Audi A7 Sportback

Audi A7 Sportback – kierunek: technologiczna supremacja

Audi A7 to auto zdecydowanie przykuwające uwagę. Gdy pierwszy je zobaczyłem miałem wrażenie, że wsiadam do wehikułu drogowego Lorda Vadera. W nocy kokpit A7 wygląda znacznie bardziej futurystycznie, niż scenografia jakiegokolwiek pojazdu z Gwiezdnych Wojen. Co prawda nowe A7 hipernapędu nie ma, ale też niemało potrafi.

W skrócie

  • Przestronne wnętrze i duży bagażnik
  • Sprawnie działająca i w bardzo dużym stopniu konfigurowalna asysta kierowcy
  • Bardzo bogate opcji personalizacji
  • Znakomite nagłośnienie
  • Brak w pełni automatycznego systemu parkowania w testowym aucie
  • Większość opisywanych systemów podnoszących komfort i stopień autonomii pojazdu na drodze dostępne tylko jako płatne opcje

Nowe Audi A7 Sportback to druga generacja rasowego kompozytu luksusowej limuzyny i sportowego coupe. Auto skonstruowano na tej samej platformie co nowe Audi A8 - topową i najbardziej technologicznie dopieszczoną limuzynę z Ingolstadt. Egzemplarz testowy był - co charakterystyczne dla aut prasowych - nadzwyczaj bogato wyposażony. Mnóstwo systemów asystujących i zwiększających komfort podróży, znakomity system nagłośnieniowy BanG & Olufsen, czy rozbudowany system inforozrywki, w którym posiadacz auta może personalizować kilkaset (sic!) opcji.

Druga generacja Audi A7, samochodu łączącego cechy luksusowej limuzyny i auta ze sportowym zacięciem, pojawiła się na rynku pod koniec ubiegłego roku – początkowo tylko w jednej wersji silnikowej 55 TFSI. W tym roku Audi wzbogaciło tę serię udostępniając modele A7 50 TDI z nowoczesnym silnikiem diesla. Producent wraz z wprowadzeniem każdego kolejnego modelu na rynek potwierdza, że pozostaje wierny mottu marki brzmiącemu „przewaga dzięki technice”. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego A7. To auto naszpikowane technologią. Szczególnie testowany, ponadstandardowo wyposażony samochód.

Audi A7 Sportback – testowany egzemplarz

Audi A7 Sportback
Audi A7 Sportback 50 TDI quattro w całej okazałości (fot. Wintermute / CHIP).

Pełna nazwa handlowa egzemplarza testowego, który dotarł do naszej redakcji to Audi A7 Sportback 50 TDI quattro 210 kW tiptronic. Silnik napędzający testowanego przez nas mrocznego lorda szos to wprowadzona w tym roku 3-litrowa jednostka wysokoprężna (w tym kontekście oznaczenie modelu jako Audi A7 50 TDI może być dla niektórych mylące, jednak liczba 50 nie odnosi się do pojemności silnika). Silnik jest oczywiście turbodoładowany, co pozwala z sześciu cylindrów uzyskać 286 KM (210 kW) mocy oraz imponujące 620 Nm momentu obrotowego – parametry pozwalające bardzo sprawnie „rozbujać” to niemal dwutonowe (1955 kg) auto.

Reklama

Testowana przez nas odmiana, to jedna z dwóch obecnie dostępnych wersji silnikowych. Drugi wariant to – podobnie jak we wcześniej przez nas testowanych limuzynach Audi A6 C8 – silnik 3.0 TFSI o mocy 340 koni mechanicznych i momencie obrotowym 500 Nm. Tutaj również mamy małe zamieszanie z nazewnictwem, bo wersja benzynowa z trzylitrowym silnikiem nazwana została Audi A7 55 TFSI.

W testowanym przez nas pojeździe moc silnika przenoszona była na wszystkie cztery koła (napęd Quattro) za pośrednictwem 8-biegowej skrzyni automatycznej Tiptronic ze sprzęgłem hydrokinetycznym. Ponieważ mamy tu do czynienia z marką premium, raczej nie ma co liczyć na to, że Audi będzie tanie. Bazowa cena za model Audi A7 Sportback 50 TDI Quattro to 323 900 zł. Cena egzemplarza testowego jest jednak znacznie, znacznie wyższa i wynosi 578 680 zł, co wcale nie stanowi górnej granicy. Oczywiście w naszym teście będziemy zwracać uwagę, czy opisywana w danym momencie technologia, funkcja czy element wyposażenia jest składnikiem standardowym, czy też wymaga od potencjalnego nabywcy dopłaty. Zacznijmy od wyglądu zewnętrznego.

Audi A7 Sportback – wygląd zewnętrzny i pierwsze wrażenie

Testowany egzemplarz pasował nam do auta Lorda Vadera nie tylko ze względu na agresywną, sportową stylistykę, ale również ze względu na kolor. Oczywiście czarny. Co prawda Audi standardowo (w cenie wersji bazowej) oferuje model A7 z lakierem o nazwie czarny Briliant, ale w naszym egzemplarzu testowym był inny czarny, ten zwał się czarny Mythos, był lakierem metalicznym i kosztuje 5530 zł. Uwagę przykuwają olbrzymie obręcze kół ze stopu metali lekkich. 5-ramienne, V-design, kontrastowo szare i częściowo polerowane felgi testowanego pojazdu mają średnicę aż 21 cali (8,5 J x 21) i stanowią oczywiście wyposażenie opcjonalne, które razem z założonymi na nie oponami o ultraniskim profilu (255/35 R 21) w testowym egzemplarzu jest wyceniane przez producenta na kwotę 4460 zł. To cena niższa niż w oficjalnym konfiguratorze Audi (gdzie mamy stawkę 14 800 zł za te felgi), ale wynikała ona z tego, że testowe auto było doposażone w – również opcjonalny – pakiet stylistyczny S Line Exterieur (9 050 zł) i pakiet sportowy S Line (22 900 zł). Standardowo Audi oferuje model A7 50 TDI z 18-calowymi felgami i oponami 225/55 R 18. Jak widać design kosztuje i to niemało.

Najnowsze A7 to potężne auto, długość nadwozia tego sportbacka to niemal 5 metrów (dokładnie 4969 mm), szerokość – prawie 2 metry (1908 mm) i to bez bocznych lusterek.

Auto jak na usportowione nadwozie przystało jest niskie (wysokość 1422 mm). Dodatkowym sportowym akcentem jest umieszczony u zwieńczenia długiej pokrywy bagażnika, na łukowatej krawędzi auta elektrycznie wysuwany spojler. Wysuwa się on automatycznie powyżej 120 km/h. Rozstaw osi to niemal 3 metry (2926 mm). Na tej podstawie może się wydawać, że manewrowanie tym kolosem to koszmar kierowcy. Nic bardziej błędnego – mimo znacznych gabarytów testowana A7-ka była wyposażona w kilka rozwiązań znacznie poprawiających manewrowość.

Wymienić tu można przede wszystkim adaptacyjny, dynamiczny układ kierowniczy oraz system obu skrętnych osi (wyposażenie opcjonalne za 10 610 zł). Do tego dochodzą jeszcze inteligentni asystenci pomagający w manewrowaniu i parkowaniu oraz system dookólnej obserwacji otoczenia (system kamer 360 st. to opcja za 6430 zł). Inteligencja testowanego auta, o której jeszcze będziemy pisać to zasługa dwóch opcjonalnych pakietów. Pierwszy z nich to pakiet systemów wspomagający kierowcę w ruchu miejskim (7260 zł), natomiast drugi to systemy wspomagające kierowcę w ruchu pozamiejskim (3550 zł). Poszczególne systemy wchodzące w skład obu pakietów można oczywiście dobierać oddzielnie, ale w pakiecie jest taniej. Co nie znaczy, że tanio.

Skoro podziwiamy nadwozie tego auta, nie sposób pominąć oświetlenia. Znakomite reflektory przednie to najlepsze co niemiecka marka aktualnie w tym modelu oferuje. Reflektory HD Matrix LED z dodatkowymi światłami laserowymi to opcja w cenie 14 800 zł.

Oświetlenie to dynamicznie się adaptuje do aktualnej sytuacji na drodze, dzięki matrycowej strukturze LED-ów światła drogowe automatycznie dopasowują wiązkę w taki sposób, by nie oślepiać innych uczestników. Auto „wie” także kiedy zbliżamy się do zakrętu i z odpowiednim wyprzedzeniem doświetli właściwą dla konkretnego manewru stronę drogi.

Audi A7 Sportback – wnętrze

Audi A7 Sportback
Cyfrowy kokpit MMI nowego Audi A7 (fot. Wintermute / CHIP).

Wejście do auta nie wymaga od posiadacza pojazdu (i kluczyka w kieszeni) jakichkolwiek działań. System bezkluczykowego dostępu (opcja „kluczyk komfortowy” 4580 zł) usłużnie otworzy drzwi lub bagażnik po dotknięciu klamki. Nowe Audi A7 Sportback nie jest samochodem dla konserwatystów, kierowców lubujących się w analogowych i fizycznych pokrętłach czy przełącznikach. W nocy cyfrowy kokpit A7 wygląda niczym kabina samolotu

Otwarcie drzwi ujawnia ponadstandardowy system nagłośnieniowy Bang&Olufsen Advanced Sound System wyposażony w 19 głośników o łącznej mocy blisko 2000 W. Całość za jedyne 36 030 zł. Po zajęciu miejsca w fotelu kierowcy przed sobą mamy mnóstwo ekranów. Ten umieszczony za kierownicą, to ekran wirtualnego kokpitu. Ma on przekątną 12,3 cala. Obok, w konsoli centralnej zauważalnie skierowanej w stronę kierowcy widoczne są jeszcze dwa duże ekrany ciekłokrystaliczne. Pierwszy z nich to element systemu MMI Navigation plus – panel dotykowy MMI touch response (18 540 zł). Ekran ten daje dostęp do praktycznie wszystkich funkcji pokładowego systemu inforozrywki, częściowo umożliwia on również diagnostykę auta. Na przykład sprawdzenie poziomu oleju nie oznacza już ryzyka ubrudzenia się bagnetem, wystarczy wybrać jedną z licznych opcji w systemie pokładowym, a komputer dokładnie wyświetli aktualny poziom oleju w silniku. Drugi z ekranów dotykowych umieszczonych w konsoli środkowej auta to głównie panel sterowania klimatyzacją. Może się wydawać, że zastąpienie klasycznych pokręteł panelem dotykowym to przesada, ale Audi zadbało o wbudowanie we wszystkie ekrany dotykowe haptycznej informacji zwrotnej. Po prostu dotknięcie jakiegoś aktywnego elementu ekranu wywołuje wyczuwalną przez użytkownika wibrację, dzięki czemu nie trzeba odrywać wzroku od jezdni w trakcie prowadzenia by zmienić np. nastawy klimatyzacji czy nawigacji.

Zresztą panel klimatyzacji pełni również rolę panelu interakcji – w zależności od wybranej funkcji może on być również klawiaturą ekranową, lub panelem rozpoznawania znaków, po którym możemy pisać np. palcem. Za pomocą przycisku umieszczonego w wielofunkcyjnej kierownicy mamy możliwość również aktywacji sterowania głosowego – oczywiście po polsku. Pod tym względem Audi A7 okazało się zauważalnie lepsze od testowanego wcześniej przez nas BMW 6 Gran Turismo, auta o podobnym poziomie cenowym, w którym jednak sterowanie głosowe w języku polskim nie było dostępne. Audi poprawnie rozpoznaje komendy nawigacyjne, np. „prowadź do „, albo „znajdź najbliższy parking” (lub stację bezynową, szpital itp). Głosowo możemy również korzystać z pokładowego systemu łączności – umożliwia on realizowanie połączeń zarówno za pośrednictwem wbudowanej w pojazd karty SIM, bądź też za pośrednictwem sparowanego z komputerem pokładowym smartfonu kierowcy. Testowany pojazd wyposażony był również w wyświetlacz przezierny (head-up display), który w tym modelu nie miał postaci wysuwającej się z przodu, przed kierowcą, niewielkiej szybki, lecz obraz był rzutowany przez niewielki projektor wprost na przednią szybę. Zakres przekazywanych za pośrednictwem HUD-a informacji zależy od aktualnej konfiguracji, aktywności systemów asystujących, tego czy aktywna jest nawigacja lub system noktowizyjny.

Ekranem dotykowym dysponują również pasażerowie tylnych foteli. Mają oni do swojej dyspozycji dotykowy panel sterowania dwiema kolejnymi strefami klimatyzacji. Oprócz tego w tym miejscu auto testowe było wyposażone w dwa dodatkowe złącza USB oraz gniazdko elektryczne 12V (tzw. gniazdo „zapalniczki”). Klimatyzacja czterostrefowa (dwie strefy z przodu i tyle samo z tyłu) nie jest wyposażeniem standardowym. W testowym egzemplarzu była to opcja wyceniana na 4 470 zł. Również z przodu kierowca bądź pasażer przedniego fotela mają do swojej dyspozycji dwa gniazdka USB, które wraz ze slotem na kartę SIM, kartę SD i ładowarką indukcyjną dla smartfona umieszczono w schowku w podłokietniku.

Jak na rasowe, usportowione gran turismo przystało, nowe Audi A7 jest nie tylko duże i wygodne w kabinie pasażerskiej, ale dysponuje też bagażnikiem mieszczącym bagaże do naprawdę dalekich podróży. Bagażnik przy normalnie złożonych siedzeniach ma pojemność 535 litrów. To co prawda nieco mniej niż w testowanym przez nas wcześniej VW Arteonie, czy BMW 6 Gran Turismo, ale różnica jest pomijalna, bo bagażnik jest po prostu wielki. Gdyby dla kogoś to było zbyt mało miejsca, po złożeniu oparć tylnych foteli pojemność wzrasta do niemal 1400 litrów. W bagażniku nie znaleźliśmy zbyt wiele elektroniki, oświetlenie jego wnętrza to eleganckie paski ledowe. Z praktycznych dodatków są haczyki na zakupy, siatka ochronna czy umieszczone w komorze bagażnika gniazdko 12V (np. do samochodowej lodówki). OK, czas na jazdę.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.