana jest żółtą ramką, co sugeruje zachowanie ostrożności, ale jednocześnie oznacza, że system nie wykrywa bezpośredniego zagrożenia. Rozwiązanie to nie poprzestaje na samej detekcji, ale dokonuje też analizy kierunku poruszania się obiektów i ich prędkości. Gdy pieszy zmierza szybko w stronę jezdni, lub znajduje się bezpośrednio na niej system otoczy postać czerwoną ramką, dodatkowo pojazd wyemituje sygnał dźwiękowy ostrzegający kierowcę, ostrzeżenie zostanie wyświetlone również na wyświetlaczu przeziernym (HUD). W razie braku reakcji auto powinno teoretycznie wykonać awaryjne hamowanie. Piszemy “teoretycznie” bo ze zrozumiałych względów, poruszając się po publicznych drogach nie doprowadzaliśmy do tak ryzykownych sytuacji.

Kolejnym interesującym systemem obecnym na pokładzie testowanego Audi A7 Sportback jest rozwiązanie o nazwie Audi pre sense, co producent nazywa czymś w rodzaju “siódmego zmysłu” w samochodzie. Dzięki czujnikom ultradźwiękowym i radarowym analizującym otoczenie poruszającego się pojazdu oraz kamerze zamocowanej przed lusterkiem wstecznym i skanującej to co się dzieje przed pojazdem kilkadziesiąt razy na sekundę, auto “wie” co się dzieje w najbliższym sąsiedztwie.

Poniższy film pokazuje działanie kolejnego systemu asystującego kierowcy – asystenta skrzyżowań. Podczas naszych testów nie mieliśmy sytuacji, w której np. pojazd nadjeżdżający z lewej na skrzyżowaniu równorzędnym próbował wymusić pierwszeństwo, ale animacja pokazuje jak zareagowało by Audi A7. Biorąc pod uwagę zachowanie auta w innych sytuacjach, nie mamy wątpliwości co do działania tego rozwiązania.

Kolejne interesujące rozwiązanie to coś, co po polsku nazwalibyśmy zapewne asystentem przewężeń na jezdni, lub asystentem robót drogowych. O co chodzi? Pojazd dostosowuje automatycznie tor jazdy w sytuacji, gdy normalny pas ruchu jest zwężony, częściowo zajęty czy w inny sposób zablokowany. Poniższa animacja wyjaśnia o co chodzi i jak działa ten system.

Do tego dochodzą jeszcze systemy znane nam z wcześniej testowanych aut. Takie jak np. emergency assist, czyli rozwiązanie które w razie gdy kierowca zdejmie ręce z kierownicy, po chwili zacznie się domagać uwagi prowadzącego. To domaganie się jest stopniowo coraz bardziej natarczywe, zaczyna się od wyświetlenia komunikatu że Lane Assist domaga się położenia rąk na kierownicy. W razie braku reakcji kierowcy samochód najpierw wykona krótkie acz dość gwałtowne przyhamowanie – ma to na celu ewentualne wybudzenie zapadającego w drzemkę kierowcę. Jeżeli i ta próba zawiedzie, inteligencja auta inicjuje kolejny program zakładający, że kierowca nie jest w stanie prowadzić i sytuacja jest poważna. Auto powoli zwalnia aż do całkowitego zahamowania, aktywuje oświetlenie awaryjne i dodatkowo łączy się automatycznie z wbudowanym pojazd systemem e-call czyli wzywaniem pomocy w razie wypadków.

Audi A7 Sportback to auto o bardzo szerokim zakresie autonomii, ale też jednocześnie o niezwykle bogatym spektrum personalizacji. Właściciel tego pojazdu może ustawić go tak, że auto będzie samodzielnie zwalniać przy wjeździe na teren zabudowany, hamować po wykryciu np. ograniczenia do 30 km/h przed szkołą itp. Ale możliwe jest również niemal dowolne rozluźnienie elektronicznej smyczy. Co przydaje się w obszarach intensywnie prowadzonych robót drogowych, gdzie oznakowanie niekoniecznie przystaje do sytuacji, a nawigacja ze względu na liczne przewężenia, przepusty, tymczasowo zbudowane i nieujęte w mapach objazdy, po prostu głupieje. Audi A7 Sportback to inteligentne auto skrojone pod inteligentnego, wymagającego i uwielbiającego technologie kierowcę. Dodajmy – bogatego. Nic dziwnego – w końcu pojazdy dla Lorda Vadera powstają w najlepszych dokach Imperium 😉