YT Decoy X CORE to nie jest rower dla kogoś, kto szuka lekkiego e-bike do spokojnych przejażdżek po szutrze. Mówimy tutaj bowiem o e-enduro z aluminiową, hydroformowaną ramą, zawieszeniem V4L z 160 mm skoku z tyłu, widelcem 170 mm z przodu i konfiguracją kół mieszaną, czyli 29 cali z przodu oraz 27,5 cala z tyłu. Wszystkie wersje CORE korzystają z tego samego systemu napędowego Avinox M2S i akumulatora o pojemności 800 Wh, a YT nie próbuje sprzedać tu idei uniwersalnego roweru “do wszystkiego”.

W ogólnym rozrachunku Decoy X CORE jest długi, niski, ma płaski kąt główki ramy 64,2 lub 63,9 stopnia zależnie od ustawienia flip-chipa, stromy kąt rury podsiodłowej 78,4 lub 78,1 stopnia i 442-milimetrowe tylne widełki we wszystkich rozmiarach. Reach zaczyna się od 435 mm w rozmiarze S i rośnie po 20 mm aż do 515 mm w XXL. Innymi słowy, ten rower ma stabilizować zjazd, pomagać na stromych odcinkach i wybaczać sporo tam, gdzie lżejszy sprzęt zaczyna już przypominać narzędzie do sprawdzania odwagi właściciela.
Avinox M2S jest tu najważniejszy, ale nie z powodu samej liczby watów
Na papierze Avinox M2S wygląda absurdalnie. Standardowo mówimy o maksymalnie 1300 watów mocy szczytowej i 130 Nm momentu obrotowego, a w trybie Boost o krótkich impulsach do 1500 watów i 150 Nm. W rowerze. Nie w skuterze, nie w lekkim motocyklu elektrycznym, a w maszynie, którą nadal prowadzi się nogami, balansem ciała i odrobiną zdrowego rozsądku. Wszystko to w czasach, kiedy jeszcze niedawno pełnoprawne mocne napędy e-MTB kręciły się w okolicach 85 Nm, więc skok w okolice 130-150 Nm nie jest byle czym.
Czytaj też: Złodzieje rowerów dorobili się własnej mapy. Bardzo dobrze, bo sam padłem ich ofiarą

Tutaj trzeba jednak uważać z interpretacją, bo sama liczba watów może prowadzić do złych wniosków. Europejski rower nadal musi trzymać się reguł związanych z mocą ciągłą i odcięciem wspomagania przed 25 km/h, więc nawet takie ekstremalne konstrukcje nie oznaczają automatycznie legalnego motocykla bez tablicy rejestracyjnej. Sedno leży gdzie indziej, bo w tym, jak napęd oddaje chwilową moc podczas podjazdu, ruszania z trudnego miejsca, przechodzenia przez techniczne sekcje i ratowania tempa tam, gdzie zwykły rower wymagałby zejścia z siodełka. Regulacja unijna wyłącza z homologacji pojazdów silnikowych rowery z pedałowaniem wspomaganym, gdy pomoc działa tylko podczas pedałowania, moc ciągła nie przekracza 250 watów, a wsparcie zanika przed 25 km/h.

Swoją drogą, zdradzałem już jakiś czas temu prawdę o elektrycznych rowerach, której się boisz, gdzie wyjaśniałem konsekwencje montowania elektrycznego napędu w rowerze. Nie rozpisałem tam jednak jednej szczególnej kwestii – możliwości silnika, który dziś przyjmuje formę zarówno delikatnego, jak i pełnego wspomagania mocą, której kilka lat temu nawet byśmy nie oczekiwali. Świat ma z tym jednak coraz większy problem. Kontynuację tego tematu znajdziecie w tym artykule.
Czytaj też: Nowy standard kół rowerowych? Miały być tylko szybkie, a stały się czymś więcej

Swoją drogą, kiedy Avinox pojawił się w świecie e-MTB, wyglądał trochę jak technologia przeniesiona z innej branży i wsadzona w ramę rowerową. Ten wątek rozbierałem już przy tajemnicy potężnej mocy w rowerach elektrycznych DJI, bo wejście DJI do e-bike’ów od początku nie wyglądało jak grzeczna próba dorobienia kolejnego akcesorium. YT nie jest zresztą jedyną marką, która poszła w Avinox. Przy premierze nowego M2S wokół tego systemu pojawiło się około 20 marek zapowiadających własne modele.
Cztery wersje CORE, ale jeden charakter
Ceny naturalnie nie są niskie. Decoy X CORE 1 kosztuje 4499 euro, czyli po przeliczeniu około 19 tys. zł. CORE 2 za 5499 euro wychodzi za około 23,3 tys. zł, CORE 3 za 6499 euro to około 27,5 tys. zł, a CORE 4 za 7499 euro dobija do około 31,7 tys. zł. Launch Edition za 8499 euro to już okolice 36 tys. zł. Zakres jest więc szeroki, a wszystko zaczyna się od CORE 1, który nie wygląda jak smutny wariant zrobiony po kosztach. Ma Marzocchi Bomber Z1 Rail 2.0 z przodu, Marzocchi Bomber Air z tyłu, napęd SRAM Eagle 90 Transmission, hamulce SRAM DB8 Stealth z tarczami 220 mm z przodu i 200 mm z tyłu, koła WTB Sporterra Tough oraz opony Continental Kryptotal o szerokości 2,4 cala. Masa deklarowana w rozmiarze S wynosi 24,8 kg. Swoją drogą, jest to najlżejszy z modeli CORE, choć przy tej kategorii bardziej mówimy o czołgu na dwóch kołach niż o sprzęcie, który wnosi się na czwarte piętro z uśmiechem.

CORE 2 idzie w stronę mocniejszego osprzętu, bo ma Fox 38 Float Performance Grip z przodu, Fox DHX Performance z tyłu, SRAM Eagle 70 Transmission, hamulce SRAM Maven Base z tym samym układem tarcz 220/200 mm i koła DT Swiss H 1900 na piastach 370 LN. Masa w rozmiarze S rośnie do 25,4 kg. CORE 3 przeskakuje zaś na RockShox ZEB Ultimate Charger 3.2 i RockShox Vivid Ultimate, zostawia SRAM Eagle 90 Transmission, dorzuca hamulce SRAM Maven Silver oraz koła DT Swiss HX 1700 na piastach 350 DEG. Masa wynosi 25 kg w rozmiarze S.
Czytaj też: Wydawało mi się, że to normalny rower. Wtedy zobaczyłem jego tytanowe serce

CORE 4 jest najbardziej doposażoną wersją z nowej czwórki. Dostaje Fox 38 Float Factory GripX2, Fox X2 Factory, przewodowy SRAM S1000 AXS Transmission, hamulce SRAM Maven Silver, koła DT Swiss HX 1500 z piastami 240 DEG, opony Continental Kryptotal w mieszance Super Soft z przodu i Soft Downhill z tyłu, kierownicę Title AH1 35 o szerokości 800 mm i 38 mm wzniosu oraz sztycę YT Postman v2. Masa w rozmiarze S to 25,1 kg. Innymi słowy, CORE 4 celuje w klienta, który chce pełnoprawnego e-enduro bez sięgania po limitowaną Launch Edition.

YT Decoy X CORE pokazuje, że e-MTB przestają prosić o akceptację
Najważniejszy wniosek? Elektryczne rowery górskie przestały tłumaczyć się z własnego istnienia. Jeszcze kilka lat temu dyskusja często sprowadzała się do pytania, czy e-bike “oszukuje”. Dziś takie pytanie brzmi coraz bardziej jałowo, bo sprzęt typu YT Decoy X CORE nie próbuje zastępować klasycznego MTB. On tworzy osobną kategorię doświadczenia, bo znacznie cięższą, szybszą na podjazdach, bardziej zależną od elektroniki, droższą w serwisie, ale też otwierającą teren, który wcześniej dla wielu osób był zarezerwowany dla najmocniejszych nóg albo wyciągów. Dlatego patrzę na Decoya X CORE jak na rower, który nie wszystkim powinien się podobać i w sumie to dobrze. Nie każdy potrzebuje bowiem 800 Wh, 160/170 mm skoku, około 25 kg masy i napędu, który w trybie Boost dobija do 150 Nm. Jednak właśnie takie maszyny najlepiej pokazują, gdzie skręca branża, gdy przestaje udawać, że elektryfikacja ma być tylko cichą pomocą.
Źródła: Bikerumor, YT Industries

