Ci natomiast stawiają na praktyczność. Flipy oferują głównie wygodę oraz design — podczas gdy foldy zaczynają oferować coś znacznie ważniejszego, czyli realną produktywność. Dlatego plotki o możliwym uśmierceniu serii Galaxy Z Flip przez Samsunga wcale nie brzmią już absurdalnie.
Samsung podobno nie pracuje nad Galaxy Z Flip 9
Cała lawina spekulacji ruszyła po wpisie chińskiego insidera Momentary Digital na Weibo. Według jego informacji południowokoreański gigant nie prowadzi obecnie żadnych prac nad Galaxy Z Flip 9, który miałby pojawić się w 2027 roku. Jeśli myślicie teraz, że firma ma jeszcze dużo czasu, to niestety tak nie jest. Takie urządzenia planuje się z ogromnym wyprzedzeniem. Jeśli dziś nie ma śladów projektu w łańcuchu dostaw czy przeciekach produkcyjnych, może to oznaczać, że Samsung naprawdę zaczyna wygaszać serię.
Zwłaszcza że rynek już wysyła bardzo wyraźne sygnały. Oppo praktycznie wycofało się z flipów. Xiaomi podobno analizuje podobny ruch. Coraz więcej producentów zaczyna skupiać się wyłącznie na dużych foldach rozkładanych jak tablet. I… ja się temu niestety nie dziwię.
Czytaj też: Najgorsze dla rynku smartfonów może dopiero nadejść. Xiaomi ostrzega przed drastycznymi podwyżkami
Sama chciałabym flipa głównie dla wygody. Każda kobieta wie, że kieszenie w naszych ubraniach są najczęściej elementem dekoracyjnym, a nie czymś, w czym realnie można cokolwiek zmieścić. Często nawet telefon wchodzi tam tylko do połowy. Wychodząc na spacer z psem czy na szybkie zakupy, nie chce mi się zabierać ze sobą torebki tylko po to, by mieć gdzie trzymać smartfona. Flip byłby więc idealnym rozwiązaniem. Tylko że mi zależy właśnie na kompaktowości i wygodzie, bo nie robię na telefonie zbyt wielu rzeczy – czytam komiksy, czasem książki, przeglądam media społecznościowe, piszę i dzwonię.
To jednak nie jest podejście wszystkich. Flip, pomimo jego zalet, to w zasadzie zwykły telefon tylko składany. Tu właśnie leży główny problem. Nie daje on nam niczego więcej, a w większości przypadków jego specyfikacja mocno ustępuje zwykłym smartfonom, zwłaszcza w zakresie baterii, ładowania czy aparatów. Nie bez znaczenia jest również fakt, że składany ekran ma mniejszą wytrzymałość. Jeśli ktoś nie myśli tylko o wygodzie, flip daje mu niewiele za bardzo wysoką cenę.

Foldy to z kolei zupełnie inna bajka
Duże składaki typu Fold zaczynają przypominać miniaturowe komputery i to jest fundamentalna różnica. Multitasking na podzielonym ekranie, praca na kilku aplikacjach jednocześnie, wygodna edycja dokumentów, ogromna przestrzeń robocza, obsługa rysików czy granie na ekranie wielkości małego tabletu — tutaj użytkownik realnie czuje, za co płaci. Dlatego Samsung coraz mocniej przesuwa środek ciężkości właśnie w tę stronę.
Podczas nadchodzącego Galaxy Unpacked firma ma pokazać nie tylko klasycznego Galaxy Z Fold 8, ale też zupełnie nowy model Galaxy Z Fold 8 Wide z szerszym ekranem zewnętrznym o proporcjach 4:3. To bardzo dużo mówi o strategii firmy, która widzi, że rynek nie chce małych składaków, chce takich, które mają dużo sensu. Być może dlatego Huawei drastycznie zmienił proporcje i rozmiar swojego flipa, by dawał on z siebie coś więcej niż tylko mniejszy rozmiar po złożeniu.
Czytaj też: Xiaomi robi słuchawki, które wyglądają bardziej jak biżuteria niż sprzęt audio
Nie dziwi mnie więc kierunek, w którym Samsung chce dążyć. Galaxy Z Flip jest urządzeniem drogim w produkcji. Składany ekran, zawias i cała skomplikowana konstrukcja kosztują fortunę, a teraz dochodzą do tego również podwyżki związane z pamięciami RAM, co jeszcze wywinduje cenę. AI, która jest upychana wszędzie, gdzie się da, mocno zmienia podejście do wymagań sprzętowych. Jasne, można zrobić gorszy model, ale o ile klasycznego smartfona upchnie się wtedy do niższej półki cenowej, o tyle flipa ciężko, ponieważ on nadal będzie kosztować grube tysiące. W drugą stronę to też jest bardzo trudne. Od urządzenia premium wymagamy coraz więcej, a w tak małej obudowie tego się nie da zmieścić. I koło się zamyka.
Przeszłość upomina się o składaki z klapką
Smutna prawda jest tak, że flipy nigdy nie wyrwały się z kategorii technologicznych modowych dodatków. Przez to nie stały się urządzeniami „niezbędnymi”. Świetnie wyglądały na zdjęciach, dawały efekt „wow”, wyróżniały właściciela z tłumu. Problem w tym, że gdy zachwyt nowością minął, rynek zaczął zadawać bardzo niewygodne pytanie: „Po co właściwie mam za to tyle płacić?”. Fold z łatwością odpowiada na to pytanie.
Czytaj też: Które smartfony naprawdę ładują się najszybciej? Test CNET mocno mnie zaskoczył
Jeżeli Samsung rzeczywiście zakończy serię Galaxy Z Flip po modelu 8, będzie to symboliczny moment dla całego rynku składaków i spodziewam się, że Xiaomi, o którym na razie tylko się plotkuje, oficjalnie ogłosi swoją decyzję. Za nimi pójdą kolejni. Być może tylko Motorola się ostanie, choć i ona ostatnio poszła też w Foldy, więc też nie wiadomo.
Źródło: Gizmochina
