Nie wierzę, że elektryczny rower górski z takim napędem może być tak tani

Firma Megamo zaskakuje po raz kolejny. Wcześniej producent wsadził do szosy elektryczny silnik dedykowany potężnym górskim rowerom, a teraz zaskoczył wyceną modelu Megamo Ryal 05 wyposażonego właśnie w tak potężny napęd elektryczny.
Nie wierzę, że elektryczny rower górski z takim napędem może być tak tani

Przez lata producenci próbowali przekonywać nas, że każdy kolejny silnik jest lżejszy, płynniejszy, bardziej naturalny w działaniu i zintegrowany z rowerem. Problem polega na tym, że za tymi obietnicami często szły ceny, przy których człowiek zaczynał się zastanawiać, czy patrzy jeszcze na rower, czy już na alternatywę dla używanego samochodu. Dlatego Megamo Ryal 05 przykuł moją uwagę. Nie dlatego, że jest tani w potocznym znaczeniu tego słowa. Nie jest. Interesujące jest raczej to, co dostajemy w tej cenie i jak szybko napęd DJI Avinox zaczyna przestawać być egzotycznym dodatkiem dla najdroższych e-MTB.

DJI nie chce już tylko latać. Teraz zaczyna przepychać rowery pod górę

Odkąd DJI weszło w segment e-bike z systemem Avinox, miałem wrażenie, że patrzymy na coś większego niż kolejny silnik centralny. Firma znana głównie z dronów nagle pokazała branży rowerowej, że ma kompetencje w miniaturyzacji, zarządzaniu energią, czujnikach, algorytmach i kompaktowych układach napędowych. W dronach takie rzeczy są kwestią przetrwania w powietrzu. W e-MTB zaczynają decydować o tym, jak rower reaguje na nacisk na pedały, jak długo utrzymuje moc i na co w ogóle pozwala podczas jazdy.

Czytaj też: Pełen kask rowerowy z włókna węglowego. Takie bezpieczeństwo rozumiem

Avinox M2S jest tu najważniejszym elementem układanki. Mówimy o napędzie, który w trybie Boost ma osiągać do 150 Nm momentu obrotowego i do 1500 watów mocy szczytowej. Naturalnie w Europie standardowy pedelec nadal musi trzymać się limitu wspomagania do 25 km/h i 250 W mocy ciągłej, więc sama liczba 1500 W nie oznacza motocykla udającego rower. Sęk w tym, że w terenie moc szczytowa i moment obrotowy mają ogromne znaczenie przy stromych, krótkich, technicznych podjazdach. Tam liczy się nie prędkość maksymalna, tylko zdolność do wyrwania roweru z miejsca, utrzymania trakcji i pomocy wtedy, gdy korba obraca się wolno, a nachylenie robi się bezlitosne.

Czytaj też: Jazda na rowerze wejdzie w nową erę. Pokazali przyszłość, której się obawiam

Podobny kierunek widać było już przy wspomnianym szosowym Megamo Upon z napędem Avinox, gdzie sama obecność tak mocnego systemu w rowerze szosowym brzmiała jak prowokacja wobec konserwatywnej części rynku. Jeszcze szerzej pisałem o tym przy wadach i zaletach e-bike, bo elektryczny rower nie jest zwykłym rowerem z małym dodatkiem. Większa masa, wyższe średnie tempo, mocniejsze przyspieszenia i łatwiejsze podjazdy oznaczają większe wymagania wobec hamulców, napędu, opon oraz serwisu. Ryal 05 dokłada do tego jeszcze jeden element, bo próbuje obniżyć próg wejścia do napędu, który jeszcze niedawno kojarzył się głównie z półką premium.

Cena nadal boli, ale na tle Avinoxa nagle wygląda inaczej

Megamo Ryal 05 kosztuje 5499 euro, czyli po prostym przeliczeniu około 23,5 tys. zł. Czy to jest tanio? Dla większości ludzi absolutnie nie. Taki rower nadal kosztuje tyle, ile porządny skuter, używany samochód albo bardzo mocny komputer do pracy i grania. Tylko że rynek e-MTB rządzi się własną logiką i to często oderwaną od zdrowego rozsądku osób spoza tej bańki. W tym świecie rower za 30-40 tys. zł nie jest niczym egzotycznym, a modele z topowym osprzętem, ramą z włókna węglowego i najnowszym napędem potrafią bez większego wysiłku przebić granicę, przy której zaczyna się finansowe szaleństwo.

    Czytaj też: Nie wierzę, że Bosch tak długo omijał ten segment rowerów elektrycznych

    Dlatego Ryal 05 jest ciekawy nie jako “tani rower”, tylko jako tańszy bilet do bardzo mocnego napędu. Do tej pory jednym z najtańszych rowerów z Avinox M2S jest model Amflow PX Carbon dostępny w przedsprzedaży na rynku polskim za 31602 zł, więc Megamo schodzi tym samym o kilka tysięcy niżej, bo zapewne wspomniane 23500 zł podskoczy wraz z doliczeniem marż i podatków.

    Megamo nie pokazuje naturalnie jakiegoś e-MTB dla mas. Pokazuje jednak, że napęd z najwyższej półki zaczyna trafiać do roweru, który nie jest najbardziej wypasioną karbonową gablotą z katalogu. To jeszcze nie pełna demokratyzacja, ale pierwszy krok w jej stronę, choć oczywiście okupiony przede wszystkim aluminiową ramą, bo reszta części wypada solidnie. Mamy 160 mm skoku z tyłu (Fox Float Rhythm), czterozawiasowy układ zawieszenia, 160-mm widelec z przodu (Fox 38 Performance) i 29-calowe koła. Dochodzi do tego wyjmowany akumulator 800 Wh, grupa SRAM Eagle 90 Transmission oraz hamulce Shimano Deore XT M8220. Trudno więc na osprzęt narzekać.

    Źródła: Megamo – Ryal

    Mateusz ŁysońM
    Napisane przez

    Mateusz Łysoń

    RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.