Battlefield 6 może uratować serię. I robi to w najbardziej klasyczny sposób

Za trzy dni świat gier wideo może doświadczyć czegoś niezwykłego. Battlefield 6 wkracza na rynek z ogromnym bagażem oczekiwań, ale też z kilkoma rozwiązaniami, które mogą zaskoczyć nawet najbardziej wymagających graczy. Czy po latach problemów technicznych i rozczarowań seria wreszcie wraca do formy? Bo wydaje się, że twórcy postanowili wyciągnąć wnioski z poprzednich porażek.
Battlefield 6 może uratować serię. I robi to w najbardziej klasyczny sposób

Kompletna gra na nośniku fizycznym. EA wraca do korzeni!

Najciekawszą zmianą w Battlefield 6 jest decyzja o umieszczeniu całej zawartości gry na płycie. Wersja detaliczna produkcji na PlayStation 5 zawiera kompletny produkt bez konieczności pobierania dodatkowych plików. To znaczący krok w branży (chociaż trudno powiedzieć, czy do przodu, czy do tyłu), gdzie coraz częściej fizyczne nośniki służą jedynie jako klucze aktywacyjne do pobrania właściwej gry z internetu.

Dla graczy oznacza to możliwość rozpoczęcia rozgrywki natychmiast po włożeniu płyty do konsoli — jak za starych dobrych czasów. Zarówno kampania jednoosobowa, jak i wszystkie tryby wieloosobowe są dostępne od razu. To szczególnie ważne dla osób z ograniczonym transferem danych lub wolniejszym łączem internetowym. Co ciekawe, serwery do gry wieloosobowej zostały już uruchomione dla posiadaczy wczesnych kopii. To dobry znak, sugerujący, że twórcy tym razem lepiej przygotowali się do premiery.

Czytaj też: Graliśmy już w Battlefield 6 i… wow! Powrót kultowej marki w wielkim stylu

Realne prognozy i optymalizacja

Firma analityczna Ampere Analysis szacuje, że gra zgromadziła już około 1,7 miliona zamówień przedpremierowych. Przewiduje się, że w pierwszym tygodniu sprzedaży osiągnie poziom 5 milionów egzemplarzy. To ambitne liczby, biorąc pod uwagę konkurencję na rynku i historię serii.

Deweloperzy skupili się na optymalizacji technicznej dla różnych platform, w tym Xbox Series S, który często bywa pomijany przez twórców gier. To rozsądne posunięcie, biorąc pod uwagę krytykę poprzednich odsłon serii za problemy z wydajnością.

Czytaj też: Nowy Battlefield nadchodzi! „Najbardziej ambitny projekt w historii serii”

Opinia byłego twórcy serii

Patrick Söderlund, były szef DICE i obecny dyrektor generalny Embark Studios, wyraził się pozytywnie o nadchodzącej grze. Człowiek, który współtworzył serię Battlefield, przyznaje, że nowa odsłona zrobiła na nim dobre wrażenie:

To dziwne. Przecież to my zbudowaliśmy Battlefield! Ale szczerze mówiąc, kiedy zobaczyłem Battlefield 6 i to, co zespół z nim zrobił, wiem, ile czasu i energii w to włożono. Myślę, że wygląda naprawdę dobrze i bardzo się cieszę, że tak jest.

Söderlund zapowiedział, że sam zamierza zagrać w nowego Battlefielda, przynajmniej do czasu premiery własnej gry ARC Raiders zaplanowanej na 30 października.

Czytaj też: Recenzja Ghost of Yōtei. Piękna i brutalna Japonia napędzana zemstą

Plany konkurencji

Embark Studios, założone przez byłych deweloperów DICE, planuje długoterminowe wsparcie dla swojej gry THE FINALS. Studio zobowiązało się do utrzymywania tytułu przez kolejne pięć lat, co w branży gier jako usługi stanowi poważne zobowiązanie. Patrick Söderlund przyznał:

W tej chwili nie widzę powodu, dla którego nie mielibyśmy kontynuować wspierania go przez następne pięć lat.

THE FINALS, wydane w grudniu 2023 roku, zawiera wiele elementów znanych z serii Battlefield, szczególnie zaawansowany system destrukcji otoczenia. We wrześniu uruchomiono ósmy sezon gry, wprowadzający nową broń i ulepszenia fizyki zniszczeń.

Czytaj też: Od fanowskiego projektu do kontrowersyjnej trylogii. Jak Tripwire zmieniło Killing Floor na zawsze

Co to oznacza dla graczy?

Decyzja o umieszczeniu pełnej gry na płycie to więcej niż tylko gest w stronę tradycjonalistów. W czasach, gdy niektóre tytuły wymagają pobrania nawet 100 GB dodatkowych danych, możliwość natychmiastowego rozpoczęcia gry staje się prawdziwym luksusem. To dość przewrotne, trzeba przyznać.

Czy Battlefield 6 spełni oczekiwania? Pierwsze sygnały są obiecujące, ale prawdziwy test dopiero przed nami. Gra trafi do sprzedaży 10 października na PC, PlayStation 5, Xbox Series X i Xbox Series S. Dopiero wtedy okaże się, czy twórcom udało się połączyć sprawdzoną formułę z nowoczesnym podejściem do dystrybucji i optymalizacji. W międzyczasie przeczytajcie nasze pierwsze wrażenia z trybu multiplayer.

Czytaj też: Czy warto zagrać w Borderlands 4? Najnowsza odsłona serii znów mnie roz(o)czarowała

Tym razem naprawdę wydaje się, że deweloperzy podjęli kilka rozsądnych decyzji, które mogą przełożyć się na lepsze wrażenia graczy. Czas pokaże, czy to wystarczy, aby przywrócić serii dawną świetność.

Kacper CembrowskiK
Napisane przez

Kacper Cembrowski

Szef działu wideo
Dziennikarz z wykształcenia, ale przede wszystkim z pasji i wyboru. Zacząłem pisać do internetu w wieku 15 lat — od branży gamingowej płynnie przeszedłem do nowych technologii, z czasem poszerzając je także o motoryzację. Po drodze zacząłem również coraz częściej stawać przed kamerą i za nią. Na co dzień zajmuję się tworzeniem i rozwijaniem treści technologicznych w wielu formach. Piszę artykuły, recenzje, felietony i scenariusze, nagrywam oraz montuję materiały wideo, prowadzę wywiady i realizuję formaty wideo oraz podcastowe. Równolegle rozwijam projekty w mediach społecznościowych. Regularnie relacjonuję najważniejsze targi technologiczne i motoryzacyjne na całym świecie, testuję najnowszy sprzęt oraz samochody, a także pracuję przy współpracach komercyjnych z markami i uczestniczę w procesach sprzedażowych oraz projektowych związanych z mediami i content marketingiem. Od 2020 roku prowadzę również własny podcast. Praca z mikrofonem i kamerą jest dla mnie naturalnym przedłużeniem dziennikarstwa — pozwala opowiadać o świecie nowych technologii, motoryzacji i współczesnej kultury w bardziej bezpośredni sposób. Fascynuje mnie technologia w każdej postaci — szczególnie ta nowoczesna, choć retro sprzęty mają w moim sercu specjalne miejsce (transparentne obudowy zawsze wygrywają). Uwielbiam japońską (pop)kulturę, katalońską piłkę nożną, sprzęty z Cupertino, samochody elektryczne (i najlepiej ze stali nierdzewnej), minimalistyczny design, dystopijny streetwear i anti-fashion, a muzyka towarzyszy mi całą dobę. Najlepiej czuję się w studiu nagraniowym, na planie wideo albo w samolocie.