Norton nie wraca z pozycji marki, która po prostu przespała kilka sezonów. Wraca po latach bardzo trudnych, po utracie zaufania i po przejęciu przez TVS Motor Company, czyli indyjskiego giganta, który w 2020 roku kupił markę w ramach sprzedaży po jej upadku administracyjnym. Innymi słowy, to ewidentnie nie była jakaś byle romantyczna przerwa między dwoma rozdziałami, a próba odbudowania wiarygodności w segmencie, w którym klienci nigdy nie dają punktów za piękną historię. Jednak w tym wszystkim motocykl Norton Manx R ma coś, co od razu przykuwa uwagę.

Norton Manx R nie wygląda jak pamiątka retro, ale agresji uniknął
Najważniejsze w Manx R ewidentnie nie jest to, że Norton sięgnął w tym modelu po nazwę z ogromnym ciężarem historycznym. Hasło Manx od razu bowiem przywołuje Isle of Man TT, brytyjskie wyścigi i czasy, w których lekkość, prowadzenie oraz odwaga kierowcy znaczyły więcej niż elektroniczne systemy czuwające nad każdym ruchem przepustnicy. Problem w tym, że w 2026 roku sama nazwa niczego nie załatwia. Zwłaszcza jeśli ktoś chce konkurować z modelami takimi jak Ducati Panigale V4 i BMW S 1000 RR.
Czytaj też: Przewrót na rynku motocykli. Harley-Davidson był dla elit, a teraz będzie dla wszystkich i tego się boję

Manx R nie próbuje jednak udawać klasyka, chcąc być typowym café racerem “z przeszłością”. Nie pcha bowiem okrągłej lampy tam, gdzie aerodynamika, chłodzenie i ergonomia sportowego motocykla potrzebują zupełnie innych rozwiązań. Jest to pełnoprawny sportowy motocykl z aluminiową ramą, jednoramiennym wahaczem, elektroniką Boscha, sześciosiową jednostką IMU, systemami kontroli (trakcji, wheelie, slide control, launch control) i dużym 8-calowym ekranem TFT, który ma być dotykowy tylko na postoju.
Co ciekawe, mimo tego wyścigowego i nowoczesnego charakteru, z zewnątrz Manx R jest czystszy, gładszy i mniej “pocięty” wizualnie. Nie ma bowiem np. skrzydełek aerodynamicznych, które w tej klasie stały się niemal obowiązkowym dodatkiem, ale Norton próbuje kompensować ich brak półaktywnym zawieszeniem i kontrolą pracy podwozia.
W Norton Manx R nie chodzi tylko o cyferki, ale cena robi swoje
Sercem Manx R jest nowy, chłodzony cieczą silnik V4 o pojemności 1200 cm3, 72-stopniowym kącie rozwarcia cylindrów, mocy rzędu 206 KM przy 11500 obr./min i momencie obrotowym na poziomie 130 Nm przy 9000 obr./min. Ważniejsze od samego szczytu mocy wydaje mi się jednak to, gdzie Norton ustawił charakter tej jednostki. 75 procent maksymalnego momentu ma być dostępne już od 5000 obr./min, a sam silnik waży 73,3 kg. Sugeruje to, że Manx R nie próbuje wygrać wojny na najwyższe obroty, tylko zbudować bardziej użyteczny, drogowy charakter sportowego motocyklu.
Czytaj też: Ten motocykl nie powinien istnieć. Ferrari F355 oddało mu serce za ponad 1,8 mln zł

Takie podejście stanowi ciekawy kontrast wobec oferty Ducati i BMW. Przykładowo Panigale V4 ma 216 KM, 120,9 Nm i masę 191 kg bez paliwa, a jego szczyt mocy przypada przy 13500 obr./min. Z kolei BMW S 1000 RR osiąga 210 KM przy 13750 obr./min i 113 Nm przy 11000 obr./min. Norton jest więc słabszy od Ducati i minimalnie słabszy od BMW pod względem samej mocy maksymalnej, ale operuje na niższych obrotach i zapewnia większy moment obrotowy niż oba te motocykle.
Zamykając kwestię “liczb i cyferek”, bazowy Manx R ewidentnie nie doczekał się ceny premium podbitej ckliwą historią. Startuje od 20250 funtów, czyli po przeliczeniu około 98700 zł, ale wersja Apex kosztuje 24750 funtów, czyli około 120600 zł, a Signature 38750 funtów, czyli około 188900 zł. Co ciekawe, wydanie Manx R First Edition będzie limitowane do 150 sztuk i jego cena jest dostępna na zapytanie. Oczywiście jest to nadal absurdalnie drogi motocykl w normalnym ludzkim sensie, ale jak na super motocykl, nie jest aż tak źle.

Czytaj też: DAB 1 nie jest najmocniejszy, ale może być jednym z najciekawszych elektrycznych motocykli
Tutaj wchodzi kwestia przynależności marki Norton do giganta w postaci TVS. Jest to akurat wielki producent jednośladów i to z ogromnym doświadczeniem w skali, logistyce, kosztach i produkcji, który zresztą po przejęciu Nortona zainwestował całe 100 mln funtów w nowy obiekt. Dla mnie zresztą TVS jest jednym z tych producentów, których łatwo w Europie lekceważyć tylko dlatego, że nie mają tej samej kulturowej pozycji co Ducati, BMW czy Triumph, a jest to błąd, o czym pisałem już przy TVS eFX 30. Jednak tylko rynek zweryfikuje, czy Manx R po prostu będzie miał sens.
Źródła: Norton Motorcycles

