THUNDART zaczął niszczyć i bardzo dobrze, bo Francja potrzebowała tak potężnej broni

Od lat biję w jeden bęben – produkcja uzbrojenia w kraju to podstawa silnej armii. Francja również to wie i dlatego zrobiła ogromny krok w kierunku niezależności, stawiając na THUNDART.
M270 MLRS

M270 MLRS

Ostatnie lata w Europie wyglądały tak, jakby największym problemem w kwestii artylerii rakietowej był wybór dostawcy. Amerykański HIMARS, południowokoreański Chunmoo, izraelski PULS, modernizowane M270 – wszystko dało się kupić, zamówić, wpiąć w plan modernizacji i dumnie ogłosić rewolucję zbrojeniową. Jednak wojna w Ukrainie i przedziwna sytuacja na arenie międzynarodowej brutalnie przypomniały o tym, że zakupy za granicą nie są idealnym rozwiązaniem. Ideałem jest lokalna produkcja broni, która jest nie tylko niezależna od innych państw, ale też napędza rodzimą gospodarkę. Właśnie dlatego francuski THUNDART tak mocno przykuł moją uwagę.

THUNDART przeszedł pierwszy sprawdzian

W połowie kwietnia MBDA i Safran Electronics & Defense przeprowadziły pierwszy strzał demonstracyjny amunicji THUNDART na poligonie DGA Essais Missiles na Île du Levant. Informacja ta została opublikowana dopiero pod koniec kwietnia i podkreśliła, że test miał potwierdzić kluczowe założenia konstrukcyjne, rozwiązania napędowe oraz zachowanie pocisku w warunkach typowych dla nowoczesnej trajektorii rakietowej.

Czytaj też: Kilka lat temu w to nie wierzyłem. Teraz firma z USA pokazała klasę w przestworzach

Według MBDA od “czystej kartki” do demonstracji minęło 18 miesięcy, a uzyskane osiągi przekroczyły oczekiwania, a to tempo jest tu niemal równie ważne jak sam wynik. W europejskich programach zbrojeniowych często bowiem problemem nie jest brak kompetencji, tylko rozciągnięcie prac na lata konsultacji, analiz i przetargowych kompromisów.

Jeśli zaś idzie o samą genezę, to THUNDART powstał w odpowiedzi na francuski program FLP-T, czyli Frappe Longue Portée Terrestre, który to został uruchomiony przez DGA w 2023 roku jako sposób na zastąpienie wysłużonych systemów artylerii LRU. MBDA i Safran rywalizują w nim z konsorcjum Thalesa i ArianeGroup, a wybór zwycięskiego rozwiązania ma zapaść jeszcze w tym roku (2026).

Dziewięć wyrzutni to za mało na wojnę tej skali

Francuski problem jest prosty – tamtejsza armia ma zaledwie dziewięć wyrzutni LRU (w aktywnej służbie ponoć ledwie 7), czyli francuskiej odmiany gąsienicowego M270 MLRS z USA. Systemy te korzystają z rakiet kierowanych M31/GMLRS o zasięgu około 70 km, a koniec ich służby jest tuż za rogiem. Dlatego Francja chciała kupić 26 nowych systemów i około 300 sztuk amunicji, aby do 2030 roku stopniowo zwiększyć potencjał krajowej artylerii rakietowej. Tutaj właśnie wchodzi THUNDART, który ma wejść na zupełnie inny pułap, bo jego podstawowa amunicja w formie pocisku ziemia-ziemia ma osiągać około 150 km zasięgu.

MLRS strzelający ER-GMLRS

Czy więc Francja tworzy po prostu swojego własnego HIMARS-a? Tak daleko jednak bym nie szedł, bo HIMARS jest systemem wyrzutni, który swoją legendę zbudował na mobilności, precyzji i ogromnym znaczeniu w Ukrainie. THUNDART jest z kolei przede wszystkim amunicją i częścią przyszłego francuskiego systemu artylerii rakietowej. Ma wejść w lukę, którą zostawią LRU, a jednocześnie dać Francji samodzielność w obszarze, w którym europejskie armie przez lata opierały się na rozwiązaniach amerykańskich, izraelskich albo koreańskich. Z tego powodu w komunikatach MBDA i Safrana tak mocno powraca słowo “suwerenność”.

Potencjalny następca wyrzutni LRU na renderze

Czytaj też: Przyszłość już tu jest. Pierwsza taka operacja Marynarki Wojennej USA

THUNDART ma być finalnie rozwiązaniem opracowanym i produkowanym w Europie, z francuskim łańcuchem dostaw i bez ograniczeń ITAR, czyli amerykańskich przepisów eksportowych, które potrafią komplikować sprzedaż i wykorzystanie uzbrojenia zawierającego komponenty ze Stanów Zjednoczonych. Tu pojawia się pierwsze pytanie: czy suwerenność będzie ważniejsza od ceny i szybkości dostaw? Odpowiedzi na nie trudno jednak dziś udzielić.

THUNDART nie startuje od zera, ale produkcja ciągle jest niepewna

Warto mieć na uwadze, że THUNDART powstał tak szybko, bo Francuzi nie budowali wszystkiego od podstaw. Napęd opracował Roxel, należący do MBDA, a więc firma mająca doświadczenie w silnikach rakietowych dla amunicji tej klasy. Z kolei Safran wykorzystał doświadczenie z AASM/HAMMER, czyli modułowej amunicji powietrze-ziemia, dostosowując jej układ naprowadzania INS/GPS do rakiety odpalanej z ziemi. Pierwszy test w pewnym sensie sprawdzał więc, czy znane już technologie da się bezpiecznie przenieść do innego profilu lotu, z innymi przeciążeniami i inną trajektorią. Wynik testu nie oznacza jeszcze gotowości bojowej, ale potwierdza, że MBDA i Safran wybrały sensowną drogę rozwoju.

Czytaj też: Piechota USA nigdy nie była tak potężna. Nowa broń zmieni wszystko

Jeśli z kolei idzie o zdolności produkcyjne, to koncern MBDA zapowiedział już inwestycje rzędu 2 mld euro (około 8,5 mld zł) we Francji w latach 2026-2030. Plan Francji na najbliższe lata zakłada z kolei pozyskanie 26 nowych systemów i około 300 sztuk amunicji do 2030 roku, więc jeśli THUNDART wygra, Francja zyska własne rozwiązanie. Jeśli jednak program się opóźni, to kraj będzie musiał kupować za granicą albo zaakceptować tymczasową lukę w zdolnościach swojego wojska.

Źródła: MBDA, Defense News

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.