Najważniejsze bomby w historii. Dziś liczy się precyzja, a Rosja nie nadąża za zmianami

Jak ważna jest precyzja podczas bombardowania? Przed wiekiem nie zwracano na to specjalnie uwagi, ale na całe szczęście rozwój bomb lotniczych poszedł w tym kierunku, aby m.in. zwiększyć skuteczność nalotów przy jednoczesnym zminimalizowaniu strat wśród cywilnej infrastruktury i samych cywilów. Stany Zjednoczone były w tym prekursorami, podczas gdy Rosja swoimi ostatnimi prototypami pokazuje, że konieczną rewolucję nieco przespała.
Rozwój bomb lotniczych idzie w dobrym kierunku
Rozwój bomb lotniczych idzie w dobrym kierunku

Precyzyjne bombardowanie stało się koniecznością. Rozwój bomb lotniczych tę skuteczność zapewnił

W czasach II Wojny Światowej nie przejmowano się zbytnio stratami w cywilach oraz niewojskowej infrastrukturze. Pierwsze próby opracowania znanej nam dziś formy precyzyjnych bomb lotniczych zawiodły przez braki w technologii (udało się to w pełni tylko III Rzeszy wraz z opracowaniem bomby Fritz X w 1943 roku), przez co ciągle bazowano najczęściej na surowej trajektorii balistycznej, matematyce i konieczności osiągania konkretnych wysokości, kąta nachylenia oraz prędkości podczas lotu. Rozwój bomb lotniczych już wtedy próbował obrać dobry kierunek, aby m.in. poprawić skuteczność bombardowania w nocy i choć dążenia do tego finalnie skończyły się źle, to na ich kanwie opracowano z czasem podstawę do technologii precyzyjnego bombardowania.

Czytaj też: Marynarka USA dostanie nowe drony. Niewidzialni zabójcy spenetrują wrogą obronę powietrzną

Fritz X – pierwsza na świecie bomba z systemem naprowadzania

Potrzeba opracowania sposobu do przeprowadzania precyzyjnego bombardowania narodziła się z wielu czynników, ale wśród nich dwa wydają się znacząco odstawać. Wraz z rozwojem systemów obrony przeciwlotniczej i myśliwców, dla których zestrzelenie bombowca było niegdyś stosunkowo proste, angażowanie wielu bombowców jednocześnie do jednej misji na chronionym przez wroga terytorium było obarczone zbyt wielkim ryzykiem. Niska precyzja rażenia stawała się też problemem, kiedy infrastruktura wojskowa znajdowała się wśród obiektów cywilnych i tak oto (zwłaszcza po zimnej wojnie) zaczęto przywiązywać coraz większą wagę do bomb kierowanych.

BOLT-117 – pierwsza na świecie bomba kierowana laserowo

Czytaj też: Rosja wprowadziła trzy nowe okręty na służbę. Jeden z nich może rozpętać nuklearną zagładę

O ile pierwsze wersje inteligentnych bomb, które zamiast spadać na cel po balistycznej trajektorii, zaczęły w ich kierunku “szybować” powstawały już na początku drugiej połowy XXI wieku, dwie z nich znacząco się wyróżniały. Mowa o kierowanej laserowo bombie BOLT-117 opracowanej przez amerykańską firmę Texas Instruments w 1967 roku, która udowodniła znaczącą przewagę wiązki lasera nad stosowaną najczęściej do tej pory łącznością radiową, jak i potencjalnie największej rewolucji w precyzyjnym bombardowaniu – pierwszej bombie wykorzystującej system GPS.

Pierwsza bomba kierowana sygnałem GPS

Kiedy system globalnej radionawigacji powstał w latach 80-tych, zapewniał dostęp do precyzyjnej lokalizacji tylko wojsku, ale w latach 90. uległo o zmianie, kiedy rząd USA udostępnił go również cywilom. Nadal jednak Pentagon wiązał z GPS-em wielkie nadzieje, czego przejawem było dążenie do uczynienia z bombowców B-2 czegoś ponownie użytecznego, jako że po zimnej wojnie straciły swoją główną kratę przetargową (latanie z bombami jądrowymi tak, jakby były to bomby konwencjonalne). Ze swoimi atomówkami B-2 nie musiał przywiązywać zbytniej wagi do precyzyjnego atakowania celów przez zasięg rażenia tej broni, ale to musiało się zmienić i w grę nie wchodziło wykorzystywane już zarówno laserowe, jak i radiowe kierowanie bomb. Było to niemożliwe przez (kolejno) wysoki pułap oraz jawne wyjawienie pozycji samolotu radarom.

Czytaj też: “Nowa” bomba lotnicza Rosji jest ucieleśnieniem zacofanego stanu państwa i jego brutalności

Amerykańska bomba GAM

Panaceum na użyteczność bombowców B-2 były pierwsze w historii bomby kierowane sygnałem odbieranym z satelitów na orbicie w postaci GAM (GPS Aided Munition), które powstały dzięki zaangażowaniu Northrop Grumman. To one położyły podwaliny pod znacznie bardziej znane bomby Joint Direct Attack Munition (JDAM), które swoją popularność zawdzięczają temu, że szybko zastąpiły GAM (będące z początku modyfikacjami bomb Mk 84), bo już w 1997 roku.

W toku rozwoju i testów GAM udowodniono, że połączenie nawigacji inercyjnej z GPS oraz dodanie do bomby aktywnego zestawu płetw jest w stanie zwiększyć precyzję bombardowania z promienia ponad 12 metrów do około 6 metrów. Same bombowce musiały również doczekać się modyfikacji poprzez dodanie do nich systemu GATS, dzięki któremu mogły odbierać dane GPS i tym samym lokalizować się z wyższą dokładnością podczas lotu bez względu na warunki (np. noc, czy wysoki pułap lotu).

Dziś precyzyjne bombardowanie jest więc czymś standardowym, a wręcz stanowi doktrynę zaawansowanego, współczesnego wojska. Przynajmniej w teorii, bo niektóre potęgi w ciągu ubiegłego roku udowodniły światu, że mentalnie nadal są wiele dekad za “Zachodem” i różnica ta będzie się tylko pogłębiać.