SharpSight to nie broń w najbardziej potocznym sensie. Nie wystrzeli pocisku, nie spali drona wiązką energii i nie zamieni okrętu w złom. Jednak uważam, że jeśli Raytheon faktycznie dowiezie pomysł taniego, skalowalnego i łatwego do integracji radaru obserwacyjnego, to armie będą miały powód, żeby ustawiać się po niego w kolejce. Nie bierze się to znikąd, bo w świecie tanich dronów, małych łodzi, podejrzanych obiektów przy granicy i coraz większej presji na obronę wybrzeża, sama zdolność widzenia zaczyna być osobnym rodzajem przewagi. Oczywiście sama detekcja jest tylko pierwszym krokiem, ale bez niej reszta łańcucha zwyczajnie nie ma z czego korzystać, co opisywałem już przy SkyDefenderze i całej idei wielowarstwowej obrony powietrznej.

SharpSight wchodzi w etap, w którym przestaje być tylko ciekawym produktem
Raytheon, należący do RTX, dostał od Blue Raven kontrakt na produkcję 120 radarów SharpSight. Ma to być największe pojedyncze zamówienie na ten system do tej pory, a Blue Raven, wcześniej znane jako Crestwood Technology Group, ma odpowiadać za globalną odsprzedaż i dystrybucję. Sam Raytheon zajmie się więc wyłącznie produkcją oraz utrzymaniem radarów, co pokazuje, że SharpSight przechodzi z fazy “zobaczcie, co potrafimy” do fazy “zróbmy z tego produkt dostępny dla wielu armii”.
Czytaj też: Turcja zrobiła własnego Shaheda

Wchodząc w szczegóły, SharpSight to wielodomenowy radar obserwacyjny dla różnych platform załogowych i bezzałogowych, który jest przeznaczony między innymi do działań przeciw celom nawodnym, ochrony granic, monitorowania wybrzeży, akcji poszukiwawczo-ratowniczych oraz obserwacji dalekiego zasięgu. Miał zostać zoptymalizowany pod wykrywanie małych celów z dużych wysokości i bazować na dorobku dwóch rodzin radarów Raytheona, bo HISAR oraz SeaVue Multi-Role Radar. Dochodzi do tego otwarta architektura, modułowość, skalowalność i możliwość szybszych aktualizacji bez kosztownej przebudowy całej konstrukcji.

Raytheon zapowiada zwiększenie mocy produkcyjnych, budowanie radarów w większych partiach, wyższą miesięczną produkcję i skracanie czasu od podpisania umowy do dostawy. Dla mnie jest to najbardziej interesujący element całej sprawy, bo pokazuje nie tylko technologię, ale też próbę rozwiązania problemu, który od miesięcy powraca w obronności. Świetne systemy nic nie dają, jeśli są dostępne w zbyt małej liczbie i zbyt wolno trafiają do użytkowników.
Największa wartość SharpSight może leżeć w wykrywaniu małych celów
Raytheon chwali się, że SharpSight dzięki połączeniu sprawdzonej detekcji z automatycznym systemem identyfikacji AIS może wykrywać, śledzić i klasyfikować ponad 1000 celów, a na dodatek wyróżniać się możliwościami dostrzegania celów mniejszych gabarytów. Tutaj właśnie dodatkowo zainteresował mnie ten temat, bo wykrywanie dużego okrętu, ciężarówki czy samolotu jest ważne, ale współczesne problemy coraz częściej zaczynają się od czegoś mniejszego – tanich dronów.
Czytaj też: Nowy sposób zwiększenia potęgi wojska mnie zaskoczył. Nie trzeba było nowych silników, wystarczyła chemia

Radar, który nie tylko widzi, ale też pomaga rozdzielić istotne obiekty od szumu, staje się narzędziem nie tyle obserwacji, ile zarządzania chaosem. Podobny wątek przewijał się przy systemie LIDS i wykrywaniu wielu dronów jednocześnie, gdzie problem nie sprowadzał się tylko do samego zestrzelenia bezzałogowców, ale także do ich szybkiego wykrycia, śledzenia i obsłużenia w większej liczbie. Ten wątek wykrywania coraz trudniejszych celów dobrze łączy się też z tym, co widać przy radarach wspieranych sztuczną inteligencją i sensorach do tropienia obiektów stealth. Nie chodzi już tylko o “mocniejszy radar”, ale o lepszą interpretację danych, szybszą klasyfikację i mniejsze obciążenie operatora.

SharpSight jest interesujący również dlatego, że może trafić w lukę między najdroższymi rozwiązaniami ISR (Intelligence, Surveillance and Reconnaissance) a prostymi sensorami o ograniczonych możliwościach. ISR przez lata kojarzył się bowiem przede wszystkim z państwami, które mogą pozwolić sobie na duże samoloty patrolowe, satelity, systemy klasy AWACS i całe zaplecze analityczne. Tyle że wojna w Ukrainie, napięcia na Morzu Czerwonym, rosnąca aktywność na granicach i ochrona infrastruktury krytycznej pokazały, że “widzieć dalej i taniej” chcą dziś nie tylko największe mocarstwa.
Czytaj też: Turcja znów mnie zaskoczyła. Tym razem chodzi o wielką rewolucję wojskowego lotnictwa
Jeżeli SharpSight rzeczywiście będzie łatwiejszy do kupienia i utrzymania, a do tego trafi do sprzedaży w modelu bezpośrednim, to może stać się produktem atrakcyjnym dla państw, które nie budują gigantycznych flot rozpoznawczych, ale potrzebują sensownej obserwacji wybrzeża, granicy, szlaków morskich czy rejonów operacyjnych. Niestety jednak ceny nie znamy, co sugeruje, że jest bardzo zależna od konkretnego zamówienia.
Źródła: RTX, SharpSight

