Test ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651. Nie będę ściemniał – to marzenie, a nie laptop

Są takie sprzęty, obok których nie jestem w stanie przejść obojętnie. Zwłaszcza kiedy osobiście już przetestowałem, że ich unikalny projekt nie tylko robi świetne wrażenie, ale też sprawdza się fenomenalnie na co dzień. ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651AX-U9642X jest właśnie takim sprzętem – wyjątkowym, wydajnym i pełnym rozwiązań, które robią z niego poniekąd moje marzenie, jeśli idzie o formę laptopa. Sprzętu niby mobilnego, ale jednocześnie nie ograniczającego nas w codziennej pracy i rozrywce.
Test ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651. Nie będę ściemniał – to marzenie, a nie laptop

Tak się składa, że ASUS akurat uderzył w mój czuły punkt już w 2024 roku, kiedy to miałem okazję sprawdzić Zenbook Duo UX8406 i rok później przy okazji testu Zenbook Duo UX8406CA. Zawsze jednak brakowało mi w tych fenomenalnych sprzętach jednego – wydajności graficznej, którą ograniczał zintegrowany procesor graficzny. 

Jako gracz i twórca gier, po prostu lubię, kiedy laptop nadaje się do możliwie wszystkiego. Tutaj właśnie wchodzi ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651, który już tego braku nie ma. Ba, jest to jeden z flagowych aktualnie laptopów na rynku, ale to nie powstrzymało producenta od ograniczania jego “ekranowych duo-możliwości”. Efekt? Laptop, z którym praca to czysta przyjemność.

Oczywiście rodzina ROG Zephyrus Duo nie jest całkowicie nowa. Tyle tylko, że modele z tej serii ograniczały się w przeszłości do dodatku w stylu małego ekranu pod tym głównym. Jest to więc pierwszy ROG Zephyrus Duo, który obejmuje dwa wielkie ekrany OLED i nawet pierwszy gamingowy laptop na świecie z dwoma 16-calowymi wyświetlaczami. Ten drugi ukrywa się pod bezprzewodową klawiaturą na magnesach w podstawie. Efekt? Po prostu dwa monitory w laptopie dostępne zawsze i wszędzie bez potrzeby kombinowania z zewnętrznymi gadżetami, co jest szczególnie przydatne podczas pracy poza domem (i nie tylko). 

Pierwsze chwile z ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651

Tego typu sprzęt jest elitarny, więc i na elitarne powitanie się przygotowałem. Na szczęście się nie zawiodłem. Fenomenalne wyglądające opakowanie ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651 jest podzielone na dwie części. Jedna skrywa w sobie główne danie w postaci laptopa, a druga sporo dobroci w postaci dwóch różnych ładowarek o mocy 100 i 250 watów oraz rysika ASUS Pen SA205H-MPP2.6 w towarzystwie stacjonarnej podkładki ładującej.

Czytaj też: Test ASUS ROG Zephyrus G16 (2025) GU605. Czy kompaktowa forma z GeForce RTX 5080 ma sens?

O ile dwie ładowarki trzeba docenić, bo jedna odblokowuje pełnię mocy sprzętu za pośrednictwem niestandardowego złącza zasilania (250 W), a druga bazuje na 100-watowym USB-C z myślą o zadaniach mniej wymagających, tak kwestia rysików będzie problematyczna dla kogoś, kto traktuje sprzęt bardziej mobilnie niż stacjonarnie. Ładowanie rysika zachodzi bowiem wyłącznie na magnetycznej podstawce, która musi być wpięta do przewodu USB-C, więc pasuje bardziej na konkretne stanowisko niż na “sprzęt pod rękę”. Szkoda, bo mam dziwne wrażenie, że miejsce na ASUS Pen SA205H-MPP2.6 znalazłoby się w rozkładanej podkładce tego laptopa.

Jeśli już zresztą przy tym jesteśmy, to zamknijmy temat opisanej już wyżej wyjątkowości ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651, która sprowadza się do czterech głównych elementów:

  • dwóch 16-calowych dotykowych ekranów OLED (16:10) o rozdzielczości 2880×1800 i ze wsparciem rysika
  • zaawansowanego zawiasu między ekranem a podstawą, który umożliwia stworzenie “namiotu”, choć na tryb czysto tabletowy nie liczcie
  • magnetycznej klawiatury zasłaniającej dodatkowy ekran i działającej bezprzewodowo (Bluetooth) po jej odpięciu
  • solidnej metalowej podstawce na spodzie laptopa z odpowiednim ogumieniem antypoślizgowym

Czym więc dzięki temu wszystkiego jest taki sprzęt? Oczywiście ciągle laptopem. Standardowym, ponadprzeciętnie grubym (35.5 x 24.7 x 1.99 ~ 2.49 cm) i ciężkim (2,82 kg), ale ciągle wydajnym laptopem, a to przynajmniej w swojej typowej “konfiguracji”. Jednak zależnie od tego, jak ustawicie ekrany, klawiaturę i podstawkę, równie dobrze ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651 może stać się stacją roboczą do praktycznie wszystkiego, multimedialnym kombajnem, prostym tabletem graficznym, a w razie potrzeby idealną platformą do grania w trybie lokalnego coopa poprzez duplikację wyświetlania. Innymi słowy, koniec z potrzebą siedzenia “ramię w ramię” przed ekranem. 

Projekt i wykonanie ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651

Zastanawiacie się może czasem, jak powinien wyglądać i z czego powinien zostać zrobiony laptop o równowartości prawie dziewięciu minimalnych wypłat (netto) w Polsce? Osobiście po takim sprzęcie oczekiwałbym trzech rzeczy – unikalnego charakteru, wytrzymałych materiałów z wysokiej półki oraz przemyślanego projektu. W tym akurat ROG Zephyrus Duo (2026) GX651 nie rozczarowuje, zachowując jednocześnie stonowany, elegancki wręcz charakter bez byle “gamingowego kiczu”.

Czytaj też: Test Asus GeForce RTX 5060 TUF Gaming OC

Zwykle laptopy gamingowe posiadają aluminiową pokrywę i plastikową podstawę, ale nie ten model. ASUS zdecydował się bowiem na obudowę wykonaną w całości z aluminium obrabianego metodą CNC, co pozwoliło z jednej strony odchudzić konstrukcję bez poświęcania wytrzymałości, a przy okazji zwiększyć jej sztywność. Nie oznacza to oczywiście, że taki laptop jest gotowy na byle terenowe wyzwania i brak certyfikatów odporności to potwierdza, ale kto normalny traktowałby zresztą sprzęt za 32 kawałków, jak byle kawał aluminium?

To, co szczególnie mi się podoba, to zastosowanie przez producenta powłoki Excimer do klawiszy oraz całej obudowy, co przejawia się z jednej strony matowym wykończeniem, a z drugiej wysoką łatwością utrzymywania tych powierzchni w czystości. Efekt? Zero przypadkowego palcowania i dziwnych śladów na obudowie, których przybywa z każdą godziną. 

Przyznam jednak, że przy ponad dwutygodniowym teście w przeróżnych warunkach, ślady użytkowania naturalnie na obudowie się pojawiały, ale wystarczyło przetrzeć je byle suchą szmatką, żeby doprowadzić pokrywę i klawisze do stanu idealnego. Tyczy się to również bardzo ciekawej obudowy klawiatury, która miała zostać pokryta “olejoodporym materiałem” i rzeczywiście obiecywana przez producenta “jedwabista powierzchnia” w dotyku nie jest żadną przesadą. Chciałbym częściej widywać tego typu wykończenie w sprzęcie gamingowym.

Porty? Tutaj akurat na bogato, bo z lewej strony znalazł się port ładowania, HDMI 2.1 FRL, USB-A 3.2 Gen 2 (do 10 Gb/s), Thunderbolt 4 (40 Gb/s) i combo jack 3,5 mm, a z prawej kolejny Thunderbolt 4, USB-A tej samej klasy oraz czytnik kart pamięci SD (UHS-II). Innymi słowy, nie ma na co narzekać, bo sam czytnik kart pamięci jest miłym zaskoczeniem w sprzęcie o gamingowym zabarwieniu, ale z drugiej strony taki sprzęt aż prosi się o obecność jednego Thunderbolta 5, bo przecież takiego laptopa kupuje się na wiele lat. Na szczęście ASUS nie potraktował tak łączności przewodowej, bo w tym laptopie znalazło się trójpasmowe Wi-Fi 7 2*2 oraz Bluetooth 6.0.

Czytaj też: Potęga GeForce RTX 5090 w laptopie. Test ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) G835

Jeśli zaś idzie o czysto wizualne dodatki, to klapa została wyposażona w 35-sekcyjny system oświetlenia Slash Lighting w kolorze białym, który z jednej strony może być jedynie subtelną ozdobą, a z drugiej pełnić funkcję informowania o powiadomieniach. Z ciekawostek należy z kolei wyróżnić prosty dostęp do dwóch portów M.2 (jeden jest zajęty), który ukrywa się pod magnetyczną klapką chronioną przez dwie śrubki. W skrócie? Koniec z rozkręcaniem całego laptopa, żeby dostać się do nośnika.

Ekrany ROG Nebula HDR Display w ASUS ROG Zephyrus Duo

Najważniejszy element ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651AX-U9642X widać jeszcze zanim człowiek zdąży odpalić benchmarki, zajrzeć do Armoury Crate albo sprawdzić, ile watów rzeczywiście bierze cały laptop pod pełnym obciążeniem. Są to oczywiście dwa pełnowymiarowe, 16-calowe panele OLED o proporcjach 16:10 i rozdzielczości 2880 x 1800 pikseli.

Oba panele należą do rodziny ROG Nebula HDR Display i sama specyfikacja obiecuje na papierze wiele. Mamy tu bowiem matryce OLED o rozdzielczości 3K, odświeżanie 120 Hz, czas reakcji 0,2 ms, deklarowaną jasność szczytową do 1100 nitów, kontrast 1 000 000:1, certyfikat VESA DisplayHDR True Black 1000, 100-procentowe pokrycie przestrzeni DCI-P3, dokładność kolorów Delta E < 1, walidację Pantone, Dolby Vision, certyfikat TÜV, szkło Corning Gorilla Glass, dotyk, obsługę rysika, wsparcie NVIDIA G-SYNC oraz MUX Switch po stronie całej platformy graficznej. 

Testowałem już jednak na tyle dużo laptopów i monitorów, że taki oto zestaw danych niespecjalnie mnie rusza, choć oczywiście mówimy tutaj o jednych z najbardziej zaawansowanych ekranów, które znajdziemy dziś w sprzętach gamingowych. Mnie jednak interesuje bardziej to, jak oba wyświetlacze wypadną w teście z użyciem kolorymetru SpyderX Elite.

Tak wypada ekran główny w trybie domyślnym i z gamą kolorów DCI-P3…

… a tak ten pod klawiaturą przy tych samych ustawieniach.

Co to wszystko oznacza? Ano to, że mimo zapewnień producenta, oba ekrany nie są identyczne z perspektywy surowych danych. Główny ekran ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651 wypada bardzo dobrze i po prostu dokładnie tak, jak powinien wypadać panel w sprzęcie tej klasy. Pokrycie barw wynosi 100% sRGB, 100% P3 i 89% AdobeRGB, więc mówimy o ekranie świetnym do gier, filmów, montażu wideo i pracy z materiałami internetowymi. Do pełnego monitora pod profesjonalny druk trochę brakuje, ale w laptopie gamingowo-kreatywnym nie traktuję tego jako realnego problemu. Fabryczna dokładność kolorów również stoi solidnie, bo średnie Delta E wyniosło 1,08, przy minimum 0,28 i maksimum 2,60. 

Bardzo dobrze wygląda też charakterystyka tonalna. Gamma wyniosła 2,2 z odchyleniem 0,01, więc obraz nie jest ani sztucznie rozjaśniony, ani przesadnie przyciemniony, a punkt bieli utrzymuje się w okolicach 6300-6500 K. Jasność SDR dobiła do około 478 cd/m2 przy 100%, przy 75% było to 294 cd/m2, przy 50% – 110 cd/m2, a przy 25% – 45 cd/m2. Deklarowane 1100 nitów trzeba oczywiście traktować jako jasność szczytową HDR w konkretnych punktach obrazu, a nie poziom dostępny stale na całej powierzchni pulpitu Windowsa. Równomierność luminancji jest kapitalna, bo różnice między strefami wyniosły tylko 0-3%, a równomierność koloru pozostała dobra, choć z maksymalnym odchyleniem Delta E do 3,0.

Dolny ekran, czyli ten ukryty pod klawiaturą, również nie wypada jak panel drugiej kategorii. Pokrycie barw wynosi 100% sRGB, 100% P3 i aż 95% AdobeRGB, więc pod tym względem wypada nawet lepiej od głównego ekranu. Jeszcze lepiej prezentuje się fabryczna dokładność kolorów, bo średnie Delta E wyniosło 0,89, minimum 0,29, a maksimum 1,55. Jasność SDR jest bardzo podobna do głównego wyświetlacza: około 471 cd/m2 przy 100%, 278 cd/m2 przy 75%, 103 cd/m2 przy 50% i 42,5 cd/m2 przy 25%. Równomierność luminancji także trzyma wysoki poziom, bo odchylenia od najjaśniejszego punktu zamykają się w 0-3%, a równomierność koloru kończy się na maksymalnym Delta E 2,9.

Największa różnica między ekranami dotyczy gammy i punktu bieli. Główny panel trzyma wzorcowe 2,2, a dolny został trzykrotnie zmierzony z gammą 2,6, co oznacza ciemniejsze półtony i bardziej przygaszony obraz w średnich zakresach jasności. Do tego dolny ekran jest cieplejszy, bo utrzymuje się raczej w okolicach 6000-6200 K, podczas gdy górny jest już bliżej 6300-6500 K. W codziennym użyciu, grach, notatkach, dokumentacji czy pracy z komunikatorem nie będzie to duży problem, ale przy pracy z kolorem warto mieć świadomość, że oba panele nie są fabrycznie zestrojone jeden do jednego. Skąd się to bierze? Zakładam, że nie jest to jednak ot wada tego sprzętu, a po prostu różnice charakterystyczne dla matryc, które wyjeżdżają z linii produkcyjnych

Na co dzień zresztą oba wyświetlacze ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651 wypadają fenomenalnie, a przynajmniej aż do czasu, aż słońce zacznie wtłaczać ogromne ilości promieni przez okna. Wtedy bowiem przypominamy sobie o jednej z dwóch bolączek matryc OLED – ich błyszczącym charakterze, który nadal daje o sobie znać mimo powłoki, którą zastosował producent. Na najwyższych ustawieniach jasności da się wprawdzie korzystać ciągle ze sprzętu, ale odbicia na ekranach to coś, do czego musicie się przyzwyczaić. Kiedy z kolei jesteście w terenie, to w kierunku zacienionych pozycji będziecie spoglądać jeszcze częściej.

Drugą wspomnianą bolączką jest sama natura paneli OLED w kwestii ich wytrzymałości. W skrócie? Zapewne słyszeliście o tym, że nie radzą sobie one ze statycznymi obrazami, więc interfejs aplikacji może dosłownie “odcisnąć” na nich swoje piętno po kilku latach, ale szczerze? Korzystam już dwa lata z monitora OLED praktycznie każdego dnia po kilkanaście godzin i wcale go nie oszczędzam, a wyświetlany przez niego obraz wygląda dokładnie tak samo, jak na początku. ASUS dodatkowo dba o stan tych paneli kilkoma trikami, które znajdują się w oprogramowaniu Armoury Crate, a przede wszystkim regularnym odświeżaniem pikseli.

Specyfikacja ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651AX-U9642X

Aktualnie w polskim sklepie ASUS ROG znajdziemy w sprzedaży dwie wersje ROG Zephyrus Duo (2026), z czego testowany GX651AX-U9642X różni się od GX651AX-U9322X wyłącznie 32 GB pamięci operacyjnej (64 vs 32 GB). Do mnie trafił właśnie ten drugi, droższy wariant wariant, który na papierze zalicza się do najbardziej zaawansowanych laptopów gamingowych na rynku, bo obejmuje:

  • Procesor Intel Core Ultra 9 386H z NPU o wydajności do 50 TOPS
  • Karta graficzna NVIDIA GeForce RTX 5090 24 GB GDDR7
  • 64 GB wlutowanej pamięci LPDDR5X-8533 (nierozszerzalne)
  • 2 TB dysk SSD na M.2 działający w trybie PCIe 5.0 i z opcją dołączenia dodatkowego dysku w wolny slot M.2 PCIe 4.0×4
  • Trójpasmowe Wi-Fi 7 2*2
  • Bluetooth 6.0
  • 90-Wh akumulator

Najciekawszy jest w tym zestawie oczywiście procesor, bo Intel Core Ultra 9 386H to nowinka na rynku, która zadebiutowała na początku 2026 roku i zalicza się do rodziny Panther Lake oraz kolekcji Intel Core Ultra Serii 3. Zapewnia systemowi 16 wątków, bo wykorzystuje łącznie 16 rdzeni, z czego “tylko” 4 zaliczają się do tych o najwyższej wydajności (Performance), podczas gdy pozostałe są skonfigurowane bardziej na wydajność energetyczną i sprowadzają się do 8 rdzeni Efficient oraz 4 Low Power Efficient. Innymi słowy, tak – Intel zrezygnował tutaj z wielowątkowości, czyli “rozbijania” jednego rdzenia na dwa wątki. 

Jeśli z kolei idzie o taktowanie, to Intel Core Ultra 9 386H wedle specyfikacji osiąga maksymalnie 4,9 GHz na rdzeniach Performance, podczas gdy pozostałe dobijają do (odpowiednio) 3,7 i 3,5 GHz. Bazowe taktowanie tej trójki (począwszy od Performance) wynosi z kolei kolejno 2,1 GHz, 1,6 GHz i 1,6 GHz. Efekt? Poziom TBP rzędu 25 watów i MTP na poziomie 80 watów.

Zachowanie procesora podczas testu Cinebench R23

Cały ten krzemowy kompleks rdzeni wykorzystuje łącznie 18 MB pamięci podręcznej Intel Smart Cache, choć każdy z rdzeni tradycyjnie posiada własny pokład pamięci niskopoziomowej L1 oraz L2, co różni się zależnie od rodzaju rdzenia (Performance/Efficiency). Kwestię CPU domyka z kolei wbudowany procesor graficzny (iGPU) w postaci Intel Xe3 z czterema rdzeniami Xe, którego trzeba uważać za układ typowo multimedialny, choć radzi sobie z wieloma prostymi i nawet średnio zaawansowanymi obciążeniami graficznymi.

Dla małego kontrastu, mający już na karku ponad rok Intel Core Ultra 9 285HX ma 8 rdzeni Performance, 16 rdzeni Efficient i maksymalne taktowanie na poziomie 5,5 GHz, więc liczby mówią same za siebie, co potwierdza porównanie wydajności tego procesora z innymi modelami w moim zestawieniu. 

Patrząc na moc Intel Core Ultra 9 386H oraz ograniczenie RTX 5090 do poziomu 150 watów maksymalnego TGP, nie wróżę jednak temu laptopowi bicia rekordów wydajności. Ewidentnie nie został do tego stworzony i to nawet mimo flagowych podzespołów, ale dajmy już mówić liczbom.

Wydajność ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651AX-U9642X

Zacznijmy od najprostszej kwestii – dysku SSD. Jest to solidny nośnik na PCIe 5.0, który zgodnie z moim pierwotnym oczekiwaniem ma problem z wysokimi temperaturami pod obciążeniem, ale nie idzie to w ekstrema. Poziomu 80 stopni przy katowaniu benchmarkami bowiem nie przebija, a w typowej pracy nie budzi żadnych wątpliwości.

Teraz z kolei rzućmy okiem na benchmarki, czyli kontrolowane sposoby na weryfikowanie wydajności sprzętu w identycznych warunkach. ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651AX-U9642X wypada w nich dokładnie tak, jak można oczekiwać po bardzo mocnym, ale nadal laptopowym zestawie z Core Ultra 9 386H i GeForce RTX 5090. W testach graficznych sprzęt trzyma się wysoko, choć nie zawsze dogania największe i najmocniej zasilane konstrukcje z tym samym GPU – w Geekbench 6 Pro OpenCL uzyskał 207187 punktów, w 3DMark Speed Way 5581 punktów, a w Steel Nomad 5390 punktów, więc zapas mocy do grania, ray tracingu i pracy z GPU jest ogromny, ale nie jest to wynik bezwzględnie najwyższy w zestawieniu.

Ciekawie wygląda też procesor, bo pojedynczy rdzeń trzyma bardzo dobry poziom, z 2618 punktami w Geekbench 6 Pro i 2008 punktami w Cinebench R23, natomiast testy wielowątkowe pokazują ograniczenia mobilnej konstrukcji – 14542 punkty w Geekbench Multi-Core, 14136 punktów w Cinebench R23 Multi-Core i 10369 punktów w 3DMark CPU Profile Max Threads stawiają go wyraźnie niżej niż cięższe laptopy z procesorami HX. Najmocniejszy akcent pojawia się jednak przy zadaniach AI: 20244 punkty w Geekbench AI DirectML, 47178 punktów w OpenVINO NPU oraz bardzo wysokie wyniki w Procyonie pokazują, że ten laptop nie jest tylko maszyną do grania, ale też sprzętem gotowym na lokalne modele AI, generowanie obrazu i obróbkę zadań akcelerowanych przez GPU oraz NPU. Innymi słowy, Zephyrus Duo ma wydajność z najwyższej półki, ale nie próbuje udawać stacjonarki – jego największa siła leży w połączeniu bardzo mocnej grafiki, nowoczesnego procesora, drugiego ekranu i zaplecza pod pracę kreatywną.

Teraz z kolei rzućmy okiem na możliwości laptopa w grach na tle innych modeli. ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651AX-U9642X wypada tu bardzo mocno, choć nie zawsze dogania większego MSI Titana z tym samym GeForce RTX 5090.

W Cyberpunku 2077 przy ustawieniach Ultra w 2K i natywnej rozdzielczości laptop osiąga 80,5 FPS średnio, z 55,5 FPS w 1% najniższych wyników i 50,1 FPS w 0,1% najniższych, więc nawet bez wspomagania obraz pozostaje grywalny na wysokim poziomie. Po włączeniu DLSS Zbalansowanego, generowania klatek x4 i ray tracingu Ultra wynik rośnie do 195,7 FPS, a z path tracingiem nadal mamy 159,1 FPS średnio, co dobrze pokazuje, że RTX 5090 w tym laptopie nie służy wyłącznie do klasycznej rasteryzacji.

Podobny stan rzeczy widać w Indianie Jonesie i Wielkim Kręgu, gdzie natywne 2K daje 82,5 FPS średnio, a scenariusz z DLSS, ray tracingiem wysokim, rekonstrukcją promieni i generowaniem klatek x4 podbija wynik do 144,3 FPS przy bardzo solidnych 97 FPS w 0,1% najniższych wyników. Kingdom Come Deliverance II na bardzo wysokim presecie działa w 2K z wynikiem 70,5 FPS natywnie i 98,6 FPS po aktywacji DLSS Zrównoważonego w wariancie Transformer, natomiast Stalker 2 pokazuje największy skok – z 72,8 FPS natywnie do 124,5 FPS po włączeniu DLSS Zrównoważonego i generatora klatek.

Zephyrus Duo nie jest więc ewidentnie absolutnym liderem w każdym wykresie, ale w praktycznych scenariuszach 2K oferuje zapas mocy pozwalający grać na ustawieniach, które jeszcze niedawno były domeną dużych desktopów, a technologie NVIDIA są tu dodatkiem, z którego naprawdę warto korzystać.

Jeśli idzie o pobór energii, podczas codziennej pracy ten laptop pożerał średnio 40-60 watów energii elektrycznej, a pod znacznym obciążeniem wynik ten skakał do blisko 180-190 watów. Zasilacz ma więc sporo zapasu, a dla kontrastu, testowany przeze mnie w 2025 roku ASUS ROG Strix SCAR 18 (2025) G835 zjadał pod obciążeniem już całe 300-330 watów. Tłumaczy to więc różnice w wydajności, którą widać na wykresach mimo m.in. RTX 5090 na pokładzie.

Akumulator i kultura pracy ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651AX-U9642X

Kiedy tylko zobaczyłem zastosowany w tym laptopie procesor oraz 250-watowy zasilacz główny, to od razu wiedziałem, że nie będzie to model z tych, które drenują akumulator w mig, a do tego hałasują, jak suszarka. W codziennej pracy ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651AX-U9642X zresztą mnie zaskoczył, bo przy mniej zaawansowanych zadaniach był bezgłośny (oba wentylatory pozostawały wyłączone), a kiedy już nadchodził czas większego obciążenia, generowały maksymalny hałas w okolicy 54-56 dBA wedle pomiaru sonometrem “od przodu” laptopa z jakichś 50 cm. Oczywiście taki szum już słychać, ale nie jest on porównywalny do poziomu ponad 60 dBA, z jakimi miałem już nie raz do czynienia. 

Akumulator również pozytywnie mnie zaskoczył, ale prawdę mówiąc, nie miałem od niego byle wielkich oczekiwań. Jego ładowanie przebiega sprawnie. W 10 minut podskakuje z 3 do 15 procent, po 20 minutach już jest w okolicy 35%, a w pół godziny przebija magiczne 50%, dobijając do 55%. 50 minut wystarcza mu do osiągnięcia 80%, ale na całe 100% musicie już czekać dobre półtorej godziny.

Co z kolei na tych 100% można zrobić? Całkiem sporo, bo przykładowo po 3 godzinach pracy w przeglądarce na 50% jasności obu ekranów w trybie wydajności z aktywnym Wi-Fi i pobieraniem w tle, ładowarka była konieczna po około 4 godzinach. Czas ten ulega skróceniu do około 2-3 godzin przy pracy w silniku gier pokroju Unity zależnie od tego, czy macie aktywne dwa lub jeden ekran na jasności 40-60%, a jeśli obciążycie laptopa maksymalnie np. graniem w Battlefielda VI, to możecie liczyć na około godzinną przygodę w wysokiej płynności z dala od gniazdka.

Wrażenia z użytkowania ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651AX

Zwykle jestem uwiązany do swojego stacjonarnego stanowiska komputerowego, bo praca na dwóch dużych ekranach po prostu przyspiesza i ułatwia moją pracę. Pisanie artykułów, projektowanie gier, oglądanie materiału, z którego robię notatki, czy nawet coś trywialnego pokroju grania na jednym ekranie i wyświetlania komunikatora lub buildów w przeglądarce na drugim – to wszystko jest na dwóch ekranach po prostu łatwiejsze. Tyczy się to nawet prozaicznych kwestii, bo jeśli choć raz po “zalttabowaniu” przespaliście początek rundy w grze ze znajomymi, to doskonale wiecie, co mam na myśli.

Jednak dzięki ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651 już nie muszę być przykuty do biurka. Mogę całą tę pracę i rozrywkę wziąć gdzieś zupełnie indziej. Oczywiście już nawet zwykła zmiana lokalizacji pracy w obrębie mieszkania ma swoje plusy, bo wpływa odświeżająco na umysł, ale taką elastyczność docenią przede wszystkim stali bywalcy wyjazdów i praktykujący częste zmiany miejsc pobytu. Wtedy bowiem kończy się podejście w stylu “zrobię to po powrocie, kiedy już będę miał warunki”. Warunki są ciągle na wyciągnięcie ręki.

Tutaj właśnie wchodzi moja ponad dwutygodniowa przygoda z ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651AX, która miała dwa oblicza. Na samym początku rozwiążmy najprostsze kwestie. Windows Hello w formie kamery Full HD działa poprawnie, 6-elementowy system audio obecny w tym laptopie nie jest wydmuszką. Jest to rzeczywiście przyjemny w codziennym życiu, pracy i rozrywce zespół głośników godny muzyki czy bardziej skomplikowanych gier. Przynajmniej na tle tego, co zwykle znajdziemy w laptopach. Na bezprzewodową klawiaturę z wielkim touchpadem również trudno narzekać. Świetna jakość, podświetlenie i feeling kliku o 1,7-mm skoku osiągnięty w bryle o grubości 5,1 mm robi wrażenie. Nawet umiejscowienie przycisku on/off na boku zostało rozwiązane sensownie z punktu widzenia bardziej mobilnej pracy, czego brak dręczył niedawno testowany laptop Lenovo

Problemy? Z projektem tylko jeden – touchpad jest tak wielki, że podczas pisania na klawiaturze musimy go dezaktywować albo unosić nadgarstki w powietrzu, żeby przypadkowo nie wchodzić z nim w interakcję. Tutaj właśnie wchodzi znacznie gorsze oblicze tego sprzętu – błędy z oprogramowaniem.

Podczas testu zaobserwowałem problemy z kontrolą klawiatury i ekranu. Kilka razy touchpad nie działał zupełnie w trybie Bluetooth i nie reagował na skrót jego dezaktywacji i aktywacji, uniemożliwiając komfortowe korzystanie ze sprzętu. Podobnie zachowywał się też drugi ekran, który nie chciał się włączyć po wyłączeniu go skrótem klawiszowym. Na kilkanaście dni codziennej pracy, zdarzyło się to dwa razy, z czego wszystko miało miejsce zarówno podczas częstej pracy mieszanej (regularne usypianie, odpinanie z ładowania, zmienianie konfiguracji) i przed najnowszą falą aktualizacji. 

Niestety jednak było to na tyle losowe, że nie jestem w stanie stwierdzić, czy to jednorazowa sytuacja, a aktualizacja sprawiła, że już do niej nie dojdzie, czy może coś siedzącego znacznie głębiej. Skąd takie wątpliwości? Ano po prostu z faktu, że mamy tutaj do czynienia z połączeniem zarówno zaawansowanej nakładki ASUS-a oraz aplikacji Armoury Crate, jak i systemu Windows 11, który ma swoje własne problemy, o czym przypomina nam byle aktywacja ekranu czy monitora, na co trzeba czasem czekać nawet kilka sekund, bo sprzęt po prostu się zacina.

Test ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651 – podsumowanie

Szczerze mówiąc, kompletnie nie spodziewałem się tego, że ASUS-owi uda się wynieść wizję zapoczątkowaną rodziną laptopów Duo aż tak wysoko. Ekrany OLED nie lubią przecież ciepła, same muszą być odpowiednio chłodzone, a tu w takim laptopie atmosferę podgrzewa nie tylko procesor, ale też dedykowana karta graficzna. ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651 udowodnił jednak, że jak się chce, to się da, ale jednocześnie nie jest to sprzęt, po którego sięga się bez odpowiedniego namysłu, bo mowa tutaj o czymś za 28999 złotych w przypadku wersji z 32 GB pamięci operacyjnej lub 31599 zł za wariant 64-gigabajtowy. 

Oczywiście jednak tego typu laptop nie jest wolny od wyzwań projektowych, a to wiąże się z trzema głównymi problematycznymi kwestiami. Po pierwsze, ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651 nie zapewnia maksymalnej możliwej wydajności obliczeniowej na aktualnym rynku laptopów, bo znajdziemy w sprzedaży nawet tańsze modele, które pozwalają na więcej. Po drugie, choć ułatwioną wymianę do dwóch dysków M.2 trzeba docenić, to brak możliwości wymiany lub rozszerzenia pamięci operacyjnej już niespecjalnie. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy – pokład 64 GB będzie wystarczający jeszcze na dobre pół dekady, a nawet całą dekadę, bo dziś dopiero 16-GB zestawy dają za wygraną w co bardziej wymagających zastosowaniach.

Na ekranach widzicie pogląd mojej niezależnej gry wideo DIGSITE ZERO, którą możecie dodać do listy życzeń na Steam

Wreszcie, już po trzecie, oprogramowanie tego laptopa podsycone doskonale nam znaną problematycznością Windowsa czasem płata użytkownikowi figle. Czasem, bo nie zauważyłem ich wtedy, kiedy laptop był ciągle w jednym miejscu pod ładowarką i robił za stacjonarnego peceta. Zaczęły się dopiero po kilku dniach, kiedy zacząłem korzystać z niego tak, jak na laptopa przystało, żonglując klawiaturą i ładowarkami. 

Kiedyś machnąłbym na to ręką i stwierdził, że aktualizacje oprogramowania zrobią swoje (rzeczywiście jedna z najnowszych pozornie ustabilizowała sprzęt), ale dziś nie dałbym sobie uciąć za to ręki. Oczywiście nie są to problemy krytyczne pokroju zawieszania się systemu, wyłączania komputera czy rozkręcania wentylatorów na maksymalne obroty bez powodu, ale zdarzają się momenty, w których sprzęt ma nas po prostu gdzieś. Wtedy na szczęście reset zwykle pomaga, więc sam problem dostrzegam przede wszystkim na styku systemu Windows oraz sterownika.

Mimo wszystkich tych wad, nie da się przejść obok ASUS ROG Zephyrus Duo (2026) GX651AX-U9642X. Dwa ekrany OLED świetnej jakości, wzorowy projekt, materiały i wykonanie, wsparcie rysika o zaawansowaniu odpowiadającej tańszemu tabletowi graficznemu, a do tego topowe podzespoły, na których granie i wymagająca obliczeniowo praca to czysta przyjemność. Czego chcieć tu więcej? Ano tak, najlepiej to ze dwóch dodatkowych nerek na sprzedaż.

Możemy sobie mówić, jak to wyjątkowy jest ten sprzęt i że oferuje potencjał pełnego stacjonarnego stanowiska komputerowego, ale w cenie rzędu 28999-31599 złotych to bardziej reprezentacyjny flagowiec niż coś dla ludu. Po prostu jest to coś w rodzaju sprzętu ostatecznego w sektorze laptopów najwyższej klasy, ale zakup czegoś takiego trzeba sobie naprawdę dobrze uzasadnić, bo w cenie 30000 złotych możecie zbudować od kompletnego zera tak zaawansowane stanowisko komputerowe, że aż głowa mała.

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.