Kolejny cios w potęgę pancerza. Ta broń to nowy pogromca czołgów

Turcja pokazała nową broń, która ma tym razem uderzać tam, gdzie czołg jest najsłabszy i nie potrzebuje wielkiej wyrzutni ani pojazdu. System KARAOK ma jednak w rękawie sporo ciekawych sztuczek.
Kolejny cios w potęgę pancerza. Ta broń to nowy pogromca czołgów

Współczesna wojna lądowa nie wygląda już jak starcie dwóch kolumn pancernych, które suną na siebie po otwartym terenie i rozstrzygają wszystko grubością stali oraz kalibrem działa. Dziś nad każdą załogą wiszą drony, krążą sensory, a każda sekunda postoju może zamienić się w wyrok. Dlatego właśnie wyścig zbrojeń nie dotyczy już tylko nowych czołgów, ale również tego, czym piechota ma zatrzymać pancerne pojazdy szybko, z ukrycia i bez wystawiania się na natychmiastowy kontratak. Właśnie w ten krajobraz wpisuje się najnowszy turecki test broni KARAOK.

Cztery strzały pocisku KARAOK, a każdy mówi coś innego

W połowie kwietnia 2026 roku turecka firma Roketsan poinformowała o serii czterech wystrzałów pocisku KARAOK w różnych scenariuszach użycia. Tym razem chodzi o broń, która ma działać zarówno wtedy, gdy przeciwnik pojawia się niemal nagle przed stanowiskiem, jak i wtedy, gdy piechota chce uderzyć z dystansu w słabszą, górną część opancerzonego celu. Dlatego właśnie testy dotyczyły trafienia bezpośredniego z 76 metrów, z 400 metrów i dwóch trafień w trybie z górnej półsfery na dystansie 1400 i 2050 metrów. Tego typu szczegółowe podejście do rozdzielenia dystansów jest bardzo istotne, bo wiarygodność ręcznego systemu przeciwpancernego nie kończy się na tym, czy trafi w idealnych warunkach. Liczy się to, czy zachowuje użyteczność wtedy, gdy nie wszystko idzie po myśli producenta.

Czytaj też: Najdziwniejszy samolot wojskowy? XF-85 Goblin to latające jajko, które miało bronić bombowców

Strzał z 76 metrów jest tu szczególnie ciekawy, bo właśnie takie bardzo krótkie dystanse bywają najbardziej niewygodne dla lekkiej piechoty. W teorii nowoczesny pocisk kierowany ma dawać przewagę, ale w praktyce na tak małym dystansie liczy się już nie tylko celność, ale też czas reakcji, szybkość procedury odpalenia i możliwość natychmiastowego zejścia ze stanowiska. Z kolei trafienia z 1400 i 2050 metrów w specjalnym trybie “z góry” pokazują, że KARAOK ma być bronią wymierzoną nie tylko w bok lub przód pojazdu, ale przede wszystkim w jego dach, czyli tę strefę, którą od dawna traktuje się jako jeden z najwrażliwszych obszarów nowoczesnego pancerza.

Co właściwie potrafi KARAOK?

Wchodząc w szczegóły samej konstrukcji, KARAOK to przenośny, odpalany z ramienia pocisk przeciwpancerny klasy fire-and-forget (wystrzel i zapomnij) z obrazującą głowicą termiczną. Ta broń ma średnicę 125 mm, deklarowany zasięg 2,5 km, dwa tryby ataków (bezpośredni i top-attack), a całość z pociskiem oraz tubą startową ma ważyć poniżej 16 kg. Mówimy więc o sprzęcie, który nie należy do kategorii ciężkich wyrzutni wymagających pojazdu lub dwuosobowej obsługi z rozbudowanym zapleczem, ale do klasy uzbrojenia, która ma iść z piechotą i działać w dzień oraz w nocy.

Czytaj też: Armia USA dała robotom karabiny maszynowe! Żołnierze nie idą już pierwsi na pole walki

Ten zestaw cech stawia KARAOK bardzo blisko nowoczesnej filozofii lekkiego pocisku przeciwpancernego, w której najważniejsze są trzy rzeczy: szybkie wykrycie celu, zablokowanie go w systemie celowniczym przed odpaleniem i możliwość zerwania kontaktu zaraz po wystrzale. Właśnie dlatego systemy tego typu są tak cenne na polu walki nasyconym obserwacją. Operator nie chce dziś prowadzić pocisku przez długie sekundy i zdradzać swojej pozycji bardziej, niż to konieczne. Chce odpalić, zmienić miejsce i przeżyć, choć musimy pamiętać, że sama idea fire-and-forget nie jest nowa, ale w realiach wojny pod ciągłym okiem dronów zyskała jeszcze większe znaczenie niż dekadę temu.

Z opublikowanego materiału nie dowiadujemy się, jak wyglądały warunki maskowania celu, czy pojazd stosował zasłony, czy sprawdzano odporność na bardziej złożone przeciwdziałanie albo jak system zachowuje się pod presją typową dla walki manewrowej. Test poligonowy może potwierdzić, że konstrukcja działa zgodnie z założeniami, ale nie potwierdza jeszcze automatycznie, że równie gładko poradzi sobie w środowisku zakłóceń, chaosu i wymuszonej improwizacji.

Czytaj też: Nowa broń Ukrainy właśnie ujawniona. Pocisk Koral budzi ogromne nadzieje

To zresztą problem znacznie szerszy niż sam KARAOK. Dzisiejsze wozy pancerne są coraz częściej projektowane lub modernizowane z myślą o aktywnych systemach ochrony, czujnikach ostrzegania, maskowaniu termicznym i zabezpieczeniu stref ataku z góry. Innymi słowy, pociski przeciwpancerne rozwijają się równolegle z pancerzem, a nie zamiast niego. Dlatego nawet bardzo udane próby strzelania nie kończą dyskusji o tym, kto ma przewagę. One tylko pokazują, że Turcy nie chcą zostać z tyłu w wyścigu, w którym piechota musi mieć odpowiedź na ciężki sprzęt przeciwnika.

Źródła: Turfdef, Army Recognition

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.